A po co nam chłop?

01.10.05, 09:42
Źle jest samemu? Przynajmniej nikt nie marudzi za uszami.Słyszałam na
przystanku autobusowym,jak dwóch takich plotkowało o kobiecie.Sami już
posunięci w latach i niezbyt przystojni.A jak krytykowali "niby" swoją
znajomą,to nie do pomyślenia.
    • kendo Re: A po co nam chłop? 01.10.05, 10:35
      do mycia garow/do wkercenia zarowki....
      no i do milosci:-))
      • jednapani Re: A po co nam chłop? 01.10.05, 11:51
        Milosci w tym wieku? Chyba ze do swojego "starego" meza...

        Nie wierze abym mogla sie zakochac w jakim staruchu, a staruch we mnie...
    • maria285 Re: A po co nam chłop? 01.10.05, 12:34
      Chłop przydałby się do drobnych napraw w domu.Nieraz trudno coś samemu zrobić.
    • maria285 Re: A po co nam chłop? 01.10.05, 12:35
      Przydałby się taki dochodzący od czasu do czasu.
      • kendo Re: A po co nam chłop? 01.10.05, 13:27
        *jednapani
        niewow "Hop,zanim nie przeskoczylas;))"
        wiek niegra roli jezeli chodzi o uczucia,
        bo one zawsze robia nam niespodzianki,
        wcale nie jest powiedziane,ze "w staruchu" mozna sie zakochac,
        nieraz nastepuje odwrotna sytuacja,ze zakochuje sie czlowiek z wzajemnoscia
        w mlodszym mezczyxnie.
        a wracajac do "starycha",to nie jego wiek sie liczy a jego "wnetrze",
        ktore jest mlode i duzo ma do "dania"
        • jowitta17 Re: A po co nam chłop? 01.10.05, 14:00
          Są chwile kiedy jest dobrze być samemu,ale bywają też takie kiedy chciało by
          się mieć do kogo otworzyć "gębę" w tym pustym mieszkaniu,kiedy nie ma kto
          prostych dla męższczyzn rzeczy zrobić.Jestem sama trochę ponad rok i jest mi
          czasem bardzo żle.Pozdrawiam!
        • jednapani Re: A po co nam chłop? 01.10.05, 14:12
          W mlodszych mezczyznach zakochiwalam sie prawie cale moje zycie,
          i to z wzajemnoscia, wiec to dla mnie nic nowego!

          Tylko ze ci wtedy "mlodzi" sa juz po piecdziesiatce,
          a w takim nie potrafilabym sie zakochac...

          Natomiast mlodszych dalej moge miec, ale po co, jesli oni chca tylko jednego?
          Zaden z nich nie zdeklarowal sie w pierwszym rzedzie,
          ze chce mi pomoc w domu!

          Zreszta jak mam byc szczera to lubilam intelektualnych mezczyzn,
          a z takich to w domu pozytek jak z psa gnoju...

          Nauczylam sie wszystko robic sama, tylko ze ostatnio sil mi nie staje...
    • margo.pf Re: A po co nam chłop? 01.10.05, 14:53
      Jak to po co? Zeby nam nerwy szarpac durnymi pytaniami "No i co?" na widok wody
      cieknacej z kolanka pod zlewozmywakiem. Grzecznie odpowiedzialam "No i gowno" i
      poszlam na godzinny spacer po deszczu. Rzecz miala miejsce dzisiaj, przed
      kilkoma godzinami i po raz pierwszy w zyciu nie dalam sie wrobic w naprawe tego
      cholernego kolanka pod pretekstem, ze to ja jestem mala i sie mieszcze pod
      zlewozmywakiem !!! Hurra :))
      • jednapani Re: A po co nam chłop? 01.10.05, 14:57
        Margo napisala:
        Grzecznie odpowiedzialam "No i gowno" ...

        Powiedzialas to po polsku czy francusku???
      • dama-kanaliowa Re: A po co nam chłop? 01.10.05, 14:57
        No to troszeczke sie wyladowalas. Naturalnie nie palisz? Tak trzymac!
      • kendo Re: A po co nam chłop? 01.10.05, 14:59
        no,zdobylas sie na asretywnosc:-)) brawo !!
        a kolanko zostalo moze naprawione??
        • margo.pf Re: A po co nam chłop? 01.10.05, 15:02
          Melduje poslusznie, ze kolanko naprawione, "a gowno" po polsku rzucone a
          kolanko naprawione, kawa zrobiona, gary pomyte i ... zamieciony taras !
          Dalo mi to do myslenia i chyba zaczne sie wyrazac :))
          • margo.pf Melduje ze nie pale :)) 01.10.05, 15:03

            • kendo Re: Melduje ze nie pale :)) 02.10.05, 22:06
              ech,margo,
              czasami wysknie sie nam cos bez kontroli pod wplywem emocjii;))
              ale to nie caly swiat;)

              pozd.
    • del.wa.57 Re: A po co nam chłop? 02.10.05, 21:41
      To prawda ,do krytyki to Oni pierwsi,ale jak przyjdzie co do czego-to ratunku
      moja żonko.Ja nie narzekam na mojego męża,w domu zrobi wszystko od gotowania po
      mycie okien,ale nie musi tego robić (pracuje) ja mam duzo czasu,zrobie sama,ale
      gdyby musiał-to nie ma sprawy.Ale słysze jak babki narzekają na swoich
      (wszystko wiedzących męzów)mam w rodzinie;mój brat wszystko wie najlepiej,baba
      to głupia istota,on na wszystkim się zna najlepiej oczywiscie itd.nie mozna mu
      zwrócić uwagę na cokolwiek,bo zaraz się złości i dopiero zaczyna
      swój/koncert/słuchac tego nie można,zwróciłam mu uwagę jak traktuję swoją
      żonę.....taz mi sie dostało,ale jak był chory-to wtedy dopiero;ratuj mnie
      kochana żonko...jak wyzdrowiał-wróciło wszystko do normy...szkoda mi bratowej
      bo to bardzo uczuciowa kobieta i wartościowy człowiek.Zresztą ojciec mój tez
      nie był lepszy,bardzo żle traktował mamę, no i oczywiście tylko on
      miał /patent/ na chorowanie,,mama nie miała prawa byc chora.Smutne,ale
      prawdziwe,kobiety nie powinny się/dawać/ tak traktować.totez czasami wcale sie
      nie dziwię,że niejedna wybiera samotność,chociaż wcale nie jest łatwo zyć w
      pojedynkę...
      • kendo Re: A po co nam chłop? 02.10.05, 22:07
        niektorzy dopiero na lozu smierci zdaja sobie spraw,jakimi "dobrymi mezami byli"
        • jednapani Re: A po co nam chłop? 03.10.05, 00:08
          kendo napisała:
          niektorzy dopiero na lozu smierci zdaja sobie spraw,jakimi "dobrymi mezami byli"

          Chodzi Ci o to, ze dopiero na lozu smierci stwierdzili,
          ze za malo szanowali i doceniali swoja zone?
          Skad masz takie doswiadczenie???
Inne wątki na temat:
Pełna wersja