marzek2
16.09.05, 14:49
No i po wszystkim. Przeżyliśmy. W sumie nie było tak źle, choć faktycznie ten
cewnik był strasznie ciekawy dla malucha i ciągle musiałam odwracać jego
uwagę, żeby tej rurki nie ciągnął. Największym zaskoczeniem dla mnie była
reakcja synka na narkozę, a raczej brak tej reakcji! Większość mam pisała mi,
że dzieci po narkozie jeszcze potem śpią długo, troszkę się nastawiałam, że
wtedy odpocznę, wyluzuję się itp, a tutaj nic, przywieśli maluszka, był
oczywiście rozbity, płaczliwy itp, ale nie spał! W ogóle tego dnia spał o
wiele mniej niż w domu, ale to może warunki szpitalne, obecnośc na sali z nami
żywotnego sześciolatka itp.
Więc jesteśmy (podobno) zdrowi. Kiedy ja wreszcie w to uwierzę, że po prostu
mogę mieć drobnego, chudego synka, który może przybiera skokowo na wadze, a
poza tym jest ok? Refluksu nie ma, zastawki też. Mamy oczywiście kontrolować
mocz, a w razie następnych "ale" zgłosić się do nefrologa. Zostałaby chyba
tylko jeszcze scyntografia... Ale na razie dam małemu spokój i tak dzięki
nadgorliwości swojej mamy już dużo przeszedł. Ale zastawkę mamy wykluczoną,
okazuje się, że nie jest to aż tak "prosta" wada, jak myślałam... spotkałam na
oddziale Chirurii mamę, której synek jest po przeszczepie moczowodu i w histoi
choroby ma też zastawkę, którą oczywiście podcięto, ale... sprawa jest prosta,
tyle, że obecność zastawki może doprowadzić do niezłego zniszczenia nerek, tak
jak to się niestety stało w przypadku tego malucha

Bo tak, zastawkę
podcięli, moczowody mu wyprostowali itp, ale zniszczonych nerek naprawić się
nie da niestety

Więc mam za co dziękować Bogu.
Jeśli ktoś ma pytania nt badania itp, służę pomocą oczywiście.