Czy ktoś mnie rozumie?

14.10.05, 16:52
5 lat temu zlikwidowałam swoje mieszkanie, przeszłam na zasiłek
przedemerytalny i przeprowadziłam się do Rodziców.Byli już w podeszłym wieku
a Tato był bardzo chory.Mimo naszych wysiłków wkrótce zmarł.Zostałam z Mamą,
osobą raczej ponurą, wiecznie niezadowolomą i bardzo cierpiącą.I tak jest do
dziś.Mój dzień rozpoczyna się od wysłuchania wszystkich bolączek Mamy i
uwierzcie już nie moge tego słuchać.Siostra, która mieszka niedaleko wpada
raz w tygodniu na kawke i odbywa się lekcja p.t. co powinnam... Nie umiem się
odszczeknąć,ale cała ta sytuacja coraz bardziej mnie mierzi. Jestem uwiązana
w domu ( jak pies przy budzie) 24 godz. na dobe, a najstarsza siostra robi to
samo co ja tylko we Wloszech.Za euro.Nawet nie wiem za ile.Gdyby nie internet
dostałabym chyba na łeb.Wiem, że nic nie zmienie, ale....
    • dama-kanaliowa Re: Czy ktoś mnie rozumie? 14.10.05, 18:14
      Tak, ze masz bardzo trudna sytuacje i ze powinnas znalezc wyjscie i wyzwolic
      sie z toksycznego ukladu z mama. Zycze abys znalazla w sobie sily i pomysl.
      • maria73 Re: Czy ktoś mnie rozumie? 14.10.05, 18:28
        Popełniłaś błąd likwidując mieszkanie.Ale już za póżno na
        żale.
        Po prostu powiedz mamie że masz dość i ...
        Spokojnie ale konsekwentnie - myślę że powinnaś "się postawić" i uderzyć
        pięścią w stół wygarniając siostrze.
        Zawsze mozesz zażądać aby dokladała się do utrzymania mamy.
        • dama-kanaliowa Re: Czy ktoś mnie rozumie? 14.10.05, 18:41
          W nastepnym tygodniu oznajmilabym siostrze, ze mam niezbedny wyjazd
          piatek,sobota,niedziela i powinna zajac sie mama. I wyjechalabym, gdzies sie
          mozna przewietrzyc. I tak do konca roku kilka razy. A w tym czasie, kiedy
          jestes poza domem moze cos Ci do glowy przyjdzie. Jestes wolnym czlowiekiem i
          nie musisz mowic gdzie, z kim, dlaczego, po co. Masz prawo do krotko
          zapowiedzianego wyjazdu i juz.
    • basia553 Re: Czy ktoś mnie rozumie? 14.10.05, 18:56
      Porozmawiaj z siostra, powiedz ze obie powinny sie choc w minimalnym stopniu
      dokladac, bo i Tobie sie cos za ta opieke nalezy.
      Drugie: jak mama z rana zaczyna truc o bolaczkach, odpowiadaj: mnie boli to,
      tamto (wylicz kilka rzeczy, nawet jak nieprawda), a widzisz mamo ty jestes juz
      starsza osoba, wiec zrozumiale, a ja mam jeszcze zycie przed soba, wiec moje
      bole sa gorsze. I tak za kazdym razem: ona zaczyna jeczec - Ty opowiadasz o
      swoich bolaczkach. Moze to choc troche pomoze?
    • basia553 Re: Czy ktoś mnie rozumie? 14.10.05, 18:59
      i jeszcze cos dodam: jak ja wyjechalam do Niemiec, moi Rodzice byly juz na
      emeryturze. Ja akurat rozeszlam sie z moim panem i wprowadzilam na krotko do
      Rodzicow. Rodzice nie zyli dlugo. Ale kiedys rozmawialysmy z siostra o tej
      sytuacji i to ona powiedziala, ze postapilam slusznie, bo skoro wyjechalam, to
      opieka zajal sie kto inny, ale gdybym zopstala, bylabym uwiazana, a ona i brat
      by mi bardzo wspölczuli, dawali by mi piekne prezenty na swieta, ale z
      problemami i praca to ja bym zostala. Uswiadom siostrom, jaki ciezar z nich
      zdejmujesz, czym jestes dla nich. I tak jak ktos juz zaproponowal: zostaw
      siostre na pare dni z mama, niech zobaczy jaka to przyjemnosc.
    • malinka48 Re: Czy ktoś mnie rozumie? 14.10.05, 19:21
      Bardzo bym chciała,żeby jęczała ,narzekała,ale żeby była:(
      • dama-kanaliowa Re: Czy ktoś mnie rozumie? 14.10.05, 19:29
        Bo pewnie nie jeczala, nie narzekala i pewnie nie bylyscie w dojrzalym wieku w
        jednym mieszkaniu. Zbyt malo danych, ale w tej drugiej "sygnaturkowej" czesci
        jest troche racji - kazdy ma swoj wlasny model szczescia.
    • grenka1 Re: Czy ktoś mnie rozumie - luszu 14.10.05, 21:07
      Ja będąc na Twoim miejscu, załatwiłabym sobie wyjazd do sanatorium, a
      sistrzyczce oświadczyła, że teraz ona musi zająć się matką (a jeśli nie może
      niech kogoś wynajmie do opieki), bo Ty bezzwłocznie musisz poddać się leczeniu
      sanatoryjnemu.
      Jak posiedzi z mamusią te 18 dni, to przestanie dawać Ci lekcje.
    • barbarszcz Re: Czy ktoś mnie rozumie? 14.10.05, 21:22
      nie- nie rozumiem- to zaczynaj dzien od godzinnego szybkiego spaceru-
      zobaczysz bedzie Ci lzej sluchac- rob to bez wzgledu na pogode, a zobaczysz i
      dzien bedzie inny-bardziej zorganizowany. nie ma nic gorszego jak sie poddac i
      powiedziec ze nic nie zmienie
      • dama-kanaliowa Re: Czy ktoś mnie rozumie? 14.10.05, 21:31
        Z jednym sie nie zgodze - nie ma starych bab - sa wczesniej urodzone.:-))))))
        • grenka1 Re: Czy ktoś mnie rozumie? 14.10.05, 21:36
          dama-kanaliowa napisała:

          > Z jednym sie nie zgodze - nie ma starych bab - sa wczesniej urodzone.:-))))))


          Potwierdzam w całej rozciągłości.
    • dankarol Re: Czy ktoś mnie rozumie? 14.10.05, 21:39
      Luszu wiem dokładnie o czym mówisz, jestem w podobnej sytuacji. żeby mieć
      chociaż trochę czasu dla siebie, mam psa z którym chodzę na długie spacery, a
      gdy zostawię mamę z moją siostrą to zawsze sie pokłócą. Mimo wszystko staram
      się co jakiś czas zrobić sobie chociaż pół dnia luzu. Pozdrowienia
      • luszu Re: Czy ktoś mnie rozumie? 14.10.05, 22:29
        Dziewczyny kochane nawet nie przypuszczałam że tyle Was sie odezwie. I wiecie
        co zdarzył się dzisiaj chyba cud.Siostra z własnej i nie przymuszonej woli
        przyjechała o 18 godz,i powiedziała, że mam sobie gdzieś wyjśc a ona posiedzi z
        mamą. Spędziłam uroczy wieczór u kolezanki, wróciłam lekko wstawiona ( cholera
        jaka ja mam słabą głowę), pół godziny po czasie. Jakos mi teraz tak lekko na
        duszy, aż mi troche wstyd, że sie naużalałam... Ale jesteście naprawde kochane
        • luszu Re: Czy ktoś mnie rozumie? 14.10.05, 22:40
          Malinko48 czytajac Twoj post przyszło mi na myśl, że nie masz już Mamy a bardzo
          chciałabys aby była.Nawet nie wiesz jak znam to uczucie.Mój Tato zmarł mając 86
          lat, po siedmiu latach walki z mocznicą.Mineło juz trzy i pół roku a ja wciąż
          nie moge sie z tym pogodzić. Był wspaniałym człowiekiem mądrym, kochanym i
          cierpliwym mimo straszliwego bólu jaki cierpał.Zawsze nadawalismy na tych
          samych falach.Był więcej niż Ojcem, bo to do Niego szłam z problemami,
          kłopotami i każda radością.
        • dama-kanaliowa Re: Czy ktoś mnie rozumie? 15.10.05, 13:36
          Domorosli mistycy powiadaja, ze kiedy wychodzimy do ludzi z naszym problemem
          to nastepuje zawsze jakas niespodziewana reakcja, czyli jak mowisz "cud".
    • framberg Re: Czy ktoś mnie rozumie? 14.10.05, 22:40
      Ja chyba nie jestem jeszcze seniorem - raczej wiek średni. W podobnych
      kłopotach, jakie opisujesz jest moja mama. Staram się jej pomóc od czasu do
      czasu w opiece nad babcią ale to jest trudne bo mam własne dzieci, wnuczkę
      (jestm w wiekowo w środku, jedynej mi znanej, pięciopokoleniowej rodziny) i
      syna młodszego od wnuczki. Babcia nie jest bardzo upierdliwa ale ciągle ględzi
      o śmierci. Może się boi i nadrabia miną, może zeczywiście tak jak mówi jest
      zmęczona i chce umrzeć? Tak czy siak panuje strasznie przygnębiająca atmosfera.
      Też nie widzimy z tego wyjścia.
      Ty mając siostrę spróbuj przerzucić na nią chwilowo obowiązki (trzy, cztery
      dni) i wyjedź. Jeśli ci się uda i gdybyś zadzwoniła i powiedziała, że musisz
      jeszcze zostać na, powiedzmy, trzy dni siostra na pewno doceniłaby twój trud.
      Pretekstem wyjazdu mgłoby być np. sanatorium
      • maria73 Re: Czy ktoś mnie rozumie? 15.10.05, 00:18
        Iuszu - użalaj się ile mozesz jeżeli przynosi ci to chociaż chwilową ulgę.Nie
        musisz być dzielna za wszelką cenę.Slabość jest rzeczą ludzką i masz do niej
        prawo.Czasami wykrzyczenie,wyrzucenie z siebie tego co boli jest porządane.Nie
        należy kumulować stresów.
        A to że wróciłaś na lekkim rauszu - no i dobrze że choc na moment,
        ociupinkę ,zapomniałaś o tym z czum borykasz się na codzień.
        Kolejnych miłych wieczorowi Ci życzę. ;))
        • luszu Re: Czy ktoś mnie rozumie? 15.10.05, 10:01
          Dobre jesteście kobietki, dziękuje wszystkim za dobre słowa. Chętnie tak jak mi
          radzicie pojechałabym gdzies, ale to nie jest możliwe.Moja mama ma 91 lat, z
          trudnością ogromną i za pomocą balkonika daje rade dojść do łazienki i do
          kuchni.Wszystko co robi przychodzi jej z wielkim trudem. I jak ją zostawić?
          Siostra pracuje od niedawna w nowej firmie, nie może więc wziąść urlopu.Znam
          siebie i wiem, że mamy nie zostawie. Trudno.
        • del.wa.57 Re: Czy ktoś mnie rozumie? 17.10.05, 20:37
          Pieknie to ujełaś Mario73....trzeba wyrzucać z siebie ból-wykrzyczeć jak to
          napisałaś,jestem tego samego zdania i przyłaczam sie do Twjej wypowiedzi.Tobie
          Luszu,życzę siły i wytrwałosci oraz anielskiej cierpliwosci,ale czasami pomyśl
          o sobie i wyskocz gdzieś odstresuj się.To potrzebne jest kazdemu z nas i nie
          miej /wyrzutów/,ze sie pozaliłaś-to normalne a na tym FORUM są wspaniali ludzie
          z którymi mozna o wszystkim porozmawiać,pozalić się,pośmiać i o to chodzi.Życze
          Ci zdrówka Luszu.
    • malinka48 Re: Czy ktoś mnie rozumie? 15.10.05, 17:12
      a czy mama miała problemy,której z was dać jeść a której nie?nie rozumiem tego
      typu zachowań.Przecież to matka,kochała bez jakichkolwiek obiekcji.Wy też
      będziecie stare i niedołężne,pomyślcie o tym.Teraz narzekacie,a podobno wiele
      przywar z wiekiem sie potęguje,więc???????
      • dziewczynka15 Re: Czy ktoś mnie rozumie? 15.10.05, 17:47
        Malinka48, jej jest ciezko. Mysle,ze luszu jest bardzo dzielna i wie, ze
        >przeciez to matka i tez bedzie stara i niedolezna<. W koncu to ona jest z ta
        stara matka.Latwo byc szlachetnym "na odleglosc".Luszu, jestes wspanialym
        czlowiekiem i tylko czlowiekiem i nie czuj sie winna.
        • jowitta17 Re: Czy ktoś mnie rozumie? 15.10.05, 21:23
          luszu musisz się starać jak najczęściej wychodzić między ludzi
          bo w domu z chorą mamą 24 godz na dobę zgorzkniejesz,nabawisz się nerwicy
          a nie o to chodzi,życzę częstych wizyt u znajomychi jakiegoś wyjazdu aby
          odreagować
          • luszu Re: Czy ktoś mnie rozumie? 16.10.05, 11:05
            Cześc dziewczyny! Pije drugą kawe i staram się obudzić.Miałam koszmarną noc,
            prawie nie spałam i głowa mi odpada.Dużo się spodziewałam po nowych lekach dla
            mamy a tu znów niewypał.Najgorsza jest świadomość, że mama bardzo cierpi, a ja
            nie moge nic zrobić.
            • dama-kanaliowa Re: Czy ktoś mnie rozumie? 16.10.05, 12:24
              A jakie dolegliwosci trapia Twoja mame? Wiesz, leki czasem potrzebuja czasu na
              zadzialanie, obserwacji zeby dobrac dawke albo inny skuteczniejszy lek i
              rozmowy z lekarzem - zeby o tym wiedzial i cos skutecznego zaordynowal.
              • luszu Re: Czy ktoś mnie rozumie? 16.10.05, 12:48
                Fakt, dałam po raz pierwszy lekarstwo, ale myślałam że takie to juz zadziała.
                Bo to morfina. Mama ma bardzo duże zwyrodnienie stawów kolanowych, juz prawie
                nie może chodzić. Z przerażeniem myślę co bedzie jak nie zechce wstać z łóżka.
                Jak sobie poradzę.
                • dama-kanaliowa Re: Czy ktoś mnie rozumie? 16.10.05, 13:36
                  Przeciez mozna odciazyc wozkiem inwalidzkim - nawet w mieszkaniu, albo
                  chodzikiem na kolkach. Jesli mama ma jeszcze kontrole nad swoim cialem, chocby
                  czesciowo. I ja mobilizowac (sama pewnie nie bedzie miala na to ochoty) jak
                  dlugo sie da do poruszania, to baaaardzo wazne.
                  • luszu Re: Czy ktoś mnie rozumie? 16.10.05, 14:17
                    Mama w domu porusza sie tylko z balkonikiem, a na wyjazd mamy wózek. Sytuacje
                    pogarsza fakt, że mieszkamy na piętrze w "starym domu" gdzie wiadomo jakie są
                    schody.Najgorsze to że nogi bolą nawet jak mama leży.Na wózek nasze mieszkanie
                    jest za małe, no i są progi, to chyba ... zresztą nie wiem musiałabym spróbować.
                    • framberg Re: Czy ktoś mnie rozumie? 16.10.05, 23:51
                      Może dało by się usunąć progi w drzwiach i zastosować wózek. Tak zrobiłem u
                      mamy. Chodziło o przewożenie wózkiem ojca (gdy żył) a później o to by babcia
                      się nie potknęła - ma 92 lata i porusza się z trudnością. Wózek przydawał się
                      nawet podczas zabiegów higienicznych.
                      • dama-kanaliowa Re: Czy ktoś mnie rozumie? 17.10.05, 09:33
                        Dokladnie. Mozna wozkiem podjechac do umywalki, zeby starsza pani sobie sama
                        czesc higienicznych obowiazkow mogla samodzielnie wypelnic. Jesli ma lustro na
                        dogodnej wysokosci to moze nawet sie sama z grzebieniem i kremami i szminka itp
                        pobawic. To zmniejsza frustracje.
                • eliza_le Re: Czy ktoś mnie rozumie? 24.10.05, 22:27
                  No cóż będzie ci trudno, ale kiedy znajdziesz najlepszy sposób
                  ubierania ,przewracania i karmienia będziesz robić to sama bez pomocy.
                  Z początku musisz mieć pomoc, żeby nie sprawiać większego bólu,ale w miare
                  upływu czasu dojdziesz do wprawy.
                  Mój tato od 35 lat choruje na SM, od 30 lat nie wstaje z łóżka, od 20 lat
                  mieszka z moją rodziną. Tak jak Tobie, pomaga mi siostra, jest zawsze kiedy
                  trzeba zrobić jakieś większe zabiegi przy nim, resztę trzeba opanować samej.
                  A kiedy nachodzą mnie chwile zniechęcenia i bezradności to się poprostu
                  wypłakuję i wracam z powrotem.
                  I wierzę że dzieci, które mi pomagają i widzą takie cierpienie nigdy nie
                  odwrócą się od nieszczęścia innych .
                  I nie zniechęcaj się, jesteśmy poto żeby ulżyć w cierpieniu,
                  a po wszystkim będziesz śmiało patrzeć w lustro.
                  Zyczę Ci dużo wytrwałości i cierpliwości.
                  • luszu Re: Czy ktoś mnie rozumie? 25.10.05, 09:31
                    Wiesz elizo_le nie wyobrażam sobie nawet, że mozna tyle lat spędzić w łóżku.
                    Chyle przed Tobą głowe. Troche otarłam się o chorego leżącego, bo mój Tato nie
                    wstawał już przed śmiercią, ale to był miesiąc i troche. Z Mama jest inaczej,
                    myślę że narazie mi to nie grozi, bardziej się boje o jej umysł. Zaczyna się
                    tak dziwnie zachowywać, myli osoby, chce niewiadomo co, może to po tej morfinie
                    która lekarz przepisał? Nie wiem sama.
                    • eliza_le Re: Czy ktoś mnie rozumie? 25.10.05, 20:11
                      Luszu, ile osób tyle rad otrzymałaś . ale chyba już rozumiesz że w takich
                      sytuacjach nie ma dobrego rozwiązania.
                      POdejmujemy taką decyzję raz, nie wierzę , że mogłabyś powiedzieć mamie że
                      zawieziesz ją do siostry bo już nie dajesz rady, a siostra po jakimś czasie
                      zawiezie ją do następnej siostry.
                      Mimo że jak mówisz zapomina i nie poznaje to w chwilach swiadomości wie że jest
                      cały czas z tobą i może ci się wyżalić i poskarżyc.
                      Mój tato na szczęście nie cierpi bólu, jest w pełni świadomy, cierpliwy i w
                      jakimś stopniu pogodzony z losem, zdaje sobie sprawę że narzekanie, marudzenie
                      nie pomoże a dla nas nie mogących mu pomóc byłoby to jeszcze bardziej przykre i
                      bolesne.
                      Załamał sie po śmierci mamy w styczniu tego roku, kiedy podobnie jak twoja
                      bardzo cierpiała, zapominała i nie poznawała albo godzinami się nie odzywała
                      Ale wszyscy pocieszaliśmy sie wzajemnie, że już cierpienie jest poza nią, już
                      bardzo chciała odejść...
                      A ja ?? cóż podzieliłam się tymi myślami, których głośno nie wypowiadam i jest
                      mi troche lżej.
                      Dziękuję Ci że podjęłaś taki temat..i dziękuję wszystkim, bo coś z tych
                      pocieszanek spłynęło i na mnie.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja