jak staramy sie pomoc?????

16.03.05, 11:16
jakis czas temu pojawil si ena naszym forum pewien watek z pytaniem. Nikt nie
odpowiedzial.
Zastanawiam sie, czy rzeczywiscie staramy sie pomoc, czy wiekszosc z nas wpada
tu tylko po to,by zadac "swoje" pytanie i uciec.
Jest kilka osob, ktore staraja sie pomoc innym i widac to prawie na kazdym
kroku, w prawie kazdym watku staraja sie pomoc, wesprzec dobra rada, czymkolwiek.
A jednak forum to nie tylko te kilka osob. Co z reszta?? Czy reszta nie ma
chorych dzieci?? Czy u reszty nic sie nie dzieje?? Czy reszta zaspokoila juz
swoja ciekawosc wiedzy????

Przepraszam, jesli kogos urazilam. Ale dziewczyna, ktora nie dostala
odpowiedzi u nas na forum napisala do mnie maila. Mam przyjemnosc znac na w
realu, odpowiedzialam jej, wyjasnilam jak moglam problem i przeprosilam w
naszym imieniu, ze niektore watki gina.
Czy tak jest rzeczywiscie??????????
    • maniakow Re: jak staramy sie pomoc????? 16.03.05, 12:13
      Napiszę może w swoim imieniu wink.
      Ja staram sie pomóc jak tylko potrafię - zacznijmy od tego, że jak na razie
      niewiele wiem i sama potrzebuję pomocy smile)). Bardzo często brakuje mi czasu
      żeby tu zajrzeć i odpisać, często odpisuję na pytania tylko jeśli znam
      odpowiedź, jeśli nie mam zielonego pojęcia o temacie to się nie wtrącam smile.
      Jeśli już znajdę ciut czasu to mam tyle zaległości, że potrzebowałabym godzin
      żeby je wszystkie przejżeć i odpowiedzieć. Teraz córcia jest chora - dopadło ją
      jakieś choróbsko i trzyma, temp. przez kilka dni w granicach 39 st. sad, a
      jeszcze mamy mieć we wtorek cystografię, tyle na nią czekałyśmy i boję się, że
      Emilka do tego czasu nie wyzdrowieje sad. Jak na razie uporałyśmy się z temp.,
      córcia powoli odżywa, no ale ja zachorowałam i ratuję się czym popadnie, żeby
      móc być z nią w szpitalu sad. Czosnek to już mi bokiem wychodzi - dobrze, że
      siedzę w domu smile)). Myslę, że jak się uporamy ze wszystkim to na pewno znajdę
      więcej czasu żeby tu zaglądać i odpisywać.
      Pozdrawiam.
    • joan76 Re: jak staramy sie pomoc????? 16.03.05, 12:20
      ja jestem tu od niedawna, ale jak będę mogła to wesprę dobrym słowem
      Pozdrawiam!
    • mami7 Re: jak staramy sie pomoc????? 16.03.05, 13:38
      A tak wprost, to o co Ci chodzi Madziulec??
      • madziulec Re: jak staramy sie pomoc????? 16.03.05, 17:29
        o taki watek dziewczyny Ewamonika1....
    • grazka8 Re: jak staramy sie pomoc????? 16.03.05, 13:56
      A ja wiem o co chodzi Madzi tak mi się przynajmniej wydaje popatrzeć na listy
      to zawsze odpisują te same osoby a nie którzy wejdą tutaj tak jakby czytali
      Wyborczą i po przeczytaniu na makulaturę a my chcemy znać opinię po każdym
      wyniku chcemy cieszyć się z nimi ich porażkami i smucić ich troskami strasznie
      dużo osób wyparowało zostawili wszystko otrzymując odpowiedz,ale zostawiając
      nas z niewiedzą o nich.
      • ziuta74 Re: jak staramy sie pomoc????? 16.03.05, 21:04
        ja mam wrazenie, ze dziewczyny sie tu dwoja i troja.
        naprawde!
        to jest prywatne, male forum a dzieje sie tu tyle co na edziecku (po odjeciu
        tych wszystkich bzdetow typu moj 11-miesieczniak jeszcze nie chodzi. co
        robic?!)
        kurcze, nie zapominajmy ze formula tego forum jest bardzo fachowa,
        profesjonalna i tresciwa. trudno wymagac od wszystkich zeby sie opowiadali co u
        nich slychac (nie to co stare wygi).
        oczywiscie zawsze milo przeczytac, ze ktos wrocil i dopisal happy end do swojej
        historii. a jak nie to trudno. tu przychodzi sie po porade. to bardzo cenna i
        unikatowa zaleta tego forum.
        a co do watkow bez odpowiedzi....no nie wiem. wypadek przy pracy.
        ja bardzo sie ciesze ze dziewczyny sa tak aktywne i nie pozostawiaja (w
        wiekszosci przypakow) nikogo bez odpowiedzi.
        pozdrawiam wszystkie aktywne dzialaczki z forum
        z.
        • madziulec Do Ziuty ;-)) 16.03.05, 21:14
          No wlasnie, a Myszol nie chodzi i co mam zrobic ??????????
          I nie siedzi....
          • ziuta74 Re: Do Ziuty ;-)) 16.03.05, 21:44
            hehe zapytaj na edzieckuwink)
            dziewczyno, ciesz sie tymi chwilami kiedy myszol jeszcze nie chodzi. potem to
            ogien w dupie! kazda kaluza zaliczona. wycieczka po chleb trwa godzine, bo
            dziecko ma ochote isc akurat w przeciwnym kierunku niz ten ktory ty sobie
            wymyslilas. i ciagle problemy odnosnie butow. to jest dopiero szalenstwo! w
            badaniu moczu przynajmniej sa normy, a z butami to czarna magia. co kraj to
            obyczaj. juz teraz zacznij czytac.

            ps. a co mu jest ze nie siedzi? ma jakies napiecie wzmozone czy obnizone czy
            co?
            • madziulec Re: Do Ziuty ;-)) 17.03.05, 08:15
              On mial asymetrie i problemy z napieciem...
              Sa w kazdym razi eklopoty i to spore ;-((((((
              Od 3 miesiaca zycia chodzimy na rehabilitacje,a za kilka dni konczy rok.
      • ewamonika1 Re: do grazki8 01.05.05, 11:27
        grazka8 napisała:

        > A ja wiem o co chodzi Madzi tak mi się przynajmniej wydaje popatrzeć na listy
        > to zawsze odpisują te same osoby a nie którzy wejdą tutaj tak jakby czytali
        > Wyborczą i po przeczytaniu na makulaturę a my chcemy znać opinię po każdym
        > wyniku chcemy cieszyć się z nimi ich porażkami i smucić ich troskami
        strasznie
        > dużo osób wyparowało zostawili wszystko otrzymując odpowiedz,ale zostawiając
        > nas z niewiedzą o nich.

        Grażko,
        dzięki wyszukiwarce trafiłam dziś na tę dyskusję z marca, nawet nie wiedziałam,
        że takowa istnieje. Spróbuję się "obronić" wink
        Dostało mi się chyba za wszystkich czytających Was jak Wyborczą wink

        Przypomnę tylko, że chodziło mi o to, czy po pobycie na basenie, gdzie
        stwierdzono sporą ilość bakterii kałowych, mam czekać na jakieś objawy u synka,
        czy od razu lecieć do lekarza.
        W dalszej dyskusji padł "zarzut", że pytanie być może było kalką wielu innych
        pytań na innych forach. Nigdzie poza Wami nie pytałam, na początku postu - z
        tego co pamiętam - przeprosiłam za ewentualną powtórkę. Nie znam Waszego forum,
        gdyż synek nie ma problemów z układem moczowym. Każdego dnia staramy się radzić
        sobie z brakiem dłoni i - jakby to powiedzieć - to nam na razie "wystarczy".

        Mam zawsze za mało czasu (trójka dzieci) i spytałam na szybko, jeśli kogoś
        uraziłam, przepraszam.

        Gdybym pisała tu o konieczności badań itp., być może wróciłabym do Was, żeby
        się pochwalić lub pożalić. Tego nie wiem. Badań nie robiliśmy, ale do tej pory
        nawet nie wiem, czy zrobiłam dobrze.

        pozdrawiam,
        ewa
        • grazka8 Re: do grazki8 01.05.05, 21:51
          Wiesz Ewciu wtedy nie miałam na mysli Twojej osoby,ale to miłe co napisałaś
          dzięki bardzo a bardzo dobrze wiem co oznacza praca przy trójce dzieci sama mam
          3 córki i czasem to bym je na chwilkę sprzedała,ale tylko na chwilkę lubię kiedy
          się kłócą bawią ,bałaganią.Dzisiaj była komunia mojej średniej córki człowiek
          tak bardzo cieszy się takimi chwilami (ale ja mam dość przemęczona strasznie)
          jeszcze raz dziękuje i pozdrawiam.
    • grazka8 Re: jak staramy sie pomoc????? 16.03.05, 21:38
      Madzia Amelka zaczęła chodzić sama mając dopiero 15 miesięcy i ciesz się że
      jeszcze nie chodzi ,bo potem dopiero poznasz co to jest szaleństwo oczy
      w ....... smile
      • maniakow Re: jak staramy sie pomoc????? 16.03.05, 22:40
        Moja Emilka, prawie rówieśniczka Michałka (urodzona 6 kwietnia 2004 r), jeszcze
        3 tygodnie temu nie raczkowała, nie mówiąc już o staniu czy chodzeniu,
        potrafiła jedynie siedzieć smile (no i pełzała po swojemu). Raz przyszła do mnie
        koleżanka ze swoim synkiem starszym od Emilki o miesiąc, który już raczkował,
        stał i próbował chodzić. Nie wiem jak to się stało, ale od tego dnia moja córka
        raczkuje, stoi i chodzi przy meblach (nie wiem może się napatrzyła czy co).
        Wszyscy jesteśmy w szoku a Emilka radzi sobie coraz lepiej smile)).
        Pozdrawiam.
    • mamaata Re: jak staramy sie pomoc????? 16.03.05, 22:31
      Witam!
      To może jeszcze ja...zabiorę głossmile
      1.zdecydowanie za mało wiem!
      2.forum jest bardzo profesjonalne,więc milczę i czytam, i czytam
      3.wrodzona nieśmiałość sad
      4."dobro, które czynimy wraca ze zdwojoną siłą",
      zatem "dobre emocje " wedrują między nami
      Piszac ostatnio "nie na temat", gdy emocje
      opadły pomyślałam,że zaśmiecam forum ale
      wiedziałam,że tu tylko może ktoś mnie
      zrozumie...dzięki za wsparcie
      Serdecznie pozdrawiam Mamy specjalistki
      i życze dużo zdrowia Wszystkim maluszkom.
      • madziulec Co do niesmialosci 17.03.05, 08:17
        Piszesz, ze jestes niesmiala.
        Hmm.. powiem tak, czy podejdziesz na ulicy do kogos by zapytac, ktora godzina??
        Bo ja nie. Bo sie wstydze, bo wlasnie jestem niesmiala wink)))
        I co??? POdyskutujemy o niesmialosci dalej????smile))))))))))
        • mami7 Re: Co do niesmialosci 17.03.05, 09:05
          Jej, w takim razie, przedstawiam się wam jako osoba, nie mająca zielonego pojęcia co to niesmialośc wink))))
          Madziulec, zaskoczyłaś mnie, bardzo nawet wink

          Pozdrawiam
          • madziulec Re: Co do niesmialosci 17.03.05, 09:11
            To tylko kwestia dobrego kamuflazu wink)))))
            Poza tym - internet pozwala na chwilke o tym zapomniec wink)))
      • anakon Re: jak staramy sie pomoc????? 17.03.05, 08:22
        Madziulec...kobieto ,moja Ola zaczela chodzic jak miala 17m-cy i nie wymagala
        chyba zadnej rehabilitacji...a co do odpowiadania...staram sie odpowiadac na
        watki,
        primo-o ktorych cos wiem
        secundo-nie dotyczace rzeczy oczywistych,ktore mozna przeczytac 2 posty
        wstecz...
        Niestety to jest zmora wszystkich forow, ze watki niemal identyczne sie
        powtarzaja nagminnie w niemal skalkowanej formie; nie pamietam czego dotyczyl
        post o ktorym piszesz, ale pewnie nalezal do ktorejs z wymienionych kategorii-
        czyli, albo nie mialam pojecia, albo ochoty sie powtarzac...
        • anakon Re: jak staramy sie pomoc????? 17.03.05, 08:24
          zapomnialam jeszcze dodac, ze jakos mniej mnie pasjonuja ogolne dyskusje
          swiatopogladowe i pyskowki...wiec sie specjalnie nie podlaczam, a forum jest
          merytoryczne i takie powinno pozostac.
    • muress Re: jak staramy sie pomoc????? 02.05.05, 16:20
      ja w sprawach merytorycznych to niewiele mam do powiedzenia. Więc się nie
      wypowiadam, no bo jak?. Jak tylko mogę to zaglądam i piszę, ale bywa z czasem
      kiepskawo a i takie mam kiepskie łącze, że pięć minut mi się jedna strona
      otwiera (po kilka próbach zresztą). Ale w miarę możliwości - próbuję
Pełna wersja