fargo
01.02.02, 11:44
Mam do Was ważne dla mnie pytanie. Mój mąż - palacz od 20 lat po operacj9i
serca, ponad 60-70 papierosów dziennie, jest teraz w Toruniu, gdzie tydzień
temu poszedł na biorezonans. Zaznaczyć muszę, że nie miał zamiaru rzucać
palenia i do dzisiaj jest sceptycznie do tego nastawiony. Fakt faktem, że nie
pali ten tydzień aczkolwiek potwornie go ssie (tak mówi) chodzi mocno wkurzony
na wszystko. Dzisiaj postanowił iść jeszcze raz na ten biorezonans, uważa
chyba, że jak pójdzie drugi raz to mu naprawdę pomoże. Oczywiście, jak
zadzwonił żeby się umówić powiedzieli mu, że mimo iż narazie nie pali musi
przyjść ze swoim niedopałkiem, czyli tak czy tak musi zapalić. Wytłumaczcie mi
proszę, czy to nie wyciąganie pieniędzy, czy naprawdę drugi seans tego
biorezonansu może pomóc. W ogóle napiszcie mi, na co mam być przygotowana, wiem
że będzie nerwowy, ale ile to będzie trwało, który okres jest najcięższy? czy
sam początek? Mój mąż wraca z Torunia jutro. Oczywiście muszę schować
popielniczki, żeby mu nic nie przypominało fajek. Odpowiedźcie na ten trochę
chaotyczny post. Pozdrawiam.