abatka32
12.05.05, 22:19
Witam
Na to forum trafiłam niedawno i przypadkiem. Od jakiegoś czasu je śledzę.
Żałuję bardzo, że 6 lat temu nie mogłam korzystać z takiego dobrodziejstwa.
Mam dwie córki: Hanię (6 lat) i Kasię (3 lata). Kiedy Hania miała ok. 5
miesięcy stwierdzono u niej zum (wcześniej wymioty, biegunka, gorączka, brak
apetytu), wyleczono furaginem, ale za dwa tygodnie było znów zakażenie. Znowu
wyleczono. Lekarka twierdziła, że u dziewczynek tak się zdarza i kazała brać
profilaktycznie furagin. Ja byłam zupełnie zielona i nic na ten temat nie
wiedziałam więc tak robiliśmy. Wówczas badania kontrolne moczu były dobre. Po
pół roku trafiliśmy do innego pediatry, który kazał odstawić furagin -
natychmiast pojawiło się zakażenie. Dopiero wtedy trafiliśmy do specjalisty -
najpierw nefrologa, potem urologa. Hania miała cystografię i później
kalibrację cewki moczowej (1 rok i 3m.). Kalibrację robił dr Wolski w CZDZ.
Teraz wszystko jest w porządku. Kiedy o tym myślę, zawsze wkurza mnie, że to
wszystko tak długo trwało i musiały być 3 zumy, że trzeba było być
mądrzejszym i samemu iść od razu do nefrologa. Ale mądry Polak po szkodzie...
Teraz robimy badania kontrolne, ale każda gorączka nieokreślonego pochodzenia
wzbudza we mnie strach.
Dlatego przy młodszej córce byłam przewrażliwiona. Zrobiliśmy (z własnej
inicjatywy) posiew moczu, który wykazał zakażenie (miała ok. 5 miesięcy). Po
tym zakażeniu była cystografia - wynik b. dobry. Trafiliśmy do dr. Gastoła do
CZDZ i stwierdził, że najprawdopodobniej posiew był zanieczyszczony. Teraz
jest wszystko dobrze, brak zum. Pewnie wszystko to było niepotrzebne.
Chciałam Wam powiedzieć, że dobrze byłoby mieć takie forum właśnie 6 lat
temu. Wtedy byłam młoda, przestraszona, "zupelnie zielona".
Pozdrawiam wszystkich i życzę jak najwięcej zdrowia dzieciaczkom!
Beata