red_daisy
17.03.09, 19:58
Mam pewien problem po badaniach okresowych. Otóż lekarka medycyny pracy
stwierdziła u mnie tachykardię (puls 110) i kazała iść na diagnostykę do
kardiologa (zaświadczenie o zdolności do pracy dostałam). Kazała też mierzyć
sobie puls i obserwować, czy nie przekracza on 100 uderzeń na minutę. Puls
mierzyłam 3 razy dziennie przez tydzień i nigdy nie przekraczał 90 (to był
najwyższy, jaki miałam). Sama wiem, że cierpię na syndrom białego fartucha i
takie tętno zdarza mi się tylko podczas badania lekarskiego (zawsze się
straszliwie denerwuję). No i właśnie - jak pójdę do kardiologa, czy innego
lekarza, to zapewne puls będę miała znów wysoki, podczas gdy normalnie taki
nie występuje. Powiedziałam o tym lekarce medycyny pracy, że myślę, że to jest
na tle nerwowym, ale ona powiedziała, że to ma stwierdzić lekarz, a nie ja.
Czy jest ktoś z podobną przypadłością, żeby mi pomóc w decyzji - iść do
lekarza, czy się tym nie przejmować, skoro w ogóle czuję się dobrze i nie
obserwuję u siebie wysokiego tętna?