Dodaj do ulubionych

nie pale :)

11.09.05, 03:05
Wiem, ze tak naprawde to moja prywatna sprawa i nikogo to za bardzo nie
wzruszy :)) ale jestem tak bardzo dumna z siebie, ze odczulam wielka chec
popuszenia sie. Tym bardziej, ze przestalam z dnia na dzien , bez plastrow,
Zybanu, akupunktury i roznych innych metod. Palenie rzucilismy jednoczesnie
wychodzac z zalozenia, ze jesli palacz jest w stanie wytrzymac bez palenia
dwudziestopieciogodzinna podroz na antypody bez zbyt wielkiego stresu, to
moze to zrobic na miejscu, w domu. Nie palimy od 31 sierpnia i do tej pory
nikogo nie pogryzlam, nie pozabijalismy sie i miewamy sie dobrze.
Buzka i trzymajcie kuciuki :))
Obserwuj wątek
    • hasanet Re: nie pale :) 11.09.05, 12:12
      Sięgnęłam po szlugi po roku, na nowo. Dobrze mi było z niepaleniem. Wiem, że
      rzucę, choć się setnie umęczę. Udało się raz, za drugim będzie łatwiej.
      hasa
      • margo.pf hasanet ??? 11.09.05, 15:31
        A kto tobie kaze sie meczyc ? Dalas sobie wmowic propagandzie medycznej, ze bez
        fajek bedziesz sie slinila jak pies Pawlowa i tyle. My wyznaczylismy sobie date
        rzucenia, nie wiem zreszta dlaczego, na srode 31 sierpnia i czekalismy na nia
        prawie jak na zbawienie. We wtorek wieczorem wyrzucilismy na smietnik wszystko
        co dotyczylo palenia, wykonalismy gest Kozakiewicza i poszlismy spac. Slynnym
        gestem przenieslismy palenie w przeszlosc, gdzie znalazlo miejsce pomiedzy
        innymi roznego rodzaju nieaktualnymi przyjemnosciami takimi jak : lizaki
        kogutki, hulajnoga, maly fiat, koncerty rockowe, dyskoteki w Odnowie itp.
        Czyli do tego wszystkiego co okreslamy « to se ne vrati ».
        Z tyciem tez mi sie nie zgadza, bo po pierwszych trzech dniach oddech mi sie
        wydluzyl, wiecej biegam, wiecej plywam i schudlam 1 kg. Nie zastapilam palenia
        podzeraniem, bo wydaje mi sie bez sensu zastepowanie jednego nalogu drugim.
        Nalogowo jadam od lat owoce ale to chyba nikomu jeszcze nie zaszkodzilo.
        Jest tez kwestia nazewnictwa.
        « Rzucic » kojarzy sie z rozlaka, rozstaniem, krzywda.
        Dla okreslenia wydarzenia uzylam slowa znanego hokeistom« uwolnienie ».
        Konotacja ogolna zupelnie inna, a i w samej grze oznacza powrot do akcji.

        Z tego wszystkiego chyba przechodze mutacje w odwrotnym kierunku, bo zamiast
        dudnienia sznapsbarytonem przechodze na slowicze trele , ktorymi to zycze
        powodzenia w « uwolnieniu »
        margo
    • teresa_55 Re: nie pale :) 11.09.05, 21:09
      Palenie rzucałam wielokrotnie wg różnych reklamowanych sposobów.I nic dalej
      paliłam od ponad 30 lat. Wystarczył byle powód i znów sięgałam po
      papierosy.Miałam do siebie pretensje o słabą wolę.. itp. W końcowej fazie
      wypalałam ponad dwie paczki papierosów dziennie, nie powiem jakich bo aż się
      wstydzę. Byłam uzależniona od konkretnego gatunku papierosów, awaryjne
      zapalenie papierosa w innym gatunku wywoływało ból głowy. W styczniu 2003 roku
      byłam na spacerze z psem.W kieszeni kurtki miałam pieniądze na papierosy, które
      miałam kupić po drodze. Pogoda piękna: mrozik i słońce i ta oczywista myśl,że
      palenie to gwóżdż do trumny.Zaczęłam analizować w myśli " ile to ja przepalam"
      mieśięcznie, rocznie, w ciągu trzech lat.Wyszło,że w ciągu trzech lat jest to
      równowartość samochodu średniej klasy. Potem nagadałam sama sobie,że jestem
      głupią babą. Uwierzcie pomogło.Nie palę od ponad dwóch lat i nawet mnie nie
      ciągnie. Teraz rozumię dlaczego niepalący zwalczają palaczy chociaż sama tego
      nie robię bo wiem jak trudno zerwać z nałogiem.Najgorszy był pierwszy tydzień.
      Życzę powodzenia.
      • jednapani Re: nie pale :) 11.09.05, 23:00
        Nigdy nie palilam, bo mnie po prostu nie ciagnelo... mam szczescie...

        Kiedy slysze ludzi, ktorzy "nie moga zwiazac konca z koncem"
        albo nigdy nie byli na urlopie zagranicznym "bo ich nie stac",
        to od razu nasuwa mi sie mysl, ze wlasciwie to stac
        ich byloby na wszystko - gdyby tylko rzucili palenie.


        ...............................................................................



        ... Wyszło,że w ciągu trzech lat jest to
        równowartość samochodu średniej klasy...
    • tebaska Re: nie pale :) 13.09.05, 00:36
      Ja też zazdroszczę ale mimo wszystko nie potrafię rzucić czyli uwolnić się.
      Bywało już tak, że przestawałam kupować papierosy ale wtedy czułam podwójne
      pragnienie zapalenia. Te metody z liczeniem pieniędzy, wyznaczaniem sobie
      kolejnych terminów rzucenia, myśleniu o złym wpływie na stan zdrowia itp nic
      nie dają - siła wyższa.
      Gratuluję i pozdrawiam więc wszystkich "uwolnionych".
      • dankarol Re: nie pale :) 13.09.05, 00:44
        hihihi!!! :))) mnie było łatwiej, niż innym, bo ja założyłam się ze znajomymi
        (ten kto przegra stawia koniak) a ponieważ jestem krakowski centuś, to łatwiej
        mi było przestać palić. :))))))))))
        • teresa_55 Re: nie pale :) 13.09.05, 20:02
          No proszę; grożba przegranego koniaku ułatwiła zaniechanie palenia.Ileż to
          wojen i zakładów przeszłam z moją rodziną i nic nałóg trzymał się dzielnie.
          Nigdy nie wiemy kiedy się uda i dlatego należy próbować bo warto. To prawda,że
          świat bez papierosa inaczej pachnie i smakuje. Człowiek rzuca się w to z wielką
          zachłannością tutaj liżnie tam przekąsi i zaczyna się kolejny problem. Nie
          wiedzieć czemu ubrania stają się przyciasne.Pozdrawiam.
            • jowitta17 Re: nie pale :) 14.09.05, 12:54
              Witam! I ja dzisiaj postanowiłam rzucić { chyba po 35 latach}
              zmobilizowałyście mnie. Nie wiem czy się uda?zawsze to odkładałam na
              póżniej,tłumaczyłam sobie ogromnym stresem.Trzymajcie za mnie kciuki-proszę
          • grenka1 KLUB EX-SKUNKSÓW 14.09.05, 00:05
            Niniejszym ogłaszam, że z dniem 14.09.2005 r. zakładam KLUB EX-SKUNKSÓW.

            Do naszego Klubu mogą się zapisywać osoby, które rzuciły palenie.
            Przynależność jest dobrowolna.
            W przypadku ponownego powrotu do nałogu osoba taka zostaje automatycznie
            wykluczona z w/w Klubu (chyba, że okaże skruchę i powróci na drogę cnoty, jaką
            jest niepalenie).
            Składek członkowskich nie pobieramy.
            W przyszłości (gdy Klub się rozwinie i stworzymy Partię Ex-skunksów jest
            możliwość kandydowania w wyborach do parlamentu.
            Proszę o wpisywanie się na listę członków.
              • grenka1 TEBASKA 15.09.05, 14:57
                Albo rybki, albo akwarium.
                Ty nam tutaj nie sympatyzuj, tylko bierz się do dzieła.
                Ja przez prawie 40 lat paliłam (czasem 2 wagoniki dziennie było mało) i co
                dałam radę - 10.X miną już 3 latka jak nie miałam w peta w buzi - a Ty nie
                dasz???
                Gdy Ci trudno samej rzucić udaj się na komputerowe odtrucie (ja tak zrobiłam).
                Policz ile puszczasz kasy z dymem w ciągu miesiąca i zastanów się co za te
                pieniążki mogłabyś sobie kupić.
                A zdrowie ????

                • margo.pf Re: TEBASKA 16.09.05, 08:56
                  Grenko, jak to komputerowe wyglada?

                  a rocznie z dymem puszczalismy we dwojke 3000 euro. Bogato, nieprawdaz?
                  hm....... zebym choc byla z domu Rockefeller albo Gates to jeszcze
                  • grenka1 KOMPUTEROWE 16.09.05, 19:12
                    (znów choroba kliknęłam tam gdzie nie trzeba) odtruwanie wygląda bardzo
                    przyjemnie.
                    Idziesz do tego lekarza-odtruwacza i meldujesz się. Za jego pozwoleniem
                    zapalasz ostatniego papierosa niczym skazaniec idący na szafot i wypalasz go do
                    połowy.
                    Dajesz tego peta odtruwaczowi on go wrzuca do specjalnego pojemnika a wzamian
                    zakłada Ci na głowę jakieś kółko niczym aureolę. Dłonie kładziesz na
                    specjalnych płytkach miedzianych.
                    Toto wszystko: pojemnik z petem, aureola i te płytki są podłączone do kompa
                    wraz z Tobą.
                    Siedzisz w tym ustrojstwie około 1/2 godz. Następnie odłącza Cię ten odtruwacz
                    od tego wszystkiego i widzisz na własne ślepia, że te miedziane płytki pokryte
                    są jakimś ciemnym nalotem prawie czarnym.
                    Płacisz za usługę i wędrujesz do domu (kiedyś to było 50.- zł -cena 12 paczek
                    papierosów).
                    Przez tydzień nie wolno Ci zapalić papierosa chociażby najprzystojniejszy pod
                    słońcem facet namawiał Cię na super sex i obiecywał złote góry.
                    I co ciekawe, gdy kiedyś sama z siebie rzucałam palenie to widok reklam i
                    papierosów kusił mnie abym zapaliła, a po tym kompie gdzieś to kuszenie uciekło.
                • tebaska Re: TEBASKA 19.09.05, 16:30
                  Witam - Grenko ja dopiero dzisiaj przeczytałam co do mnie napisałaś i ubawiłam
                  się bardzo. Z zaprzestaniem palenia będzie jednak gorzej bo ja już próbowałam
                  wielokrotnie o czym pisałam wyżej i nic. Pieniądze też liczyłam ale ciągle
                  wracam do swojego zacisznego i przytulnego kącika i palę...
                  Pozdrawiam
                  • grenka1 Re: TEBASKA 19.09.05, 17:04
                    Masz niezwłocznie iść na komputerowe odtruwanie,
                    a nie chować się z fajką jak sztubak po kątach.
                    A może przypominasz sobie szkolne lata, gdy paliłaś w kibelku?
                    A co będzie jak wróci Ci się do przedszkola?
            • margo.pf Re: KLUB EX-SKUNKSÓW 14.09.05, 23:50
              Czy moge sie ubiegac o stanowisko reprezentanta na antypodach? :)) Bo to juz
              dwa tygodnie i dalej nie pale. Za to zjadlam tone jablek , bo jednak
              podgryzania trudno uniknac.
              Tym ktorzy maja chec rzucic, niech rzucaja. Byle nie dac sie zniechecic innym
              niedowiarkom. Dzis znajomemu lekarzowi, ktory z cierpka mina mi tlumaczyl, ze
              nie ma sie z czego cieszyc, bo to dopiero dwa tygodnie odpowiedzialam grzecznie
              po polsku, gdzie ma wujta pocalowac i wyszlam rechoczac radosnie pozostawiajac
              tlumaczenie na francuski malzonkowi :)).

              Wlasciwie to byloby rozsadnie, zeby zglosic nasze czlonkostwo do ONZ, jak
              myslicie? Przyszlosciowo trzeba:)

              Ex-skunksy wszystkich krajow, kontynentow i archipelagow laczcie sie !
              • grenka1 Re: KLUB EX-SKUNKSÓW 15.09.05, 14:48
                Jako założycielka Klubu Ex-skunksów
                niniejszym mianuję członkinię naszego Klubu "margo.pf"
                reprezentantką w/w Klubu.

                Co do zgłoszenia naszego klubu do ONZ - to jeszcze daleka droga.
                Najpierw musimy opanować lokalne regiony, tzn. założyć partię i ubiegać się o
                miejsce w parlamencie, a resztę czas pokaże.
                Tylko czy my dożyjemy????



                ----------
                Wszyscy mogą, a my to nie?
                • margo.pf Re: KLUB EX-SKUNKSÓW 16.09.05, 08:51
                  Melduje poslusznie ,ze opanowalam region w osobie meza Stefa, prawie tubylca,
                  ktory tez przestal palic. Tubylec ani zipnie, calkowicie podporzadkowany.
                  Posluszny, tyle ze ostatnio zarty jak chore ciele. Czekam na dalsze instrukcje
                  dotyczace inwazji.
                  • grenka1 Re: KLUB EX-SKUNKSÓW 16.09.05, 19:20
                    I tak trzymaj!!! W domu rządzi kobieta.
                    Oj "margo.pf" - nie szykuj mu żadnych garów, tylko kup paluszki (jakieś słone
                    lub z makiem, albo z sezamem niech je ile wlezie a Ty tylko donoś herbatkę.
                    Instrukcje podaję niżej wraz z opisem "komputerowego".
                    • margo.pf Re: KLUB EX-SKUNKSÓW 17.09.05, 08:37
                      Musze go podtuczyc, bo schudl 10 kg i mizernie wyglada. Co do herbatki to
                      przeciez ja przy compie siedze wiec to on nosi. Ty chcesz mi zmarnowac 20 lat
                      ciezkiej pracy pedagogicznej :))
                      • grenka1 Re: KLUB EX-SKUNKSÓW 17.09.05, 16:24
                        Przepraszam, nie znam Twoich układów, relacji i zależności panujących w Twoim
                        domu. Broń Cię Panie Boże nie mam zamiaru nic zmieniać w obecnie panujących
                        stosunkach, a z drugiej strony masz rację mężczyzna potrzebuje trochę tresury.
                        Nie na darmo mówią, że "mężczyznę trzeba traktować jak psa: dawać dobrze żreć,
                        nie drażnić i od czasu do czasu na noc wypuszczać z domu" oczywiście nie w
                        towarzystwo kobiet - bo to surowo zabronione.
                        Pozdrawiam cieplutko.
      • maria73 Re: nie pale :) 16.09.05, 20:07
        wiecie - mnie sie wydaje ze to palenie "siedzi nam w głowie" i od dniej należy
        zacząć.
        Kiedyś wypicie kawy i nie zapalenie papierosa ,siedzenie w towarzystwie i
        picie drinka z pominięciem papierosa , wydawało mi się niemożliwe.Bo co ja
        zrobię z rękami??
        Właśnie te "wolne ręce" to był moj problem.
        Okazuje sie że można.Fakt mi tąpnęło serduszko ale odstawilam papierosy z dnia
        na dzien.Lekarz mi nie wierzył - a może dlatego aby mu udowodnić??
        teraz mowię sobie - kobieta niepaląca to jest to!
        Zresztą nie znoszę zapachu palonych papierosów.
          • grenka1 Kendo 19.09.05, 18:26
            A co zaciążyłaś?
            Bo ja w ciąży nie mogłam palić, normalnie mnie "łodrzucało".
            Przepisuję Ci tą samą kurację - komputerowe odtruwanie.
          • maria73 Re: nie pale :) 19.09.05, 21:24
            nie jestem szczęściara tylko coś mi się przestawiło w "moim ja"
            Dlatego twierdzę ze to palenie "siedzi w głowie."

            Ale jak ja teraz tępię palaczy.
            W pracy to chyba odetchnęli jak przeszłam na emeryturę,zawsze im
            powtarzałam ;rzućcie palenie bo skończycie jak ja!!No i goniłam z biura.
            teraz mają spokoj wreszcie.
            • kendo Re: nie pale :)maria/grenka 20.09.05, 18:25
              usch..juz Cie widze ganiajaca palczy,pewnie podobnie jak moja siostra,
              wiecznie mi zatrowa zycie uwagami "dymkowymi"
              moze uda mi sie ,trzeba sie jakos zmotywowac do tej decyzji...

              *grenko..
              przytylam 6kg,podczas tych niepalacych miesiecy,
              nic nie podjadalam extra,niemniej garderobe musialam zakupic o jeden rozmiar
              wieksza,wisi sobie teraz i czeka ,by zaczac ja znow uzywac;))
              • grenka1 Kendo !!!.... 20.09.05, 18:41
                Kup sobie glinianą skarbonkę i gdy będziesz miała zamiar kupić paczkę fajek, to
                te pieniążki wrzuć do skarbonki. Zobaczysz ile będziesz miała po tygodniu,
                potem to sobie mnóż przez tygodnie, lata i wyjdzie Ci, że puściłaś z dymem
                merca. Nie szkoda to ???
      • margo.pf Moja tesciowa mawiala tak "nie ma nic latwiejszego 20.09.05, 05:16
        niz przestac palic. Wiem, bo przestawalam 124 razy". Dlatego nie ma czego sie
        wstydzic, ze tym razem nie udalo sie. Nam sie udaje, bo jestesmy w wyjatkowo
        sprzyjajacych warunkach. Zadnych palaczy w okolicy, zadnej pracy gdzie pala, do
        sklepu kilka km, jak dzikie checi nachodza to trampki i w droge, punkty za
        pochodzenie zbierac albo na basen poplywac. Nie myslcie, ze nie chodzilo mi po
        glowie, oj chodzilo. Mam jednak nieprzyjemne wspomnienia z
        poprzednich "rzucan". Pierwszy papieros po kilkudniowym niepaleniu jest
        obrzydliwy !!! I to wlasnie pamietam i nie mam najmniejszego zamiaru obudzic
        sie z bolem glowy i kacem jak po beczce wodki.
        Namawiam do rzucenia i nadal trzymam sie :)) Dzis przeplynelam jeden kilometr
        non stop i bez padniecia na mecie :)))
    • imka00 Re: nie pale :) 20.09.05, 00:12
      A ja nie palę już ponad cztery lata. I najbardziej to się cieszę , że jestem
      WOLNA ! Wcześniej moje życie było podporządkowane temu....temu.... Oszukiwałam
      siebie i innych.... CIESZĘ SIĘ Z TEJ WOLNOŚCI !!!
          • margo.pf A ja dalej nie pale :) i tak sobie pisze o niczym 02.10.05, 15:37
            choc pogoda jest wredna, wieje i leje. Slonce zachodzi o 17:50 i wschodzi o
            5:50 co oznacza ze dzien jest paskudnie krotki nawet i ze sloncem, a z chmurami
            jest wrecz wrednie krotki. O wyjsciu gdziekolwiek nie ma mowy bo deszcz jest
            typu "prysznic" wiec trzeba zalozyc peleryne bo parasola nie mozna uzywac ze
            wzgledu na wiatr. A ze jest "zimno" i jest tylko 25° to pod ta peleryna trudno
            wytrzymac po 5 minutach. Bez peleryny moknie sie i najnormalniej w swiecie
            przeziebia. No i tak naprawde to nie bardzo jest gdzie wyjsc w taka pogode.
            Przy pogodzie mozna na plaze, reszte juz widzielismy. Siedzimy wiec w domu w
            wilgotnych ciuchach na wilgotnych fotelach a wieczorem kladziemy sie do
            wilgotnych lozek i usilujemy spac. Usilujemy bo ten deszcz nie szemrze, on wali
            o liscie palm i bananowcow jak w bebny. Dzis sie przejasnilo na 3 godziny.
            Akurat na tyle zeby wyciac w pien maczeta wszelkie zielsko wokol domu. I tak
            odrosnie. Szczegolnie to co nazywam "biurowa" roslinnoscia czyli rododendrony
            i "jezyki tesciowej"(takie dlugachne liscie kaktusowate).
            a do wyjazdu stad zostalo nam 270 dni :(

            Jak juz tak pisze to spytam, moze ktos bedzie wiedzial czy sa przetlumaczone
            na polski powiesci amerykanskiego pisarza James A.Michener i ktore.
            Czytam wlasnie "The Covenant" co przetlumaczyli na francuski jako L'Alliance
            czyli przymierze. Pytam, bo jest to powiesc historyczna, a wlasciwie saga,
            opowiadajaca historie Poludniowej Afryki. Doskonale sie to czyta no i
            doczytalam sie w liscie dziel, ze napisal powiesc historyczna pt. "Polska".
            Tak, ze jakby ktos cos to ja tego bardzo prosze :))
          • luszu Re: nie pale :) 25.10.05, 14:36
            Ja niestety palę. W tamtym roku nie paliłam 8 m-cy i diabeł mnie podkusił...
            Najgłupsze jest to, że część rodziny nie wie że wróciłam do nałogu, samej mi
            wstyd i szkoda kasy przecież.Wszystko to wiem, ale chyba kocham to "palenisko"
            bardziej niż zdrowie. Głupia jestem, ot co.
          • grenka1 Margo 25.10.05, 22:10
            Chwaliłaś się, że swoją połówkę gonisz z papierosami - on też w dalszym ciągu
            dzielnie dotrzymuje Ci kroku?
            • margo.pf Re: Margo 26.10.05, 03:13
              grenko, tak naprawde to on mnie pogonil. I to zawsze ja pierwsza wracalam do
              palenia. Teraz oboje trzymamy sie i nie palimy choc ostatnio spedzamy sporo
              czasu w towarzystwie palacych i ani nas to grzeje ani ziebi.
              Jednego jestem pewna ! Mianowicie tego, ze palacze dali sobie wmowic, ze gdy
              przestana palic beda bardzo nerwowi, bedzie im trudno itp. No i podswiadomie sa
              sugerujac sie ta bzdura. Przestancie zwracac uwage na to co mowia inni. No i
              nie nalezy zapomniec, ze dla wielu lekarzy palacze to kura znoszaca zlote
              jajka. Te wszystkie kuracje, cuda i inne. Za pieniadze ktore wydalismy oboje z
              mezem na "odwyk" roznego typu moglibysmy dzis spedzic dwa tygodnie na nartach w
              Andach. Tymczasem to lekarze specjalisci woza dupska na nartach a ne my :)))
              Nie dajcie sie zwariowac!
              • grenka1 Re: Margo 26.10.05, 13:07
                Joanna Chmielewska (nie wiem czy znasz jej książki - rozrywka), mówi: "ani mnie
                to grzębi, ani mnie to ziaje".
                Mnie też mogą położyć papierosa na nosie i nie rusza mnie to.
                A co znajomi? Mam nadzieję, że podziwiają Wasz upór co do niepalenia.
                Po roku czasu powiedzcie im ile zaoszczędziliście kasy.
                Pozdrówka.
      • kendo Re: nie pale :) 25.10.05, 15:21
        tebaska napisała:

        > Czy prawie dwutygodniowe milczenie oznacza, że już nikt nie pali?

        chyba nie tebasko,cimokamy jak cimokalysmy chyba;))

        a tak pozatem witam i posdrawiam.
      • maria73 Re: nie pale :) 30.10.05, 01:11
        jowitto - nie podejmuj próby!
        po prostu rzuć i basta!!!
        bo już w samym określeniu"podejmuję próbę" kryje się przyzwolenie na jej
        nieukończenie.
        No więc raz ale skutecznie!
        • grenka1 Re: nie pale :) - mario73 30.10.05, 09:02
          masz rację, raz rzucić, a porządnie, a nie mymłać: ja sprobuję, a może nie
          teraz, może późnij, chciałabym - a boję się.


          ---
          Marzenia miej takie, jakbyś miała żyć wiecznie.
          Żyj tak, jakbyś miała umrzeć jeszcze dziś.
          (James Dean)
            • 52ania Re: nie pale :) - mario73 18.11.05, 19:24
              Tak trzymac!Ja też nie palę prawie 20 lat. Rzuciłam z dnia na dzień. Pamiętam,
              było to przed wyjazdem na wczasy do Bułgarii.Noc spędziliśmy u znajomych,
              dzieci spały, a my paliliśmy, paliliśmy.......Wczesnym rankiem już w samolocie
              bardzo przeszkadzało mi, że obok palą. Dziwny to był samolot, siedzenia po
              prawej dla niepalących, po lewej dla palacych.W Warnie byłam już innym
              człowiekiem. Uwolniłam się z nałogu.Mój nałóg był dla mnie koszmarem. Paliłam w
              łazience, na balkonie w kuchni przy wywietrzniku. Bardzo nie chciałam szkodzic
              dzieciom no i mój mąż nie palił nigdy. Pozdrawiam i trzymam kciuki za
              walczących....:)))
    • mka_4 Re: nie pale :) 18.11.05, 20:24
      Zdopingowaliście mnie do kolejnej bitwy!:)
      Poprzednie przegrałam, ale...wojna trwa!
      Spodobało mi się stwierdzenie "uwalniam się od nałogu" zamiast smętne "rzucam
      papierosy". które rzeczywiście wionie tęsknotą;)
      Tak, ze wstydem przyznaję się do nałogu palenia.
      Mam nadzieję wygrać wojnę o normalność i zdrowie.
        • mka_4 Re: nie pale :) 02.12.05, 22:21
          Bardzo dziekuję za wsparcie:)
          Miałam podobny problem.
          Walkę z podjadaniem wygrałam, już odwykłam od roli "odkurzacza", który sprząta
          wszystko to, co zostało do jedzenia z danego dnia, udało mi się, można zwalczyć
          ten nawyk.
          Z papierochami nadal przegrywam, chyba musze poczekać na dogodny moment
          psychiczny, na dobry dzień, który będzie sprzyjał woli.
          Nie chcę ich palić, dobrze znam skutki, pomomo to, wciąż wracam.
          Mam pytanie: jak odrzucić bumerang, który wciąż wraca?
          Boję się tycia (kiedyś byłam w/w "odkurzaczem"), tyję przy każdej próbie
          niepalenia, jak zaradzić temu? Zwiększona dawka ruchu nie pomaga:((
          • framberg Re: nie pale :) 02.12.05, 22:43
            Nie palę, nie mam żadnych nałogów, więc nie wiem czy mogą ci pomóc moje
            przemyślenia (nie wiem czy trafiam w problem); spróbuję.
            Mam wrażenie, że nałóg można podzielić na część nawykową i część fizjologiczną
            (uzależnienie organizmu od dostarczania dawek substancji chemicznej).
            Nawyki są powiązane z sytuacjami - papieros w kawiarni, papieros przy kawie,
            papieros po jedzeniu. Jedzenia nie da się uniknąć ale można wcześnie zaplanować
            jakieś działania na czas bezpośrednio po obiedzie. To muszą być absorbujące
            zajęcia. Innych sytuacji trzeba unikać.
            Na głód nikotynowy ponoć są leki. Dawkując je tak by uniknąć "głodu" mamy
            szanse na pozbycie się nawyku (pod warunkiem unikania sytuacji związanych z
            paleniem i zastępowania ich absorbującymi pracami). Później jest czas na
            zmniejszanie dawek leku. W międzyczasie nastąpi detoksykacja organizmu.
            Osoby mało palące mogą rzucić palenie od razu, ale czytając o twych
            trudnościach doszedłem do wniosku, że to poważniejsza sprawa i musisz sie do
            tego przygotować.
            Trzymam kciuki za wszystkich, którzy walczą z nałogiem.
            Też przygotowuję się do podobnej walki. Nie jestem gruby ale zaobserwowałem
            niepokojącą tendencję. Trudno będzie mi przeciwdziałać w czasie Świąt, zabawa
            sylwestrowa też ma swoje prawa. A więc po Sylwestrze;-)
            • mka_4 Re: nie pale :) 02.12.05, 23:04
              Bardzo dziękuję:)
              Nie palisz, ale trafisz wypowiedzią w sedno! Są momenty, jak piszesz, które
              jednoznacznie łączą się z paleniem np. po jedzeniu, po kawie.
              Najtrudniej mi zrezygnować z tego pierwszego, rannego dymka.
              Nie wiem co wtedy robić, jak zapomnieć, organizm doprasza się upragnionej dawki
              nikotyny, bo ona juz weszła przez lata palenia w proces metabolizmu:(
              Próbowałam plasterków z dawką nikotyny, wszystko jest ok, dopóki są
              plasterki...skończą się plasterki - problem powraca na nowo.
              Z podjadaniem i otłuszczaniem się zerwałam chyba na stałe, mam taką nadzieję,
              zachowuję stałą wagę już od 4 lat. Wydaje mi się to o wiele prostsze niz walka
              z papierosowym smrodem:(
              Będę próbowała z tymi papierosami, obiecuję, i jeśli wuytrzymam dłuzszy, ponad
              7 dni czas, to dam znać:))
            • grenka1 Re: nie pale :) 03.12.05, 04:03
              Te leki, o których piszesz (Nicorette, plasterki itp.), to tak pomagają jak
              umarłemu kadzidło.
              Ja paliłam ponad 20 szt dziennie, a teraz już nie palę 3 lata i weszłam w fazę
              chudnięcia.
              Fakt, że na początku przytyłam 20 kg (potwór - przy 165 cm), ale teraz
              już "zgubiłam" 10 kg i mam nadzieję, że zgubię te drugie 10.
              Czego sobie i Wam życzę.
              • graga21 Re: nie pale :) 03.12.05, 20:06
                Niesmialo pukam do 'Ex-skunksow' - puk!puk! Czy moge i ja?
                Nie pale 15 lat...
                Zaczelam na studiach, by oszukac glod, gdy brakowalo czasu na jedzonko. I
                naprawde dlugo wydawalo mi sie, ze to nic wielkiego rzucic palenie, bo przeciez
                wcale nie smakuje. Ktoregos dnia odkrylam, ze bez smoczka jednak ani rusz i
                nadal kopcilam niczym parowoz, a na towarzyskich spotkaniach, (nie daj Boziu
                zakrapianych) odpalalam jednego od drugiego. W koncu doszlo do tego, ze bez
                wzgledu na godzine wskazywana przez zegar, kladlam sie spac, by nie otworzyc
                nowej paczki. Zasypiajac, solennie przyrzekalam sobie, ze to juz koniec, jutro
                nawet nie popatrze w wiadomym kierunku, ale kiedy nadchodzil dzionek, pierwsza
                rzecza bylo umyc zeby, (bo w ustach jak w kapciu) potem biegiem do kuchni, by
                cos przekasic (bo nie nalezy na czczo) i przy swiezo zaparzonej herbatce,
                (czarnej niczym smola) nareszcie papierosek!
                Bez tego porannego dymka mozg stal mi w poprzek, dlatego swietnie rozumiem
                mka4...
                Palenie rzucalam wielokrotnie, (rzucac jest najlatwiej) lecz z kazdym powrotem
                do nalogu kopcilam wiecej, jakbym nadrabiala 'starcony' czas. W koncu machnelam
                reka i zaakceptowalam swoja slaba wole, jak rowniez to, ze podobno duzo
                trudniej jest kobiete wyciagnac z nalogu, nizli mezczyzne...
                Dokladnie 15 lat temu (wlasnie w grudniu) dla swietego spokoju, zgodzilam sie
                poddac niepelnej hipnozie. I odtad jakby reka odjal. Przytylam, i owszem, az 16
                kg. Czulam sie chora doslownie na wszystko, chodzilam od lekarza do lekarza,
                robilam badania, przeswietlenia i co tylko mozliwe, i nic, a mnie ciagle
                meczyly bole brzucha, glowy, zebow, stawow. A kiedy zaczelo bolec rowniez to,
                czego juz nie mialam, zrozumialam, ze jestem zdrowa ryba, a sensacje wynikaja
                po prostu z odstawienia. Wot, cygareta jest dragiem, i tyle.
                Grenka1 nie pali 3 lata, zgubila juz 10 kg i ma nadzieje na zrzucenie nastepnej
                10-ki. Ja ci tego zycze z calego serca, gdyz takiego wyczynu nie udalo mi sie
                dokonac – stracilam tylko 6kg, rowne 10 zostalo. Ale nie szkodzi, pozbylam sie
                juz ciasnych ubran i do lustra nie zagladam, chyba zeby zobaczyc, czy
                rzeczywiscie wyskoczyla dziura w zebie, czy tylko mi sie wydaje?
                Grenka ma racje, ze antynikotynowe specjaly nie pomagaja, ('Bicom' takze nie)
                jesli mozg nie nauczy sie zwalczac mysli: “dluzej bez papierocha nie dam
                rady”, “chetnie teraz zapalilabym”, “bez papierosa swiat jest bezbarwny”, “ta
                herbata lub kawa lepiej smakowalaby z papieroskiem”, “przy papierosku
                odpoczywalo sie pelniej”, “papieros pozwalal dluzej w nocy pracowac”...itd.,
                etc.
                Wszelkie mysli o papierosie sa SUROWO WZBRONIONE i trzeba je natychmiast
                stlamsic, zanim rozwina sie i nabiora ksztaltow.
                Na zakonczenie zycze wszystkim i kazdej z osobna pelnego sukcesu!
      • margo.pf Re: nie pale :) 18.11.05, 21:25
        Widze, ze podciagnelyscie watek i sa nowe kandydatki. Poinformùje wiec, ze
        caly czas nie palimy i, ze calkowicie zatarly sie w nas odruchy nawykowe
        towarzyszace paleniu. Zastapily je nowe "rytualy".
        Przytylam kilogram, ale nie z powodu niepalenia tylko z powodu nieprzyzwoitego
        obzerania sie ciastem nowej sasiadki. Zerwalismy z nia stosunki gastronomiczne,
        towarzyskie zachowalismy :))
        Pozdrawiam i zycze powodzenia :))
        • chimera86 Re: nie pale :) 19.11.05, 14:03
          Nie paliłam 5 lat.Przytyłam 20 kg.Basta!Zaczęłam palić bo muszę
          schudnąć.Wiem,wie,ruch,pływanie itd.Niestety to nie dla mnie,mam chore
          nogi.Obrzęki,zakrzepica,żylaki.
          • b_ska56 Re: nie pale :) 20.11.05, 13:04
            Nie moralizuję,bo sama "kopcę".
            Ale może chociaż ogranicz palenie!:)))
            Mój mąż rzucił 10 lat temu, z dnia na dzień, właśnie z powodu m.in. żylaków.
            Nie wiem,czy choroba się zatrzymała, ale do tej pory udaje mu się "uciec" przed
            operacją, która mu groziła.
            Ja niestety wychodzę z założenia, że "co, komu pisane, to i tak będzie".
            Nigdy nie próbowałam rzucić palenia, bo lubię, ale czasami żałuję, że tak mnie
            to wciągnęło!!!
            • 52ania Re: nie pale :) ale podjadam :) 21.11.05, 11:02
              No i nie mam żadnego sukcesu. Rano nie podjadam. Popołudnie to koszmar, tu
              skubnę tam skubnę, a maż mówi: krowa je tylko trawę i też tyje. Palenie jednak
              to gorszy nawyk. Od dzisiaj przestaję podjadac, a Wy rzucajcie palenie.Proszę
              jutro o sprawozdania...:))))Powodzenia!
              • jednapani Re: nie pale :) 04.12.05, 12:16
                "...Mój mąż rzucił 10 lat temu, z dnia na dzień, właśnie z powodu m.in. żylaków.
                Nie wiem,czy choroba się zatrzymała, ale do tej pory udaje mu się "uciec" przed
                operacją, która mu groziła..."

                Moze operacji nie uniknie, ale uniknie tego ze beda mu gnily zyly MIMO wielu
                operacji i ciaglego leczenia.
                Tak bylo z moja macocha, ktora po wielu latach cierpien zmaral z powodu
                naglego krwotoku z gnijacej nogi.

                Palila jednego papierosa za drugim, nawet zabrana do szpitala bo nie mogla juz
                chodzic , jakos dostawala sie do ubikacji i palila mimo zakazu ...
                • teresa_55 Re: nie pale :) 04.12.05, 14:03
                  Nie palę prawie 3 lata. Przytyłam 14 kg. Wyglądam zdrowiej mam lepszą cerę.
                  Czekam kiedy w moim przypadku rozpocznie się faza chudnięcia. Pamiętam, że rok
                  temu latem intensywnie jeżdziłam na rowerze,żeby schudnąć. Zgubiłam 2 kg ale
                  potem przybyło 4 kg. Czy macie jakiś sposób na skuteczne wejście w fazę
                  chudnięcia.
                  • jednapani Re: nie pale :) 04.12.05, 18:04
                    Teresa, czy rzeczywiscie przytylas dlatego ze skonczylas palic, czy dlatego ze
                    zaczelas zastepowac papierosy slodyczami i kanapkami?

                    Nigdy nie palilam, ale wlasnie w Twoim wieku dostalam wiekszego apetytu i
                    zaczelam jesc jak prosie ...

                    Majac lat 46 wazylam 53 kg, dokladnie tyle samo co wazylam jako 17-latka.
                    Zblizajac sie do 50-ki zaczelam sie czuc psychicznie gorzej - chcialabym byc
                    wiecznie mloda - mniej sie ruszalam, wiecej jadlam bo czesciej przebywalam w
                    domu...
                    W efekcie waze dzis 70 kg i czuje sie POTWORNIE, co stymuluje mnie do jeszcze
                    czestszego zagladania do lodowki.
                    Błędne kolo!

                    Nigdy w zyciu nie palilam, a jezeli z czyms skonczylam to z seksem!
                    Czyzby to doprowadzilo mnie do mojej wagi?

                    Na rowerze jezdze duzo, tak latem jak i zima, to moj srodek lokomocji.
                    Czy rower pozwala schudnac, nie wiem.
                    Latem chyba wszyscy robia sie troche lzejsi, bo z powodu upalow nie chce sie
                    jesc...
                    • landal16 Re: nie pale :) 04.12.05, 18:27
                      Wydaje mi sie, ze Jednapani ma racje co do tycia. Ja nigdy nie palilam
                      nalogowo, chociaz palilam jeden dzien w tygodniu, a byl to piatek wieczor,
                      kiedy pozwalalam sobie na drinka i nie wyobrazalam sobie wypic bez papierosa.
                      Ale pewnego dnia, a jest to juz moze 15 lat temu albo wiecej, powiedzialam
                      sobie koniec, i teraz drinki smakuja mi tak samo bez papierosa jak z nim. Tak
                      notabene pozwalam sobie na drinka teraz czesciej niz kiedys tylko w piatek
                      wieczor....ale to inna rzecz.....wracajac do tycia, niestety z wiekiem wszystko
                      wolniej przebiega i tez nasza przemiana materii. Wydaje mi sie, ze jem tyle
                      samo co kiedys, ale to jedzenie sie przykleja i w sumie waze 15 kg. wiecej niz
                      kiedys. Najwazniejsze jest nie palic....
                    • margo.pf Skunksice, juz zapomnialam, ze palilam :)) 07.12.05, 02:35
                      Moje drogie, nie wymyslajcie lania wody z dolu do gory !!! Mozna przestac
                      palic bez tego calego cyrku z metodami, to raz .
                      Dwa to to, ze mozna przestac palic gdy sie palilo od 36 lat, wypalajac pod
                      koniec 2 paczki Gauloises bez filtra dziennie.
                      Po trzecie, to nie mam monopolu na silniejszy charakter, w niczym nie jestem
                      lepsza ani gorsza od was wiec jesli ja moglam to i wy tez.
                      Po czwarte - dupal nie rosnie gdy sie podzera jablka lub inne owoce. A jak
                      macie chec na slodycze to salatke owocowa z puszki.
                      Piate - vide pkt 1. Wypiac sie na to co wam wciskali latami do glowy raz
                      jeszcze i wytrzymac 24 godziny. Potem wbiegnijcie sobie po schodach lekkim
                      krokiem i zobaczycie roznice.
                      Powodzenia skunksiczki kaszlace wy moje :)))))
                          • margo.pf kryzar, z jakim paleniem? :)) 22.01.06, 22:58
                            Wpadlam na chwile zameldowac, ze nadal nie pale. Za kilka dni minie piec
                            miesiecy bez palenia. Trzy tygodnie temu "chodzilo" za nami palenie, a jakze!
                            Zaczely sie dyskusje, ze "co nam tam, lepiej zyc krocej a przyjemniej" i inne
                            tego rodzaju "wolnosciowe" stwierdzenia na temat przyjemnosci i tego , ze tak
                            naprawde to lubilismy palic. Trwalo to kilka dni. Przemyslalam, kupilam kazdemu
                            z nas paczke papierosow, zrobilam kawe, wylozylam czytane ksiazki na stol na
                            tarasie i oglosilam, ze przyjemnosci nalezy kumulowac czyli usiasc,pic kawe
                            czytac i palic. Naboznie kazde z nas zapalilo swoja "przyjemnosc", poplulo sie,
                            pocharczalo i z jeszcze wiekszym nabozenstwem wyrzucilismy do smietnika obie
                            paczki.
                            Mysle, ze byl to etap przez ktory trzeba przejsc. Z tym, ze tego pierwszego po
                            miesiacach trzeba uczciwie zapalic i zaciagnac sie tak jak kiedys. Mi oczy
                            wyszly z orbit i mialam wrazenie, ze sie dusze. Odechcialo nam sie natychmiast.
                            Kaszlelismy kilka dni.
                            Dodam, ze przytylam o 2 kg w ciagu prawie pieciu miesiecy. Lekarz powiedzial,
                            ze to "europejski" odruch kumulowania tluszczyku na zime i ze schudne.
                            Stracilismy tez wszystkie zwiazane z paleniem nawyki.
                            Cala ta "porzadnosc" tak mi uderzyla do glowy, ze przestalam slodzic cukrem i
                            slodzikami. A slodzilam porzadnie, bo po trzy lyzeczki.
                            Powiadomie was osobnym postem gdy beda mnie brali zywcem do nieba :))))))
                            • grenka1 margo.pf 22.01.06, 23:44
                              Jakie niebo i jeszcze w dodatku żywcem?
                              Przecież już ustaliłyśmy, że idziemy tam gdzie ciepło (tylko do piekła).
                              Przecież tam będą prawie wszyscy nasi znajomi.
                              P.s. Jestem lepsza - nie palę już czwarty rok, a ćmiłam ponad 20 dziennie.
                              • teresa_55 Re: margo.pf 01.02.06, 19:30
                                Muszę się pochwalić,że mój przykład dotyczący zerwania z nałogiem palenia stał
                                się wśród moich palących znajomych wzorcem do naśladowania. Nie uwierzycie,że
                                naliczyłam już pięć osób które rzuciły palenie po rozmowie ze mną. Nie
                                powiem ,że stało się to natychmiast, ale dało początek do zerwania. Teraz myślę
                                sobie jak "straszny" musiał być mój wizerunek palaczki jeżeli inni podjęli
                                próbę rzucenia nałogu głównie dlatego,że mnie się udało.
                              • margo.pf Re: margo.pf 02.02.06, 06:49
                                Grenko, w goracym piekle to ja juz jestem :)) wiec dziekuje, nie tancze!
                                Wysiadam a raczej wsiadam do samolotu 13 lipca i wysiade dopiero w Europie.

                                Wylicze teraz korzysci wynikajace z rzucenia palenia:
                                1) Rano nie charcze, nie pluje, mowie normalnym kobiecym glosem a nie sznaps
                                barytonem.
                                2) Zapomnialam co to bronchit. Niezaleznie od klimatu przytrafialy mi sie
                                cztery rocznie.
                                3) Jestem w formie; duzo plywam i maszeruje. Z jezdzenia na rolkach
                                zrezygnowalam ze wzgledu na idiotow przy kierownicy.
                                4) Finanse kwitnace ! Co miesiac o 250 euro wiecej w portfelu, bo tyle wlasnie
                                oboje przepalalismy.
                                5) Brak smrodu !!! nie brzydkiego zapachu, nie odoru a wlasnie SMRODU !!! Po
                                wielokrotnych praniach udalo mi sie odsmrodzic nasze ciuchy i posciel.
                                Nigdy nie lubilam zapachu "starych popielniczek", od zawsze maniacko czyscilam
                                popielniczki natychmiast po ich uzyciu a i tak dopiero teraz tak naprawde zdaje
                                sobie sprawe jak to paskudnie smierdzi.
                                pozdrawiam :))
                                • grenka1 Re: margo.pf 02.02.06, 09:02
                                  Witaj margo !!!
                                  A nie drażni Cię gdy ktoś p-alący przejdzie obok Ciebie i zaleci Cię
                                  jego "przyjemny" smrodek ? Bo mnie bardzo.
                                  To męża też zgwałciłaś na niepalenie? Bo wydaje mi się, że on jeszcze przez
                                  pewien czas trochę popalał, ale już nie w mieszkaniu.
                                  Odnośnie smrodu w domu, to już dawno "się odsmrodziłam".
                                  A co się dzieje, gdy ktoś Cię częstuje papierosem? Nie masz jeszcze ochoty
                                  zapalić?
                                  Ja spróbowałam, efekt był taki, że się pokasłałam dokładnie, az musialam figi
                                  zmieniać.
                                  Tak trzymaj (ja już 3 lata i 4 m-ce) dalej.
                                  • margo.pf grenko 02.02.06, 12:17
                                    Oboje przestalismy palic tego samego dnia. Inaczej to nie mialoby sensu.
                                    W zasadzie nie przeszkadza mi gdy ktos pali obok. Jeszcze nie ten etap. Dopiero
                                    zaczyna mi to brzydko pachniec. Co do checi na palenie to opisalam to o jakies
                                    2-3 posty wyzej. Przebieg byl mniej wiecej taki sam jak u ciebie :)) Odechcialo
                                    mi sie natychmiast.
                                    pozdrawiam :))
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka