futrzaste

27.11.05, 11:25
Nosicie cos futrzastego zima? Jakis kolnierzyk, czapke, inny drobiazg a moze
nawet kurtka lub plaszcz z zamordowanego zwierzaka?
Przyznaje, ze mialam w zyciu plaszcz, kurtke, lisi kolnierz i czapke. Ale
bylam podla i bezmyslna! Teraz tylko ekologicznie, bo bardzo lubie cieplo.
    • basia553 Re: futrzaste 27.11.05, 11:30
      przyznaje, ze mialam futerko, ale po jakims czasie zaczelo mi byc glupio i
      przestalam je nosic. Natomiast bez najmniejszych skrupulow nosze kozuszki.
    • dama-kanaliowa Re: futrzaste 27.11.05, 13:53
      Tez nosze kozuszek. Elegancki, lekki, cieplusi, da sie prac w pralce - nie do
      odroznienia optycznie, ze nieprawdziwy. Tylko naturalnie to techno-kozuszek.
      Polecam w imieniu futrzakow.
      • basia553 zastanowmy sie razem: 27.11.05, 14:23
        jestem przeciwna zabijaniu zwierzat, ktore zabija sie tylko dla futra.
        Ale barany? Przecviez hoduje sie je dla welny i miesa. To co, mieso sprzedac, a
        futro wyrzucic? Czy to bedzie bardziej ekologicznie?
        • dama-kanaliowa Re: zastanowmy sie razem: 27.11.05, 17:30
          Czysto teoretycznie masz Basiu racje. Ale kto jest przeciw?
          • del.wa.57 Re: zastanowmy sie razem: 27.11.05, 20:46
            Osobiscie nigdy nie nosiłam /futer/i nic w tym rodzaju,poprostu nie lubie,ale
            nie mam nic przeciwko,jezeli ktos nosi,lubi np;jak pisala Basia/kozuchy/kiedys
            nosiłam sztucznego misia,a to tylko dlatego,ze dojezdzalam do pracy
            autobusem,pociagiem 15km,a to okrycie bylo bardo cieplutkie i lekkie-to było
            wazne.
      • ania1022 Re: futrzaste - pytanko do damy 28.11.05, 18:27
        Mam Pytanie, czy rzeczywiscie pralas taki kozuszek w pralce sama mam ze trzy
        takie w roznych kolorach i roznej dlugosci ale jakos nie mialam odwagi wlozyc
        do pralki, mimo ze etykietka mowi ze mozna. Jesli pralas swoj kozuszek w pralce
        to czy po praniu nie stracil koloru albo fasonu ?
        • dama-kanaliowa Re: futrzaste - pytanko do damy 28.11.05, 19:26
          Przysiegam, ze pralam - zgodnie z zaleceniem co do temperatury -30 st.C -
          program do welny, plus plyn (nie proszek) do prania delikatnych, kolorowych
          tkanin. Tez nie moglam sie zebrac na odwage.
    • framberg Re: futrzaste 28.11.05, 03:14
      Mam mały kożuszek - kurtka, żona ma futerko z lisów i bardzo je lubi. Rozumiem
      etyczne zastrzeżenia ale ich nie podzielam. Tworzywa sztuczne robi się przy
      dużym zużyciu energii z ropy naftowej, drogą syntezy organicznej itd. Tworzy
      się duża ilość odpadów a wyrób rozłoży się za pięćset lat. Uważam, że to
      strasznie niekologicznie i nienaturalnie. Obciążenie środowiska olbrzymie.
      Podobają mi się niektóre nowoczesne materiały jak polar, czy gore tex, albo
      teflonowanie wełny lub bawełny. Jednak cenię również kożuszki czy niektóre
      futerka. Niektóre czyli takie które nie są tylko na pokaz, nie tylko ładne ale
      ze wszech miar użytkowe.
      Do tego wszystkiego ze wzgledu na modę na sztuczności są one teraz wprost
      nieprzyzwoicie tanie. A lisy rozmnożyły się tak, że wycięły wszystkie zające.
      Jest ich tyle bo zrzucanymi z helikopterów szczepionkami zlikwidowano wśród
      lisów wściekliznę, drugi powód to to, że myśliwi na lisy nie polują bo po co?
      Trofeum innego niż skóra nie ma a skórki nikt nie chce. Biedne zające, były
      takie zabawne.
      • graga21 Re: futrzaste 28.11.05, 08:09
        U nas od wiosny pod plotem "mieszkaja" 4 sarny, a moj pies szaleje. Okazalo
        sie, ze w lesie jest nie tylko duzo lisow, ale rowniez rysie, dla ktorych
        sarnina to rarytas. Jedna rysica wychowala nawet mlode i zaczyna sie powazny
        problem.
        Za rysiami przyszly wilki, a gorale mowia, ze naprzeciwko w gorach bywa
        niedzwiedz...
        To chyba swiadczy o niezlym stanie naszego srodowiska, czyz nie?
        • jowitta17 Re: futrzaste 28.11.05, 16:50
          noszę kurtkę z nutrii i nie zważam czy ona jest modna -poprostu jest mi w niej
          ciepło( jestem ciepłolubna)
        • framberg Re: futrzaste 28.11.05, 21:31
          Podobno stan środowiska się poprawia.
          Fajne zwierzaki cię odwiedzają. U mnie tylko lisy i różne małe, wiewiórki,
          kuny. Czasami gdzieś dalej widać sarny. Obok są bobry ale dość płochliwe więc
          widać jedynie skutki żerowania.
          Pięknie byłoby gdyby żyły tu również większe zwierzęta, niestety nie mają
          warunków. Puszcz Jodłowa ma w poprzek 4 - 5 km. a wystraszony łoś oddala sie na
          4 km. Jak tu mieć dzieci? Łosie czasami wędrują i wtedy je widuję; -bardzo
          rzadko. iedyś w G Świętokrzyskich żyły muflony. Pozostały po nich legendy o
          różnych górskich czy leśnych kozłach.
          • graga21 Re: futrzaste 29.11.05, 19:50
            A ja myslalam, ze u Was glownie jelenie hasaja, bo przeciez takie logo ma
            Swietokrzyski PN. A tu patrzcie panstwo - sa i bobry! Sadze, ze kiedy idziesz
            na spacer ze swymi wyzlami (wiem, wiem, masz rhodesiana i bullterierke) to
            wszystko skwapliwie sie chowa.
            Nasze dzikie sa wypierane z lasow glownie przez wszedobylskiego czlowieka.
            Ktoregos sierpniowego wieczora maz wyszedl z domu i zamarl z przerazenia – pod
            sciana domu bezglosnie i bez pospiechu sunela sporej dlugosci (ok.45cm) zmija.
            Prawdopodobnie zdazyla “zwiedzic” otwarty garaz, gdyz nie miala innej drogi.
            Swiatlo oraz halas wyploszyly ja pod wielki granitowy glaz i od tego czasu nie
            widzielismy jej, ale wszystkich naszych gosci wystraszyla tak, ze do dzisiaj
            najchetniej wjechaliby swoim samochodem wprost do wiatrolapu. Maz ciagle
            kombinuje, jak pozbyc sie gada, a ja uwazam, ze zmija dawno sobie poszla. Wokol
            naszej parceli sa laki, ktorych nikt nie utrzymuje w porzadku i trawa rosnie
            bujnie, dajac schronienie drobnej zwierzynie oraz wczesniej wspomnianym sarnom.
            Sadze, ze zmija byla “w trasie” i skracajac droge, weszla na nasz podjazd.
            Zadne dzikie zwierze nie scierpialoby takiego ruchu – ludzie, pies czesto
            odwiedzany przez psia kolezanke, z ktora godzinami szaleja wokol domu, a wiec i
            skrytki pod granitem, no i ten obrzydliwy samochod, ktory nigdy nie wiadomo
            kiedy zacznie kopcic i halasowac... A poza tym uwazam, ze psy kiedys
            wyweszylyby juz intruza i podniosly larum. Tak wiec moim zdaniem jest tylko 1%
            prawdopodobienstwa, ze niebezpieczny gosc zimuje tuz przy drzwiach wejsciowych.
            A co Ty o tym sadzisz?
            • framberg Re: futrzaste 29.11.05, 23:08
              Jeśli to była żmija to jak nie ta, może być inna. I daleko to one nie wędrują.
              Ale myślę, że nie masz się co przejmować.
              Po pierwsze, one się bardzo boją ludzi i starają się uniknąć kontaktu lub wręcz
              uciekają.
              Po drugie, żmija zygzakowanta nie ma bardzo silnego jadu. Jeśli ugryzie to
              trzeba wypić mocną kawę (kiedyś zalecali kielicha) i spokojnie pomaszerować do
              lekarza. Da coś przeciwwstrząsowego (bo surowicy pewnie nie ma) i wezwie
              karetkę ze szpitala. Ci przyjadą szybko i dadzą surowicę.
              Tak naprawdę to dorosły człowiek powinien przetrzymać ugyzienie naszej żmiji.
              Niebezpiczna może być dla dziecka lub jakiego kompletnego słabeusza. Tym
              rzeczywiście jest potrzebna surowica. I wcale nie od razu.

              Czy rzeczywiście to była żmija a nie zaskroniec? Te są sporo odważniejsze (albo
              głupsze) i znacznie częściej się je spotyka. Nie są groźne. Opisz wygląd.
              Przygotowuję się do wklejania zdjęć. Jak mi się uda to wkleję zaskrońca.
              Porównasz.

              No niestety, jeleni już nie ma. A ten, który jest symbolem Gór Świętokrzyskich
              ma między rogami krzyż. Jest o nim sporo legend.
              • ania1022 Re: dziadku, stary dziadku nie chcemy jeszcze spac 29.11.05, 23:30
                Opowiedz wiec jakas legande o jeleniu swietokrzyskim.
                Ja tez goralka z Gor Swietokrzyskich ale nie znam zadnej legendy :))
                • framberg Re: dziadku, stary dziadku nie chcemy jeszcze spa 30.11.05, 01:15
                  Gdy królewicz węgierski Emeryk, na zaproszenie Bolesława Chrobrego polował
                  polował w Górach Świętokrzyskich, goniąc za zwierzyną oddalił się od
                  towarzyszy. Polowano wtedy z oszczepem, nie mógł wię zwrócić uwagi towarzyszy
                  np strzałem z broni palnej. Nie było takiej jeszcze. Krzyczeć nie wypadało.
                  Próbował więc emeryk odnaleźć drogę samodzielnie. Nadaremnie, wkraczał w lasy
                  coraz głębiej i głębiej. Straciwszy całkiem siły i nadzieję na ratunek, wjechał
                  na wysoką górę i tam ujrzał niespodziewanie białego jelenia, wydawało się
                  królewiczowi, że coś połyskuje między rogami zwierza. Podjechał bliżej i
                  dostrzegł, że między rosochami widnieje złoty krzyż. Uznał to za znak Boży, by
                  podążać dalej za jeleniem. Ten go z lasów na trakt zaprowadził. Emeryk
                  postanowił za pozwoleniem króla Bolesława założyć klasztor na górze, gdzie
                  świętego jelenia dostrzegł. Sprowadził benedyktynów, a jako relikwię przekazał
                  Drzewo Krzyża Świętego otrzymane od ojca Króla Stefana (Świętego Stefana). Ten
                  zaś miał je z Bizancjum od cesarza Konstantyna (Św. Konsatantyna), a ów od
                  matki swej cesarzowej Św. Heleny która krzyż w ziemi Golgoty odnalazła.
                  Relikwia ta jest do dziś w Kaplicy Oleśnickich w Klasztorze Świętego Krzyża.
                  • ania1022 Re: dziadku, stary dziadku nie chcemy jeszcze spa 30.11.05, 14:23
                    Dzieki framberg, uwielbiam legendy, ta jest bardzo ciekawa.
            • framberg Re: graga21 żmija ;-))) 30.11.05, 01:18
              Mam nadzieję, że się uda - link do fotki zaskrońca:
              img375.imageshack.us/my.php?image=zaskroniec6fh.jpg
              • framberg Re: graga21 żmija ;-))) 30.11.05, 19:00
                I jak -takie zwierzę? czy jednak prawdziwa żmija?
                Zaskrońce, takie jak tem mają żółte plamy na skroniach.
                Żmije, niestety, są w różnych barwach, od brązowych, przez stalowo niebieski do
                czarnych. Zygzak na czarnych nie jest widoczny.
                U mnie żyją czarne i stalowo niebieskie. Nigdy mi się nie udało sfotografować
                bo zawsze zdążyły uciec a kiedy zabiłem jedną (była przy namiocie licealistek,
                którymi opiekowałem się na rajdzie) to pech, nie miałem aparatu
                fotograficznego. Nie wziąłem bo mi było za ciężko. Te cholerne dziewuchy gnały
                jak rajdowe motocykle po górach, i bez tego aparatu myślałem, że ducha wyzionę.
                • graga21 Re: graga21 żmija ;-))) 01.12.05, 10:54
                  Kochaniutki, zaskronca to ja wychowalam od jaja przyniesionego do domu z
                  wycieczki szkolnej, ale za fotke dziekuje. Gniazdo znalezlismy w trocinach. O
                  ile dobrze pamietam, gadziatko wyklulo sie nastepnego dnia po przyniesieniu
                  jaja do domu i mielismy powazny klopot, czym go karmic. Nie pamietam, jak
                  ojciec sprawe rozwiazal, bo moje kijanki przeobrazily sie juz w zabki, ktore
                  zdazylam wypuscic na wolnosc, Zreszta pozniej unikalam asysty przy karmieniu,
                  gdyz zawsze bylo mi zal ofiar... Zaskroniec wabil sie Kuba i choc podobno weze
                  sa gluche jak pien, to on jednak reagowal na wolanie. “Chodzil” luzem, nie byl
                  zamykany w zadnym terrarium, najczesciej przebywal w donicy z filodendronem
                  (Monstera), ale skwapliwie wypelzal na powitanie kazdego goscia, co oczywiscie
                  kiedys go zgubilo.
                  Ale wracam do zygzakowatej. Wszelkie watpliwosci rozwialy kolorowe tablice z
                  atlasu “Plazy i gady Polski”. Tam takze sa 3 rysunki, bo kolor gadziny zalezy
                  od srodowiska, w ktorym przebywa (mimikra). Ale jeszcze raz dziekuje za zdjecie
                  i dodac musze, ze ogromnie zaluje, iz nie udalo mi sie pstryknac naszego goscia.

                  I jeszcze. Wczoraj wyslalam odpowiedz, lecz wyskoczyla informacja, ze ani ty,
                  ani ja nie mamy wizytowki - ki czort, ta wizytowka?? - dlatego wiadomosc
                  wyslano na adres framberg@gazeta.pl. Bylam ogromnie ciekawa, co z tego
                  wyniknie, ale jak widac, niczego nie doczekalam sie.
                  • framberg Re: graga21 żmija ;-))) 01.12.05, 16:36
                    Nie wiem co za czort ta wizytówka. Do skrzynki pocztowej zajrzę, robię to dość
                    rzadko.
                    Węże słyszą, tyle, że nie mają zewnętrznych uszu (jak jest z wewnętrznymi nie
                    wiem). Słyszą czując drgania całym ciałem.
                    Wiesz, że słowianie kiedyś hodowali w domach zaskrońce w roli kotów - jako
                    wrogów myszy?
                    Co się później stało z zaskrońcem?
                    • graga21 Re: graga21 żmija ;-))) 02.12.05, 10:09
                      Fatalnie, jak zawsze. Ktorys znajomy moich rodzicow nie wiedzial, ze to
                      oswojone bydle i wykazal szybki refleks. Szkoda gadac, zaciukal, nie pamietam
                      juz czym, ale na pewno wystarczajaco twardym, hi,hi.
                      Rownie fatalnie zginely inne adoptowane dzikie – kawka utopila sie w wiadrze z
                      woda, wrobla wychowanego prawie z jaja zezarl kot, jeza Tuptusia rozjechal
                      samochod sasiada... Inne, ktore znalazly sie u nas z powodow zdrowotnych i byly
                      juz doroslymi, bezpiecznie wrocily w swoje nisze ekologiczne, np. nietoperz,
                      zajac, jelonek, wiewiorka, lasica i juz nie pamietam, co tam jeszcze, gdyz od
                      swietnych moich narodzin w moim zyciu ciagle placza sie jakies stworzenia.
                      Nawet wczoraj, kiedy wysylalam post, do okna dobijala sie sowa jarzebata. Miala
                      chrapke na mojego bastarda i za nic w swiecie nie dawala sie odgonic, a biedny
                      Caruso malo ataku serca nie dostal. Sowa byla przepiekna, jednak to jej
                      spojrzenie prosto mi w oczy - niesamowite. Ale nie rozwijam tematu, bo choc nie
                      dotyczy juz luskonosnych, to jednak zaczyna nabierac rozpedu o pierzastych....
                      Damo, przepraszam, ty chcialas o futrzastych, a ja o nich zaledwie
                      napomknelam. Wybacz gadule
                      • framberg Re: graga21 żmija ;-))) 02.12.05, 22:48
                        Ależ fajny taki zwierzyniec. Ja ma dziko-domowego futrzaka na strychu. Rozwalił
                        gont dostając się przez dach do środka (myślę, że to wina gontu, nie futrzaka)
                        i czasami, w nocy grasuje po strychu. Wcześniej myślałem, że to po prostu kot.
                        Okazało się, że kuna domowa - kamionka. Dzika zupełnie ale mieszkamy w tym
                        samym domu, więc domownik?
                        • graga21 Re: graga21 żmija ;-))) 03.12.05, 09:51
                          U mnie taka zniszczyla tapicerke skladanego fotela. Fotel wystawilismy na
                          strych, bo zawadzal, ale po roku znalazl sie chetny nabywca i okazalo sie, ze
                          siedzenie fotela jest czarniusienkie od wtartej sadzy. To byla robota naszego
                          nocnego marka, ktory dzien przesypial na tym fotelu...
Pełna wersja