historia, która zakończy się dobrze

11.03.07, 11:30
Hej, jestem pierwszy raz na tym forum. 2, 5 msc. temu urodziłam synka.
Czekaliśmy na niego 9 lat, to był taki cud. Ciąża przebiegała wspaniale,
piękniałam i rozkwitałam. W ogóle mi nie przyszło do głowy, aby się nawet
zastanawiać nad tym czy moje dziecko może mieć wady. USG zresztą, wykonywane
co miesiąc nastrajało mnie bardzo optymistycznie.
Mam końskie zdrowie, jak cała moja rodzina, u mojego męża też podobnie. Poród
był dla mnie szokujący, zielone wody, złe ustawienie dziecka i cesarka przy
prawie 10 cm. rozwarciu. A potem dowiedziałam się, że dziecko ma rozszczep
podniebnienia miękkiego, pielęgniarka dostrzegła jak płakał ( po porodzie tego
nie zauważono). Potem badania przesiewowe słuchu wyszły negatywnie - dziecko
nie słyszy. Nie wiedziałam wówczas, że to nie przesądza o niczym. Nie mogłam
go karmić piersią, bo to niemożliwe, próbowałam ściągać pokarm, ale niestety
prawie go straciłam. Prawdziwy koszmar zaczął się w domu od 6-ego tygodnia,
mały non stop płakał, niekiedy wył. Wszyscy mówili o kolkach. okazało się, że
były kolki, bakteria klebsiella i skaza białkowa. Trzy w jednym. Dodatkowo
malutki ulewał i dusił się. To ma związek z wadą podniebienia, bo mleczko
wylewało mu się noskiem. Często czułam, jak ze strachu nagle krew odpływa mi
do nóg. Trafiliśmy do szpitala, tam wyszły jeszcze odpływy II stopnia. Ale dwa
dni później pierwsza dobra wiadomość - dzidzia słyszy - zrobiliśmy badanie
bera, ma lekki niedosłuch 15 decybeli z powodu podniebienia - po prostu
"wieje" mu w uszkach, po operacji, która ma w czerwcu będzie dobrze, mamy
powtórzyć badania we wrześniu. Ma też nieco słabe napięcie mięśniowe, duże
ciemię, ale robiliśy usg główeczki dwukrotnie i wszystko ok. Neurolog
przypsije to osłabienie chorobom. Nie mogłam go kłaść na brzuszku, bo non stop
płakał. Spał lub płakał. Wierzę, że wszystko się ułoży, że damy radę. Teraz,
kiedy Wam o tym piszę, widzę, że te problemy nie były takie straszne, jak mi
się wydawało. niepokoje się tymi odpływami, ale to racjonalny lęk. Proszę
napiszcie mi coś o tym. Malutki ma brać furagin i bierze, ale w piątek
strasznie ulewał i się dusił. Odstawiłam (po konsultacji z lekarzem). Jutro
wracam do niego. Napiszcie proszę, czy poza furaginem istnieją jakieś
delikatniejsze preparaty? Mam nadzieję, że nie zanudziałm Was swoją
opowieścią, ale koniecznie chciałam o tym napisać, to pewnie rodzaj terapii,
pozdrawiam
    • kwinta5 Re: historia, która zakończy się dobrze 11.03.07, 12:06
      jestem mamą 6 letniej Idy(obustronny refluks V) i pracuje z dziecmi,które miały
      pod góre,to co napisałas to moj chleb powszedni i tak 15 decybeli,to nie
      tragedia(o czym sama juz wiesz),napiecie miesniowe zapewne juz ćwiczysz metoda
      Bobatha ,Voyty-i to daje rezultaty(osobiste dziecko tym cwiczyłam),podniebienie
      sie naprawi pamietaj o logopedzie i to jak najwczesniej nawet jeszcze przed
      rozpoczeciem mowienia.
      za 2 lata nie bedziesz juz o tym pamietała! pracuje z dziecmi,ktore były w
      gorszym stanie,a teraz niewiele róznia sie od swoich rówiesnikowsmile!acha złoz
      wniosek o zasiłek pielegnacyjny,do tego potrzeba orzeczenia o
      niepełnosprawnosci,kasa niewielka ale sie przydaje i orzeczenie dobra rzecz w
      moim miescie dzieci z orzeczeniami maja jazde konna po 5zl a nie 20 za
      lekcje,darmowe przejazdy autobusami itp.
      życze Wam duzo siły i zyczliwych ludzi.
      co do furaginu-nie znam niczego innego,poniewaz Ida dobrze ja tolerowała.
      a II to nie tragedia-czesto zanika sama,ale to zalezy tylko od dobrej woli
      organizmu i jest leczona najczesciej nieoperacyjnie-czego wam zyczesmile
      • luiza2pop Re: historia, która zakończy się dobrze 11.03.07, 20:41
        Witajsmile) Czytajac twoj post nie moglam sie oprzec wrazeniu ze ja tez to
        przerabialam. Moja coreczka tez wyla do 6 mca zycia. Byla niesamowicie
        placzliwa, malo jadla, wymiotowala, ogromnie bolal ja brzuszek. Myslalam ze
        oszaleje ! /na dodatek bylam za granica daleko od domu, maz pracowal, dziecko
        nieustannie plakalo, budzilo sie w nocy co 2 godz. potem 3 nie spalo, a ja
        bylam po prostu wykonczona. Do 5 mca zycia zaliczylysmy 3 razy szpital (kiedys
        myslalam ze to duzo, ale po przeczytaniu listow od innych dziewczyn okazalo sie
        ze niektore z nas maja o wiele gorzejsad(). Nela miala min. refluks zoladka (sta
        d nieustanne wymioty, odbijania), alergie na mleko(bole brzuszka), refluks II
        stopnia(ZUM). Na szczecie teraz nie mamy powrotow zum (tfu tfu aby nie
        zapeszyc), ale wyszla u coreczki wada serca (czekamy na wizyte w CZD)> Tak wiec
        teraz wiem ze ten niepokoj malej, placz nie byl bez przyczyny. Pisze o tym
        zebys wiedziala ze z czasem bedzie z gorki.Nela ma teraz rok i 6 mcy i jest
        wesola dziewczynka. Je lepiej, nie placze! i niesamowicie rozrabia. I ciagle
        mysle ze wszystko sie jednak ulozy. Szkoda tylko ze musi minac troche czasu,
        zeby dziecko wyroslo. nabralo odpornosci i sily. Aha, Nelunia brala furagin i
        Cebion ale czula sie po nim okropnie. i takze min po furaginie wymiotowala,
        dlatego tez nasza prof. zalecila odstawic lek, w tej chwili przyjmujemy tylko
        zurawine, (apetyt Neli powrocil). Trzymaj sie i mam nadzieje ze Twoja kruszynka
        tez wyrosnie, II stopien odplywu czesto mija sam, wiec nie martw sie na zapas
        kontroluj tylko mocz regularnie. Pozdrawiam goracosmile))
        • luiza2pop Re: historia, która zakończy się dobrze 11.03.07, 20:45
          I jeszcze cos, corcia tez miala bardzo duze ciemie, co prawda jeszcze nie
          zaroslo, ale jest juz minimalne. Lekarze nie kazali sie tym przejmowac.tym
          bardziej ze dziecko bardzo dobrze sie rozwija (na poczatku miala slabe napiecie
          miesniowe, zaczela raczkowac w 10 mcu zycia , a chodzic 2 mce pozniejsmile))))
        • annakon70 Re: historia, która zakończy się dobrze 11.03.07, 21:15
          Bardzo Wam dziękuję dziewczyny. Teraz do mnie powoli dociera, że każda mama
          przechodzi przez różne rzeczy. Trzeba po prostu nabrać dystansu. Będzie dobrze.
          Czy żurawina może zastąpić furagin? Ile podajecie jej swoim dzieciom? Czy to są
          jakieś tabletki, syropek? Porozmawiam o tym z lekarzem. Byłoby naprawdę super,
          gdybym mogła odstawić chemię. Pozdrawiam Was i idę z psem. Zajrzę tu jutro, pa,pa
          A nasze dzieci i ich mamy dadzą radę.
          • luiza2pop Re: historia, która zakończy się dobrze 11.03.07, 21:21
            Czy mozna zastapic furagin zurawina o tym musi zadecydowac lekarz,nic bez jego
            decyzji...Przede wszystkim nie moze byc nawrotow zum. Zurawine podaje w proszku
            (wysypuje z kapsulki), lub daje malej w syropie do kaszki (Syrop Herbapolu).
            Ale jak napisalam wczesniej dopiero wtedy gdy zadecyduje o tym lekarz.
            Pozdrawiam i zycze duzo zdrowka dla Synkasmile
            Luiza mama Neli .
Pełna wersja