Ratunku!!!!! Mam pchly:(((((

02.04.06, 15:47
no niech to..... Bylam w ogrodku, a przed ogrodkiem siedzial maly kotek -
najwyzej roczny i lasil sie, piescilam sie wiec z nim bardzo dlugo i bralam w
ramiona zastanawiajac sie czy to domowy kotek czy jakis opuszczony. Bo u nas
nie wolno wypuszczac kotow na dwor z powodu ptasiej grypy.
No i teraz mnie strasznie swedzi w talii (tam gdzie gumka spodniczki) i wyzej
tez i mysle ze mam pchly! Jak sie tego pozbyc? Nigdy nie mialam i nie wiem co
poczac - isc jutro do lekarza, czy sie wyglupie? Macie pomysl?
    • charyzmatek Re: Ratunku!!!!! Mam pchly:((((( 02.04.06, 15:50
      Te pchly generuja grype. Ale cie zalatwil dachowiec. Ostry dydur.
    • pia.ed Re: Ratunku!!!!! Mam pchly:((((( 02.04.06, 16:36
      Jesli nie wlozylas kotka pod spodnie, to nie ma problemu.
      Oczywiscie, ze bys sie wyglupila idac do lekarza i kazala mu szukac pchel
      pod spodniami!
      • ewa553 Re: Ratunku!!!!! Mam pchly:((((( 02.04.06, 17:01
        przytulalam kotka jak glupia i glaskalam bez konca. Byl taki slodki!
        No a co z tymi pchlami teraz zrobic? Zaczyc hodowac?
        • grenka1 Re: Ratunku!!!!! Mam pchly:((((( 02.04.06, 17:25
          To swędzenie nad i pod gumką, to są klasyczne objawy "kociej grypy" - odmiana
          nieuleczalna.
          Na wszelki wypadek przeprowadź dezynfekcję całego mieszkania łącznie z sobą.
          • ewa553 Re: Ratunku!!!!! Mam pchly:((((( 02.04.06, 18:34
            jak nieuleczalna, to zadna dezynfekcja i tak nie pomoze:))))
            • pia.ed Mam pchly ........... 02.04.06, 18:46
              Posyp się DDT. Pomogło kiedyś na stonkę, to pomoże i na pchły.
              • charyzmatek Re: Mam pchly ........... 02.04.06, 18:48
                Zadzwon do partii zielonych. Ci powiedza jak sie z tym obejsc. Za DDT pudlo.
              • ewa553 Re: Mam pchly ........... 02.04.06, 19:14
                pomysl z DDT mi sie nie podoba. ale stonka przypomnialas mi o tym jak mlodzi
                ludzie zbierali stonke, zrzucona przez imperialistow amerykanskich. Moze by tak
                jakas mlodziez do zbierania pchel zebrac?
                • del.wa.57 Re: Mam pchly ........... 02.04.06, 19:22
                  www.pchlapije.piwko.pl/index2.htm
                  pokop tutaj Ewuniu,ale masz fajnie...chciałabym Cie zobaczyć drapiącą sie tu i
                  uwdzie:))))))
                  • kendo Re: Mam pchly ........... 02.04.06, 19:45
                    niemam doswiadczenia z tym "zwierzadkiem" chociaz mam psa w domu,kota przyblede
                    na altanie,
                    mysle,ze ja bym zadzwonila do weterynarza i sie poradzila,co maja na pchly,
                    lub spytala w aptece,bo musza przeciez byc jakies srodki na unieszkodliwienie
                    zwierzadka skaczacego.
                    a ubranie,w ktorym go tulilas od razu w maszyna na pranie nastaw i sama do
                    wanny wskocz,obserwoj czy dalej masz swedzenie po tych czynnosciach.

                    zycze powodzenia w pozbyciu sie....
                  • ewa553 nie mam juz pchel, 02.04.06, 20:09
                    bo tak sie Helenko smialam z podanej tronki, ze pospadaly ze mnie wszystkie!
                    Nie moge sie zdecydowac, czy jako zwierze domowe wole kalarucha czy mrufke
                    faraona. Jeden ze starych dwocipow znalazlam i dedykuje wszystkim, ktorzy mi
                    pomagali przezyc te ciezkie godziny:)))))

                    Radzieccy uczeni umieścili pod mikroskopem pchłę, wyrwali jej jedną nóżkę i
                    rozkazują: skacz! Pchła skacze. Wyrwali drugą nóżkę: skacz! Pchła skacze.
                    Wyrwali trzecią, czwartą itd. - pchła skacze. Wyrwali wszystkie. Wołają: skacz!
                    Pchła nie skacze. Uczeni wyciągają wniosek: kiedy pchle wyrwie się wszystkie
                    nogi - pchła traci słuch czyli pchła narząd słuchu ma w nogach!
                    • kendo Re: nie mam juz pchel, 02.04.06, 20:14
                      dobre ewo ....
                      ale pomysl,jakbys musiala kazdej pchle nozi wyrywac??;))))))))))))))))
                • pia.ed Stonka ........... ale to byly wspomnienia.. 02.04.06, 20:21
                  Ja chyba nie zbieralam stonki, ale o tym czytalam i wydaje mi sie
                  jakbym ja ZBIERALA WLASNORECZNIE ...
                  Ale na wykopki jezdzilam, pomoc "braciom rolnikom"!



                  ewa553 napisala:
                  stonka .......przypomnialas mi o tym jak mlodzi ludzie zbierali stonke,
                  zrzucona przez imperialistow amerykanskich.
    • bryza102 Re: Ratunku!!!!! Mam pchly:((((( 03.04.06, 01:48
      A co się stało z tym kotkiem?
      • ewa553 Re: Ratunku!!!!! Mam pchly:((((( 03.04.06, 08:14
        Moje serce kociary natychmiast chcialo sie kotkiem zajac, ale rozum mi
        powiedzial, ze kotek wprawdzie bez obrozki, ale zadbany, blyszczace futerko,
        figura normalna, wiec chyba jednak nie bezdomny. Moj ogrod lezy przy wiejskiej
        jakby uliczce, po drugiej stronie sa dwa domy mieszkalne i olbrzymia zabytkowa
        stodola. Moze on tam mieszka? Dzis bede tam pol dnia, bo sa pewne rzeczy do
        zalatwienia i jesli kotek bedzie, to sprobuje go u siebie w
        ogrodzie "urzadzic". Bardzo chcialabym tam miec kotka, a i jemu byloby u mnie
        dobrze.
    • ania1022 Re: Ratunku!!!!! Mam pchly:((((( 03.04.06, 14:59
      Nonsen, pchly zwierzece nie przechodza na ludzi i jak sama powiedzialas kotek
      byl zadbany, wiec to nie pchly...
      • ewa553 Re: Ratunku!!!!! Mam pchly:((((( 03.04.06, 18:13
        oczywiscie ze kotek byl niewinny! To bylo nerwowe swedzenie, ktore przeszlo.
        Kotek tez przeszedl, tzn. dzisiaj go nie bylo. Widocznie teraz panstwo go
        lepiej pilnuja, no i dobrze. Choc moze uda mi sie kiedys jakiegos kotka namowic
        na mieszkanie w ogrodowym domku? Byloby fajnie:))))
        • ania1022 Re: Ratunku!!!!! Mam pchly:((((( 03.04.06, 19:59
          Przez lato, a zima co z kotkiem zrobisz?
          • ewa553 Re: Ratunku!!!!! Mam pchly:((((( 03.04.06, 20:22
            zima n ie jest problemem. Tam jest muroiwany domek, wystarczy trobic klapke do
            wchodzenia i w srodku ocieplany domek, wylozony cieplymi kocykami itepe.
            A jedzenie bym donosila. Bardziej martwi mnie problem ptaszkow, ktore tez tam
            chce miec. No, ale jakos by sie umowily:))))
            • ania1022 Re: Ratunku!!!!! Mam pchly:((((( 03.04.06, 21:05
              No to zaadoptuj jakiegos kotka. Bedziesz miala powod zeby isc na dzilake.
              A propo pchel,przypomnial mi sie kawal:

              Pchła pyta się pchły:
              - Gdzie byłaś w czasie wakacji?
              - Na krecie.

              • kendo Re: Ratunku!!!!! Mam pchly:((((( 03.04.06, 21:35
                ewo,
                zabierz odemnie kociaka,bedzie mial rownie dobrze u Ciebie na dzialeczce,
                bo mieszka w pudle na altanie i z psiunem nie moga sie zgodzic,kocie strasznie
                boi sie psow,i mezczyzn,do pokoju czasami wchodzil ,jak byly wielkie mrozy by
                na chwileczke sie urzac i drzwi musialy byc otwarte,inaczej dostawal paniki,
                ale jak mialam go na rekach i usiadlam w fotelu to nawet usypial,jest
                czysciutki bez ekstra zwierzatek w futerku i nawet odrobaczylam go.
            • bryza102 Re: Dobra rada... 03.04.06, 23:04
              i jedyna skuteczna,to po prostu na obroży zawiesić malutki dzwoneczek,inaczej -
              niestety - będzie polował i przynosił ptaki w podzięce za opiekę.Tak właśnie
              robił kot mojej znajomej i od czasu posiadania dzwoneczka nie może polować bo
              ostrzega ptaki w porę i całe szczęście.O mało się nie pokłuciłam z tą znajomą
              jak kot przyniósł dzięcioła i niemalże grożbą wymusiłam zainstalowanie na kocie
              dzwoneczka.Teraz jest ok.!
    • ewa553 Re: Ratunku!!!!! Mam pchly:((((( 04.04.06, 08:25
      Kendo, nie potrzebuje pretekstu aby bywac w ogrodzie, bo ja tam bardzo chetnie
      chodze. Faktycznie, Twojemu kotkowi byloby dobrze na dzialce, ale sa problemy
      logistyczne, prawda? Tak wiec poczekam az sie jakis kotek przyplacze, bo to
      musi byc kotek ktory nie zna warunkow domowych. Pomysl z dzwoneczkiem jest
      bardzo dobry!
      • kendo Re: Ratunku!!!!! Mam pchly:((((( 04.04.06, 09:38
        to moje kocie jakos nie poluje na ptaszydla,
        w sloneczne zimowe dni przesiedzial na altanie parzac przez okno,jak w TV,jak
        ptaszyny w karmnikach i pod sobie ziarenka wyjadaly,a teraz choc marzec juz za
        nami nie wraca do altanki na noc...ot!,powsinoga jeden;))))))))))
      • ania1022 Re: Ratunku!!!!! Mam pchly:((((( 04.04.06, 14:50
        Jesli kotek ma nosic dzwoneczek to dobrzebyloby zeby smyc byla elastyczna. Kot
        lazac po drzewach i plotach moze sie gdzies zaczepic i gdy bedzie mial
        elastyczna smycz moze sie z niej uwolnic, w przeciwnym razie bedzie wisial i
        dyndal.
        Osobiscie nie wieszalabym kotu zadnego dzwonka. Wyobraz sobie Ewo ze masz taki
        dzwonek kolo swojego ucha i ciagle ci to dzwoni gdzies kolo glowy, czy chcesz
        czy nie. Chyba oszalalabym po 5 minutach.
        Natura juz taka jest ze kot poluje na ptaszki i myszki a ptaszki na robaczkii
        muszki i niech juz tak zostanie. Nie zmieniajmy tego co jest naturalne.
    • framberg Re: Ratunku!!!!! Mam pchly:((((( 04.04.06, 13:13
      Cwane pchły. Użyły kota w do ekspansji. Manipulantki ;-)
    • wikul Re: Ratunku!!!!! Mam pchly:((((( 05.04.06, 20:38
      ewa553 napisała:

      > no niech to..... Bylam w ogrodku, a przed ogrodkiem siedzial maly kotek -
      > najwyzej roczny i lasil sie, piescilam sie wiec z nim bardzo dlugo i bralam w
      > ramiona zastanawiajac sie czy to domowy kotek czy jakis opuszczony. Bo u nas
      > nie wolno wypuszczac kotow na dwor z powodu ptasiej grypy.
      > No i teraz mnie strasznie swedzi w talii (tam gdzie gumka spodniczki) i wyzej
      > tez i mysle ze mam pchly! Jak sie tego pozbyc? Nigdy nie mialam i nie wiem co
      > poczac - isc jutro do lekarza, czy sie wyglupie? Macie pomysl?


      Ale to chyba pchełki zwierzęce, odmiana kocia. Podobno ludzi sie na dłużej nie
      trzymają, wolą zwierzeta. Chciałem fragment skopiować ale autorka nie życzy
      sobie i zablokowała. Pzdr.
      animalhelp.blog.onet.pl/2,ID60325353,index.html
      • wikul Pchła Szachrajka 05.04.06, 20:52
        Chcecie bajki? Oto bajka:
        Była sobie Pchła Szachrajka.
        Niesłychana rzecz po prostu,
        By ktoś tak marnego wzrostu
        I nędznego pchlego rodu
        Mógł wyczyniać bez powodu
        Takie psoty i gałgaństwa,
        Jak pchła owa, proszę państwa.

        Miała domek na przedmieściu
        Po ojczymie czy po teściu,
        Dom złożony z trzech pięterek
        I pokojów cały szereg.
        Więc salonik i sypialnię,
        I jadalnię, naturalnie,
        Gabinecik i korytarz,
        O cokolwiek się zapytasz,
        Wszystko miała, aż jej gości
        Zalewała żółć z zazdrości.

        Miała bryczkę, dwa kucyki,
        Dojną krowę z Ameryki,
        Psa kudłacza, owcę, kurę
        Oraz koty szarobure,
        Dwa uczone karaluchy
        W kuchni pasły sobie brzuchy,
        Konik polny Pchle Szachrajce
        Co dzień grał na bałałajce,
        Jednym słowem miała życie
        Ułożone znakomicie.

        Pchła Szachrajka rzekła: Lubię
        Czasen w pchełki zagrać w klubie!
        Więc ubrana jak z igiełki
        Pojechała zagrać w pchełki.
        Jedzie sobie Pchła Szachrajka
        Kolorowa jak mozaika,
        Jedzie pełna animuszu,
        W żakieciku z lila pluszu,
        Z żółtym piórkiem w kapeluszu,
        W modrych butach atłasowych,
        W rękawiczkach purpurowych.

        W klubie bywa tyle osób,
        Że przecisnąć się nie sposób.
        Pchła krzyknęła: Dajcie drogę!
        Jestem mała, przejść nie mogę!
        Tłum rozstąpił się, a ona
        Przeszła środkiem niewzruszona.
        Już do stołu mknie czym prędzej
        I wyjmuje stos pieniędzy.
        Postawiłabym trzy grosze
        Na zielone...
        Bardzo proszę.
        Pchełki skaczą jak szalone,
        Tu niebieskie, tam czerwone,
        Tu wygrana, tam przegrana...
        Na zielone, proszę pana!

        Pchła Szachrajka była mała,
        Między pchełki się wmieszała
        I po stole sama skacze.
        Co to znaczy? - myślą gracze -
        W którąkolwiek spojrzeć stronę
        Wygrywają wciąż zielone.
        Nim się gracze połapali,
        Pchła Szachrajka wyszła z sali
        I z wygraną swą do domu
        Pojechała po kryjomu.

        Pomyślała: Po tej próbie
        Nie pokażę się już w klubie.
        Taki dała więc telegram:
        W pchełki z wami
        więcej nie gram

        Pchle zachciało się brewerii,
        Poszła więc do menażerii.
        Właśnie słoń po drodze dreptał,
        Pchły o mało nie rozdeptał.
        Patrzy: Cóż to za ździebełko?
        Co tu robisz, pani Pchełko?

        Pchła stuknęła parasolką:
        Jestem pchłą, lecz przy tym Polką!
        Żądam większej galanterii,
        Panie słoniu z menażerii!

        Słoń pokręcił grzecznie trąbą
        I powiada: Jestem Jombo,
        Przyjechałem tu z Colombo.

        Rzecze na to Pchła do słonia:
        A ja jestem rodem z Błonia,
        Tam plantację mam wzorową,
        Sadzę na niej kość słoniową.
        Obok domu dla kaprysu
        Trzymam stale sto tygrysów,
        Sto kangurów, sto lampartów,
        Ze mną, panie, nie ma żartów!

        Słoń pokręcił trąbą grzecznie:
        Rzeczywiście niebezpiecznie.
        Potem upadł na kolana
        I powiedział: Ukochana,
        Takiej właśnie pragnie żony
        Jombo, sługa uniżony.

        Pchła usiadła mu na karku,
        Przejechała się po parku,
        Wreszcie rzekła: Drogi Jombo,
        Imponujesz mi swą trąbą,
        Ale tylko trąbą. Zaczem
        Możesz zostać mym trębaczem.

        Pchła Szachrajka po obiedzie
        Do cukierni bryczką jedzie.
        Już z daleka widać z bryczki
        Purpurowe rękawiczki.
        Pchły ciastkami zwykle gardzą,
        Nasza zaś lubiła bardzo
        Tartoletki, papatacze,
        Ptysie, bezy i sękacze,
        Rurki z kremem, tort z wiśniami
        I babeczki z malinami.

        Wchodzi śmiało do cukierni,
        W pas kłaniają się odźwierni,
        Już kelnerzy przyskakują,
        Grzecznie w rączkę ją całują.
        Dzisiaj rurki z kremem zjem,
        Bo ogromnie lubię krem.
        Proszę podać ze trzydzieści,
        Stolik więcej nie pomieści.
        Przy stoliku pchła zasiadła,
        Jedną rurkę z kremem zjadła,
        Zostawiła pełną tacę.
        Za tę jedną rurkę płacę!
        Wstała, wyszła, od niechcenia
        Powiedziła do wiedzenia
        I mignęły tylko z bryczki
        Purpurowe rękawiczki.
        Bardzo dziwią się kelnerzy:
        Jak rozumieć to należy!
        O trzydzieści rurek prosić,
        A po jednej mieć już dosyć?
        Nagle patrzą: Co to? Czemu
        W rurkach wcale nie ma kremu?
        Wszystkie puste? Co za kwestia?
        Zjadła cały krem ta bestia!
        Tak się przejął tym cukiernik,
        Że przypalił cały piernik
        I zawołał: Proszę mi tu
        Kupić jutro flaszkę flitu.
        Gdy znów przyjdzie Pchła przeklęta,
        Rurki z kremem popamięta!

        Raz, któregoś dnia, przy święcie
        Urządziła Pchła przyjęcie.
        Gości przyszło co niemiara:
        Chrabąszcz, komar, mucha stara,
        Przydreptały dwa pająki,
        Ćmy, szerszenie i biedronki,
        Jedna osa, cztery pszczoły,
        Motyl, trzmiel i bąk wesoły,
        Mole, mrówki oraz ważki,
        I zaczęły się igraszki.
        Dwa uczone karaluchy
        Roznosiły placek kruchy,
        Pestek, maku, cukru garstki,
        A w szklaneczkach jak naparstki
        Sok z czereśni, oranżadę
        I mrożoną czekoladę.
        W pewnej chwili Pchła powiada:
        Jestem gościom bardzo rada
        I z największą przyjemnością
        Coś zaśpiewam miłym gościom.
        Dajmy na to... arię z Toski,
        Lecz po włosku, bo znam włoski.
        Zawołali goście: Brawo!
        Niech zaśpiewa, bo ma prawo!

        Wszyscy zatem jeść przestali,
        Pchła stanęła w końcu sali
        I z usteczek jej maleńkich
        Popłynęły cudne dźwięki.
        Pchła śpiewała niemal bosko,
        Komar bzyknął czule: Tosko!
        Toska drobne swoje rączki
        Zacisnęła jak dwa pączki,
        W rączki smutnie twarz wtuliła
        I tak śpiew swój zakończyła.
        Co za głos! - krzyknęli goście -
        Niech zaśpiewa jeszcze, proście!
        Pchła zgodziła się z łatwością
        Z zaśpiewać miała gościom
        Arię Halki, a tymczasem
        Zaśpiewała takim basem,
        Że aż goście, co siedzieli
        Spadli z krzeseł i z foteli.
        Żuk podskoczył, zatkał uszy...
        Przecież ona nas ogłuszy!
        Bujda! - krzyknął prosto z mostu.
        Rzecz wydała się. Po prostu
        Nie śpiewała Pchła Szachrajka,
        Tylko skrzynka-samograjka,
        A karaluch w niej ukryty
        Jak na złość pomylił płyty.

        Żuk powiedział tylko: Żuka
        Pchła Szachrajka nie oszuka.
        I zapalił dumnie fajkę
        Opuszczając Pchłę Szachrajkę.

        Pchle samotność nie służyła,
        Lecz że była bardzo miła,
        Miała siedem koleżanek,
        Czarujących warszawianek,
        Młodych, ślicznych jak poranek.
        Wszystkie pełne elegancji,
        W sukieneczkach prosto z Francji,
        Uczesane w modne loczki
        I w pończoszkach jak obłoczki.
        Pchła wraz z nimi w karnawale
        Objeżdżała wszystkie bale,
        Plotkowała z nimi stale,
        Co dzień każdą koleżankę
        Odwiedzała, filiżankę
        Czarnej kawy wypijała
        I na inne plotkowała.
        A że miała powodzenie,
        Powodzenia jej szalenie
        Zazdrościły koleżanki,
        Więc się wciąż słyszało wzmianki:
        Pchła to dziwna jest osoba!
        Cóż się w takiej Pchle podoba?
        Czy ta wiecznie skromna minka,
        Czy błękitna pelerynka,
        Purpurowe rękawiczki,
        Czy te nóżki jak patyczki?
        Albo może uśmiech słodki,
        Albo psoty, albo plotki?...
        Tak mówiły koleżanki,
        Eleganckie warszawianki.
        Pchła w okropną wściekłość wpadła,
        Czerwieniła się i bladła,
        I tupała nóżką małą,
        Że aż w domu wszystko drżało.
        Niegodziwe zazdrośnice!
        Niech no tylko je przychwycę,
        A już będą trzy kwartały
        Pchłę Szachrajkę pamiętały!

        Rozmyślała cały ranek
        I do siedmiu koleżanek
        Rozesłała siedem kartek
        Pisząc krótko: Proszę w czwartek
        Do mnie, droga koleżanko,
        Przyjść na kawę ze śmietanką.

        Rozesłała siedem kartek
        I na gości czeka w czwartek.
        Patrzy, jadą przez ulice
        Koleżanki - zazdrośnice.
        Jadą, jadą koleżanki,
        Elegantki z morskiej pianki.

        Pchła wybiegła aż na ganek
        Na spotkanie koleżanek.
        Witam, cieszę się ogromnie,
        Żeście dzisiaj przyszły do mnie!
        I wprowadza je po schodkach,
        I zaprasza je do środka.
        Elegantki wchodzą godnie,
        Każda jest ubrana modnie,
        Każda w nowym, pięknym stroju
        Najlepszego w mieście kroju.
        Gdzie jest lustro?
        W przedpokoju.
        Biegnie pierwsza do zwierciadła,
        Popatrzyła i pobladła.
        Co to znaczy? Oczy krowie,
        Krowie rogi mam na głowie,
        I w dodatku krowią postać!
        Apopleksji można dostać!
        Biegnie druga do zwierciadła
        I jak stała, tak usiadła.
        Ja tak samo, daję słowo,
        Jestem krową, zwykłą krową!
        Inne, widząc swe odbicie,
        Wpadły w rozpacz: Czy widzicie?
        I wołały zapłakane:
        To są rzeczy niesłychane!
        Elegantkę zmienić w krowę!
        To jest Pchły gałgaństwo nowe!
        Niech się na nas nie porywa
        Pchła Szachrajka niegodziwa,
        Znać nie chcemy koleżanki,
        Co obraża warszawianki!

        I bez słowa pożegnania
        Wyszły wszystkie z jej mieszkania.

        Żadna dobrze nie wiedziała
        Jak przemiana ta powstała.
        Ale my te sprawki znamy:
        Pchła wyjęła lustro z ramy,
        A
Inne wątki na temat:
Pełna wersja