Szok poporodowy

06.11.03, 22:47
Moze tu mi ktos odpowie bo wiecej tu lekarzy. Chcialabym wiedziec jakie sa
objawy szoku i co go powoduje. Czy mozna miec do tego predyspozycje, i czy
moze on dotknac kobiete ,ktora chciala tego dziecka.
    • Gość: Doki Re: Szok poporodowy IP: *.240.81.adsl.skynet.be 07.11.03, 08:06
      Czy chodzi o depresje poporodowa? Jesli tak, to: objawy takie, jak kazdej
      depresji, przyczyna najprawdopodobniej sa raptowne zmiany hormonalne w
      organizmie kobiety po zakonczeniu ciazy. Depresja poporodowa moze dotknac kazda
      kobiete, choc oczywiscie to, co ja trapi, zwieksza to ryzyko. No i ktora kobieta
      tak do konca wie co jej w glowie siedzi? ;-)
      • Gość: Venus Re: Szok poporodowy IP: *.vs.shawcable.net 07.11.03, 08:13
        Widze ze Doki odpowiedzial rownoczesnie ze mna.
        No no tu musze znowu troche zaprotestowac.
        depresja poporodowa jest wywolana czynnikami niezaleznymi od racjonalnego
        myslenia, w szczegolnie ciezkich przypadkach mozna nawet dostac psychozy i
        chciec uszkodzic a nawet zabic dziecko, albo siebie.
        sa to bardzo rzadkie przypadki, oczywiscie..extremalne. ale sa.
        Dodatkowo moze to pglebic zmeczeni zwaizane z opieka nad nowrodkiem, brak snu
        i wyczerpanie po ciazy i porodzie.
        Kobieta dotknieta poporodowym bluesem powinna byc pod opieka lekarza, bo to co
        sie "jej zalega w glowie" w tym czasie nie jest, powtarzam, racjonalnym
        mysleniem.
        venus

        • Gość: Doki Re: Szok poporodowy IP: *.240.81.adsl.skynet.be 07.11.03, 08:15
          > depresja poporodowa jest wywolana czynnikami niezaleznymi od racjonalnego
          > myslenia,

          > bo to co
          > sie "jej zalega w glowie" w tym czasie nie jest, powtarzam, racjonalnym
          > mysleniem.
          > venus

          A czy ja pisze, ze jest? Mialem na mysli, ze nie zawsze do konca uswiadamiamy
          sobie to, co nam siedzi w glowie, a to "cos" moze wplywac na nasz oglad swiata.
          Zgodzisz sie, Venus?
          • Gość: Venus Re: Szok poporodowy IP: *.vs.shawcable.net 07.11.03, 08:36
            Chodzi mi o to, ze niezaleznie od tego jaki nam poglad swiata siedzi w glowie,
            to bylby on przeanalizowany prawidlowo w normalnych warunkach.
            A pod wplywem baby blues - nie..
            venus
    • Gość: Venus Re: Szok poporodowy IP: *.vs.shawcable.net 07.11.03, 08:08
      Nie jestem pewna czy to jest to samo co poporodowa depresja, jesli tak to moze
      to spotkac kazda kobiete nawet taka ktora bardzo chciala dziecka.
      jest to zwiazane glownie z Burza Hormonalna jaka sie przechodzi po porodzie,
      a wiec nie ma nic wspolnego z racjonalnym mysleniem.
      czy o to chodzilo?
      venus
      • Gość: Venus Re: Szok poporodowy IP: *.vs.shawcable.net 07.11.03, 08:34
        hhhhhmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm.
        no, moze i tak...
        venus :)
        • ainer1 Re: Szok poporodowy 07.11.03, 11:22
          a czy mozna wczesniej stwierdzic kto ma takie TNEDENCJE?
          i jakie sa pierwsze negatywne objawy po? na co zwrocic uwage?
          a jesli sie juz zauwazy ze jest zle - do kogo sie mozna zwrocic?
          czy to prawda ze 50% kobiet styka sie z deprasja poporodowa?
          • Gość: Doki Re: Szok poporodowy IP: *.240.81.adsl.skynet.be 07.11.03, 11:26
            Pewnie mozna, ale co to da? Moze chodzi np o ogolny poziom pesymizmu u danej
            kobiety. Jak to zmienic tak od razu?
            Prawda jest, ze ok 50% kobiet ma "baby blues" po porodzie, wiec to zjawisko
            niemal normalne. Ale u znacznie mniejszego odsetka mam przybiera ono rozmiary
            patologiczne, prowadzace do powaznych nastepstw, jak zaniedbanie dziecka,
            desperackie decyzje czy proby samobojcze.

            Wrzuc do Googla "baby blues", wyskoczy kupa linkow.
    • Gość: Maria Re: Szok poporodowy IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.11.03, 13:59
      Nie jestem lekarzem. Jestem matką dwóch wspaniałych chłopców (20 lat i 17 lat).
      Kiedy czytam dzisiaj i słyszę w mediach rozważania na temat szoku poporodowego
      uzmysławaiam sobie, że ja coś takiego przechodziłam. Nie odziedziczyłam "złych"
      genów (byłam kochana), nie widziałam "złych" przykładów w otoczeniu a jednak
      chyba mnie to dopadło. Przypuszczam, że pierwszym ciosem był fakt, że do czasu
      porodu żyło mi się bezproblemowo a dziecko urodziło się z ciężką żółtaczką. Nie
      pomogły naswietlania, potrzebna była transfuzja krwi. Drugie przezycie -
      OKROPNA pani pediadra, która oschle stwierdziła, że zaraz po wyjściu ze
      szpitala dziecko będzie piło np. 50 ml mleka, następnego dnia - 100 a
      następnego jeszcze więcej. Po wyjściu ze szpitala dziecko piło jak chciało
      (niekiedy wcale) a ja w dodatku ujrzałam na jego ramieniu czerwonego naczyniaka
      wielkości złotówki. KOLEJNY SZOK!!. Przez 2 tygodnie pobytu w szpitalu nikt mi
      o nim nic nie powiedział (dziecko było przez cały czas szczelnie owinięte).
      Pamiętam, że myślałam "czemu zdecydowałam się na dziecko?". Chciałam tylko
      spać. Bałam się je kąpać. Bałam się ugotować pierwszą zupkę. Nie miałam
      kontaktu z dzieckiem ponieważ nie karmiłam go piersią (nie mogłam), tylko z
      butelki. Mama z dużym instynktem macierzyńskim mieszkała daleko, my razem z
      teściami, którzy mieli zero doświadczenia w wychowaniu ponieważ moim mężem
      całkowicie zajmowała się Jego Babcia. Pamiętam z tamtych czasów, że bardzo
      pomógł mi Mąż, który po prostu najzwyklej w świecie odciążał mnie - kiedy tylko
      mógł - od obowiązków związanych z dzieckiem, nie krytykował, nie mówił, ze nie
      rozumie moich zachowań. Nie rozważałam wówczas mojego stanu jako coś
      nietypowego i nienormalnego. Przyjęłam, że taki stan występuje u wszystkich
      matek. I być może taka świadomość pozwoliła przetrwać mi. Kiedy pojawiło się
      drugie dziecko, opieka nad dwójką dzieci nie sprawiała mi już żadnych
      problemów.
      Przypuszczam, ze gdybym wiedziała o reakcjach zwanych "szokiem poporodowym"
      zagłebiłabym się w rozważaniach na temat objawów tego zjawiska i pogrążyłabym
      się całkowicie. Zapewne wpływ na to, czy dopada nas szok poporodowy mają
      predyspozycje psychiczne ale oprócz tego czynniki ludzkie a także nasze
      przygotowanie do życia.
    • Gość: Maria Re: Szok poporodowy IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.11.03, 14:03
      Z tego wszystkiego zapomniałam napisać, że pierwsze dziecko (i drugie także)
      było oczywiście chcianym i oczekiwanym przeze mnie i Męża dzieckiem
      • Gość: Venus Re: Szok poporodowy IP: *.vs.shawcable.net 07.11.03, 17:58
        I tu znowu musze zaprostestowac.
        Szok poporodowy nie musi miec nic wspolnego z "uprzednim pesymizmem".
        To znaczy osoba sklonna do depresji moze to dostac latwiej, ale wcale nie musi.
        Moze on dotknac kazda, nawet najbardziej optymistyczna, pogodna kobiete,
        zyjaca w niemalze idealnych warunkach i oczekujaca niecierpliwie dziecka,
        poniewaz jego zrodla leza przede wszystkim w BURZY HORMONALNEJ.
        Objawy sa nastepujace: (baby blues)
        Wyczerpanie psychiczne i fizyczne
        Poczucie "uwiezienia", bycia w pulapce
        Sklonnosci do latwego denerwowania sie i irytacji
        brak lub nadmierne laknienie
        obawy, zmartwienia czy sie jest aby dobra matka
        obawa ze sie nie kocha dostatecznie swojego dziecka,
        ze nigdy juz nie bedzie lepiej.
        Powyzsze objawy w Ameryce klasyfikuje sie jako baby blues, czyli taka mniejsza
        depresja.
        natomiast powazna depresja, depresja poporodowa, to juz cos wiecej i z tym
        trzeba bardzo uwazac.
        Moze sie pojawic o kazdym czasie nawet do dwoch lat po porodzie.:

        Udawanie ze jest wszystko w porzadku jak nie jest
        chce ci sie plakac bez powodu
        spisz ale budzisz sie niewyspana
        nie mozesz zasnac
        brak apetytu
        nie masz poczucia czasu
        widzisz wszystko w czarnych kolorach
        porownujesz sie do innych i myslisz ze ty nigdy bys tak nie umiala
        i w wyjatko RZADKICH wypadkach
        masz okropne mysli o dziecku
        myslisz o zabiciu dziecka
        myslisz o samobojstwie


        Nie wszystkie wymienione objawy musza wystapic aby stwierdzic lagodna forme
        tej depresji (baby blues) czy silniejsza.


        Tak samo wystapienie niektorych objawow nie swiadzczy zaraz o wystapieniu tej
        depresji - ostatecznie jest normalne ze po porodzie kobieta jest zmeczona,
        zirytowna karmienien i opieka nad niemowlakiem. I zachodzacymi przemianami w
        jej ciele.
        Niemniej jednak nalezy pilnowac aby objawy te nie staly sie czyms wiecej..
        Venus



        • Gość: Maria Re: Szok poporodowy IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.11.03, 14:00
          Kiedy piszesz o burzy hormonalnej, uświadamiam sobie, że to chyba w tym "tkwi
          diabeł". Zastanawiam się jeszcze, czy można podjąć leczenie hormonalnem (bo
          byłoby to najprostsze), kiedy dziecko karmione jest piersią?
          Pozdrawiam :))) Maria
          • Gość: Venus Re: Szok poporodowy IP: *.vs.shawcable.net 08.11.03, 22:17
            Oj tego nie wiem.
            Ja dostalam broszurke na ten temat jak bylam w drugim trymestrze - tu sie
            takie rzeczy mowi na poczatku, uprzedza sie zeby zapobiegac problemom.
            Oprocz tego jest duzo info na Google's.
            Wydaje mie sie ze jest to w pewnym sensie naturalne, i przechodzi samo.
            Wiem ze w ciezkich wypadkach nalezy wziac antydepressant.
            Venus
    • teferi Re: Szok poporodowy 07.11.03, 23:10
      Swiatli lekarze lecza poporodowa depresje spowodowana niskim poziomem
      progesteronu naturalnym progesteronem pochodzenia roslinnego. Zobacz np.:
      www.womenshealth.com/Health_Flash/hf54.html
      Przede wszystkim jest to brak rownowagi hormonalnej. Nie powinno sie zaczynac
      leczenia od lekow przeciw depresyjnych, przed zbadaniem poziomu hormonow.
      Jest to czesto spotykany problem po porodzie. Czesto nie jest leczony, albo
      jest zle leczony.
Pełna wersja