coraz wiecej wiemy :-))))

22.07.05, 14:02
Tak sobie mysle.. Kazdy z nas.. Czy jakis czas temu wiedzielismy co to jest
bakteriuria bezobjawowa? czy wiedzielismy ile powinno a raczej nie powinno
byc leukocytow w badaniu ogolnym czy bakterii w posiewie???
Coraz lepiej poznajemy trudne terminy,ktore oznaczaja kolejne badania dla
naszych dzieci - wpierw USG, potem CUM, potem czesto urodynamika,
scyntygrafia, czy inne, bardziej skomplikowane...

Dzieki nam, wszystkim, te terminy nie sa pustymi slowani, budzacymi lek.
Stajemy sie partnerami dla lekarzy, pielegniarek, bo nie mowia do nas swoim
zargonem. Umiemy zadac pytanie, dowiedziec sie o stopien refluksu czy rodzaj
wady...

Mysle, ze to wazne.
    • anula_w Re: coraz wiecej wiemy :-)))) 22.07.05, 15:05
      Żebyś Madziu wiedziała, że dużo wiemy o moczowych problemach dzieci.
      Odważę się stwierdzić, że więcej niż niektórzy lekarze.
      Ja z powodu "swojej wiedzy" miałam zatarg z pediatrą córki.
      Kazała mi na dwie doby przed kontrolnym badaniem moczu (ogólne+posiew) odstawić
      urotrim. Tłumaczyłam, że nefrolog (dr Rutka) pod żadnym pozorem nie pozwala na
      przerywanie leczenia, ale ona w zaparte, że to ona ma rację, a nie ja,
      niedouczona matka. I tak zrobiłam po swojemu, tym bardziej, ze badania robiłam
      odpłatnie, bo od niej skierowanie dostałam.
      Na kontrolę już do niej nie poszłam, wystarczą mi konsultacje z Rutką.
      • madziulec no coz... 22.07.05, 15:12
        Pediatrzy.. co prawda na szczescie nie wszyscy sa lekarzami ogolnymi...
        I niestety znaja sie na dzieciach ogolnie, wiec nie sa w stanie dobrze zajac
        sie dziecieciem z powaznym problemem...
        Taka jest prawda.

        A dobry pediatra to skarb wink)))
        • anula_w Re: no coz... 22.07.05, 15:23
          kiedyś pracowałam w Akademii Medycznej
          i rozmawiałam z lekarką z Litewskiej, która mówiła
          że najgorsze co jest dla nich to jak pediatra z przychodni sam leczy dzieciaka,
          a nie umie się przyznać, że nie na wszystkim się zna i nie skieruje malca do
          specjalisty. Często takie leczenie na ślepo robi większą krzywdę niż nie
          leczenie. Teraz w dobie internetu można trochę poszperać i znaleźć ludzi
          chętnych do pomocy, no ale nie wszyscy mają dostęp i chęć szukania. Ufa się
          lekarzowi z przychodni, bo wierzy się, że nie pozwoli skrzywdzić dzieciaka.
          • trudy77 Re: no coz... 22.07.05, 17:47
            Oj, podpisuję się pod tym... Peddiatrzy lubią być "wszystkowiedzący".
            • aagulek nasza wiedza a lekarze ;-) 03.08.05, 11:07
              witam, co prawda dopiero dolaczam piszac ale wczesniej podczytywalam, bo w 20tc
              wyszlo ze moja coreczka ma powiekszona miedniczke, ale pozniej bylo ok, a
              jednak niestety ma refluks, wiec wczoraj po cystrografii lekarz nas poprosil po
              wynik, mowi ze sa odplywy, a ja jednak tu nie doczytalam fachowej nazwy i od
              razu go pytam, refluks? on spojrzal zdziwiony, ja ktorego stopnia, tu juz chyba
              wogole zdebial...zeszlismy na oddzial do nefrologa, probowala tluamaczyc jakie
              to wazne zeby znalezc dobrego nefrologa dzieciecego(teraz mysle czy nie chciala
              dac do zrozumienia ze gdzies przyjmuje prywatnie wink ) a ja ze wiem bo forum a
              poza tym sama jestem pod opieka Szaserów u nefrologa bo mam podejrzenie
              zapalenia klebuszkow od 2003 r - krwinkomocz...no coz dobrze wiedziec wiecej
              przynajmniej nikt nie wcisnie kitow..pozdrawiam.Agnieszka
    • julamimi Re: coraz wiecej wiemy :-)))) 03.08.05, 11:16
      > Mysle, ze to wazne.

      bardzo wazne smile tylko znajac temat mozemy szybko pomoc naszym dzieciom i nie
      dopuscic do podstawowych bledow, ktore lekarze - zwlaszcza 'ogolni' pediatrzy -
      niestety czesto popelniaja
      pozdr
      • agatkar1 Re: coraz wiecej wiemy :-)))) 03.08.05, 15:23
        w naszej byłej przychodni pediatrzy kierowali maleńkie dzieci do szpitala ze
        wszystkim... moja miała powiększone węzły chłonne, ale badania ok, a one i tak
        skierowały. Gdybyśmy mieszkali w normalnym kraju to może udałabym się do
        szpitala ze zdrowym dzieckiem, ale niestety nie, obawiałam się jednego, pójdę z
        węzełkami a zostanę miesiąc na inne schorzenie... Podważyłam ich opinię udając
        się do innych lekarzy prywatnie... którzy nie stwierdzili podstaw do tego, by
        moja córka leżała w szpitalu.
        Gdy powiedzialam o tym jednej z lekarek z przychodni to ona wzburzona chciała
        postawić na swoim i dała skierowanie do szpitala na podstawie e coli 10 do 3 i
        CRP 3. Wyobrażacie sobie?>?????

        Zmieniłyśmy przychodnię... dostałyśmy skierowanie do hematologa, wcale nie
        musiałyśmy iść do szpitala, aby wykonano nam badania niezbędne do stwierdzenia
        przyczyny powieększenia węzłów, do tego zrobiono nam usg, badania na
        toksoplazmozę itp. .. i wszystko było refundowane.
Pełna wersja