"Same baby w pracy" - wątek z innego forum

05.03.06, 17:39
Co o tym myślicie, kochane dziewczyny ?


SAME BABY W PRACY!
Autor: Gość: Ani@ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
Data: 31.01.06, 00:12
------------------------------------------------------------------------------
Pacuje w babińcu.Same baby.35...Dyrektorka też baba.krótka chrakterystyka:90%
mezatek,zabieganych ;-)tak,że czasu nie mają sie nawet pomalować.Część
rozwódek,jedna panna 40letnia...Każda narzeka, ja tego NIE ZNOSZE! Każda
utyrana zyciem,i wynosi sie sama na piedestały,że jest najbardziej w pracy
upracowana.obowiązki mamy biurkowe-po równo.
uciekac, czy zostać w takiej pracy.Udusić sie tym sosem?CZy gdzieś indziej to
znaczy sie, że jest lepiej?Stram się nie słuchac, nie mówić. I pierwszy efet-
odsunięto mnie od projektu jednego, a w zasadzie dali mnie w nim jako"zapachj
dziure".Nie pale z nikim papaierosów, nie liże tyłka dyrektorkom, nie
obgaduje.Siedze, robie swoje, czasem pogadam o pierdołach...Czuje,że łapie
mnie deprecha, jak przekraczam próg pracy.Dziś na zebraniu miałam OGRONĄ
ochote wstać i tak jak w filmie "kłamca,kłamca: wygarnąć wszystkim:jesteś
głupia, a ty niedomyta,a od Ciebie wali alkoholem, a Ty nie masz
kwalifikacji,każdy to wie,że pracujesz tylko dzięki byciem kuzynką szefa!
Ale sie powstrzymałam. Na jak długo?
Tez macie chwile załamki?Zwątpienia, czy ta praca to jest TA praca?

P.S.
Poprzednio pracowałam w 3 innych miejsach, i było super.pracowałam po roku w
każdej z poprzednich placówek.Tu pracuje 4 rok, i jest jak w/w.

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=279&w=35918045
    • 52ania Re: "Same baby w pracy" - wątek z innego forum 05.03.06, 18:09
      Współczuję.Nigdy nie byłam w takiej sytuacji.Nigdy w swojej pracy nie dusiłam
      się.Pracowałam przeważnie z kobietami.Było fajnie.Do tej pory tęsknię za tą
      atmosferą.Przeczytałam ten post i tak sobie pomyślałam, a moze przyczyną jest
      sama Ania. Nie potrafi się dostosowac.Byc może ma wysokie mniemanie o sobie.
      • ewa553 Re: "Same baby w pracy" - wątek z innego forum 05.03.06, 18:38
        nigdy nie lubialam pracowac z kobietami. Sa zbyt emocjonalne, rzadko rzeczowe.
        Nie potrafia sie skupic na problemie, jesli w domu cos nie gra, czy partner sie
        puszcza. Sto razy bardziej wole facetow i mialam szczescie glownie z nimi
        pracowac.
        מזל טוב
        • kryzar Re: "Same baby w pracy" - wątek z innego forum 05.03.06, 19:22
          ale pracę gdzie się źle czuje może zmienić. Niestety nie musi być lepiej.
          Może popracować nad sobą.
          Jakoś nie wierzę , że jest aż tak źle. Zawsze są jakieś plusy jeżeli dziewczyna
          siedzi 4 lata w takim wrednym miejscu.
          • teresa_55 Re: "Same baby w pracy" - wątek z innego forum 05.03.06, 20:42
            Zawsze lubiałam pracować z mężczyznami. Nigdy nie było to towarzystwo samych
            panów, ale ich obecność poprawiała atmosferę w pracy.
            • del.wa.57 Re: "Same baby w pracy" - wątek z innego forum 05.03.06, 20:46
              Pracowałam wyłącznie z męzczyznami!! żadych plot,zazdrości czy kopania
              dołków,bardzo mile wspominam ten czas:))))))
              • wikul Re: "Same baby w pracy" - wątek z innego forum 05.03.06, 20:52
                del.wa.57 napisała:

                > Pracowałam wyłącznie z męzczyznami!! żadych plot,zazdrości czy kopania
                > dołków,bardzo mile wspominam ten czas:))))))


                Róznie czasem bywa ale moje wieloletnie doswiadczenia zawodowe potwierdzają
                twoje obserwacje a zwłaszcza te że kobiety wolą mieć kierownika męzczyznę.
    • gabidd Re: "Same baby w pracy" - wątek z innego forum 05.03.06, 22:57
      MOimim zwierzchnikami byli męzczyźni, za ta ja jako kobieta byłam szefem
      prawie ooooooooooooooo dużo kobiet było. chyba dobrze sie pracowało bo jak
      pojadę do firmy to nikt wtedy nic nie robi tylko są ze mną nowy dyrektor sie
      wścieka bo nikogo nie ma na stanowisku pracy, staram sie w takim przydadku
      uzgadniac z moim naspca kiedy moge przyjechac
Inne wątki na temat:
Pełna wersja