Dodaj do ulubionych

Rodzic przy chorym dziecku w szpitalu.

22.11.06, 17:02
Wiele z Was miało nieprzyjemność gościć w polskich szpitalach przy swoich
chorych dzieciątkach. Cikawa jestem jak byłyście traktowane i jak owy pobyt
wspominacie, pomijając fakt - że okropnie z powodu choroby dziecka.
Sylwia mama Emilka
Obserwuj wątek
    • madziulec Re: Rodzic przy chorym dziecku w szpitalu. 22.11.06, 18:41
      IMiDz fatalnie = wstretne babsko tlumaczace mi, ze mam nosic gdzies (nie pokazano mi nawet gdzie) materac, sluzacy jako poslanie przy dziecku, bo pod nim zbiera sie brud. Bylam 6 tygodni po porodzie, ni ebylo mozliwosci umycia sie, nie bylo kuchni, mozliwosci podlaczenia sterylizatora do butelek.;. Wypisalam dziecko to nawet wyjeto wenflon, by mi utrudnic zycie (wenflon mial po0tem Myszol zakladany w domu)

      Szaserow - oddzielny pokoj, super milo, lazienka moze nie najnowsza, ale mozliwosc wykapania sie codziennego w cieplej wodzie, a to wazne... Poza tym - jesli pytalam - tlumaczono mi.
      • madziulec Re: Rodzic przy chorym dziecku w szpitalu. 22.11.06, 19:46
        Chcialam tylko zaznaczyc ze oba pobyty byly oplacane - mielismy niby sale o podwyzszonym standardzie i za kazda dobe szpital dostawal 250 PLN za nasz pobyt....

        Tak jak Szaserow uwazam za pieniadze naprawde nalezne, tak IMiDz przeklinam pod kazdym wzgledem i ucieklam i dowozilam dziecko kazdego dnia 3 razy dziennie na podanie antybiotyku
    • anusia_29 Re: Rodzic przy chorym dziecku w szpitalu. 22.11.06, 19:25
      W Rzeszowie na chirurgii dzieciecej spoko, miałam kozetkę, poduszkę i koc. Pod
      łóżeczkiem małej nosidełko. W tym ją karmiłam albo zostawiałam, gdy biegłam do
      sklepu. Pielęgniarki bardzo miłe, czasem przychodziły, jak czegoś potrzebowałam
      szłam do nich i nie było problemu. Była tylko jedna "mało miła". Sala 2
      osobowa, ubikacja z boku. Łazienka jedna dla wszystkich rodziców, ale zawsze
      można się umyć.
      • sybillka1 Re: Rodzic przy chorym dziecku w szpitalu. 22.11.06, 20:43
        A ja muszę Wam powiedzieć że byłam bardzo zaskoczona oddziałem nefrologicznym
        Chorzowskiego Centrum Onkologicznego.Za pierwszym razem dostałyśmy oddzielny
        pokój z łazienką i ubikacją,za który nie musiałam płacić!Normalnie korzystałam
        z ubikacji i prysznica,z czajnika elektrycznego,z lodówki wszystko do
        dyspozycji rodziców.Za drugim razem dostałam pokój z inną mamą i jej
        córeczką,ale reszta pozostała bez zmian.Jedynie posiłki musiałam zamawiać sobie
        sama w firmie cateringowej,ale to nie był dla mnie problem.Byłam szczęsliwa że
        mogę być razem ze swoją córeczką! Pozdrawiam Sybilla mama Wiktorii i
        Oliwii.
        • marta-21 Re: Rodzic przy chorym dziecku w szpitalu. 22.11.06, 22:24
          Witam!!!
          My troszke lezalysmy po tych szpitalach,i mam rozne odczucia.U nas w Gliwicach
          na pediatrii spalam na krzesle przez 9 dni,pielegniarki podzielone wiecej
          lepszych.MIeszkamy blisko wiec wszystko w domu robilam.W Zabrzu na pediatrii,na
          poczatku spalam na materacu z lozeczka,pielegniarki pozwalaly,pozniej mialam
          swoj materac.A po 3 tygoniach dostalam lozko(bylo dla dzieci,wiec jak by
          przyjeli jakies starsze dziecko to znow materac,ale do konca juz mialam
          lozko).Pielegniarki super,moglam korzystac ze wszystkiego.W Zabrzu na
          nefrologii tez niestety materac,pielegniarki okropne o wszystko sie rzucaly to
          byla porazka.We Wroclawiu na nefrologii tez materac,ale za to pielegniarki
          super,tylko jedna wada bo nie bylo gdzie sie wykompac,oddzial jest na 3 pietrze
          a do ubikacji trzeba bylo schodzic na parter.We wroclawiu na chirurgii mialam
          juz lozko ale platne,moglam korzystac ze wszystkiego,i pielegniarki uprzejme.to
          tyle smile
          Pozdrawiam mama julki
    • sylwia19795 Re: Rodzic przy chorym dziecku w szpitalu. 23.11.06, 17:44
      zaczełam ten wątek, bo ja również przebywałam z moimi synami w szpitalu i
      pobyty te bardzo się od siebie różniły.
      Pierwszy raz leżeliśmy z Nikodemkiem na chirurgii w Jaworznie /drobny zabieg
      prepuklinka pachwinowa/, mały miał 14 mieś., personel wzorowy, miły, grzeczny i
      przedewszystkim ludzki. Karmilam go jeszcze cycem więc dostałam nawet łóżko.
      Lekarz dr. Gruca, wszpaniały, wszystko wiadomo co się dzieje z malcem naprawde
      ok.
      Kolejny raz niestety sprowadził mnie na ziemie. Prokocim chirurgia. Emilek miał
      6 tygodni pod pachą guz o śr.2cm, okazało się że to reakcja po szczepieniu
      grużliczym i wytworzył się ropień, który mógł wywołać sepse. Na oddziale -
      spotkałam się z rutyną, bezdusznością, i wogóle wszystkim co najgorsze. Mama
      przy dziecku na taborecie, na sali zakaz trzymania jakichkolwiek rzeczy
      rodzica, brak toalety!!!Jeśli chodzi o personel, to pielęgniarki stają na
      głowie, żeby tym matkom uprzykrzyć dodatkowo życie. Czułam się jak intruz!Na
      wizycie trzeba opuścić sale i zamykają dżwi żeby nic nie słyszeć co się dzieje
      z dzieckiem. Chodziłam i prosiłam, żeby przewineły dzieciątko leżące obok nas,
      które było bez mamy, to po godzinie litowała się nad nim salowa.I tak te
      maluchy leżały po 2 godziny posrane do kolejnego karmienia, bo częściej nikt
      ich nie przewinie.Pozatym od 9-12 trzeba opuścić oddział. Masakra, mam
      nadzieje, że już nigdy tam nie trfimy!
      Pozdrawiam
    • arlap Re: Rodzic przy chorym dziecku w szpitalu. 24.11.06, 11:37
      My w zeszłym tygodniu wyszłyśmy ze szpitala na Niekłańskiej po ponad
      dwutygodniowym pobycie. Moja 7-miesięczna córeczka ma ZUM. Była w ciężkim
      stanie. Pierwsze 4 dni byłysmy na 3-osobowej sali. Leżaki, koce we własnym
      zakresie. Bardzo ciasno i gorąco. Potem zwolniła się komercyjna sala 1-osobowa
      z łóżkiem dla osoby opiekującej się dzieckiem. Pielęgniarki bardzo miłe, super
      opiekują się dzieciaczkami.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka