głośni sąsiedzi!

18.12.05, 18:43
Jakich macie sąsiadów?
u mnie każdą sobotę głośne balangi,ale dorosłych to jeszcze można
strawić ,ale to co dzieci wyprawiają do póznej nocy to horror: rozgrywają
mecze piłki nożnej,skaczą z mebli na podłogę gonitwy i wrzaski,a miedzy nimi
szczekający pies który pewnie nie wie co się dzieje, zaraz się zacznie
    • maria73 Re: głośni sąsiedzi! 18.12.05, 19:23
      u mnie natomiast błoga cisza!!Jestem chyba najstarsza w swojej klatce,mieszkam
      na VII piętrze reszta to młodzież.Windę niszczą to fakt,ale w moim pionie
      np.nie słychać głośnej muzyki.Nie narzekam.Oby tak zawsze było.
      • anna41 Re: głośni sąsiedzi! 18.12.05, 19:50
        Mieszkam również na VIIIp. w wieżowcu,... cały dzień błoga cisza, i wszystko
        było by dobrze, gdyby nie sąsiedzi nade mną, którzy o godz.22 ( co mi nie
        przeszkadza ) rozkładają chyba dębowy narożnik do spania, natomiast o 6 rano
        ( co bardzo mi przeszkadza )składają go z takim hukiem, iż mam wrażenie, że to
        sufit mi się zwala na głowę i.... pobudka murowana.
        A może im sprawić lekki tapcznik jako prezent pod choinkę?
    • basia553 Re: głośni sąsiedzi! 18.12.05, 20:05
      pamietam jak przed wielu laty siostra moja miala sasiadow nad soba, ktorzy
      mieli tapczan w tym samym miejscu ustawiony co ona. i wszystko bylo slychac. i
      siostra (i jej maz) tak dokladnie znali rozklad igraszek tych panstwa, ze
      wiedzieli w ktorym momencie pani bedzie "gotowa" i nastapi cisza:)))))
      • del.wa.57 Re: głośni sąsiedzi! 18.12.05, 21:24
        Na /starym/miejscu gdzie mieszkałam,tez mieliśmy sąsiadów/drzwi w
        drzwi/mieszkały tam mama z córka+2 pieski,córka wtedy16-lat,miała faceta z
        którym to o rany!! noc w noc /zabawiali sie/ich sypialnia i moja dzieliła
        sciana,nic nie pomagalo,stukanie w sciane dawalo spokoj na chwlkę,mama
        natomiast w drugim pokoju robiła to samo z przyjacielem,do kompletu były
        jeszcze pieski,które niesamowicie drapały pazurkami po drzwiach(biedne
        stworzonka)napewno chciały na dwor,to był horror!!!!
        • margo.pf Re: głośni sąsiedzi! 18.12.05, 22:46
          Kiedys mieszkalam w centrum ponad milionowej wspolnoty miejskiej, tuz obok
          szkoly i jakos zylam. Oznacza wiec to, ze nie jestem osoba upierdliwa dla
          zasady jesli chodzi o halas.Tu problem polega na tym, ze zyje sie praktycznie
          na dworze. Wszystko jest pootwierane dzien i noc. Odglosy normalnego zycia
          takie jak rpzmowy, smiech, palcz dzieci, strzelanie garow w kuchni, kosiarki
          nie przeszkadzaja mi, bo w koncu zycie musi sie toczyc. Wszystkie halasy, po
          wejsciu do domu slychac mniej. Jednak jest halas ktory slychac zawsze sa to
          tzw boomblastery czyli radia z megabasami. Wlaczasz radio, ustawiasz na basy 6
          i ziemia drzy w promieniu 500 metrow. I nawet najnizsze ustawienie basow jest
          slyszalne przez wszystkich sasiadow na zewnatrz i wewnatrz ich domow.
          Jak wiecie, przeprowadzilismy sie niecale dwa miesiace temu do ladnego nowego
          domu. Ladnie wyposazonego. Jednym slowem bardzo fajnie ale... sasiad meloman
          wystawil swoje stereo na taras i slucha sobie. Nawet nie tak glosno ale co z
          tego jesli basy robia bum bum na 200 metrow? Poprosilam grzecznie to obrazil
          sie, machna reka jak na natretna muche i tyle.
          Remedium znalezlismy tydzien temu. Wkurzylismy sie, pojechalismy dosklepu kupic
          boomblaster
          • margo.pf za szybko poszlo :) 18.12.05, 22:53
            Dodam tylko, ze tez wystawilismy nasze cudo na taras, wsadzilismy korki w uszy
            i dalismy koncert bluesa, Jamesa Brauna, Mozarta i Griega oraz Budke Suflera.
            Napierniczalo tak ze kafelki mi sie trzesly pod stopami. Gdy sasiad zacza
            wyrazac chec rozmow machnelam reka jak na muche, gdy zrobila to sasiadka
            odpuscilam i wysluchalam jej. To byl wieczor jej urodzin i obawiala sie, ze
            zepsujemy jej cale przyjecie.
            Teraz panuje slodka cisza. Ptaszki spiewaja, morze szumi, slychac bawiace sie
            dzieci. Sielanka. :))
            • kryzar Re: czyli pomogło 19.12.05, 07:50
              jak kuba bogu....
            • graga21 Re: za szybko poszlo :) 19.12.05, 08:05
              Cudna jestes! Czytajac, tak sie smialam, ze az mi lzy ciurkiem ciekly.
              Tak wiec nowy dzionek rozpoczelam w dobrym nastroju. Dzieki!
    • jowitta17 Re: głośni sąsiedzi! 19.12.05, 15:50
      też uważam że to są uroki mieszkania w bloku i narazie
      to tylko 2 razy grzecznie prosiłam o uciszenie w nocy dzieci , i to wtedy kiedy
      mój mąz był już bardzo chory,prawie w agonii,obrazili się ,ale cisze było
      może z tydzień. Zycie w tym mieszkaniu zaczyna się dopiero około godż 20-tej
      wtedy się zaczyna wiercenie dziur w ścianach,i igraszki dzieci
    • framberg Re: głośni sąsiedzi! 19.12.05, 23:46
      Dawno temu też to miałem ;-)))
    • mxp4 Re: głośni sąsiedzi! 20.12.05, 06:42
      A ja mialam takich sasiadow gdzie dwoch wyrostkow 14 i 15 lat skakalo na
      deskorolce ze stolu na podloge i to czasem po godzinie i dluzej.
      • anka125 Re: głośni sąsiedzi! 20.12.05, 14:08
        No wlaśnie,piszecie co "wspaniali"sąsiedzi wyczyniają ale nie piszecie jak z tym
        się definitywnie rozprawić.Chętnie sama skorzystam z porady,gdyż też mam nad
        sobą takowych sąsiadów.Z jednej strony bachot jeżdzi na rolce a nad nami o 23
        rozpoczynają się bardzo głośne rozmowy i muzyka lub brzękanie talerzami.Cały
        blok jest bardzo akustyczny i oni na ostatnich piętrach nie mają nikogo nad
        sobą,więc wydaje im się,że i samo cicho się zachowują.Marzę o tym,żeby stąd się
        wyprowadzić a swoje mieszkanie wynająć np.cyganom.I to całej wielkiej
        rodzinie.Dopiero wtedy moi głośni sąsiedzi może by zrozumieli,że nie
        zawsze"wolnoć Tomku w swoim domku".
        • grenka1 Re: głośni sąsiedzi! 20.12.05, 17:49
          Cyganie to mają swoje własne domy, ale proponuję wynając mieszkanie przybyszom
          zza wschodniej granicy.
          Ja mam dobrych sąsiadów: ci z prawej o 20 chodzą spać, z lewej nikogo nie ma, z
          tyłu jest zakład dziewiarski, który nie produkuje.
          Żyć nie umierać. Ale, podobno każdy ma takich sąsiadów na jakich sobie zasłużył.
          • jowitta17 Re: głośni sąsiedzi! 21.12.05, 21:10
            u mnie w bloku ściany między sąsiadami są z płyt gipsowych
            a sufit to pewnie z tektury-takie komunistyczne budownictwo
            i ja sąsiadów za ścianą ma ok chociaż słychać każde kaszlnięcie ,ale nademną
            horror pewnie zaczną już w piątek i tak będzie do końca świąt
            • anka125 Re: głośni sąsiedzi! 22.12.05, 12:08
              Grenka napisała że "każdy ma takich sąsiadów na jakich sobie zasłużył".
              Nie zgadzam się z tym.Ja,ani mój mąz,ani syn NIGDY nie zachowywaliśmy się
              głośno.I staramy się dalej tego nie robić.Liczymy się,po prostu z innymi
              ludżmi.Ale czasami,przyznaję mam już dość głośnych sąsiadów i mam ochotę
              zrobić"koncert"aby w końcu zauważyli,że sami nie mieszkają.
              • grenka1 Re: głośni sąsiedzi! - anka 22.12.05, 12:53
                Czyli potwierdza się moje zdanie. Sąsiadów trzeba sobie wychować.
                Ja też miałam problemy na początku, gdy sprowadzili się sąsiedzi, to próbowali
                mnie sobie wychować (wyobraźcie sobie, że bez mojej wiedzy wchodzili przez płot
                na moje podwórko i pożyczali sobie, a to taczkę, a to grabie itp., a oddawali
                wtedy kiedy się o daną rzecz upomniałam), ale suma sumarum to ja ich
                wychowałam, gdy za którymś z kolei razem powiedziałam dobitnie, że nie życzę
                sobie podobnych wizyt i następnym razem zawiadomię milicję (to było 30 lat temu)
                i od tej pory mam spokój. Jeżeli coś potrzebują pożyczyć, to grzecznie dzwonią
                do furtki i proszą o pożyczenie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja