znowu nie ma framberga

07.02.06, 21:11
zasypało?
    • maria73 Re: znowu nie ma framberga 07.02.06, 21:32
      jak tylko spadnie śnieg to znika ...
    • ania1022 Re: znowu nie ma framberga 07.02.06, 21:55
      Juz nas nie kocha :(((
      • framberg Re: znowu nie ma framberga 07.02.06, 22:43
        Kocha, kocha.
        Trochę zasypało, trochę mi smutno.
        Umiera mi pies. Spędziłem z suczką 15 lat - rozwód, wynajmowane domy i
        mieszkania. Jeździłem z nią w teren, była w biurze jak prowadziłem kwalifikacje
        do pracy. Brała udział (ślicznie zwinięta w wielkiej buchcie lin) w egzaminie
        żeglarskim na sternika. Ożeniłem się, kupiłem dom...
        Tu znalazła fajną przystań - pół hektarowy ogród i tarasy do wygrzewania się.
        Pięć lat fajnego życia w miłym miejscu.
        Teraz umiera, ma raka płuc.
        Miałem nadzieję, że dotrwa do wiosny, że powygrzewa się jeszcze...
        Jest coraz gorzej, jutro będę musiał zdecydować czy wezwać lekarza i ...
        czy się jej choć trochę poprawi. Łudzę się ...
        • ania1022 Re: znowu nie ma framberga 07.02.06, 23:21
          To rzeczywiscie smutne.
          Ale coz, zwierzatka niestety zyja krocej niz my.
          Sama kiedys tez musialm pdjac taka decyzje. Do dzis, jak sobie o tym przypomne,
          czuje sie jak morderca.
          Ale ty jestes mezczyzna i z pewnoscia umiesz lepiej sobie rodzic z tego typu
          decyzjami i emocjami.... a moze jednak stanie sie cud, czego zarowno Tobie jak
          i Twojej suni zycze z glebi duszy. **
          • maria73 Re: znowu nie ma framberga 08.02.06, 07:56
            miałam kundelka przez 12 lat i wiem jak to boli !
            teraz nie chcę już drugiego.....
        • graga21 Re: znowu nie ma framberga 08.02.06, 09:44
          Och, co za smutna wiadomosc, bardzo ci wspolczuje. Podobno ten typ raka nie
          boli, ale wydaje mi sie, ze nie ma sensu czekac. Moja sznaucerke musialam
          uspic, gdyz tez miala raka, a ja nawet o tym nie wiedzialam. Dopiero kiedy
          zauwazylam, ze slania sie raz, a po kilka dniach znowu, poszlam do weterynarza
          i uswiadomil mi, co jest. Pies mial 16 lat, do konca wesoly, wszystkie zeby
          zdrowiutenkie, oddech bez zapachu, moglby jeszcze pozyc... Do domu wrocilam juz
          bez Su... Inny, Klara, foksterier tricolor, z super papierami, zlapal jakas
          dranska, na wszystko oporna bakterie, z powodu ktorej calkowicie oslepl.
          Weterynarz stwierdzil, ze to jest niebezpieczne dla rodziny, a szczegolnie dla
          dziecka, gdyz bakteria moze i nas zaatakowac. Bardzo plakalam, kiedy do domu
          wrocilam rowniez bez niej.... Bardzo ci wspolczuje...
    • ewa553 Re: znowu nie ma framberga 08.02.06, 11:53
      jestesmy myslami z Toba i pieskiem...
      • del.wa.57 Re: znowu nie ma framberga 08.02.06, 13:02
        Ojej,tak mi przykro Frambergu:(
    • jowitta17 Re: do framberga!!!!!!!!! 08.02.06, 13:59
      Bardzo Tobie współczuję ponieważ wiem jak przywiązujemy się do
      zwierząt w domu a pies to przecież najlepszy przyjaciel czlowieka,który
      kocha swojego pana bezwarunkowo,ale jednocześnie prosze zlituj się nad Twoim
      przyjacielem i skróć mu cierpienie,płuca rzeczywiście nie bolą ,ale przecież
      duszą.( wiem co mówię w mojej rodzinie 2 najbliższe mi osoby zmarły na raka
      płuc)
      • del.wa.57 Re: do framberga!!!!!!!!! 08.02.06, 18:22
        Jowitka ma rację,nasze zwierzątka cierpia na te same choroby jak my
        ludzie,pomóz mu Frambergu,chociaz to wcale nie łatwe.Jestesmy z Tobą.
    • gabidd Re: znowu nie ma framberga 08.02.06, 21:14
      moj 15 letni pies dostał zawału serca i odszedł był. do piego nieba juz nigdy
      nie będę miała psa. współczuję Ci , trzymaj się cieplutko
    • framberg Re: ... 08.02.06, 23:25
      I odeszła suczka. Znajoma weterynarz odjechała a ja piję. Dla pamięci, ze
      smutku, by ukoić nerwy i smutek i dlatego, że taki zwyczaj. Była psem
      wojownikiem. Twardym, gdu się sprowadziliśmy tu gdzie mieszkamu napadła konia.
      Pogoniła go z wozem i oganiającym się batem woźnicą. Na nic się nie skarżyła.
      Rozumieliśmy się bez szczególnych czułości i roztkliwiań.
      Odeszła. Była wojownikiem.
      • gabidd Re: ... 08.02.06, 23:32
        wiem co to jest jak go juz nie ma, przez wiele miesięcy jak wstawałam z
        wersalki najpierw nogą badałam podłogę żeby dac kroka i na niego nie nadepnąć.
        Pamietaj o nim zawsze ale nie pij bo to nie jest wyjście.
        • framberg Re: ... 09.02.06, 00:04
          Nie nadużywam alkoholu. Mozna rzec - prawie go nie piję. Nie fetyszyzuję go jak
          alkoholicy i jak nawiedzeni abstynenci. Chcę to się czegoś napiję. czasami bo
          odpowiada mi smak, teraz bo chcę się lekko upić. Nie jestem z tych, którzy
          ulegają załamaniom czy wielkim depresjom.
          Nie umiem wytłumaczyć - to forma pożegnania. Miałem różne psy i bardzo je
          kochałem. Mam i teraz Rhodesiana.
          Ale ta suczka była inna. Mogłem ją nadepnąć wstając z łóżka. Nie odezwałaby się
          tylko wyszarpnęła łapę.
          Była opanaowana, spokojna, lojalna, wierna, miła, do mnie miała bezgraniczne
          zaufanie. I była bardzo groźna w wymagających tego sytuacjach. Nie była zbyt
          mądra ale to był bardzo dobry pies, bardzo dobry towarzysz. Gdyby znała kodeks
          Bushido odkryłaby, że tak postepowała, taka była. Byliśmy podobni.
          Więc piję i wspominam. Nie rozpamiętuję, zapamiętuję jaka była. Czczę jej
          pamięć.
          Jutro będę kuł łomami, kilofami ściętą 30 stopniowym lodem ziemię by ją
          pochować. Jutro wybiorę dla niej miejsce.
          • jowitta17 Re: do framberga 09.02.06, 13:58
            Doskonale rozumiem Twój ból ,bo to jest tak jakby odszedł
            od nas członek najbliższej rodziny."Prawdziwy mężczyzna nie płacze"
            więc stąd pewnie ochota żeby ukoić ból.Miałam 2 pieski w tym jeden teżchorował
            na raka,kazałam uśpić ,ale u nas zwłoki zwierzątka można zostawić w lecznicy i
            oni dokonują chyba spalania.Bedzie Tobie trudno dzisiaj rozstać sie z
            przyjacielem .Pozdrawiam
            • framberg Re: do framberga 10.02.06, 01:23
              U nas też można zostawić w lecznicy.
              Jednak ja chciałem żeby lek wet przyjechał do mnie do domu.
              I chciałem ją pochować w ogrodzie.

              Już po wszystkim.
              • del.wa.57 Re: do framberga 10.02.06, 14:27
                Rozumiem Ciebie i bardzo Wam współczuje,ze chciałes sie upić-tez to rozumiem,na
                Twoim miejscu zrobiłabym to samo,to będzie bolało zawsze,ale czas goi wszelkie
                rany.Trzymaj się pozdrawiam.
Pełna wersja