ania1022
03.03.06, 23:08
Facet jedzie samochodem caly spocony, na mysl ze sie spozni na spotkanie bo
nie moze znalezc miejsca na parkingu podnosi oczy do nieba i mowi:
-Zmiloj sie Pnie, pomoz mi znalaezc miejsce na parkingu a ja ci obiecuje ze
bede chodzil co niedzile do kosciola i przestane nawet pic piwo.
W tym momencie znajduje wolne miejsce. Facet znow podnosi oczy do nieba i
mowi.
-Mozesz zapomniec o mojej prosbie, wlasnie znalazlem miejsce.