Dodaj do ulubionych

Doki!Przegroda nosa w znieczuleniu miejscowym?...

IP: *.kom / *.kom-net.pl 26.11.03, 10:56
Mam skierowanie na zabieg ale nie chcę narkozy.Laryngolog powiedział,że
można znieczulić miejscowo.Czy tak jest w istocie?
Osoby,tóre miały we Wrocławiu zabieg,proszę o opinie.Czy naprawde trzeba
leżeć tydzień w szpitalu? Czujecie jakąś poprawę zdrowia po tej"plastyce"?
Obserwuj wątek
    • Gość: agniecha293 Re: Doki!Przegroda nosa w znieczuleniu miejscowym IP: *.wozniaka.bytom.pl / *.wozniaka.bytom.pl 26.11.03, 12:49
      CZEŚĆ,co prawda nie jestem z Wrocławia,ale też miałam robioną przegrodę,więc
      podzielę się informacją.Miałam zabieg kilka lat temu,ciągle miałam katar,nie
      umiałam oddychać przez nos,i to że miałam mieć zabieg wiedziałam od lat.Zabieg
      miałam zaplanowany,pod całkowitym znieczuleniem.Widziałam jednak jakiesą
      reakcje pod znieczuleniem miejscowym-szok.Było i tak że dorośli się "darli"z
      bólu.Leżałam miesiąc w szpitalu!!!Ale teraz nie żałuję tego.Oddycha mi się
      wspaniale,no i co najważniejsze-brak katarów,przez cały rok!
    • Gość: Doki Re: Doki!Przegroda nosa w znieczuleniu miejscowym IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 26.11.03, 15:43
      Wszystko mozna zrobic, znieczulenie miejscowe nosa tez (obustronny blok zwoju
      skrzydlowo- podniebiennego na przyklad). Osobiscie, w zyciu bym nie zyczyl
      sobie, zeby cos takiego mi zrobiono. Od tego jest narkoza, zeby komfortowo
      przeprowadzac takie operacje.
      Nie sadze, zeby znieczulenie miejscowe bylo tak latwe, na pewno nie bedzie
      przyjemne przy podawaniu, czy bedzie dzialac w 100% to tez pytanie, no i
      pozostaje jeszcze kwestia walenia mlotkiem w dluto, ktore tkwi ci w nosie- chyba
      srednia przyjemnosc, i jeszcze krew, ktora splywa ci do gardla.

      Nie zaprzeczam, ze to mozna zrobic. Ale jesli nie bedziesz operowana w buszu,
      jednak zalecalbym znieczulenie ogolne. W ogole w znieczuleniu ogolnym mozna
      wykonac kazda operacje na swiecie. Zawsze.
      • inez43 Re: Doki!Przegroda nosa w znieczuleniu miejscowym 27.11.03, 10:17
        nawet się na to nie pisz! załatw sobie narkozę ogólną , bo miejscowej nie
        wytrzymasz. Mój brat miał w miejscowym, mdlał z bólu i strachu i wszystko
        wygląda jak na torturach, miał zawiązane oczy i przywiązany oczywiście do
        fotela, HORROR! ale jak jesteś taki kozak to sprubuj!
      • babazgaga Re: Doki!Przegroda nosa w znieczuleniu miejscowym 28.11.03, 11:31
        Ja tam się nie zgadzam
        Miałam operowaną przegrodę we Wrocławiu na klinice na chełmońskiego, w
        znieczuleniu miejscowym
        Przegroda była b pokomplikowana (b krzywa i w ogóle jakiś total), fakt że
        stukanie i krew niezbyt przyjemne są, ale miejscowe znieczolenie ma też swoje
        zalety
        Po pierwsze, jak chcesz w narkozie, to będziesz bardzo długo czekać na zabieg
        (na miejscowe czeka się krócej, przynajmniej we wrocławskich szpitalach)
        Po drugie, nie jestem co prawda lekarzem, ale wydaje mi się że narkoza jest
        nieobojętna dla organizmu, jakby na to nie patrzeć
        Po trzecie, koło mnie na łóżku leżała babeczka która miała w tym samym czasie
        co ja operowaną przegrodę w narkozie. Kiedy ja hulałam już po oddziale wczesnym
        popołudniem, ona bidulka leżała i nie za bardzo jeszcze kontaktowała, ogólnie
        czuła się nie za rześko. Oczywiście, następnego dnia już nie było żadnej
        różnicy między nami.
        A jeśli chcesz znać szczegóły moje zabiegu, to zajrzyj sobie tutaj (ostrzegam
        że opis może się wydawać nieco drastyczny)
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=7219178&a=7227239
        Pozdrawiam i nie ma się co bać.
        PS mdlenie ze strachu to kwestia osobnicza, ale podobnież częsciej zdarza się
        facetom (tak mi mowila Pani która mnie operowała)
      • Gość: MD Re: Doki!Przegroda nosa w znieczuleniu miejscowym IP: *.gorzow.mm.pl 08.12.03, 21:21
        Wszystkiego nie mozna, a przynajmniej nie powinno sie robic w narkozie. Jesli
        chodzi o operacje przegrody nosa to w tym wypadku znieczulenie miejscowe
        ulatwia prace operatorowi z tego wzgledu ze zabieg latwiej jest przeprowadzic
        gdy pacjent znajduje sie w pozycji siedzacej a nie gdy lezy - latwiejszy jest
        dostep i manewrowanie w polu operacyjnym. Ponadto gdy pacjent siedzi saczaca
        sie krew mozna zbierac ssakiem od strony nosa, gdy lezy przewazajaca jej czesc
        splywa w tyl w strone gardla a jej wyplyw powoduje w miedzyczasie
        slaba "widocznosc" operowanego miejsca. Znieczulenie ogolne w tym wypadku jest
        komfortowe jedynie dla pacjenta.
    • Gość: 2qq22qqq Re: Doki!Przegroda nosa w znieczuleniu miejscowym IP: *.dsl.fiberworld.nl 28.11.03, 13:08
      Mialam ten zabieg przeprowadzony w Holandii przez laryngologa z dlugoletnim
      stazem.Zabieg przeprowadzony byl w znieczuleniu ogolnym.Zaraz po zabiegu maz
      mogl mnie zabrac do domu.W Holandii nie rozczulaja sie nad pacjentem.Pierwsze
      dni po operacji nie wspominam za dobrze,ale z mocnymi srodkami przeciwbolowymi
      da sie wytrzymac.Najgorsze jest wyjmowanie opatrunkow.Juz prawie rok po
      operacji,a ja nie mialam jak dotad zadnych dolegliwosci tj.bolu glowy i
      zatok,przeziebien etc.Znam osoby po takiej operacji nidy by sie na nia po raz
      drugi nie zdecydowaly.Ja nie zaluje!!
      • Gość: babazgaga Re: Doki!Przegroda nosa w znieczuleniu miejscowym IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 29.11.03, 11:46
        Ja Ci powiem tak:
        Jak mam porównać swoją operację przegrody i resekcje powikłanej ósemki, to juz
        wolę mieć operowany nos.
        Po wyrywaniu ósemki leżałam 3 dni w łóżku wyjąc, i nawet nie mogłam łyknąć nic
        przeciwbólowego bo miałam tyle szwów i szczękościsk (zresztą uprzedzono mnie że
        tak będzie)
        Przy przegrodzie, jak napisałam, najbardziej przeszkadzało mi za krótkie łóżko
        w szpitalu i wenflon, a na trzeci dzień radośnie poszłam rano do biura do
        pracy, bo mi sie nie chciało w domu siedzieć. A dolegliwości zatokowe, co
        najważniejsze, przeszły jak ręka odjąć. I to w zasadzie jest tutaj
        najważniejsze, i nie ma się co zastanawiać. Ja bardzo żałuje że 3 lata
        zwlekałam z operacją
        babazgaga
          • Gość: Doki Re: Doki!Przegroda nosa w znieczuleniu miejscowym IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 29.11.03, 12:32
            Babazgaga porownuje jablka do pomaranczy piszac ze lepiej miec operacje nosa niz
            powiklane osemki. To chyba jasne, ze lepiej nie miec powiklan.

            Pytajniki, powtarzasz w kolko, ze sie boisz. Napisz, czego wlasciwie? Mysle, ze
            Twoj lek wynika po prostu z trudnosci uswiadomienia sobie, ze to naprawde nic
            takiego i ze nie kombinujac z miejscowym znieczuleniem mozesz przejsc przez
            operacje calkiem komfortowo.
            • Gość: ??? Re: Doki!Przegroda nosa w znieczuleniu miejscowym IP: *.kom / *.kom-net.pl 30.11.03, 00:43
              Przeraża mnie narkoza,ponieważ byłoby to trzecie ogólne znieczulenie w ciagu
              ostatnich trzech lat.Widzę niekorzystne zmiany-gdzieś nagle podziała
              się "jasność umysłu",zapominam rzeczy oczywiste/tu nie chodzi o popularną
              sklerozę,z której śmiejemy się powszechnie.../,mam problemy z przyswajaniem
              nowych informacji,nie mogę się skupić nad tekstem pisanym,od dawna nie
              przeczytałam żadnej książki,co jest w moim przypadku "nie do pomyślenia".
              Nie poznaję starych znajomych na ulicy,odpowiadam dzień dobry i zaraz
              mówię "ale ja nie wiem kto mi się kłania..." i wtedy następuje prezentacja...
              W końcu nie jestem taka wiekowa,żeby zwalić problem na starcze zmiany...Wiek
              balzakowski to jeszcze nie ta pora...Niepokoi mnie też taka sytuacja,że jak
              już kogoś spotkam na ulicy,to nie potrafie słuchać tej osoby.To tak,jakbym
              była oddzielona od rozmówcy szybą...moja podzielność uwagi równa się
              zero.Szybko żegnam osobę,bo nie wien o czyn rozmawiamy...
          • Gość: Maja Re: Doki!Przegroda nosa w znieczuleniu miejscowym IP: *.chello.pl 29.11.03, 12:37
            Moja siostra miała robioną przegrodę w znieczuleniu całkowitym. Narkozę zniosła
            bardzo dobrze, po operacji przez jakiś czas nie wyglądała zbyt dobrze (siniaki
            na pół twarzy), ale od razu czuła zmianę na lepsze. Skończyły się wieczne
            problemy z katarem i zatokami, ciągłe infekcje, przestała też chrapać. Moim
            zdaniem cierpienie podczas i po operacji to nic w porównaniu z ulgą, jaka po
            tym następuje.
      • Gość: Doki Re: Doki!Przegroda nosa w znieczuleniu miejscowym IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 29.11.03, 22:09
        Nie do konca wiem co rozumiesz pod "znieczuleniem dozylnym", ale technika, ktora
        nie zabezpiecza drog oddechowych w trakcie operacji wykonywanych w poblizu drog
        oddechowych, nie jest godna polecenia.

        Wspolczesnie praktycznie kazde znieczulenie ogolne u osoby doroslej zaczyna sie
        od podania leku dozylnie.

        I wymioty po narkozie to- osmiele sie twierdzic wbrew niektorym profesorom i
        wbrew wielu pacjentom- problem przesadzony. Dotyka zdecydowanej mniejszosci
        pacjentow i zawsze przechodzi, nawet bez leczenia. Jest nieprzyjemny, ale to
        wszystko.
        • Gość: debilek Re: Doki!Przegroda nosa w znieczuleniu miejscowym IP: *.katowice.msk.pl / *.katowice.msk.pl 29.11.03, 23:34
          no.... y.... na przykład Tramal w kroplówce. Abo fentanyl (mom nadzieja, że nie
          pomyliłech nazwy). Po samym tramalu nie ma takiego odlotu, ale jak sie go
          połączy z dolarganem (domięśniowo, oczywiście) to bywa kolorowo. A znieczulenie
          dożylne, to znaczy że delikwent se sam dycha, gada (zwykle od rzeczy), rusza
          sie. (nie powinien, ale czasem sie rusza).
            • babazgaga Re: Doki!Przegroda nosa w znieczuleniu miejscowym 30.11.03, 10:29
              Doki:)
              Oczywiście może porównuje jabło do pomarańczy, ale w końcu to okrągłe i to
              okrągłe:)
              Chodzi mi o to, że tacy już jesteśmy, że bardziej boimy się sytuacji szpitalnej
              niż gabinetowej, że tak powiem (a przynajmniej ja się bardziej bałam), a tu
              przecież nie zależy od tego czy będzie się w szpitalu leżało, tylko w jakim
              stanie jest to, co się będzie operowało, i głupia ósemka może okazać się dużo
              poważniejsza od strasznej przegrody.
              Jeśli chodzi o ewentulane dożylne historie, to ja podczas operacji przegrody
              najpierw dostałam domięśniowo jakiś zastrzyk przeciwbólowy (nie wiem co to
              było), potem podczas całego zabiegu w kroplówce dolargan, i do tego oczywiście
              zastrzyków całe mnóstwo w nos. Byłam świadoma, ale ręką ani nogą za bardzo nie
              miałam siły ruszyć.

              ???:)
              Jasne że w narkozie przyjemniej, ale i znieczulenie miejscowe da się bez
              żadnego problemu przeżyć. Do tego trzeba brać poprawkę że tu mamy Polskę, a nia
              zagramanicę, i jak się uprzesz to ci przegrodę zrobią oczywiście w narkozie,
              ale wtedy czekasz na zabieg ok 3-4 miesięcy, na znieczulenie miejscowe czeka
              się krócej, ok. 1 miesiąca. Ja się przychylam do zdania Dokiego, że nie ma
              pacjenta co meczyć i lepiej mu zrobić znieczulenie ogólne, ale jesli nie ma
              takich możliwości, a na dodatek jeśli ty sama nie chcesz narkozy, a we
              Wrocławiu robią miejscowe bez problemu, to chyba nie ma co wyważać otwartych
              drzwi.
              Pozdrawiam:)
              babazgaga
              • Gość: Doki o wlasnie! IP: *.240.81.adsl.skynet.be 30.11.03, 11:27
                > Chodzi mi o to, że tacy już jesteśmy, że bardziej boimy się sytuacji szpitalnej
                > niż gabinetowej,

                No wlasnie. A nieslusznie, bo smiertelnosc "gabinetowa" jest przynajmniej o rzad
                wielkosci wieksza od szpitalnej. Bezpieczenstwo przede wszystkim. To SZPITAL, a
                w nim SALA OPERACYJNA jest wlasciwym miejscem do przeprowadzania chirurgii.
                Wszelkie gabinety itp po prostu sie do tego nie nadaja. Wiekszosc zabiegow sie
                udaje, ale jesli cos pojdzie nie tak... nie ma ratunku. A co by bylo gdyby
                kroplowka z dolarganem leciala za szybko, bo np ktos przez pomylke otworzylby
                zacisk? Przestalabys oddychac i byc moze umarlabys zanim ktokolwiek by sie
                zorientowal... Przeciez ani reka, ani noga nie moglas ruszyc. Ja sobie nie
                wymyslam, to dlatego w Wielkiej Brytanii nie wolno znieczulac ogolnie w
                gabinetach dentystycznych, to dlatego jest tyle zgonow w czasie liposukcji w
                gabinetach chirurgow plastycznych.

                Post babyzgagi dobrze ujmuje moje obawy. Jesli jeszcze mozna byloby
                przeprowadzic ten zabieg (czy w ogole jakikolwiek) tylko i wylacznie pod
                znieczuleniem miejscowym, to w porzadku. Ale WSZELKIE obnizanie poziomu
                swiadomosci pacjenta w czasie zabiegu wymaga MONITOROWANIA jego funkcji
                zyciowych przez wykwalifikowana osobe i gotowego planu postepowania na wypadek
                katastrofy. Dlatego: albo miejscowe, albo ogolne, ale nie i to, i to ani nie
                cos pomiedzy. To jest recepta na nieszczescie. I choc jest wielu, ktorzy
                przezyli, ci, co nie przezyli, nie moga opowiedziec swojej historii.

                Precz z sedacja.
              • Gość: Doki Re: Doki!Przegroda nosa w znieczuleniu miejscowym IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 01.12.03, 23:35
                > sprawnie, szybko i bezpiecznie można, gdy delikwent nie skacze po stole

                Zgadza sie.

                > A nie skacze, gdy go nie boli.

                Nie tylko. Albo raczej: skacze nie tylko, gdy boli, ale gdy sie krztusi (krwia
                lub slina), albo gdy jest tak oglupialy lekami, ze nie wie gdzie jest.
                A pod narkoza nie boli i pacjent nie skacze.

                Skoro można bez intubacji, to po co pchać rure???

                Przede wszystkim dlatego, ze tak jest bezpieczniej. Po pierwsze: rura nie
                dopuszcza do zachlysniecia, po drugie: wszystkie narkotyczne leki przeciwbolowe
                i prawie wszystkie nasenne uzywane w anestezji tlumia oddech, w wiekszych
                dawkach prowadzac do zatrzymania oddechu. To bardzo niebezpieczna sytuacja,
                ktora, jesli nie zostanie w pore rozpoznana i odwrocona, prowadzi do smierci
                lub, co jeszcze gorsze, nieodwracalnego uszkodzenia mozgu. Rura i oddech
                kontrolowany bardzo znacznie zmniejszaja to ryzyko.
          • Gość: Doki Re: Doki!Przegroda nosa w znieczuleniu miejscowym IP: *.240.81.adsl.skynet.be 30.11.03, 11:29
            To mit, ze siatkowka odklei sie w czasie wymiotow. Gdyby tak bylo, kazde
            kaszlniecie byloby ryzykowne, a przeciez tak jak kazdy, kaszlesz kilkanascie
            razy na dobe. Robisz tez kupke, prawda?
            Jesli cie to martwi, odczekaj 2-3 tygodnie, az siatkowka sie wygoi.

            Poza tym krew w zoladku to jeden z najsilniejszych bodzcow prowokujacych
            wymioty. Wcale nie powiedziane, ze po znieczuleniu miejscowym, ZWLASZCZA jesli
            cos ci domieszaja z narkotykow (a kazdy tu powtarza jak zaklecie: dolargan), na
            pewno nie bedziesz wymiotowac.
            • Gość: Spa Re: Doki!Przegroda nosa w znieczuleniu miejscowym IP: *.aster.pl / *.acn.pl 30.11.03, 21:06
              Moja przegroda też jest do operacji. Mam nawet wrażenie, że jest coraz gorzej z
              moim nosem - katar już właściwie non stop, prawą dziurką oddychać w ogóle nie
              mogę. Lekarzy unikam generalnie jak ognia. Jakie są (jeśli
              są) "niebezpieczeństwa" pozostawienia takiego stanu na zawsze (poza katarem
              oczywiście) i czy nie decydując się na zabieg postępuję tylko nierozsądnie z
              medycznego puntku widzenia czy wręcz głupio i prowokuję jakieś następstwa?
              Bardzo czekam na odpowiedzi.
              • Gość: Maja Re: Doki!Przegroda nosa w znieczuleniu miejscowym IP: *.chello.pl 01.12.03, 21:24
                > Jakie są (jeśli
                > są) "niebezpieczeństwa" pozostawienia takiego stanu na zawsze (poza katarem
                > oczywiście) i czy nie decydując się na zabieg postępuję tylko nierozsądnie z
                > medycznego puntku widzenia czy wręcz głupio i prowokuję jakieś następstwa?
                > Bardzo czekam na odpowiedzi.

                Na przykład nawracające i trudne do wyleczenia zapalenia zatok. Konieczność
                szprycowania się coraz większymi dawkami antybiotyków, co oczywiście nie jest
                obojętne dla organizmu. Każda infekcja kończąca się powikłaniami. Chrapanie tak
                głośne, że sam(a) będziesz mieć problemy ze snem, nie tylko współspacze.
                Miałam w rodzinie dwa przykłady prostowania przegrody i w obu wypadkach zmiany
                na lepsze były ogromne. Gdybym ja miała taki problem, nie wahałabym się przed
                operacją.
    • eboniet Re: Doki!Przegroda nosa w znieczuleniu miejscowym 02.12.03, 16:07
      Mialam ten zabieg wykonywany poltora roku temu. Z roznych wzgledow chcialam
      znieczulenie miejscowe. Dowiedzialam sie od lekarza, ze dla komfortu zarowno
      pacjenta jak i lekarza nie jest to stosowane (brak mozliwosci skutecznego
      znieczulenia miejscowego okolic zatok tudziez obecnosc odsysacza krwi i innych
      instrumentow w nosie i jego okolicach - nie znam fachowych nazw polskich
      tych "narzedzi tortur", poza tym sam zabieg wykonywany przy pelnej swiadomosci
      jest bardzo szokujacy - chrzest lamanych kosci etc. - i moze doprowadzic do
      szoku i omdlenia, co w trakcie operacji nie jest dobre). Zabieg odbyl sie pod
      ogolna narkoza, z ktorej obudzilam sie tuz po wyprowadzeniu z sali operacyjnej,
      przy czym przed operacja przyszedl do mnie anestozjolog na "wywiad".
      W szpitalu spedzilam dobe (rano operacja i nastepnego dnia rano wypiska), po
      dwoch tygodniach bylam na wyjeciu podporek. Bol po operacji byl do zniesienia
      (choc bardzo nieprzyjemny, ale to raczej wina mojego nieskiego progu odpornosci
      na bol).
      Mimo tego, ze wciaz odczuwam lekka wrazliwosc okolic grzbietu nosa (np. przy
      silnym dotyku) wszystkie zatokowe problemy minely niemal bezpowrotnie (co
      prawda jako alergik i astmatyk mam od czasu do czasu problemy z katarem, ale to
      juz zupelnie inna bajka;-). Goraco polecam!

      A co do nieprzyjemnosci zabiegu - kiedys asystowalam przy czyszczeniu zatok
      nosowych (co oczywiscie ma sie nijak do korekty przegrody nosowej) - samo
      przebijanie chrzastki jest tak nieprzyjemnie sluchowo, ze niemal zemdlalam
      (jako asystujaca!). Mimo, ze jest to stosunkowo bezbolesny zabieg pacjent tez
      byl zielony na twarzy...Mozna sobie wyobrazic, co by sie dzialo, gdyby do tego
      doszlo jeszcze lamanie kosci...

      Pozdrawiam

      E.
      • Gość: Doki Re: Doki!Przegroda nosa w znieczuleniu miejscowym IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 05.12.03, 07:46
        Mam dobra wiadomosc i zla wiadomosc.

        Dobra to ta, ze to zwykle nie jest zastrzyk miejscowo znieczulajacy, tylko
        oblozenie sluzowek nosa gazikami nasyconymi srodkiem miejscowo znieczulajacym,
        np kokaina.
        Zla to ta, ze to nie zawsze w 100% dziala.

        Nadal podtrzymuje swoja opinie, ze NAJLEPSZA, NAJBEZPIECZNIEJSZA i NAJBARDZIEJ
        KOMFORTOWA metoda znieczulenia do tego zabiegu jest znieczulenie ogolne.
        • babazgaga Re: Doki!Przegroda nosa w znieczuleniu miejscowym 05.12.03, 10:51
          Hm
          Zasięgnełam opinii wśród moich znajomych którzy mieli też robioną operację
          przegrody, w tym samym szpitalu co ja
          I, Doki, wszyscy mieli ZASTRZYKI ZNIECZULAJĄCE w nos. Ja sama miałam ok 10-15
          małych zastrzyczków z obydwu stron w jamę nosa, w różne miejsca. I naprawdę, w
          100% zadziałalo. Ale nie będę się kłocić na temat przewagi narkozy, w końcu po
          pierwsze to ty jesteś lekarz, po drugie chyba nawet anestezjolog (jeśli się
          mylę to przepraszam), po trzecie wlasnie sie zorientowalam ze to moje bronienie
          znieczulenia miejscowego to troche racjonalizacja tego ze juz mi to zrobili i
          musze jakoś uzasadnić że dobrze zrobiłam że się zgodziłam.
          To co mnie najprawdę przeraża w operowaniu przegrody, to fakt, że w niektórych
          prywatnych klinikach robi się to w zasadzie ambulatoryjnie. Pacjent siup na
          salę operacyjną, nosek wyprostowany, siup z sali i do domku (a jak nikt po
          niego nie przyjedzie?????? to jak? do tramwaju???????), następnego dnia ma
          przyjść na wyciągnięcie tamponady i do domciu, po tygodniu ma się zjawić na
          zciągnięcie szwów. A co jeśli będzie go po operacji bolało???? W szpitalu
          moglam spokojnie zawolac pielegniarke która mi w nocy dała przeciwbóla w
          wenflon ale w domu co? A co jeśli po wyjęciu tamponów dojdzie do krwotoku, bo
          delikwent poczuje sie zdrowy i zacznie za bardzo hasac? Nie wiem jakie jest
          prawdopodobieństwo takiego zdarzenia, ale wiem, ze mnie nie chceli wypuscic do
          domu na przepustkę bo bylo bbb gorąco i powiedzieli ze ryzyko krwotoku jest za
          duze i lepiej jeszcze polezec.
          Pozdrawiam

          • Gość: elen3 Re: Doki!Przegroda nosa w znieczuleniu miejscowym IP: *.zambrow.sdi.tpnet.pl 05.12.03, 14:15
            A ja proponuję przed decyzją o operacji wypróbować szczepionkę donosową IRS 19.
            Mnie pomogła bardzo i operacja nie jest konieczna, chociaż też już miałam
            skierowanie. Dodam tylko, że 4 razy do roku przechodziłam zapalenie zatok.
            Tomografia komputerowa wykazała skrzywioną przegrodę, zgrubienie śluzówki oraz
            zatkane ujścia. Od dwóch lat mam spokój. Katar jest nadal, bo dodatkowo jestem
            uczulona na roztocza, ale z tym da się żyć. Myślę, że warto spróbować, operacja
            to ostateczność.
            Pozdrawiam.
            elen
          • Gość: Odra Re: Doki!Przegroda nosa w znieczuleniu miejscowym IP: *.teleton.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.03, 12:43
            Miałam robioną przegrodę parę lat temu. Miałam też kilka innych znacznie
            powazniejszych operacji. Moja opinia jet taka:
            1. Znieczulenie miejscowe jest znacznie bezpieczniejsze dla pacjenta. Leki
            powodujące narkozę są bardzo agresywne a zwązywszy, że nie można
            ich "wypróbować" wcześniej skutki mogą być różne. ja np. przy zmniejszonej
            dawce miałam zapaść i byłam reanimowana. normalna sprawa, żaden błąd w sztuce,
            tak się po prostu zdarza.
            2. Dla chirurga znieczulenie ogólne ma dwa plusy:
            - w przeciwieństwie do miejscowego nie wymaga dodatkowej wiedzy od lekarza. Po
            prostu wzywa anestezjologa i ma problem z głowy.
            - nie musi się zastanawiać czy pacjent jest zrównoważony psychicznie i czy nie
            dostanie ataku histerii, gdy zobaczy krew.
            3. Dla szpitala korzystniejsze jest znieczulenie ogólne - NFZ płaci więcej
            (narkoza jest droższa)za zabieg i dłuższy pobyt w szpitalu.
            4. Dla gospodarki narodowej ze wzgledów wymieniony w pkt. 3. lepsze jest
            znieczulenie miejscowe.
            5. Znieczulenie miejscowe jest równie skuteczne jak narkoza. Jeśli tak nie jest
            mamy doczynienia z błędem lekarskim.
            6. Przy znieczuleniu miejscowym rana szybciej się goi, bo organizm nie traci
            sił na odzyskiwanie równowagi po narkozie.
            • Gość: Doki rozne nieprawdy IP: *.165-136-217.adsl.skynet.be 06.12.03, 13:20
              > 1. Znieczulenie miejscowe jest znacznie bezpieczniejsze dla pacjenta.

              Nieprawda. Nie udalo sie nikomu udowodnic tego, choc wielu probowalo. Nie znaczy
              to, ze znieczulenie regionalne jest bardziej niebezpieczne. Jak juz pisalem,
              niebezpieczne sa proby "ratowania" i "uzupelniania" niedostatecznego
              znieczulenia regionalnego. Poza tym techniki regionalne maja swoje wlasne
              powiklania, ktorych nie ma narkoza (przede wszystkim toksycznosc lekow miejscowo
              znieczulajacych, ale takze uszkodzenie nerwow i innych struktur lezacych w poblizu).

              > Leki
              > powodujące narkozę są bardzo agresywne a zwązywszy, że nie można
              > ich "wypróbować" wcześniej skutki mogą być różne.

              Tak bylo, ale 50 lat temu. Dzis nie. Notabene, leki miejscowo znieczulajace sa o
              wiele bardziej toksyczne od lekow stosowanych do znieczulenia ogolnego. To
              znaczy, powoduja powazniejsze konsekwencje przy jednakowej krotnosci dawki
              skutecznej.

              > ja np. przy zmniejszonej
              > dawce miałam zapaść i byłam reanimowana. normalna sprawa, żaden błąd w sztuce,
              > tak się po prostu zdarza.

              Nie, tak sie nie zdarza. Musialo byc cos jeszcze, o czym nie wspominasz (reakcja
              alergiczna, krwotok...).

              Pkt 2, 3 i 4: nie dyskutuje.

              > 5. Znieczulenie miejscowe jest równie skuteczne jak narkoza. Jeśli tak nie
              jest mamy doczynienia z błędem lekarskim.

              Nieprawda. Techniki regionalne sa skuteczne w 90%. To znaczy, w 10% trzeba je
              "uzupelniac", np sedacja lub dodatkowymi dawkami. Narkoza jest skuteczna w
              praktycznie 100%. Niepowodzenie techniki regionalnej to nie zawsze jest blad, by
              uzyc Twoich wlasnych slow, "zaden błąd w sztuce, tak się po prostu zdarza". Sa
              rozne warianty anatomiczne na przyklad, podobnie jak bywa rozna wrazliwosc na
              leki ogolnie znieczulajace.

              > 6. Przy znieczuleniu miejscowym rana szybciej się goi, bo organizm nie traci
              > sił na odzyskiwanie równowagi po narkozie.

              Tego tez nikomu nie udalo sie udowodnic. Gojenie rany nie zalezy od uzytego
              znieczulenia, ale raczej od wykonanej operacji.
              • Gość: Odra Re: rozne nieprawdy IP: *.teleton.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.03, 15:33
                Nie, tak sie nie zdarza. Musialo byc cos jeszcze, o czym nie wspominasz (reakcj
                > a
                > alergiczna, krwotok...).
                Nic takiego nie było. Zwykły odjazd i tyle. Co to znaczy musiało? Bawisz się w
                Pana Boga?
                Narkoza jest skuteczna w
                > praktycznie 100%. Fakt, co najwyżej się nie wybudzisz.
                Tego tez nikomu nie udalo sie udowodnic. Gojenie rany nie zalezy od uzytego
                > znieczulenia, ale raczej od wykonanej operacji.
                Jasna nie ma to jak wsparcie ze strony plastikowej rury.
                • Gość: Doki Re: rozne nieprawdy IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 08.12.03, 16:31
                  > Co to znaczy musiało? Bawisz się w
                  > Pana Boga?

                  Nie. Nie zdarza sie, zeby doszlo u zdrowej osoby w czasie planowanego zabiegu do
                  zatrzymania krazenia w czasie wprowadzenia do znieczulenia, jesli jednoczesnie
                  nie bylo jeszcze czegos: przedawkowania, bledu technicznego anestezjologa,
                  reakcji alergicznej. To nie zabawa w Pana Boga, ja wiem jak sie znieczula pacjenta.

                  > Fakt, co najwyżej się nie wybudzisz.

                  Po planowych zabiegach to sie praktycznie nie zdarza. Praktycznie, to znaczy:
                  mniej niz raz w calej karierze wiekszosci anestezjologow. Takie rzeczy zdarzaly
                  sie w latach 60-tych ubieglego stulecia.

                  > Jasna nie ma to jak wsparcie ze strony plastikowej rury.

                  Wszystko, co jest dobre dla bezpieczenstwa mojego pacjenta, jest warte rozwazenia.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka