wikul
16.03.06, 23:43
Magda Kłodecka 15-03-2006 ,
Wdarłam się w środę do Męskiej Poczekalni na Wiosnę, usiadłam na męskiej
kanapie, rzuciłam okiem na męskie pisma i obejrzałam kawałek męskiego filmu
W czterech warszawskich sklepach Springfield od wczoraj do pierwszego dnia
wiosny działają Męskie Poczekalnie. Miało być tak: kobiety biegają po centrum
handlowym, oglądają, przymierzają, robią zakupy, a mężczyźni im nie
przeszkadzają i nie marudzą. Wpadają bowiem w ręce opiekunki, która nastawia
im filmy w telewizorze, pozwala się pobawić, daje coś ciekawego do
poczytania. Z rozesłanych przez Springfield informacji prasowych wynikało
zresztą, że atrakcji będzie więcej: w przymierzalniach miały czekać
tajemnicze niespodzianki, a opiekunki - pomagać mężczyznom się ubierać
(modnie). Tego w sklepie w Arkadii nie było, ale panowie nie poszukiwali
niczego więcej niż to, co znaleźli tuż przy drzwiach. Ci, których spotkaliśmy
w Poczekalni, wpatrzeni w ekran, niemal nie mogli oderwać wzroku od
wyświetlanego wczoraj filmu "Nic śmiesznego".
- Już oglądałem ten film, ale to mi w ogóle nie przeszkadza. Zaraz ona mu
zęby spiłuje - zaśmiewał się Tomasz (rozwiedziony). - O, już piłuje, cha,
cha, cha.
Paweł i Kacper też nie zostali doprowadzeni do Poczekalni przez kobiety.
Przechodząc obok, rzucili okiem na ekran i... weszli, bo chcieli obejrzeć
kawałek filmu.
- Nie przyszedłem tutaj dlatego, żeby uciec przed uciążliwością robienia
zakupów. Wręcz przeciwnie, uwielbiam je. Zdarza mi się, że w ciągu jednego
dnia przeznaczam na zakupy nawet osiem godzin - przyznał się Paweł
Bartosiewicz.
Ani loteria z nagrodami (obaj wygrali po znaczku z bałwankiem), ani gra w
lotki, ani męskie pisma o komputerach, tuningowaniu aut czy kobiecych
wdziękach, ani możliwość skonsultowania się z opiekunką w sprawach modnego
wyglądu nie zainteresowały ich na tyle, żeby porzucili ekran i Cezarego
Pazurę. - O co chodzi w naszej akcji? Chcemy pokazać, że robienie zakupów
może być miłe dla każdego - przekonywała Sylwia, ekspedientka. - I że w
naszym sklepie jest fajnie, że można tu poczekać na wiosnę.
Koncepcja Springfielda powinna ulec radykalnej zmianie. Zakupy nie muszą być
miłe, właściwie może ich w ogóle nie być. W sklepie faktycznie można doczekać
do wiosny. Ale pod jednym warunkiem: że gdzieś w zasięgu wzroku jest Cezary
Pazura. W dodatku w pełnych ekspresji gestach musi pokazywać, co czuje
mężczyzna, kiedy zbliża się do niego kobieta z dentystycznym wiertłem
w dłoni.(..)
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3214245.html?nltxx=1077927&nltdt=2006-03-16-04-05