gabidd
31.01.06, 23:57
Podawane są liczby.
W tle czarne kokardki. Muzyka w radiu mniej taneczna, taka bardziej do
zakochania. Wszyscy są przejęci, połączeni, solidarni w bólu. Z uwagą
oglądają popisy medialne padlinożerców. Padlinożercy przeprowadzają wywiady,
prześcigają się w obrazach. Padlinożercy w głównych wydaniach pokazują
ofiary, ich rodziny, to co po nich zostało. Polska patrzy. Polska widzi
dziewięcioletniego chłopca, którego padliniożercy nie oszczędzają i każą
opowiadać o tym, że ocalał dlatego, bo poszedł kupić coś do picia, a rodzice
i jego brat zginęli. Teraz został tylko z babcią. Babcia chowa twarz w
dłoniach a on opowiada. Spokojnym głosem, takim jak ten z reklamy "babciu,
czemu ty jesteś taka niewyraźna".
Inny chłopiec, o twarzy prymusa pokazuje, że może udźwignąć kilkukilogramową
bryłę lodu. Nosi ją w teczce, żeby pokazać gdzie trzeba. Chłopiec pracuje w
ministerstwie sprawiedliwości i on pierwszy wie dlaczego runął dach. Bo
chłopiec jest ministrem. Bryła lodu jest zimna jak lód. Chłopiec chowa ją do
teczki.
Pewien pan powiedział do mikrofonów, że podpisał rozporządzenie o
wprowadzeniu żałoby. Była to informacja dla urzędników, że naród ma być w
żałobie. Do narodu pan się nie zwrócił.
W ciągu kilkunastu dni mrozów w Polsce zamarzło ponad dwieście osób.
Samotnych, biednych, pijaków, kloszardów, chorych. Chłopców z teczkami,
padlinożerców, wozów transmisyjnych i czarnych kokardek przy tym nie było i
nie będzie.