Dziś byliśmu na cystografii

11.02.05, 19:10
Opowiedziałam mojemu Jaśkowi jak wygląda dokładnie badanie, uprzedziłam, że
moze być nieprzyjemne, pośmieliśmy się, że będzie miał w pęcherzu farbkę
ciekawe jakiego koloru. Tymczasem przestraszył się leżenia na wysokim lóżku
zabiegowym, miał wrażenie, że spadnie i zanim zdążył sie rozluźnić
pielęgniarka zaczęła wkładać cewnik no i zaczął bardzoe płakać i krzyczeć, że
go strasznie boli i prosić, żeby wyjęła tę rureczkę. Pielęgniarka próbowała
wepchnąć głębiej ale nie udawało się w końcu jakoś założyła.Zdawało mi się że
mocz w cewniku był podbarwiony krwią musiał podrażnić cewkę. Po 10 minutach
kiedy poszliśmy (tzn zaniosłam go bo mowił,ze boli jak idzie)na Rtg okazało
się, ze nie można wpuścić kontrastu bo Jaś brzuchem jakoś częściowo wypchnął
cewnik. Wróciliśmy i inna pielęgniarka wzięła chyba cieńszy cewnik udało mi
się wytłumaczyć Jaśkowi, żeby się nie napinał i było łatwiej. Rtg. poszło
gładko. Pierwsza pielęgniarka, która obserwowała zdjęcia powiedziała, że Jaś
ma zwężenie cewki w górnym odcinku i dlatego tak go bolało. To oczywiście nie
miarodajna opinia lekarza, na wynik badania niestety musimy poczekać choć
miałam nadzieję,ze od razu się czegoś dowiem. Myślałam że cewnikowanie jest
do zniesienia ( sama nigdy nie miałam) nie mam podstaw sądzić, ze Jaś
histeryzował, bo dotychczas bardzo dzielnie znosił np. pobieranie krwi, więc
naprawdę musiał cierpieć, choć może stres to wyolbrzymił. A jeżeli faktycznie
jest jakieś przewężenie cewki to czy można jakioś delikatniej załatwić to
cewnikowanie, a może podać leki przeciwbólowe? No wyżaliłam się, myślałam, że
będzie łatwiej.
    • madziulaw ano własnie tego cewnikowania się boję 11.02.05, 22:14
      Zastanawia mnie jedno - czy nie mogli od razu wziąć cienszej rurki do
      cewnikowania???? Pielęgniarka nr 1 - jest be.
      gdzie robiliście cystografię?

      Saluti
      magda

      PS ---my za tydzień (Mikołaj ma 15 miesięcy)
      • wika78 Re: ano własnie tego cewnikowania się boję 12.02.05, 09:31
        Cystografia była na Szaserów. Nie chcę oskarżac pielęgniarki,na pewno robiła to
        tysiące razy, pewnie i sama się denerwuje, choc powinna była na chwilkę
        przerwać gdy dziecko mowi, ze boli tak jak dentysta daje na chwilę wytchnąć
        pacjentowi przy borowaniu zęba. Myslę, ze też ogromna różnica jest w wieku
        pacjęta, maluch nie zna uczuć wstydu, świadomego strachu, 5 latkowi można
        najbardziej pomóc tłumacząc wszystko, i uprzedzając go co może sie stać.
        • anula_w Re: ano własnie tego cewnikowania się boję 13.02.05, 19:16
          my mielismy cystografię na Szaserów dwa dni przed Wami i z cewnikowaniem też
          był problem, długo pięlegniarka Ania nie mogła go zainstalować i towarzyszył
          temu straszny płacz Zosi. Potem przy pobieraniu krwi było jeszcze gorzej, bo
          pielęgniarka nie użyła strzykawki, tylko samej igły i to co z niej kapało
          pobierała do trzech próbowek. Krew sikała wokół. Nie wiem czy to norma
          (pierwszy raz mieliśmy cewnikowanie i pobieranie krwi), czy z Maluchami jest
          ten problem.
          • co-jest-grane Re: ano własnie tego cewnikowania się boję 13.02.05, 23:37
            Kurcze, to naprawdę nie jest problem zacewnikować dziecko - zwłaszcza dla
            osoby, która to robi codziennie. U takich maluszków powinno się stosować
            odpowiednio cienki cewnik ( nr 6), a u kilkulatków - nr 8 i powinno pójść
            gładko.Co do pobierania krwi samą igłą, to zazwyczaj tak się to robi - ale
            tutaj już zależy, jakie dziecko ma żyły.
            • madziulaw Co jest grane - dzięki za info (-cewnik nr 6), 14.02.05, 09:02
              będę się dopytywac jaki numer cewnika mu zakładają....i czy aby napewno 6stka.
              Moga pomysleć że jestem z branży---taka zorientowana....
              Cholera- --co zrobić, żeby to pani Ania nie cewnikowała Misia
            • mami7 Re: ano własnie tego cewnikowania się boję 14.02.05, 09:12
              Nie chcę wywoływać wilka z lasu, ale nie wiem jak to jest.
              Patryk miał już w sumie 3 cystografie. W dwóch różnych miejscach. Nigdy nie było problemu z tym cewnikiem. A pobieranie krwi do tego???? Toż, to masakra, przyznacie same? Owszem aktualne badania moczu, ale...

              Powiem tyle, przeraża mnie to co piszecie i już boję się tej następnej cystografii...

              Niestety dziecku pobiera się tak dziwnie krew.
              Kilkakrotnie brali młodemu przez "motylka" i rureczką lało się do probówek.
              To całkiem dobrze szło.
              Kiedyś pani kapała z igły, masakra właśnie.
              Dzieciom nie pobiera sie do strzykawek, tak mówili, w wielu miejscach.
              Swoją drogą, szkoda, że nie mogą pobierać z palca!
    • wika78 Re: Dziś byliśmu na cystografii 14.02.05, 10:43
      Lekarz zapytał mnie przed cystografią czy chcę wykonać badanie krwi ale nie
      było mi to potrzebne bo niedawno robiłam dziecku badanie w przychodni, więc
      obyło sie bez tego. A dotychczas mojemu moim dzieciom pobierano krew bardzo
      różnie Zosi jak miał kilka tygodni też samą igłą, nie uznałam tego za coś
      nadzwyczajnego, myślę, ze tu chodzi o jakąś wygodę i sprawność samej czynności.
      Wydaje mi się, że u malutkich dzieci krew jest dosyć gęsta i ma niewielkie
      ciśnienie. Przy pobieraniu krwi największy bunt moich maluchów wywoływała
      dłuższa chwila unieruchomienia. Uważam, że i to można usprawnić i złapać
      odpowiednio dziecko i przytrzymać na sekundę przed wkłuciem a nie już podczas
      szukania odpowiednij żyły i przecieraniu watką. Dużo trudniejsze było u nas
      czasem zakładanie wenflonu, zdarzało się grzebanie wkłutą igłą w ciele w
      poszukiwaniu żyły, bez komentarza... Sama zastanawiam się poważnie nad
      kształceniem w kierunku pielęgniarstwa, może potrafiłabym okazać pacjętom
      szacunek, współodczuwanie i zaangażowanie przy okazji rutynowych,
      profesjonalnych czynności.
      • madziulaw pobieranie krwi 14.02.05, 11:38
        my to robimy zawsze prywatnie. Mamy w Piastowie prywatne laboratorium,
        którego "szefowa" robi to super sprawnie, z wyczuciem i wielką dbałością o
        malutkiego pacjenta. Kiedy Mikołaj miał 3,5 mies. miał zum'a i tzreba bylo
        pobrać krew. Trudno było wkłuc się w ta malutką rączkę, a Ona zrobiła to za
        pierwszym razem.
        Tyle, że np. w szpitalu jestesmy skazani na tamtejszy personel, który działa
        w "znieczuleniu na pacjenta" z reguły.

        Saluti

        • mami7 Re: pobieranie krwi 15.02.05, 08:25
          MY zrobiliśmy raz "państwowo". Od tamtej pory mamy traumę. Gość jest nie do opanownia, musimy jeździć w trójkę na badania. Potrzebne są jeszcze ze 2 pielęgniarki.
          Inna sprawa, że w Krakowie mieliśmy fantastyczne laboratorium, gdzie wszystkie badania zrobią z paluszka i nie tylko dzieciom (wiem coś o tym wink))).
          Wszystko sprawnie na miejscu, z zabawkami włącznie i czekoladkami w trakcie, jesli potrzeba. Patryk wychodzi zadowolony. W dodatku laboratorium z certyfikatami i bardzo zaufane, polecane przez samych lekarzy.
          Zastanawiam się dlaczego to nie jest możliwe w Warszawie i jak potrzebuję zrobić dziecku badanie hormonów, często ostatnio, to muszę go męczyć kłuciem żyły, albo odwiedzać dziadków w Krakowie, przymusowo wink))))

          Pozdrawiam
    • izabela1976 Re: Dziś byliśmu na cystografii 14.02.05, 22:56
      Mój synek jak miał 4 m-ce też miał robioną cystografię (w szpitalu na Niekłańskiej, W-wa) i zakładany cewnik. I nawet nie zwrócił uwagi, że coś mu tam zakładano. Za to bardzo przeżył unieruchomienie rączek.

      A u Was może faktycznie jest jakieś przewężenie cewki itp. Ale uważam, że pielęgniarka powinna wiedzieć, że "standardowe" zakładanie cewnika nie boli i jeżeli dziecko płacze to znaczy, że jest coś nie tak.

      Któregoś razu mój synek miał podawany dożylnie kontrast i po paru dosłownie sekundach od rozpoczęcia podawania zaczął przeraźliwie krzyczeć. Pielęgniarka od razu zorientowała się, że żyła nie wytrzymała podawania kontrastu i musiała pęknąć. I od razu się z tego wycofała. I z tym cewnikowaniem powinno być tak samo. Dziecko płacze - czyli coś jest nie tak - wyjęcie cewnika - utulenie przez mamę - założenie o mniejszym rozmiarze
Pełna wersja