Dodaj do ulubionych

dieta amerykańskich lotników (kosmonautów??)

14.12.05, 19:55
Zaleca się spożywanie produktów wysokobiałkowych,nie zabrania tłuszczów,a
eliminuje węglowodany.
Poszczególnym produktom przypisuje się punkty określające zawartość
węglowodanów.
Dieta polega na wyznaczeniu dziennego limitu tych punktów na ok 20

Zawartość węglowodanów w niektórych produktach spożywczych/w punktach/
Zupy
-----
buliony 1 filiżanka 0
rosół " 0
pomidorowa " 17
z zielonego groszku 20
gulaszowa " 12
grzybowa " 15
kalafiorowa " 15
zasmażka " 100 cdn.
Obserwuj wątek
    • maria73 Re: dieta amerykańskich lotników (kosmonautów??) 14.12.05, 20:01
      -
      Ryby /gotowane i smażone/
      węgorz wędzony 1 porcja 0
      świeży węgorz " 0
      fladra " 0
      szczupak " 0
      halibut " 0
      filet z ryby zapiekany " 12
      karp gotowany " 0
      karp zapiekany " 12

      ryby w puszkach
      ---------------
      filet ze śledzia w oleju 100g 0
      filet ze śledzia
      z jarzynami " 3
      śledzie w śmietanie " 0
      sardynki w oleju " 1
      sardele w oleju " 1
      tuńczyk w oleju " 1 c.d.n.
      -----
      • maria73 Re: dieta amerykańskich lotników (kosmonautów??) 14.12.05, 20:09
        MIESO
        kura
        ------
        gotowana bez sosu 1 porcja 0
        smażona na maśle " 0
        zapiekana " 12

        Cielęcina
        ---------
        pieczeń " 0
        filet " 0
        gulasz " 5
        ragout z jarzynami " 15
        sznycel po wiedeńsku " 12
        sznycel naturalny " 0

        wołowina
        --------
        gotowana " 0
        filety " 0
        gulasz " 5
        ragout z jarzynami " 10
        stek " 0

        Wieprzowina
        -----------
        pieczeń " 0
        kotlet " o
        gulasz " 5
        szynka " 1
        sznycel po wiedeńsku " 12 c.d.n


        • maria73 Re: dieta amerykańskich lotników (kosmonautów??) 14.12.05, 20:27
          Wędliny
          --------
          parówki 1 para 1
          kiełb.serdelowa 1szt. 1
          kiełb.wieprzowa 1
          kiełb.szynkowa 100g 1
          słonina surowa 100g 1
          słonina smażona 100g 3

          dziczyzna lub drób
          -----------------
          kaczka ok.0,25kg 0
          gęś j,w
          kura jw.
          indyk jw.
          zając jw.
          sarna jw.
          dzik jw.

          Jarzyny
          ---------
          świeże:
          ogórek 1szt. 6
          marchew " 4
          sałatka z kapusty 0,25kg 5
          sałata głowiasta 1szt. 6-10
          liści8e sałaty glow/2 duże lub 4 małe/ 1
          papryka zielona 1 szt. 4
          natka pietruszki ziel. 1ły6żka 1
          rzodkiewka 4szt. 2
          seler 1 szt. 1
          cebula srednia " 11
          pomidor " 6

          Gotowane
          --------
          brukselka ok. 0,25kg 6
          fasolka zielona " 6
          groch zielony " 19
          kalafior ' 8
          marchew " 9
          kapusta " 9
          kalarepa " 12
          kukurydza 16
          grzyby " 6
          burak czerwony " 16
          kiszona kapusta 7
          czerwona kapusta " 9
          selery 5
          szpinak naturalny " 6
          cebula 18
          pomidor " 9
          przecier pomidorowy 1 łyżka 4
          papryka zielona 1 szt. 4
          ziemniaki obrane
          przed ugotowaniem " 21
          ziemniaki obrane po
          ugotowaniu " 23
          frytki 10szt. 20
          groch 100g. 21
          soczewica 20
          bób " 20 c.d.n


          • maria73 Re: dieta amerykańskich lotników (kosmonautów??) 14.12.05, 20:36
            owoce
            -----
            ananasy pokrojone ok.0,25kg 19
            jabłko średnie 1 szt. 18
            morele " 5
            banany " 23
            gruszka srednia 25
            borówki 0,25kg 21
            truskawki " 20
            grejpfrut " 14
            maliny 17
            porzeczki " 18
            wiśnie " 15
            mandarynki 1szt. 10
            pomarańcze " 17
            brzoskwinie ' 10
            śliwki 1szt. 7
            cytryny ' 6
            arbuz 0,25kg. 18
            winogrona " 18
            melon z łupina " 10
            morele suszone 5 szt.malych 50
            śliwki suszone 4 szt. 19
            figi 1 szt.duża 15
            orzechy laskowe mielone 1 łyżka 5
            orzechy wloskie 0,25kg. 16
            migdały obrane " 27 c.d.n
            • maria73 Re: dieta amerykańskich lotników (kosmonautów??) 14.12.05, 20:49
              produkty zbożowe
              ----------------
              chleb:
              czarny wiejski 0,5 kg 250
              mała kromka 20g 10
              bułka paryska 0,5kg 220
              mała kromka 20g 8
              pumperni8kiel 0,5kg 250
              mąka 0,25kg 84
              maka 1 łyżka 4
              makaron gotowany 0,25kg 37
              kluski gotowane " 37
              ryż gotowany " 42
              saghetti gotowane " 37

              Nabiał
              ------
              mleko:
              krowie świeże 0,5l 12
              śmietana 1łyzka 1
              kwa śne mleko9 0,25l 13
              jogurt " 13
              mleko skondensowane słodkie " 170
              ciepła czekolada 1 filiżanka 26
              kakao " 26

              Sery:
              brie 1 kawałek 0,5
              cammam,bert " o,5
              topiony 1 plasterek 0,5
              edamski 100g 0,5
              tylżycki ' 0,5
              roquefort " 0,5
              twaróg ze śmietana " 3
              twaróg zwykły " 3

              Tluszcze
              --------
              masło 0,25kg 1
              roślinne " 0
              smalec " 0
              wszystkie rodz.olejów 1/8l 0
              nmajonez 1 łyżka 0,5 c.d.n
              • maria73 Re: dieta amerykańskich lotników (kosmonautów??) 14.12.05, 21:01
                Słodycze
                --------
                cukier kryształ 1 łyzka 12
                " w kostkach 2 szt 7
                miod 1 łyżka 17
                czekolada mleczna 100g. 54
                " gorzka " 23
                pralinki " 48
                dżem i marmolada 1łyżka 13
                tort z kremem 1 porcja 62
                ciasto owocowe " 50
                lody bez owoców " 15

                Napoje
                ------
                woda sodowa 0,25l 0
                kawa bez cukru 0
                herbata bez cukru i mleka 0
                sok jabłkowy z puszki 1/8l 17
                sok ananasowy " 13
                grej[pfrutowy 15
                pomaranczowy " 12
                z winogron " 21
                pomidorowy " 5
                cytrynowy 1łyzeczka 1
                nektar brzoskwiniowy 1/8l 16
                nektar morelowy " 18

                Alkohole
                ---------
                wino wytrawne czerwoni białe 0,25l 1
                wino słodkie " 10
                wódka,koniak,whisky,rum,gin o,50g 1
                ajerkonia " 18
                szampan wytrawny 0,25l 2
                szampan półsłodki " 9
                piwo " 12
                Martini " 1 Finish !!!!
      • nijaki20 Re: dieta amerykańskich lotników (kosmonautów??) 15.12.05, 00:39
        Francuzki nie odchudzaja sie, a figury maja normalne.
        Podobno ich "tajemnica" jest to ze ROZKOSZUJA SIE jedzeniem.
        Porcje sa male, ale elegancko podane.
        Jedzenie stosuje sie jako sztuke, a nie zapychanie zoladka.
        Je sie wolniutko, rozkoszujac sie kazdym kesem.
        Dzieki powolnemu jedzeniu zdazy sie poczuc sygnaly, ze juz sie zaspokoilo glod.
        Takie sygnaly pojawiaja sie dopiero po 20 minutach, wiec w normalnych wypadkach
        ludzie jedza "az do skutku" ...
        • maria73 Re: dieta amerykańskich lotników (kosmonautów??) 15.12.05, 01:23
          podobno by poczuć sygnały nalezałoby przy jedzeniu mlaskać,jak to drzewiej
          bywało i w niektórych krajach jeszcze jest przyjęte.Wtedy uruchamiamy
          wszystkie zmysły i sygnały o tym ze już dość jedzenia szybciej docierają do
          naszego mózgu - to tyle z dzisiejszych zajec na gimnastyce mózgu ;))
        • framberg Re: Jedzenie - rozkosz 15.12.05, 20:17
          No to problem. Lubię dobre jedzenie, rozkoszuję się nim, uwielbiam wzornictwo
          użytkowe - w tym nakrycia stołowe z zawartością - takie dzieła sztuki.
          I teraz problem: jest tyle wspaniałych rzeczy do spróboawnia, tyle rozkosznych
          smaków, tyle potraw dających się pięknie zakomponować. Na razie daję sobie z
          tym radę ale muszę walczyć. Nie wiem czy nie byłoby mi łatwiej gdybym jedynie
          zaspokajał potrzeby fizjologiczne. Zjeść bez smaku, odczekać chwile aż minie
          poczucie głodu (po co jeść jeśli to nie kusi), i z głowy problem.
          Ehhh, ...

          ) pasjonuję się
    • framberg Re: dieta "Duńska" 15.12.05, 00:34
      Dieta opracowana przez Rządowy Szpital w Kopenhadze.

      Informacje ogólne:
      Dieta ma spowodować zmianę przemiany materii, co prowadzi do tego, że po jej
      zakończeniu (po 13 dniach) można jeść normalnie bez obawy tycia przez pierwsze
      dwa lata ( w to nie wierzę ;-))). Jest to dieta zwiększająca (przyspieszająca)
      przemianę materii. Jeśli kurację przeprowadzasz niewolniczo, zgubisz nadmiar
      tłuszczu – minimum 7 kg (rekord to 20 kg).

      Uwagi:
      Kurację przeprowadza się przez 13 dni. Ani dłużej, ani krócej. Jeśli podczas
      kuracji wypijesz lampkę wina, piwo, zjesz słodycze, żujesz gumę czy jesz
      dodatkowe jedzenie to znaczy, że przerwałeś kurację i w związku z tym ginie
      efekt. Jeśli kurację przerwałeś przed upływem 6 dni to możesz ją powtórzyć od
      nowa po 3 miesiącach. Jeśli kurację przeprowadziłeś dokładnie we wszystkim,
      punkt po punkcie, nie możesz jej powtórzyć przed upływem roku (jeśli uważasz,
      że jest Ci potrzebna, wskazane by powtórzyć dopiero po dwóch latach).
      Ze względu na długość kuracji (13 dni) trudno jest ją zaplanować, dlatego
      upewnij się czy w tym okresie nie jesteś zaproszony na obiad, przyjęcie, czy
      gdzieś nie wyjeżdżasz. Jeśli jesteś głody wypij szklankę wody.

      Uwagi techniczne:
      Lunch i obiad możesz zamieniać nawzajem, jeśli będzie to miało miejsce tego
      samego dnia.
      Chuda ryba to dorsz, pstrąg itp.
      Befsztyk to gruby plaster – 10 dag.
      Wędlina ma być chuda, wędzona lub gotowana.
      Kawa może być rozpuszczalna lub z ekspresu.
      Z przypraw stosuj pieprz i sól (jedynie!!!)
      Doradza się pić wodę (nawet 2 litry dziennie).

      Dzień 1 i 8
      Śniadanie: 1 kubek czarnej kawy, 1 kostka cukru
      Lunch 2 jajka na twardo, gotowany szpinak, 1 pomidor
      Obiad 1 duży befsztyk, sałata z olejem i cytryną
      • framberg Re: dieta "Duńska" 2 15.12.05, 00:36
        Dzień 2 i 9
        Śniadanie: 1 kubek czarnej kawy, 1 kostka cukru
        Lunch 1 duży befsztyk, sałata z olejem i cytryną, 1 duży
        Obiad 1 plaster szynki, 2/3 szklanki naturalnego jogurtu

        Dzień 3 i 10
        Śniadanie: 1 kubek czarnej kawy, 1 kostka cukru, grzanka (kromka chleba)
        Lunch gotowany szpinak, 1 pomidor, 1 świeży owoc
        Obiad 2 jajka na twardo, 1 plaster szynki, sałata z olejem i cytryną
        • framberg Re: dieta "Duńska" 3 15.12.05, 00:37
          Dzień 4 i 11
          Śniadanie: 1 kubek czarnej kawy, 1 kostka cukru
          Lunch 1 jajko na twardo, 1 tarta marchew, małe opakowanie twarożku
          Obiad 1 puszka (mała szklanka) kompotu z różnych owoców, 2/3 szklanki
          naturalnego jogurtu

          Dzień 5 i 12
          Śniadanie: 1 duża tarta marchew z cytryną
          Lunch 1 duża chuda ryba z cytryną i odrobiną sosu z pieczenia
          Obiad 1 duży befsztyk, sałata (bez niczego, bez cytryny), brokuły
          • framberg Re: dieta "Duńska" 4 15.12.05, 00:37
            Dzień 6 i 13
            Śniadanie: 1 kubek czarnej kawy, 1 kostka cukru, grzanka
            Lunch 1 kurczak (porcja) sałata z olejem i cytryną
            Obiad 2 jajka na twardo, 1 duża marchew

            Dzień 7
            Śniadanie: 1 kubek herbaty bez cukru
            Lunch 1 kawałek chudego mięsa z rusztu, 1 świeży owoc
            Obiad Nic
              • framberg Re: nijaki20 głód 15.12.05, 23:40
                Nie czuje się głodu jedząc mięso (lub pijąc kawę). Upieczona ryba to spory
                posiłek. Podobnie normalna porcja kurczaka. O ile węglowodany (również te z
                owoców) błyskawicznie dostają się w dużej ilości w postaci glukozy do krwi i
                blokują uczucie głodu to również błyskawicznie z niej znikają powodują powrót
                tego uczucia. Po prostu duża ilość glukozy wywołuje wyzdielanie dużej ilości
                insuliny do jej rozłożenia. Wszystko się błyskawicznie rozkłada i następuje
                insulinowy głód. A nadmiar glukozy przechodząc metamorfozę w reszty kwasu
                octowego przkształca się łącząc je w kwasy tłuszczowe (nasze) i tłuszcz.
                Trawienie mięsa powoduje wolne uwalnianie małej ilości glukozy (więc insulina
                wydziela się też w małych ilościach) i stan stałego poczucia zaspokojenia. Nie
                ma skoków głodu i zaspokojenia. Z czasem mniej jemy - stąd sporo diet mało
                węglowodanowych. Warto wiedzieć, że warzywa zawierają mało węglowodanów,
                natomiast owoce dużo a zboża, warzywa skrobiowe (ziemniaki) i owoce skrobiowe
                (banany) bardzo dużo.
                Poranna kawa powoduje wogóle brak łaknienia.

                O ile wiem to dieta duńska wywołuje głównie poczucie braku kultury ;-)))
                jedzenia.
                No bo co to za żarcie - ryba pieczona z niczym? (tylko troszkę soli i pieprzu).
                Albo szpinak bez niczego (nie na smietanie, smażony bez oliwy) - moje psy jedzą
                lepiej.
                Ale taki mam plan i będę się go trzymał. 3 - 5 stycznia początek.
                Później może spróbuję lotniczej diety od ani? a co jakiś czas czterodniowej?
                Dzieki wam mam później co wybierać ;-)))
                • kryzar życie jest 16.12.05, 07:07
                  takie krótkie, więc po co się tak strasznie męczyć. A co ma jeść ktoś kto nie
                  jada mięsiwa, wędlin/ są teraz okropne/? Zostaje sama kawa i woda . Odchudzenie
                  murowane w tempie błyskawicznym.
                  • framberg Re:a może to pomoże 16.12.05, 11:37
                    Może pomoże kobietm, facetom chyba nie. Mamy ine postrzeganie: "za dużo" to "za
                    dużo" a nie "myślę, że za dużo". Zmiana nastawienia pomaga ale czy to znaczy,
                    że schudłem?
                    Napisałeś, że schudłaś jedząc ważywa i owoce - myślę więc, że nowa dieta ci
                    niepotrzebna ;-))) Jednak bacz na to by w tej stosowane były wszystkie
                    potrzebne elementy. Na przykład aminokwasy egzogenne - powstające poza
                    organizmem. Potrzebujemy do odbudowy organizmu (do odbudowy białek)
                    aminokwasów, które organizm sam tworzy i takich, których sam nie potrafi
                    stworzyć. Te musimy po prostu zjeść. Cztery z nich (z tych egzogennych) są
                    bardzo rzadkie w świecie roślin. Nawet jęśli ich nie dostarczamy to przez jakiś
                    czas nic się nie dzieje. Po roku, dwóch slady są jednak widoczne, nie powstają
                    wszystki białka i organizm nieco się "wyniszcza". Ale nie przejmuj się, pewnie
                    jesz jajka, sery, może owoce morza - to też białko zwierzęce ;-))
                    Jeśli chodzi o ograniczanie kalorii i ilości węglowodanów to dobre są warzywa.
                    W porównaniu z owocami mają ich bardzo mało Oczywiście nie wszystkie - np
                    ziemniak ma dużo, sporo marchewka ale i tak ją należy jeść. Z kolei pomidor
                    (owoc przecież) ma stosunkowo mało węglowodanów. Pozytywna rola roślin w diecie
                    polega na tym, że sporo w nich witamin (choć nie tyle co np w wątrobie),
                    mikroelementów (choć trudno przyswajalnych - z mięsa przyswajamy łatwiej) oraz
                    na zawartości błonnika. Nie trawimy go ale ma on wpływ na pracę układu
                    trawiennego, jest balastem (czujemy, że się najedliśmy), być może pomaka
                    przyswajać krzemionkę koloidalną (tą wolę z naparu skrzypu).
                    Kryzar, - nie jesz mięsa ze względów etycznych czy ci nie smakuje?
                    • kryzar tak jakoś wyszło 17.12.05, 08:01
                      Odejście od mięsa to nie estetyka, ani przynależność do sekty. Przestały mi
                      smakować wędliny i od tego się zaczęło. Kiedyś lubiłam dobre szyneczki lub inne
                      smakowite kąski. Teraz w sklepach jest wszystkiego pod dostatkiem, nazw
                      mnogość, a smak jeden. Wszystkie przetwory mięsne są po prostu słone i mieniące
                      się, lub nawet święcące. Na talerzu nie widziałam szynki lecz trochę składników
                      chemicznych. Co do mięsa to czasami zdarza mi się "zgrzeszyć", lecz nie jem ze
                      smakiem.
                      Teraz sprawdzam dokładnie przy zakupie składniki i z uwagi na mnogość E-... nie
                      biorę. Staram się jeść możliwie mało "chemii", choć przychodzi to mi z trudem.
                      Ta cała "trucizna" jest bowiem napisana bardzo drobnym drukiemm i czasem coś
                      przeoczę.
                      I jeszcze jedna rada. Staram się jeść powoli i możliwie o stałych porach.
                      • framberg Re: tak jakoś wyszło 17.12.05, 23:07
                        Fakt. Wędliny są kiepskie. Mnie się udawało bo jeszcze dwa lata temu często
                        jeździłem do małych miasteczek kielecczyzny i tam czasami mogłem kupić
                        wyśmienite wędliny. Teraz mam z tym kłopot, częściowo radzę sobie z problemem
                        dzięki rodzinnej sieci zaopatrzeniowej. Niektórzy kupują wędliny (w woj.
                        Mazowieckim - tak wyszło), inni inne rzeczy. Niestety nie mogę tego sposobu
                        zaopatrywania nadużywać.
                        Biedny, oj biedny jestem, mięsożerca, oj biedny ;-)))
                          • framberg Re: tak jakoś wyszło 18.12.05, 21:11
                            maria73 napisała:

                            / wędliny /
                            > framberg ... zrób sam.
                            > Będzie zdrowo i miło !!
                            Chcę sam wędzić. Mam starą stajnię z 1924 roku, zmieniono jej przeznaczenie,
                            wybudowano kominek. Jest źle zrobiony - dymi. W lecie będę chciał go
                            przebudować tak, by z boku, w trzonie kominowym, znalazła się mała wędzarnia.
                            To może wtedy coś zrobię od samego początku a nie tylko wędzenie.
                        • kryzar Re: w wędlinie 17.12.05, 23:18
                          jak słychać w TV to na ogół nie ma mięsa, no może troszeczkę.
                          Biedny to jesteś jadając mieszaninę fosforu z wodą, resztkami i ociupinką mięcha
                          Toż do kiełbachy wpychają całą krowe z rogami lub innymi dodatkami.
                          • grenka1 Re:co w wędlinie? 18.12.05, 00:24
                            Źródła dobrze poinformowane (pracujące przy produkcji wędlin) poinformowały
                            mnie, że w parówkach znajdują się drobniutko zmielone kości, natomiast w
                            mortadeli wymiona krowie i inne części niesprzedawalne.
                            A ogólnie w wędlinach znajduje się bardzo dużo suszonych alg morskich, które
                            pod wpływem wilgoci (gotowania, parzenia) pęcznieją i pełnią rolę uzupełniacza.
                            Jeżeli chodzi o mięso, to do wewnątrz jest wstrzykiwana woda z jakimś
                            dodatkiem, aby to mięso nie siniało. Polega to na tym, że jest wielka
                            strzykawka z mnóstwem cienkich igieł, którą wbijają w mięso i wtłaczają do
                            wewnątrz wodę.
                            Najzdrowsza ze wszystkich wędlin jest polędwica, lub szynka, ponieważ dodane są
                            tylko środki konserwujące. A najlepiej, to zamiast wędliny upiec lub ugotować
                            kawałek mięsa wtedy mamy pewność, że w nim nie ma mielonych kości czy innego
                            świństwa.
                            Nie kupujcie nigdy gotowego tatara, czerwoniutkiego i nęcącego swoim wyglądem,
                            bo do niego jest dodawany specjalny barwnik spożywczy, który nadaje piękny
                            czerwony kolor.
                            • nijaki20 Re:co w wędlinie? 18.12.05, 03:34
                              Ja zaczelam piec schab lub karkowke, a potem kroic je na cieniutkie plasterki
                              do chleba.

                              Mielone tez przestalam kupowac, a sama mlec nie moge, bo wyrzucilam maszyneke
                              do miesa!

                              A naprawde nie naleza do osob przesadnych ...
                              • kryzar Re:co w wędlinie? 18.12.05, 09:10
                                a w karkóweczkę wwbijają wszystkie leki, aby zwierzątko szybko i zdrowo rosło.
                                Smacznego
                                A szyneczce i polędwicy oprócz konserwantów jest woda, można sprawdzić jak
                                poleży w lodówce pare godzin to zostaje trochę suchego wióra i woda
                                • framberg Re:co w wędlinie? 18.12.05, 21:25
                                  Nie lubię wypełniaczy (czesto jest to zwykła skrobia) i tych nowych
                                  konserwantów. Ale nie wszystkie mi przeszkadzają. W końcu zwykłe wędzenie to
                                  sposób konserwacji polegający na pokryciu wierzchniej warstwy substancjami
                                  pochodzącymi z dymu. Niektóre z nich w dodatku przenikają do środka.
                                  Uważam ten sposób za lepszy niż smarowanie tego co nie ma prawa nazywać się
                                  wędliną (bo nie wędzone) wodnym i olejowym wyciągiem z dymu.
                                  Leżakowanie w soli (szynka pameńska, nasz kudziuk) to wysuszanie (dzieki
                                  higroskopijności soli) i denaturacja dużym stężeniem soli wierzchniej warstwy -
                                  przepyszne.
                                  Salami (to oryginalne) jest nabiera trwałości między innymi przez lekkie
                                  podfermentowanie mięsa - także przepyszne.
                                  Człowiek zawsze konserwował jakoś mięso. Nawet suszenie nie jest po prostu
                                  suszeniem. Enzymy proteolityczne zawarte w komórkach dokonują lekkiego
                                  nadtrawienia mięsa. Zresztą bardzo świeże mięso ciepłokrwistych jest nie
                                  zdrowe.
                                  Pisałyście o wymionach w parówkach; są również w składzie mortadeli. Zresztą
                                  kiedyś wymię było zwykłą potrawą podrobową. Wyszło z użycia dlatego, że się je
                                  gotuje przez 4 - 5 godzin. Szkoda zachodu.
                                  Niektóre konserwanty są wręcz zdrowe. By nie jełczały tłuszcze (np masło)
                                  czasami dodaje się przeciwutleniaczy (utlenianie tłuszczy to w języku
                                  kulinarnym jełczenie - powtaje wtedy cuchnący kwas masłowy). Jeden z lepszych
                                  utleniaczy to tokoferol. Nie wiem jakie oznaczenie nosi w systemie dodatków E
                                  ale jest to, nomen omen, witamina E; witamina młodości.
                                  • maria73 Re:co w wędlinie? 18.12.05, 23:15
                                    w domu mich dziadków na strychu była wędzarnia.
                                    Pachniało w niej dymem,szynką ,ściany pokryte były sadzą czy czymś takim,w
                                    każdym razie czarnym.Byłam wtedy malym dzieckiem a do dzisiaj pamiętam te
                                    zapachy i smak wędzonej kiełbasy i szynki !!
                                    To se ne wrati :(((((
    • nothing-nic Re: dieta amerykańskich lotników (kosmonautów??) 06.03.14, 23:42
      Z zaciekawieniem przejrzałem ten temat i zostałem mile zaskoczony chyba kosmicznymi pomysłami! wasze pomysły wydają mi się ciekawsze od szarej rzeczywistości.W realu ta dieta lotników jest chyba bardziej przyziemna.Pół wieku temu nikt nie wiedział o co chodzi w diecie. Przypominam sobie, że drwiono z lotników bo ... zielsko jedzą!Rosjanie jakoś powszechnie byli kojarzeni z prymitywizmem, ,ale ich lotnicza dieta była o wiele lepsza, niż w Polsce. W DDR również lepiej dbali o dietę niż u nas.Pierwsi amerykańscy kosmonauci jedli mięso z ....mysz (10- krotnie większa wartość odżywcza).Brakuje mi jakoś tych amerykańskich wzorów w Waszych przepisach.Jeśli chodzi o tycie to moje obserwację są następujące: kilka procent lotników miało tendencje do tycia choć nikt nie miał nadwagi, ale zdecydowana większość utrzymywała mimowolnie stałą wagę z dokładnością do pół kilograma. Czasami jadło się mnóstwo kilokalorii, ale cała tajemnica stałej wagi tkwiła w tym, że apetyt był tym najdoskonalszym regulatorem, czyli proporcjonalność apetytu do bilansu zużytej energii.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka