Moja klasa mnie zaskoczyła :)

09.09.04, 17:07
Jestem wychowawcą klasy trzeciej gimnazjum. Jest to tak zwana "trudna klasa",
w której przeważają uczniowie mało ambitni, bez polotu z dużymi problemami
emocjonalnymi i sprawiającymi dużo kłopotów wychowawczych. Dziś miałam z nimi
godzinę wychowawczą, na którą przygotowałam informacje dotyczące egzaminu
gimnazjalnego oraz chciałam z nimi porozmawiac na temat wyjazdu na basen (o
który prosili mnie wcześniej). Weszłam do klasy, jakoś tak spokojnie i
miło ??? I pierwsze pytanie moich podopiecznych : proszę pani czy my możemy
się pouczyć??? Zdębiałam...pozwoliłam i przez następne pół godziny słuchałam
jak w małych grupkach uczniowie tłumaczyli sobie zawiłości matematyki i
języka angielskiego. Uczniowie "lepsi" tłumaczyli uczniom "słabszym" ,a ci
ostatni później sami wykonywali ćwiczenia i zadania...Jeszcze nie wiem co im
się stało...ale rozgryzę to jutro...narazie jestem miło zaskoczona. POZDRAWIAM
    • venilia Re: Moja klasa mnie zaskoczyła :) 09.09.04, 18:12
      Hej! Ja też jestem wychowawcą 3 klasy i troszkę się dziś zdziwiłam. Wymyślili
      sobie zabawę, że kto się odezwie ten przegrywa i była cisza jak makiem zasiał!
      Wybor samorządu był przeprowadzony przez przewodniczącą z ubiegłego roku w
      sposób sprawny, choć osoby wybrane nie są chyba najlepszymi kandydatami na
      stanowiska... Ale póki co postanowiłam się nie mieszać. Może dojrzeli troszkę
      przez wakacje...
      Mam do Ciebie pytanie. Czy poinformowałaś rodziców o konieczności doniesienie
      orzeczeń z poradni, jeśli ktoś takie posiada oczywiście. Należało to uczynić
      pod koniec klasy drugiej, bo badania muszą być wykonane do 30 września. Ja tego
      nie zrobiłam w klasie 2 i obawiam się, że może być jakaś mała afera...
      Pozdrawiam:)
      • enchantress Re: Moja klasa mnie zaskoczyła :) 10.09.04, 08:52
        Opinie rodzice donoszą mi już od pierwszej klasy. Mam 6 uczniów z takimi
        opiniami. Rodzicom "trąbiłam" o opiniach na każdym zebraniu, bo u nas w szkole
        jest kładziony na to duży nacisk. Więc, nie mogą mieć ewentualnych pretensji do
        mnie, że niezostali poinformowani. Tak sobie myślę, że rodzice Twoich uczniów
        napewno też wiedzą, że jeżeli ich dziecko ma trudności w nauce to warto wysłać
        je na badania do PPP, więc może poproś uczniów, aby jeżeli posiadają takie
        opinie przynieśli je do szkoły.
        • venilia Re: Moja klasa mnie zaskoczyła :) 10.09.04, 13:55
          Ja też mam kilka opinii, te osoby są "załatwione", ale obawiam się, że teraz
          może się ktoś obudzić i zacząć zastanawiać nad poradnią,a to już jest za późno.
          Powiedziałam i zapisali sobie w zeszytach, że to ostatni dzwonek na badania,
          ale i tak pewnie bedzie niezły młyn. Ale trudno, nie ma co się martwic na
          zapas. Pozdrawiam i życzę miłego weekendu:)
          • enchantress Re: Moja klasa mnie zaskoczyła :) 10.09.04, 15:42
            Jeżeli uczniowie mieli zapisaną w zeszytach informację to niepowinaś się
            martwić. Tak jak powiedziałaś rodzice też Tobie donosili opinie, więc mieli
            świadomośc tego jakie to jest wazne :). Szkoła niewysyła uczniów na badania
            tylko rodzice.Nie dajmy się zwariować :). Również życzę miłego weekendu.
    • sta_lach Re: Moja klasa mnie zaskoczyła :) 10.09.04, 23:16
      enchantress napisała:

      > Jestem wychowawcą klasy trzeciej gimnazjum. Jest to tak zwana "trudna klasa",
      > w której przeważają uczniowie mało ambitni, bez polotu z dużymi problemami
      > emocjonalnymi i sprawiającymi dużo kłopotów wychowawczych. Dziś miałam z nimi
      > godzinę wychowawczą, na którą przygotowałam informacje dotyczące egzaminu
      > gimnazjalnego oraz chciałam z nimi porozmawiac na temat wyjazdu na basen (o
      > który prosili mnie wcześniej). Weszłam do klasy, jakoś tak spokojnie i
      > miło ??? I pierwsze pytanie moich podopiecznych : proszę pani czy my możemy
      > się pouczyć??? Zdębiałam...pozwoliłam i przez następne pół godziny słuchałam
      > jak w małych grupkach uczniowie tłumaczyli sobie zawiłości matematyki i
      > języka angielskiego. Uczniowie "lepsi" tłumaczyli uczniom "słabszym" ,a ci
      > ostatni później sami wykonywali ćwiczenia i zadania...Jeszcze nie wiem co im
      > się stało...ale rozgryzę to jutro...narazie jestem miło zaskoczona. POZDRAWIAM
    • enchantress Re: Moja klasa mnie zaskoczyła :) 20.09.04, 19:28
      Minęło 11 dni kiedy "klasa mnie zaskoczyła", ale okazał się to dość krótki
      czas.....niestety ich zapał się wyczerpuje. Próbowałam ich pochwalić za dobre
      oceny jakie otrzymali po tych "korepetycjach" na godzinie wychowawczej... i
      niestety dziś już mało osób mówi, że im się to opłacało. Chcę motywować ich
      pozytywnie do dalszej pracy, ale tracę argumenty. Może podsuniecie mi jakieś
      pomysły??? Z góry dziękuję.
      Z wielkim optymizmem enchantress :)
      • kaz_dra Re: Moja klasa mnie zaskoczyła :) 20.09.04, 20:23
        Przede wszyskim nie rezygnuj z dopingowania ich. Taka klasa da się prowadzić
        i jeszcze nie jeden raz Cię zaskoczą pozytywnie. Proponuj im od czasu do czsu
        podobną lekcję wychowawczą. Zostań raz w miesiącu 1 h dłużej z tymi, którzy
        będą chcieli się pouczyć z lepszymi kolegami. Poproś koleżanki, żeby ich
        popytały serdecznie z tego, czego się uczyli. Taka klasa to ciężka praca, ale
        nie jest to ugór. Powodzenia i stysfakcji! :)))
        • enchantress Re: Moja klasa mnie zaskoczyła :) 21.09.04, 08:41
          Dziękuję za dobrą radę. Postaram sie tak zrobić i myslę, że pozostanie jednej
          czy dwóch godzin po lekcjach może przynieść dobre efekty - zarówno w nauce jak
          i w sprawach wychowawczych. Może dowiem się czegoś więcej o moich pociechach :).
          Pozdrawiam.
          • kaz_dra Re: Moja klasa mnie zaskoczyła :) 21.09.04, 17:34
            Cześć. Cieszę się, że nie rezygnujesz. Wychdź lub jedź z nimi jak najczęściej
            na chociaż krótkie, wesołe wycieczki np. wspóne kino, parę godzin w parku, 2
            dni w górach z mądrymi, wesołymi, ale też konsekwentnymi koleżankami czy
            kolegami. To b. wiąże. Przynajmniej niektórzy zaczną się dla Ciebie uczyć. Masz
            być wychowawczynią, z którą można konie kraść z jednej str., a z drugiej osobą
            wymagającą na miarę ich możliwości i konsekwentną.
            Ja też mam świeżutki, dzisiejszy problem. Otóż w klasie III gimn. jest 3
            chłopców, którzy nigdy nie osiągali szczytów, ale to 2 lub w porywach 3
            dopadali. Uważałam ich przez 2 lata za inteligentnych leni ( a może leniów ).
            Dziś okazało się, że przynajmniej jeden z nich jest bardzo, ale to bardzo słaby
            umysłowo. I zaczęłam drugiego o to samo podejrzewać. Też mi zostają godziny na
            pracę indywidualną, aby się upewnić jacy są, a potem ewentualnie ich nauczyć
            minimum do egzaminu. Ciekawa jestem co wyjdzie. Lubię to w naszym zawodzie.
Pełna wersja