kalesonyzony
05.04.06, 17:37
Za prl to dostanie sie dziecka na studia wymagalo sprytu,
kombinacji,punktow,znajomych i diabli wiedza jeszcze, zeby pokonac dziecko
sekretarza albo innych zasluzonych, jeszcze miejsca rektorskie wymyslili i
dziekanskie byly dla znajomych. Pracy wbrod mielismy, ale bogatych to bylo
malo i w ukryciu. A teraz tych samych sztuczek trzeba, prace albo jakis etat
zalatwic. I te studia nie tak wiele dawaly i ta praca teraz tez rzadko co dac
moze. Wtedy kazdy do zagranicy jak do raju wyjechac marzyl sobie i teraz tez.
No ale moga mlodzi wrocic jakby sie sparzyli a my to nie mielismy tych szans.
Ale zycie bez roznicy chyba ucieka mlodym ucieklo nam tez.Tulaczka i
marzenia.