to tak boli.....

20.10.05, 17:53
Przed 3 tygodniami całkiem nagle zmarł mój mąż. Miał dopiero 55 lat. Nie
potrafię opisac swojego bólu, nie próbuje zrozumieć, dlaczego tak się stało.
Cierpię tym mocniej, że właśnie urządzaliśmy nowe mieszkanie, wkrótce
mieliśmy się przeprowadzać.
Pomimo wsparcia ze strony najbliższych jest mi bardzo ciężko. Nawet łzy nie
chcą płynąć.
A życie toczy się dalej......
    • dama-kanaliowa Re: to tak boli..... 20.10.05, 18:18
      Nie wiem co Ci napisac ale czegos oczekujesz od ludzi w swoim bolu. Nie znam
      Cie ale wiem, ze jest Ci bardzo ciezko i ze to boli. Chcialabym Cie pocieszyc
      ale to byloby bardzo banalne. Nie musisz chyba niczego rozumiec ale moze pisz o
      sobie i swoim bolu jesli czujesz, ze wlasnie tego potrzebujesz a chyba tak,
      skoro wyslalas swoj post tutaj.
      • kendo Re: to tak boli..... 20.10.05, 18:29
        wiodo_in_...........
        takie pisanie pomoze Ci ....
        wylejesz wszystkie zale w eter,ulzy CI....
        wspolczuje Ci bardzo ....ech...nie umiem kondolencji po polsku skladac:
        (((wybacz)
        ale chce by jakos dodac innej dymensji na zycie w smutku,
        musisz to przetrwac,tak robi przeciez kazdy,kto traci swa najblizsza osobe,
        rana sie powoli zagoi,smutek zmaleje....
        ech...zycie:((
        pozdrawiam cieplutko sciskajac w smutku.
      • anka125 Re: to tak boli..... 20.10.05, 18:32
        Pamiętaj,że On zawsze będzie żył.Będzie z Tobą tyle lat ile będziesz o nim
        myślała.Pozdrowienia
    • del.wa.57 Re: to tak boli..... 20.10.05, 18:50
      Bardzo Ci współczuję,moge sobie tylko wyobrazić jak sie czujesz.Wykrzycz swój
      ból,nie dus w sobie,wyżal się,wypłacz,dobrze że masz bliskich koło siebie,nie
      jestes sama ze swoim bólem,zadne słowa nie ukoją Twego bólu tylko czas,ale tyle
      to napewno sama wiesz.My wszyscy na tym padole zyjemy chwilę....dzisiaj
      jesteśmy-jutro moze nas nie być.Zycze Ci siły,wytrwałosci,zdrowia i
      ukojenia.Trzymaj się!! Pozdrawiam cieplutko.
    • widow_in_sorrow Re: to tak boli..... 20.10.05, 21:42
      Popłakałam się czytając Wasze posty.
      Dziękuję Wam.

      Będę tu zaglądać

      m.
      • dama-kanaliowa Re: to tak boli..... 20.10.05, 21:54
        Dobrze jest sie wyplakiwac. Zagladaj, albo napisz cos. Pozdrawiam
      • ania1022 Re: to tak boli..... 20.10.05, 22:30
        Chcialabym Cie i ja pocieszyc ale nie bardzo wiem jak. Mysle jednak ze wiem co
        czujesz i bardzo Ci wspolczuje. Nie powiem tu nic nowego, ale to jest prawda
        stara jak swiat, czas goi rany. Zobaczysz z czasem bedzie Ci lzej. A puki co
        staraj sie byc z kims, wychodzic do ludzi........bedzie lepiej zobaczysz, zycze
        Ci tego!!
        • maria73 Re: to tak boli..... 20.10.05, 23:00
          window - w tych smutnych dniach z którymi mimo pryjaciół jesteś sama pomyśl o
          jednym - masz piękne wspomnienia i one Ci pozostaną.Masz co pielęgnować !
          Wiele osób jest ich pozbawiona.Twój ból,nieprzyzwolenie na to co Cię spotkało
          kiedyś przeminą bo takie jest życie,One zostaną i będą Cię cieszyć jeszcze
          długo.
    • framberg Re: to tak boli..... 20.10.05, 22:25
      Bardzo Ci współczuję. Nie wiem co jeszcze napisać, nie wiem. Bardzo Ci
      współczuję.
    • imka00 Re: to tak boli..... 20.10.05, 22:59
      Baaaardzo, baaaardzo Ci współczuję...
    • grenka1 window_in_sorrow 20.10.05, 23:51
      Podobno dusza człowieka tak długo błąka się nie mogąc znaleźć swego miejsca,
      dopóki bliscy cierpią z powodu jego śmierci.
      Łączę się z Tobą w bólu, ponieważ sądzę, że był bardzo dobrym człowiekiem skoro
      nie możesz pogodzić się z jego odejściem, ale pamiętaj On tam z góry patrzy na
      Ciebie i na pewno jest mu bardzo przykro widząc Twą rozpacz.
      A może byś zaczęła pisać pamiętnik? To podobno jest dobrą terapią na tego
      rodzaju nieszczęścia.
      Zamiast płakać wspominaj te dobre chwile - chwile radości, których na pewno
      było baaaardzo dużo w Waszym wspólnym życiu.
      Główka do góry, wiem, że to ciężko, ale tak zostało zapisane w gwiazdach.

    • imka00 Re: to tak boli..... 21.10.05, 01:08
      Też uważam, że trzeba IM pozwolić odejść. Nasza rozpacz i rozpamiętywanie
      zatrzymują ich w ...niebycie... Niedawno rozstałam się z Tatą, Mamą i Bratem...i
      ze wszystkich sił staram się pozwolić im odejść...Rozumiem Twój ból, to jest
      ciężar, który bardzo, bardzo trudno unieść... Ale my po coś tu jeszcze
      jesteśmy... mam nadzieję... Jestem z Toba !
      • luszu Re: to tak boli..... 21.10.05, 10:34
        I ja chciałabym przyłączyć sie do tych wszystkich ciepłych słów, które tu
        padły.Masz piękne wspomnienia, jak ktoś napisał.Pielęgnuj je,wspominaj, czas
        ukoi rany. Tego Ci życze z całego serca.
    • jowitta17 Re: to tak boli..... 21.10.05, 16:57
      window bardzo serdecznie Ci współczuję !
      w ubiegłym roku w lipcu przeżywałam też taką tragedię i chociaż mój mąż
      walczył z rakiem 2,5 roku ja do samego końca wierzyłam,że jeszcze pobędzie
      przy mnie niestety. Tak Twój mąż miał 56 ,lat miał plany chcieliśmy
      zmienić miejsce zamieszkania i spokojnie żyć ,ale choroba wszystko zmieniła.
      Ja tak jak TY bardzo cierpię jeszcze teraz ,ale mówię sobie że nie można
      się zamykać ,zresztą sni mi się często,a raz nawet w śnie powiedział do mnie że
      jest Mu tam dobrze, więc pocieszam się bo wiem że już nie musi cierpieć.Ja
      znalazłam sobie pracę po 3-latach i powoli ból słabnie ,staraj się zająć swój
      czas czymkolwiek abyś jak najmniej myślała bo depresja tylko czycha.Pozdrawiam
      cieplutko!
    • ziuta49 Re: to tak boli..... 21.10.05, 18:00
      Widzisz, moja droga, nie na darmo mówi się, że w małżeństwie mąż lub żona to
      druga połowa. Gdy więc śmierć wyrwie nagle połowę Ciebie - to boli. Ten ból nie
      minie, trzeba go tylko trochę oswoić i nauczyć się z nim żyć. Ktoś, kto tego
      nie przeżył - nie zrozumie. Miałam 43 lata, gdy zostałam sama i chociaż minęło
      już ponad 13 lat ten ból tkwi we mnie, z zazdrością patrzę na sędziwych
      małżonków, którzy trzymając się za ręce idą na spacer, robią zakupy itp. A my -
      już nigdy,,,,
      • dama-kanaliowa Re: to tak boli..... 12.11.05, 19:41
        Myslicie, ze sie kiedys do nas odezwie? Z pewnoscia listopad to szczegolnie
        trudny czas.
        • framberg Re: to tak boli..... 12.11.05, 22:31
          Pewnie tu zagląda skoro się kiedyś wpisała. Trzeba o niej pamiętać.
          Do wdowy, jeśli nie chcesz rozdrapywać ran zalogój się pod innym nickiem.
          Odwiedź nas.
    • basia553 Re: to tak boli..... 12.11.05, 22:56
      dopiero dzis zobaczylam ten watek - jak widow pisala - bylam na urlopie i potem
      nie zauwazylam. I ja 5 lat temu stracilam meza - wtedy 53-letniego. Mnie zadne
      pocieszanie nie pomoglo, frazesy denerwowaly, ale bardzo, bardzo pomagala
      mozliwosc rozmawiania o Nim, o wszystkim co czulam, co zaszlo. Moze Jej wlasnie
      o to chodzilo, o ta mozliwosc powiedzenia komus o tym nieszczesciu?
      I ja po 5 latach odczuwam to jakby sie dopiero co zdarzylo...... Jakkolwiek by
      sie zycie dalej potoczylo, taka smierc pozostawia slady w naszej duszy (w mojej
      duszy).
      • graga21 Re: to tak boli..... 13.11.05, 09:41
        ja takze dopiero dzisiaj zobaczylam. Czytalam i plakalam... I do teraz mam
        mechata kule w gardle. Moja druga polowa jest 10 lat starszy ode mnie i zaczyna
        caraz baczniej przysluchiwac sie swojemu organizmowi, zagladac do lekarzy,
        lykac, smarowac, a ja zaczynam martwic sie, bo juz jest w wieku
        najliczniejszych nekrologow... A jeszcze 5 lat temu potrafil przeskoczyc 30-
        latka i nikt nie dawal wiary w jego wiek. Na raka umarla jego matka i 3
        kuzynow, czyli to krazy w jego rodzinie i tylko mamy nadzieje, ze u niego nie
        uaktywnia sie geny odpowiedzialne za te straszna chorobe, choc juz ma
        identyczne symptomy, jakie mial jeden z kuzynow.
        Widow, spolczuje ci bardzo....
    • widow_in_sorrow Re: to tak boli..... 24.11.05, 22:52
      Moi Drodzy,

      Chciałabym podziękować Wam za okazane wsparcie. Nawet nie wiecie, jak bardzo
      jestem Wam za nie wdzięczna...
      Kiedy ponad miesiąc temu odkryłam to miejsce w sieci, postanowiłam opowiedzieć
      Wam o tym, co mnie spotkało. Miałam nadzieję, że podzielicie się ze mną
      własnymi przemyśleniami czy doświadczeniami. Nie pomyliłam się. Wracałam tu
      wielokrotnie. Czytałam Wasze posty i mogłam wreszcie dac upust łzom.
      Bardzo mi pomógł cytat z Brel'a u margo "On n'oublie rien de rien, on n'oublie
      rien du tout, on n'oublie rien de rien,on s'habitue c'est tout".
      Jakież mądre i prawdziwe wydały mi się te słowa....

      Próbuję oswoić swój smutek, ból i żal. Wkrótce święta... nie mogę ich sobie
      wyobrazić bez Niego, jednak będę musiała......
      • ania1022 Re: to tak boli..... 24.11.05, 23:29
        widow_in_sorrow napisała:

        > Bardzo mi pomógł cytat z Brel'a u margo "On n'oublie rien de rien,on n'oublie
        > rien du tout, on n'oublie rien de rien,on s'habitue c'est tout".

        Bo jak najbardziej nie nalezy zapominac, przeciwnie nalezy pamietac ale zycie
        toczy sie dalej i nalezy sie przstoswac do nowej sytucji.
        Pierwsze Swieta beda trudne, najlepiej gdybys gdzies wyjechala..
        Badz dzielna!
        Pozdrawiam cieplo z zasiezonej i zimnej dzis Kanady.
      • basia553 Re: to tak boli..... 25.11.05, 10:03
        szkoda, ze sie nie znamy widow. I ja bede sama w Swieta w domu.
        • del.wa.57 Re: to tak boli..... 25.11.05, 12:33
          Basiu, nie bedziesz sama jestesmy razem tu na forum i napewno cos
          bedziemy /szrajbolic/a Pani window tez nie jest sama,napewno ten pierwszy rok
          bedzie najtrudniejszy(świeta) moze rzeczywiscie wyjedz gdzies window do rodziny
          czy w góry,życze Ci window mimo wszystko,wiary w lepsze jutro,zdrówka i
          odrobinke usmiechu;)))
      • margo.pf Re: to tak boli..... 25.11.05, 14:17
        Nie wiem jak wyrazic ... dobrze, ze jest Brel i inni poeci ktorzy pomagaja zyc.
      • tamta_maggie Re: to tak boli..... 17.02.06, 09:35
        Pamiętacie widow_in_sorrow, która trafiła do Was jesienią i która wspieraliście
        w trudnych chwilach po stracie męża? To właśnie ja. Odwiedzam to forum od czasu
        do czasu, ostatnio dość nieregularnie, bo przeprowadzałam się do nowego lokum,
        które miało być naszą wygodną przystanią na stare lata. Jestem mi smutno, bo
        mieszkam tam sama. Instalowanie się w nowym miejscu wypełnia cały mój wolny
        czas.

        Przekonałam się, jak bardzo prawdziwe jest powiedzenie, że nieszczęścia chodzą
        parami. W moim przypadku to wręcz jakaś seria: najpierw mąż, 3 miesiące po nim
        Jego Tato, tydzień po śmierci teścia poważne problemy zdrowotne mojej Mamy, na
        szczęście już opanowane a teraz mnie w przyszłym tygodniu pakują do szpitala na
        badania ... Chcę wierzyć, że skończy się tylko na strachu.






        • dama-kanaliowa Re: to tak boli..... 17.02.06, 09:39
          To nie nieszczescia a stres ponad miare. Nie darmo mowi sie, ze stres zabija.
          Musisz zaczac cos z tym robic. Joga, Tai-chi, medytacje? Nie daj sie osaczyc
          stresowi i zlym myslom.
          • ewa553 Re: to tak boli..... 17.02.06, 10:00
            maggi, trudno w Twojej sytuacji spojrzec radosniej na swiat. zycze Ci, abys z
            nastaniem wiosny nabrala znowu radosci zycia. Ja bylam w tej sytacji, ze nie
            musialam zmieniac mieszkania po odejsciu Meza. I bardzo mi pomoglo to, ze
            porozstawialam w calym mieszkaniu Jego zdjecia i w kazdej sytuacji rozmawialam
            z Nim, mowilam co robie, co planuje, co mysle. W ten sposob przedluzylam nasz
            wspolny czas. To taka namiastka, ale dla mnie bardzopomocna. Moze sprobujesz?
            I zamelduj sie po szpitalu. Bedziemy wszystkie trzymac kciuki za Ciebie!
        • jowitta17 Re: to tak boli..... 17.02.06, 17:52
          Witaj naprawdę długo Ciebie nie było,ale mam nadzieję ,że
          po powrocie ze szpitala będziesz częściej do nas zaglądała.
          Znam ból z powodu odejścia bliskiej osoby,ale myślę że bardzo dobrze Tobie robi
          przeprowadzka i perturbacje z tym związane bo to absorbuje Twoje myśli,gdybyś
          bezczynnie siedziała i myślała byłoby stokroć gorzej wierz mi.
          Ja 3 tyg.po pogrzebie jak tylko wszystko pozałatwiałam wyjechałam na wczasy do
          Hiszpanii po drodze zwiedziłam Monaco,Włochy,Austrię , i gdyby nie namowa mojej
          kuzynki na te wczasy to pewnie bym się załamała.Po powrocie z wczasów zrobiłam
          kapitalny remont w mieszkaniu,który był planowany ,ale ciężka choroba to
          oddaliła( jak tłuc i kurzyć w mieszkaniu choremu) to wszystko tak mnie
          zaabsorbowało ,że czasami wieczorem nie miałam siły myśleć i tak przeżyłam ten
          najgorszy okres .Musisz starać sie myśli kierować na pozytywy-"jutro będzie
          lepiej) czego życzę Tobie z całego serca
        • maria73 Re: to tak boli..... 17.02.06, 19:40
          Cieszę się że się odezwałaś maggie.To pierwszy krok we właściwą stronę.Wszystko
          wymaga czasu - nic na siłę.
          Już kiedyś pisałam - masz dobre wspomnienia ,na nich też można budować.
          Cóż zycie takie jest.Łap chwile , Dla Ciebie też zaświeci słońce.Cierpliwości.
          Pogody ducha ci życzę.
    • gabidd Re: to tak boli..... 17.02.06, 10:10
      czy Ty mieszkasz w Polsce ? Jeżeli tak to mam radę jęśli nie to też się odezwij
      po wyjsciu ze szpitala Pozdrawiam
Pełna wersja