tak sie zastanawiam....

29.08.05, 15:53
na innym forum napisala pani, ktöra sie rozwodzi:
"... W koncu temu człowiekowi ofiarowałam najpiekniejsze lata mojego zycia.
A on gnida i kanalia z taka łatwościa to przekreslił....."

I tak sie zastanawiam nad tym zdaniem. Bo wiem, napisala to w zdenerwowaniu,
wiem ze maz nie zachowal sie po rycersku. Ale czy my naszym mezom
OFIAROWALYSMY nasze najpiekniejsze lata? Czy to nie tak, ze kiedys bylo sie
zakochanym, wzielismy slub i wzajemnie czerpalismy z tej milosci. Jak
straszne musi byc malzenstwo, w ktörym kobieta SIE OFIARUJE. Czy< to sie
dziwsiaj jeszcze wogöle zdarza? I jak to jest? Rezygnuje ze swoich potrzeb?
Poddaje sie mezowi, choc nie ma na to ochoty? Mozliwosci jest jeszcze wiecej.
Ale pomyslalam, ze trudno jest niektölrym paniom zachowac klase w momencie
rozwodu.
    • samanta5 Re: tak sie zastanawiam.... 29.08.05, 17:00
      Uważam Basiu, że jest w tym sporo racji. Bo czy wielkim atutem kobiety nie jest
      uroda i młodość? Porównaj, jak starzeją się: kobieta i mężczyzna. Z wiekiem,
      mężczyzna nie traci na atrakcyjności fizycznej, kobieta, niestety tak, nawet ta
      zadbana. Pozycja zawodowa mężczyzny dojrzałego, jest tez zdecydowanie lepsza,
      niż kobiety. Dochodza jeszcze układy towarzyskie, które faworyzują mężczyzn. Tak
      więc kobieta dojrzała, ma nikłe szanse na znalezienie partnera, bo najlepsze
      lata ma już za sobą.
      • basia553 moment, chwila, 29.08.05, 18:25
        ale to przeciez maz nie korzystal jednostronnie z jej atutöw mlodosci. gdyby go
        nie miala, tez by sie zestarzala i nic by z tego nie miala, prawda?
        Co mnie razi w tym toku rozumowania, to taki jakby szantaz: ja sie ofiarowalam,
        to teraz zostan ze mna.
        Mam nadzieje, ze i ta pani z czasem odzyska röwnowage ducha i napisze po jakims
        czasie: dlaczego tak pözno sie rozwiodlam! Zycie jest piekne! Tego jej i wielu
        innym zycze.
        • samanta5 Re: moment, chwila, 29.08.05, 19:12
          Ty myślisz tak, a ja inaczej :-)...gdyby jego nie miała, może by się zestarzała
          u boku takiego mężczyzny, który by jej nie porzucił.
          Nie sądzę aby to był szantaż, myślę, że stwierdzenie faktu, a to "zostań ze mną"
          to już Ty dodałaś :-)
          Czy Ty zadałabyś sobie pytanie...dlaczego tak późno się rozwiodłam? Czy w tym
          celu wiążesz się z drugim człowiekiem, żeby się rozwodzić? Zwykle są dzieci z
          takich związków i obie strony powinny zrobić wszystko żeby dziecko nie było
          pokrzywdzone. Po podjęciu decyzji o wspólnym życiu, rozważania na temat jego
          rozwiązania, to egoizm albo brak odpowiedzialności.
    • evwi Re: tak sie zastanawiam.... 29.08.05, 22:19
      basia553 napisała:
      > "... W koncu temu człowiekowi ofiarowałam najpiekniejsze lata mojego zycia.
      > A on gnida i kanalia z taka łatwościa to przekreslił....."


      Człowiekiem zdradzonym targa 86 emocji uczuć: poniżenie,żal,złość,ból,rozpacz,
      brak własnej wartości itd , itp
      Więc nie ma co sie dziwić, że użyła min. słów "gnida', "kanalia".I tak uważam
      delikatnie.
      A wogóle to macie rację, facetowi jest łatwiej i lżej sie starzeć , ale także
      na stare late"wyłuskać" jakąś młódkę, a szczególnie gdy ma tzw. pozycję i kasę.
      Tylko czy On może być tak bardzo pewny tego nowego "nabytku"?Czy ta młódka
      będzie przy nim, gdy zacznie Jemu strzykać,gdy trzeba będzie parzyć przysłowiowe
      ziółka. Oj nie wiem !! Dopiero wtedy pomyśli o starej, dawnej żonie, której
      napewno by nie przeszkadzało,że go boli, albo strzyka i trzeba podać lekarstwo.
      Dopiero wtedy uświadomi co stracił.
      Napewno pierwszy moment dla tzw. porzuconej kobiety jest baaardzo ciężki,
      szczególnie wtedy gdy są dzieći. Ale po jakimś czasie jest ulga i zadaje się
      sobie pytanie " po jaka cholerę starałam sie to jeszcze ciągnąć"? A czasami
      jeszcze satysfakcja, gdy facet po jakimś czasie chce wrócić, a Ty ze słotkim
      usmieszkiem odopwiadasz - o nie kochanie !
      • grenka1 EVWI 16.09.05, 22:46
        A znasz to przysłowie (ponoć przysłowia są mądrością narodu), że "po kopie (60
        lat) to po chłopie" - prostata, strzykanie w kościach, a tu młoda żona,
        oczywiście ta 2, jej się chce, a on nie ma czym, a gdy "mężowie w pieszczotach
        są skąpi, wtedy ich byle kto zastąpi" - i wtedy pojawia się zazdrość
        uzasadniona, albo nie, awantury i pewnego dnia młoda żona oczyszcza konto,
        pakuje ciuchy i baj, baj kochanie "pięknie było, ale się skończyło".
        Za to żona (ta stara) ma satysfakcję.
        A czy go przyjmie, czy też nie to już inna sprawa, ale pękniętego serca i
        pękniętego dzbana nie da się skleić tak, aby nie pozostał ślad.
        Więc po co kleić ???
    • jakte Re: tak sie zastanawiam.... 16.09.05, 20:22
      Odgrzałam ten wątek, bo na jesień jest na czasie, jako doświadczona w temacie
      rozwodów / jakby to powiedzieć udanych rozwodów/, uważam im prędzej tym lepiej,
      nie warto twić latami w nieudanym związku, czas działa na niekorzyść kobiet.
      Modsze pokolenie kobiet to rozumie lepiej i nie przeciągają czasu trwania
      związku bez przyszłości , podejmują decyzję odważniej niż ich rodzice i
      dziadkowie. Zbyt póżnie rozstanie niesie bagaż wzajemnych oskarżeń i do
      niczego0 nie prowadzi.Spisała m swoje doświadczenia w tym zakresie, może kiedyś
      wydam je drukiem. Moje klientki wracają do mnie po latach i opowiadają mi ciąg
      dalszy, wierzcie mi to bardzo, ale to bardzo interesujące.
      • margo.pf Re: tak sie zastanawiam.... 17.09.05, 08:32
        Zgadzam sie calkowicie. Nie sztuka miec udany slub, sztuka miec udany rozwod.
        Moj sie udal. Bo w koncu oboju bylo nam zal wyrzucic dziewiec lat zycia na
        smietnik swarow i pretensji. No i bylo nam latwo, bylismy mlodzi. Dlatego
        lepiej wczesniej. Kazde ulozylo sobie zycie, kazde zadowolone i do dzis
        jestesmy w kontakcie.
    • porcja Re: tak sie zastanawiam.... 17.09.05, 15:44
      basia553 napisała:

      > na innym forum napisala pani, ktöra sie rozwodzi:
      > "... W koncu temu człowiekowi ofiarowałam najpiekniejsze lata mojego zycia.
      > A on gnida i kanalia z taka łatwościa to przekreslił....."

      A ten pan? Czyż nie ofiarował on swej żonie lat, może nie najpiękniejszych,
      ale jednak wielu lat swego życia? A ona tak teraz te lata przekreśla nazywając
      go gnidą i kanalią.
      Ech, nie lubię takich pań jak autorka cytowanego tekstu.
      Trochę godności zdałoby się, proszę pani :-)
      Jest taka piosenka, śpiewał ją bodajże, i tekst napisał, Jan Pietrzak,
      leitmotiv jest:

      "Bądż wierny temu co kochałeś".

      Bo cokolwiek się teraz między wami dzieje to ważne jest też to co było.
      Może najważniejsze.
      p.
      • maria73 Re: tak sie zastanawiam.... 17.09.05, 16:44
        cóż czasem emocje biorą górę i tracimy nerwy.
        Latwo jest mówić "ja to bym tak zrobiła"

        Ale wyobrażcie sobie co zrobiłaby każda z nas gdyby raptem się dowiedziała że
        książe-małżonek odchodzi do kobiety starszej o 10 lat i jeszcze chce
        gratyfikacji.......
        • porcja Re: tak sie zastanawiam.... 18.09.05, 14:01
          maria73 napisała:

          > cóż czasem emocje biorą górę i tracimy nerwy.
          > Latwo jest mówić "ja to bym tak zrobiła"
          >

          A kto tu mówi "ja to bym tak zrobiła" ?

          Emocje biora górę nie czasem a często.
          Nie mam jednak nawet odrobiny współczucia dla kobiety,
          która przychodzi na forum publiczne i o byłym mężu pisze,
          że to gnida i menda.
          Bo co insze jest powiedzieć do kogos wprost: ty gnido, ty mendo !
          A co insze jest łazić po forach dyskusyjnych i nazywać, wobec
          obcych ludzi, gnidą i mendą kogoś z kim się wiele lat przeżyło,
          spało, jadło, dzieci miało, ŻYŁO SIĘ Z NIM.
          Żeby tak się zachowywać to trzeba nie mieć szacunku nie tylko dla
          tego wiarołomnego męża, ale i dla siebie, dla swojego życia.
          p.


          • maria73 Re: tak sie zastanawiam.... 18.09.05, 14:48
            rozumiem ze trzeba miec klasę w kazdej sytuacji,
            nie potrafię jednak tak potępiać kobiety która została zraniona-
            a trwało to wiele lat jak zdażylam sie zorientować.

            Bardziej mnie natomist dziwi akceptowanie wypowiedzi pozbawionych
            taktu i kultury oraz pełnych agresji niczym nie uzasadnionej,
            jaka sie czasem na tym forum zdarza - są to przypadki jednostkowe
            ale są
            i tylko nieliczne forumowiczki zdystansowały sie od nich.
    • grenka1 Re: tak sie zastanawiam.... 17.09.05, 21:08
      Co mówić o klasie, gdy się myśli o kasie (którą próbuje wydrzeć ex).
Pełna wersja