Winny pęcherz czy nerki?Moja historia.Pomóżcie!

15.05.07, 10:17
Bardzo proszę was o pomoc z faktu doswiadczenia , a moze ktos miał podobny
problem.Moja 10 letnia córka 2 lata temu zaczęła miec problem z oddawaniem
moczu tzn. biegała bez przerwy do ubikacji by wysikac pare kropelek.Na
początek dostała antybiotyk , foragin ale dolegliwości nie minęły wręcz sie
pogorszyły bo juz po 2 miesiącach nie potrafiła sie wogule wysikać, potrafiła
siedziec rano godzine chcąc sie wysikać ale nie leciało.Trafiliśmy na oddział
urologiczny gdzie stwierdzono że to wina zwężenia cewki więc zrobiono
kalibracje cewki i prawdopodobnie to sie nazywa kontrast nerek, te ostatnie
wyszło prawidłowo.Od początku choroby maksymalnie leukocyty wychdziły w
granicach 6-9 wahając się raz mniej raz wiecej a posiewy od dwóch lat jałowe
choć czasami w ogólnych wynikach moczu poj.bakterie.Problem niestety nie
minął po zabiegu, dalej chodzi często sikać a szczególnie wieczorem ma
wieksze parcie.Ostatnie wyniki z moczu robione z dnia na dzień trochę mnie
dziwią bo pierwsze ogólne wszystko negatywne, dość liczne leukocyty,ph 6,5 a
osad leukocyty 3-5 w p.w i erytrocyty 1-3 w p.w a na drugi dzień wszystko
negatywne a ph 5,5 a osad czyściutki.wiem że powinnam sie z tego cieszyć ale
dlaczego ona tak chodzi bez przerwy sikać.Mamy wizytę do urologa zamówioną u
innnego urologa bo poprzedni nie widział nic złego w jej wynikach i na końcu
stwierdził że może to problem na tle nerwowym. Ale to nie wszystko bo mnie
spotkało to samo od około pół roku temu męcze sie z tym samym.Antybiotyk,
urowal, urinal i urosept brane po 2 miesiące każdy nie pomogły problem nie
zniknął, a ostatnie moje wyniki tez nie sa złe leukocyty i erytrocyty 1-3 w
p.w bakterii nie ma. Więc tez dostałam diagnozę że to na tle nerwowym więc
dostałam jakieś tabletki na uspokojenie.Ciekawe czy mi pomogą.Jak myślicie
czy jest to problem urologiczny czy faktycznie problem bardziej związany z
nerwami, bo jeżeli chodzi o mnie to ja jestem strasznie znerwicowana a do
tego najprawdopodobniej kontynuuje depresje którą przeszłam bardzo silno ok 2
lata temu z powodu choroby syna a dlatego że problem z synkiem sie nie
skończył a do tego choroba córki więc nie mam powodów do radości a moje nerwy
trudno to znoszą.Szkoda mówić.Moja córka też jest bardzo nerwowa a początek
jej choroby kojarze i uważam że w 99% przyczynił sie do jej choroby to
początek szkoły bo juz na wakacjach przed pójściem do szkoły bolał ja brzuch
i głowa, odwiedzilismy neurologa, robiliśmy wszystkie badania
neurologiczne.Wyszło ok. Jakos minęło, ale córka trzymała w szkole siku i
dopiero po 4,5 lekcjach jak przychodziłam po nią leciała do ubikacji a moje
tłumaczenia nie pomogły.Dalej przetrzymywała i az w końcu po pół roku
chodzenia do szkoły zaczął się ten problem.Dziewczyny poradzcie coś , ja
zawsze myślałam że ona przechodzi ZUM ale lekarka mi mówi że ma za małą ilość
leukocytów na ZUM a posiewy sa jałowe.Troche czytałam o tym refliksie też
sie boję że to może to.
    • a.p5 Re: Winny pęcherz czy nerki?Moja historia.Pomóżci 15.05.07, 17:11
      a robiliście badanie urodynamiczne? może jest coś nie tak z pęcherzem?
      Polecam też wizytę u psychologa dzieciecego.Mój chrześniak mial podobny
      problem, skończył sie po wizytach u psychologa i zmianie szkoly.
    • elka1112 Re: Winny pęcherz czy nerki?Moja historia.Pomóżci 16.05.07, 08:01
      psychologa mogę odwiedzić ale niestety szkoły nie mam możliwości zmienić
      zresztą córka ze względu że bez przerwy choruje ( ma słabą odporność) nie bywa
      za często w szkole.Za każdym razem gdy pojawia się w szkole od nowa musi sie
      klimatyzować a do tego jest bardzo nieśmiała co jej to utrudnia więc zmiana
      szkoły myślę że mogłaby pogłębić ją bardziej.
Pełna wersja