wiara i wiek

21.09.05, 11:27
No wiec jak to jest. Z wiekiem bardziej do Boga czy tez odwrotnie?
Moja mama zmarla majac ponad 90 lat i z wiekiem coraz bardziej rozluznila
kontakty z kosciolem a moze i z wiara?. Ksiezulo stwierdzil prostacko, ze
zdziwaczala, kiedy odmowila mu wizytowania czyli tzw chodzienia po koledzie.
Ja wiem, ze byla trudna ale zawsze silna osobowoscia. Jeszcze tego nie mam
ale do kosciola zagladam z rzadka, poprostu odeszla mnie potrzeba. A jak u
Was?
    • kendo Re: wiara i wiek 21.09.05, 11:36
      chyba nie o to chodzi ,
      by demonstrowac swa wiare w kosciele,
      a po wyjsciu z niego byc"szataniaca",
      najwazniejsza cecha wiary ,jest to co nosimy w sercach i trzymamy sie
      wiar ktore nabylismy od rodzicow.

      osobiscie znalam "starowinki",ktore nie mogac uczestniczyc w realnej Mszy Sw.
      sluchaly ja w radio,i byly bardzo oburzone,gdy im sie przeszkadzalo.
    • maria73 Re: wiara i wiek 21.09.05, 11:37
      staram się zyć zgodnie z dekalogiem ale
      z resztą to u mnie kiepsko.
      Nie odczuwam potrzeby ,a staram sie robic
      to co czuje i być w zgodzie z samą sobą.
    • margo.pf Re: wiara i wiek 21.09.05, 11:38
      Odchodzenie rozpoczelam w wieku lat okolo pieciu. Definitywne odejscie
      oglosilam rodzinie majac lat chyba 12-13 informujac, ze z bierzmowania nici. I
      tak mi do dzis zostalo.
      • dama-kanaliowa Re: wiara i wiek 21.09.05, 11:45
        Swietne, a co spowodowalo takie "mocne" decyzje. Jestes jak rozumiem ateistka?
        • hatroha Re: wiara i wiek 21.09.05, 12:09
          myślę ze z wiarą do boga jest podobnie jak z wiarą do ludzi. Coraz mniej mozna
          ufac ludziom...przestałem wierzyć w Boga bo mi się nie opłaca...
          • maria73 Re: wiara i wiek 21.09.05, 13:06
            upraszczasz!! - to nie jest kwestia opłaca nie opłaca !!
        • margo.pf Re: wiara i wiek 23.09.05, 23:38
          Damo, to proste :)) poprzez zwykle porownanie tego co nalezy i nie nalezy
          czynic, z tym co czynia inni. Wiekszosc doroslych ma tendencje do zapominania
          o tym, ze dzieci mysla, analizuja to co widza i porownuja z tym co im sie wpaja.
          A wpaja im sie pewniki rodzaju "pomodlisz sie, to pomoze". Nie pomoglo raz,
          drugi i trzeci i dalo do myslenia i nabrania dystansu. To tak mniej wiecej i w
          bardzo wielkim skrocie .
    • cogito-44 Re: wiara i wiek 21.09.05, 17:18
      Myślenie ma przed sobą przyszłość. Szkoda, że tak nieliczni z tego korzystają.
      Wystarczy poznać prawdziwą historię swojej wiary, aby przekonać sie w co tak
      naprawdę wierzyliśmy. I komu. Może zaszokuję porównanie, ale przypomiona mi to
      tresowanego psa (kiedyś polowałem). Stary, zniedołężniały, ale na odgłos strzału
      gotowy przynieść aport swojemu panu. A to tylko sprawa tresury.
      Podobnie jest ludźmi. Indoktrynowani od dziecka nie znają prawdy i postępują
      zgodnie z "tresurą". A wystarczy choćby raz przeczytać księgę, która stanowi
      podstawę wiary i porównać jej treść z "tłumaczeniem" tych, którzy je podają.
      Wówczas odpowiedź sama się nasunie. Chyba, że zgodnie z przepowieścią proroka
      Izaaka: " nie będą słyszeć i nie będą widzieć, bo twarde jest serce tego ludu,
      aby nie poznał prawdy i nie został zbawiony". To oczywiście swobodny przekład,
      ale sens proroctwa jest właśnie taki.
      Lud nie pyta i nie zastanawia się dlaczego właśnie w Rzymie znajduje się centrum
      chrześcijaństwa? Nie zna historii Kościoła (tego Kościoła) i papiestwa. Nie zna
      ogromu zbrodni, jakiej sie dopuszcono w imię Boga.
      A w ogóle czy to na sens pisać o tym?
      • dama-kanaliowa Re: wiara i wiek 21.09.05, 20:00
        Czytanie bibli, czy jak kto chce pisma swietego nie jest popularne wsrod
        katolikow. Przyzwyczajono nas do komentarzy w wykonaniu wyzszych, badz nizszych
        instancji. Kiedy przed laty moja swiatla bardzo znajoma (katoliczka) ujrzala w
        urlopowych warunkach biblie na moim stoliku, ze zgroza i delikatnie zaczela
        wypytywac mnie na okolicznosc wstapienia do jakiejs sekty - wiecie o czym
        mysle. Czytanie biblii bylo dla niej jednoznaczne z obcowaniem ze Swiadkami
        Jehowy.
        • cogito-44 Re: wiara i wiek 21.09.05, 20:12
          dama-kanaliowa napisała:

          > Czytanie bibli, czy jak kto chce pisma swietego nie jest popularne wsrod
          > katolikow. Przyzwyczajono nas do komentarzy w wykonaniu wyzszych, badz nizszych
          >
          > instancji. Kiedy przed laty moja swiatla bardzo znajoma (katoliczka) ujrzala w
          > urlopowych warunkach biblie na moim stoliku, ze zgroza i delikatnie zaczela
          > wypytywac mnie na okolicznosc wstapienia do jakiejs sekty - wiecie o czym
          > mysle. Czytanie biblii bylo dla niej jednoznaczne z obcowaniem ze Swiadkami
          > Jehowy.

          Święta prawda. I dlatego w tym kraju tyle biedy i ciemnoty. Jedno z drugim idzie
          w parze. Firma z o.o., jakim jest Kościół, rośnie w siłę, a ludziom żyje się
          coraz gorzej. W krajach, gdzie wpływ Kościoła jest mniejszy, widać wyraźną
          różnicę. Jest lepiej.
          • jowitta17 Re: wiara i wiek 21.09.05, 21:00
            całkowicie zgadzam się z cogito44,przecież wystarczy
            przyjrzeć się i posłuchać ile nienawiści szerzą tacy" katolicy "jak Rydzyk,czy
            Jankowski,i co dzieje się w niektórych kościołach.
            • teresa_55 Re: wiara i wiek 22.09.05, 21:48
              Cieszę się,że wśród moich rówieśników są też tacy,którzy mają swoje poglądy i
              nie przyjmują wszystkiego bezkrytycznie.Czasem dziwi mnie,że w tak katoloickim
              kraju jest ciągle tyle fałszu i obłudy. Chyba nikt tak do końca nie wierzy w to
              życie pozagrobowe.
              • hasanet Re: wiara i wiek 23.09.05, 00:20
                Nie wierzę, ale jakże bym chciała..
                • margo.pf Re: wiara i wiek 23.09.05, 23:46
                  Nie wierze i nie mam zadnych zludzen ni w stosunku do wszelkich religii ni w
                  stosunku do gatunku ludzkiego. Jedyne co moge zrobic to starac sie przejsc
                  przez zycie nie czyniac krzywdy nikomu.
                  • maria73 Re: wiara i wiek 24.09.05, 08:08
                    staram sie zyć tak aby bez wstrętu móc spojrzeć sobie w oczy każdego dnia!
                    Trudno mi jednak pogodzić się z faktem że w katolickim kraju,gdzie podobno
                    przytłaczajaca większość to ludzie wierzący,praktykujący ,jest taka pogarda dla
                    prawa,
                    Ciągle aktualna jest maksyma : modli sie pod figurą a diabła ma za skórą .
                    Gdyby moja babcia zyła bylaby zasmucona widząc jak zmieniły się moje poglądy.
                    Kiedyś powiedziałam ,że dla mnie komunizm i religia katolicka są bardzo do
                    siebie podobne - teoria piękna ,ale tak wypaczona przez ludzi!
                    • kryzar ludzie wierzący i praktykujący 24.09.05, 10:01
                      zę wsrod ludzi wierzących i praktykujących jest tyle pogardy dla prawa a
                      dodałabym jeszcze pogardę dla człowieka
                      • dama-kanaliowa Re: ludzie wierzący i praktykujący 24.09.05, 10:09
                        No wlasnie, a najbardziej pokazowa jest mafia wloska.
                        • dama-kanaliowa Re: jak sie czujecie 10.03.06, 15:58
                          myslac, ze Wasz spowiednik byl ubeckim przebierancem w sutannie albo lagodniej
                          wyrazone czlowiekiem malego, bardzo malego formatu, slabeuszem, ktory Was
                          moralnie upominal i kierowal? Jestem od dawna daleko od kosciola, ale jakos tak
                          mi nieswojo.
                          • grenka1 rozmawiałam 10.03.06, 16:09
                            kiedyś z młodym człowiekiem (27 lat), skończone studia i w trakcie tej rozmowy
                            powiedziałam mu, że jego teść należał w przeszłości do ORMO.
                            Wiecie co mi odpowiedział?
                            "No kiedyś to były z tego pieniądze."
                            Zatkało mnie, po prostu zapowietrzyłam się.
                            • gabidd Re: rozmawiałam 10.03.06, 17:59
                              wtedy duzo ludzi szło tam gdzie więcej płacili nie zdawali sobie sprawy w co
                              się pakują
                              • jowitta17 Re: rozmawiałam 11.03.06, 18:59
                                jak to nie zdawali sobie sprawy w co się pakują -a to dzieci były? ,albo jakieś
                                nienormalne? dorośli ludzie muszą zdawać sobie sprawę ze swoich uczynków i
                                konsekwencji swoich czynów
                                • grenka1 A co znaczył ten skrót 11.03.06, 19:36
                                  ORMO - Ochotnicza Rezerwa Milicji Obywatelskiej.
                                  Oni tam nie pobierali żadnego wynagrodzenia, tylko zajmowali się
                                  donosicielstwem - kto źle się wyraża o jedynej słusznej partii, kto słucha
                                  Radia Wolna Europa, kto posiada dolary, albo złoto itp.
                                  Jednym słowem byli po prostu szpiclami.
                                  • kryzar Re: A co znaczył ten skrót 11.03.06, 21:22
                                    to ORMO działało bezinteresownie? Jakoś nie chce mi się wierzyć. Pewnie były
                                    profity typu wcześniej mieszkanie czy dodatkowa cebula. A może talon na
                                    samochód? Ludzie do partii też pchali się sami, a teraz każdy mówi, że musiał.
                                    • grenka1 Re: A co znaczył ten skrót 11.03.06, 22:54
                                      No niestety ORMO działała w czynie społecznym. Żadnych profitów z racji
                                      pełnienia tej funkcji nie było, chyba, że profitem można nazwać gratisowe sorty
                                      (kompletne umundurowanie) i gratisowe bilety na mecze piłki nożnej.
                                      Sąsiad należał do ORMO i gdy się tylko zbliżał do osób rozmawiających zaraz
                                      zmieniał się temat rozmowy, najczęściej na opowiadanie kawałów.

                                      Mój ex miał znajomych kolegów milicjantów (sam milicjantem nie był), i kiedyś
                                      spytałam się ich w czasie jakichś imienin jakie trzeba spełnić warunki, aby
                                      zostać członkiem ORMO.
                                      Powiedzieli mi, że ja się nie nadaję.

                                      Przypomniała mi się pewna historia sprzed 35 lat.
                                      Co sobotę spotykaliśmy się dwa małżeństwa + 2-3 milicjantów, którzy odwiedzali
                                      nas czując wódkę, na tzw "krzywego ryja".
                                      Pewnego dnia, a było to w lutową sobotę spotkaliśmy się u znajomego małżeństwa
                                      i około godz.20 doszlusował do nas milicjant jeżdżący w "lotnej".
                                      Rozsiadł się i zaczął opowiadać o swojej pracy.
                                      Widząc, że nie ma zamiaru wyjść spytałam go, co będzie jeżeli będzie miał
                                      wezwanie przez "wu-cze" do jakiegoś wypadku, czy też z komendy.
                                      Odpowiedział, że tam siedzi ormowiec i pilnuje mu samochodu. Popatrzyłam jak na
                                      wariata, bo było dość zimno na dworze.
                                      Około godz. 2 rano skończyła się gadka i wódka (było to około 1,5 ltr na
                                      pięcioro) i milicjant postanowił nas odwieźć do domu.
                                      Wychodzimy na dwór, mróz około 20 st. wsiadamy do jego służbowej,
                                      najnowocześniejszej "warszawy", ja patrzę, a kącie samochodu kuli się z zimna
                                      jakiś osobnik płci męskiej. Ta ofiara losu siedziała tam od godz. 20, bo wtedy
                                      ten milicjant złożył wizytę do godz. 2 w nocy.
                                      Nie wierzcie, że ludzie "musieli" zapisywać się do partii.
                                      Bezpartyjni nie mieli szans na lepszą pracę, a jeżeli do tego jeszcze mieli
                                      niepewne pochodzenie to "zdechł pies".


                                      • gabidd Re: A co znaczył ten skrót 11.03.06, 23:10
                                        grenka nie mow takich rzeczy ja byłam bezpartyjna i byłam na stanowisku. I nie
                                        miałam znajomości po prostu byłam dobrym fachowcem. Było wielu takich, jak ja.
                                        • grenka1 co znaczył ten skrót - Gabidd 12.03.06, 11:09
                                          "Istotą tamtej rzeczywistości był strach........."

                                          Przeczytaj komentowany artykuł »
                                          1europejczyk 11.03.06, 10:58 + odpowiedz


                                          "Tymczasem najważniejszą prawdę o Polsce Ludowej każdy z nas zna, a jak jest
                                          młody - ma w zasięgu ręki. Wystarczy sobie przypomnieć albo zapytać rodziców.
                                          Istotą tamtej rzeczywistości był strach"

                                          Uogolnienia szczegolnie tak jednostronne, podobne jak tych odnoszacych sie do
                                          dzialalnosci IPN sa szkodliwe i maja raczej charakter propagandowy.
                                          Nie bylo jednej rzeczywistosci w PRL. Inna byla na przyklad liczba czlonkow
                                          parti PZPR w latach 70: 3,5 mln doroslych Polakow (nie wspominajac
                                          o "prybudowkach ZSMP i innych).
                                          Duzo wiecej niz w jakiejkolwiek obecnej polskiej parti politycznej w
                                          demokratycznej Polsce!
                                          Trudno bedzie mnie przekonac, ze wszyscy zapisali sie do niej ze strachu, tym
                                          bym bardziej, ze w moim nablizszym otoczeniu nikogo takiego (kto bylby
                                          czlonkiem PZPR) nie bylo i dobrze pamietam ze nie bylismy na ta okolicznosc
                                          szykanowani.

                                          Prawda bylo, ze dostep do stanowisk tak panstwowych jak i przemyslowych odbywal
                                          sie z "klucza" partyjnego.

                                          Byla to niejako "polityczna" korupcja PZPR, ktorej
                                          poddalo sie (jak o tym swiadczy liczba 3,5 mln) niemalo naszych rodakow (w
                                          odniesieniu do na przyklad liczebnosci dzisiejszej SLD).
                                          Wsrod tej liczby nazwisk nie mala czesc "honorowanych" obecnie ludzi swiata
                                          polityki, swiata kultury no i oczywiscie swiata "nauki" nie wspominajac
                                          o "szarych" ludziach spragnionych awansu w administracji i przemysle.
                                          Trudno sie dzisiaj dziwic, ze korupcja kwitnie skoro prl-owska "elita" zostala
                                          wyselekcjonowana wlasnie dzieki korupcji.
                                          Swiadczy to jedynie jaki jest obecnie jej wplyw na zycie w kraju.
                                          Roznica w programach miedzy PO i PiS-em odnosi sie glownie do tego punktu.
                                          PO, ktorej duza czesc wywodzi sie z tamtych "elit" akceptuje udzial tych "elit"
                                          w imie dynamiki "rozwoju".
                                          Glownym punktem programowym PiS-u bylo ograniczenie roli tych "elit" w dalszym
                                          rozwoju Polski.Temu ma wlasnie sluzyc obecna dzialanosc IPN-u i urzedu
                                          antykorupcyjnego.
                                          I wlasnie dlatego nie doszlo do porozumienia w sprawie wspolnych rzadow
                                          pomiedzy PO i PiS-em.
                                          • pia.ed Re: co znaczył ten skrót - Gabidd 12.03.06, 11:22




                                            A dzisiaj z jakiego "klucza" obsadza sie wysokie stanowiska, czy tez czasem
                                            nie z "partyjnego"???





                                            " ...Prawda bylo, ze dostep do stanowisk tak panstwowych jak i przemyslowych
                                            odbywal
                                            sie z "klucza" partyjnego..."
Inne wątki na temat:
Pełna wersja