Dodaj do ulubionych

sposoby na trudnych uczniów - propozycje

11.09.04, 18:29
Witam wszystkich, po paru dniach czytania ujawniam sie. Bardzo sie cieszę, ze
forum powstalo - (dzieki dla zalozycielki).
Obecnie jestem w trakcie praktyk pedagogicznych w gimnazjum, glowe mam pelna
wnioskow i pytan nt zawodu nauczyciela - bede sie nimi systematycznie z wami
dzielic:)

Na poczatek - to co mnie gryzie najbardziej:
skandaliczne zachowanie uczniow. Po obserwacji lekcji jestem w lekkim szoku -
malo co robi wrazenie na uczniach, sa przyzwyczajeni do totalnej samowolki.
Widze po postach , ze nie tylko ja zastanawiam sie co z tym zrobić. Pomozcie
stworzyć liste sposobow na trudnych uczniow.

i z tej samej kategorii, ale konkretnie - jak reagować na chamskie odzywki
uczniow?
- przyklad - uczniowie liceum, przed szkola, do nowej, mlodej nauczycielki
francuskiego - "zapisalbym sie na francuski, ale nie wiem jak pani obciaga"
- no i co takiemu odpowiedziec? Jakiś pomysl?

- co robić jak na lekcji uczen nie reaguje na polecenia?

- jak cala klasa zglasza nieprzygotowanie?

chetnie poznam wasze sposoby, moje opisze jak zweryfikuje w poniedzialek :)
Joanna
Obserwuj wątek
    • magdalenachp Re: sposoby na trudnych uczniów - propozycje 11.09.04, 21:02
      Wiem, że w szkołach jest różnie. Najtrudniej chyba w gimnazjach.
      Teraz mam wprawdzie przyjemność pracować w szkole, gdzie nie ma takich
      chamskich zachowań, ale z moich doświadczeń wiem, że od początku nie można
      sobie pozwolić. Jeśli nauczycielka na coś takiego nie reaguje albo dyrekcja
      lekceważy problem, to niewiele da się zrobić. To układ bardzo niekorzystny
      typu: udaję, że nie słyszę, nie widzę. Moim zdaniem wtedy lepiej dać sobie
      spokój z pracą w szkole, pieniążki niewielkie i jeszcze to poczucie dyskomfortu.
    • enchantress Re: sposoby na trudnych uczniów - propozycje 12.09.04, 11:30
      Witaj joannach :)
      Przypomnę, że uczę w gimnazjum :)
      Na tzw "trudnych" uczniów trzeba znaleźć złoty środek. Kiedy widzę, że
      współpraca z takim uczniem nie idzie po mojej myśli zaczynam łagodnie wyjaśniać
      po co on tu przyszedł i jak powinien się zachować, aby ukończyć szkołę w
      terminie. Określam stanowczo (ale spokojnym głosem) jego obowiązki na lekcji.
      Powiem, że taki rodzaj rozmowy skutkuje w większości przypadków. Z uczniami,
      którzy "stawiają opór" łagodnej perswazji - rozmawiam nieco ostrzej. Zawsze
      przypominam im, że oprócz praw to mają obowiązki i jeżeli chcą chodzić do
      szkoły, aż uzyskają pełnoletność, to ja im to umożliwię. Trudno, czasami trzeba
      ostrzej...Powiem, że w ciągu sześciu lat nie miałam większych problemów z
      uczniami po tego typu rozmowach.
      W momencie, kiedy uczeń nie chce wykonać polecenia staram się znowu nawiązać do
      przepisów obowiązujących w szkole (obowiązki ucznia).Wyjaśniam uczniom, że
      najważniejsze u mnie na lekcji to próbować- uczeń który przynajmniej próbuje
      nigdy nie otrzymuje oceny niedostatecznej, uczeń, który odmawia współpracy
      dostaje taką ocenę na jaką zasłużył (niedostateczny). Po pewnym czasie
      przekonują się, że nieopłaca im sie niepracować na lekcji.
      Pytasz również co zrobic kiedy cała klasa zgłasza nieprzygotowanie: w
      przedmiotowym sytemie oceniania umieszcza się informacje na temat możliwości
      zgłoszenia nieprzygotowania. Ja w moim PSO zaznaczyłam, że uczeń indywidualnie
      raz w semestrze może zgłosić nieprzygotowanie i raz w semestrze cała klasa może
      je również zgłosić. Nie mogą jednak wykorzystać tej możliwości, kiedy wczesniej
      był zapowiedziany sprawdzian lub praca klasowa. PSO jest wywieszony w sali
      lekcyjnej i uczniowie mają do niego dostęp. Chcemy (nauczyciele) umieścić PSO z
      różnych przedmiotów w bibliotece, aby zarówno uczniowie jak i rodzice mieli do
      nich dostęp w każdej chwili.

      i z tej samej kategorii, ale konkretnie - jak reagować na chamskie odzywki
      > uczniow?
      > - przyklad - uczniowie liceum, przed szkola, do nowej, mlodej nauczycielki
      > francuskiego - "zapisalbym sie na francuski, ale nie wiem jak pani obciaga"
      > - no i co takiemu odpowiedziec? Jakiś pomysl?
      Z takimi pytaniami się niespotkałam ze strony uczniów. Myślę,że nie warto
      przechodzić obok z miną wskazującą, że się ich nie słyszało. Moja reakcja
      raczej byłaby ostra. W tej chwili przychodzą mi do głowy dwie możliwości 1)
      szybka odpowiedź: "i się niedowiesz bo niejesteś w moim typie": 2)trochę
      dłuższa:ucznia od którego usłyszałabym pytanie, zabrałabym na rozmowę do
      pedagog i wyjaśniłabym, że nie życzę sobie takich pytań od młodzieży. To nie
      podwórko na którym kogut pieje na wszystkie kury w kurniku.
      Trochę się rozpisałam.....Pozdrawiam.
    • kaz_dra Re: sposoby na trudnych uczniów - propozycje 12.09.04, 12:51
      joannach napisała:

      > Witam wszystkich, po paru dniach czytania ujawniam sie. Bardzo sie cieszę, ze
      > forum powstalo - (dzieki dla zalozycielki).
      > Obecnie jestem w trakcie praktyk pedagogicznych w gimnazjum, glowe mam pelna
      > wnioskow i pytan nt zawodu nauczyciela - bede sie nimi systematycznie z wami
      > dzielic:)
      >
      > Na poczatek - to co mnie gryzie najbardziej:
      > skandaliczne zachowanie uczniow. Po obserwacji lekcji jestem w lekkim szoku -
      > malo co robi wrazenie na uczniach, sa przyzwyczajeni do totalnej samowolki.
      > Widze po postach , ze nie tylko ja zastanawiam sie co z tym zrobić. Pomozcie
      > stworzyć liste sposobow na trudnych uczniow.
      >
      > i z tej samej kategorii, ale konkretnie - jak reagować na chamskie odzywki
      > uczniow?
      > - przyklad - uczniowie liceum, przed szkola, do nowej, mlodej nauczycielki
      > francuskiego - "zapisalbym sie na francuski, ale nie wiem jak pani obciaga"
      > - no i co takiemu odpowiedziec? Jakiś pomysl?
      >
      > - co robić jak na lekcji uczen nie reaguje na polecenia?
      >
      > - jak cala klasa zglasza nieprzygotowanie?
      >
      > chetnie poznam wasze sposoby, moje opisze jak zweryfikuje w poniedzialek :)
      > Joanna
      Cześć. Z tym francuskim to jedynie odwrócić się ze słodką uśmiechniętą minką
      i powiedzieć:"i biedaku nie dowiesz się" . Gwarantuję, że zanim powtórzy kiedyś
      taki numer dobrze się zastanowi, bo zostanie przez Ciebie ośmieszony przed
      kolegami.
      Skandaliczne zachowanie uczniów na lekcji w gimnazjum jest wynikiem ich
      anonimowości. Czują się pewnie. Ale przede wszystkim dyscyplina na lekcjach
      zależy od nauczyciela lub medod wychowawczych wszystkich nauczycieli w tej
      szkole. Ja zawsze dążyłam do wspólnego frontu działań wychowawczych. Młodym
      nauczycielom jest trudno.
      Cała klasa nieprzygotowana? Super macie prawo do np, ale za to na następnej
      lekcji zrobimy krótki sprawdzianik z ...... I znowu ze słodką, miłą minką. Nie
      wolno pokazać zdenerwowania. No i oczywiście konsekwentnie ten sprawdzian
      zrobić. Nie wszyscy uczniowie napiszą na 1 i tym ostentacyjnie dać na jakiś
      czas spokój.
      Staraj się z nimi do własciwych granic skumplować. Wszyscy na nich narzekają,
      wyzywają od niuków itp. Zaskocz ich. Skomplementuj przynajmniej niektórych,
      pogadaj z nimi, nawet kosztem lekcji, pokaż, że jesteś po ich stronie, ale do
      pewnych granic. Ustępuj, bądź wyrozumiała, ale swoje KONSEKWENTNIE
      przeprowadzaj. Rzuć na korytarzu w ich pobliżu (tak, aby któreś z nich
      usłyszało)od niechcenia uwagę do którejś koleżanki: "oni wcale nie są tacy źli,
      oni naewt są sympatyczni, dlaczego mają taka fatalną opinę, ja ich lubię" lub
      coś w tym rodzaju. Kupisz tym dzieci. A jak Cię zaakceptują to problem z głowy.
      Pożartuj z nimi czasem. Nie bądź suchą i wymagającą nauczycielką. Na to zawsze
      masz czas.
      Są to moje metody stosowane od wielu lat i naprawdę zdają egzamin. Uczniowie
      mnie lubią, uczą się na miarę swoich możliwości, nigdy nie są chamscy, a jak
      się któremu coś wyrwie (często przy mojej prowokacji, bo np . ma zły dzień) to
      przyjdzie przeprosić. Ale ja też potrafię ucznia przeprosić, albo swoje "złe"
      zachowanie obrócić w żart. Spróbuj tak postępować. Nie jest to łatwe, ale daje
      bdb efekty. Nie bój się małolatów. POWODZENIA.
      • kaz_dra Re: sposoby na trudnych uczniów - propozycje 12.09.04, 12:58
        kaz_dra napisała:

        > joannach napisała:
        >
        > > Witam wszystkich, po paru dniach czytania ujawniam sie. Bardzo sie cieszę
        > , ze
        > > forum powstalo - (dzieki dla zalozycielki).
        > > Obecnie jestem w trakcie praktyk pedagogicznych w gimnazjum, glowe mam pe
        > lna
        > > wnioskow i pytan nt zawodu nauczyciela - bede sie nimi systematycznie z w
        > ami
        > > dzielic:)
        > >
        > > Na poczatek - to co mnie gryzie najbardziej:
        > > skandaliczne zachowanie uczniow. Po obserwacji lekcji jestem w lekkim szo
        > ku -
        > > malo co robi wrazenie na uczniach, sa przyzwyczajeni do totalnej samowolk
        > i.
        > > Widze po postach , ze nie tylko ja zastanawiam sie co z tym zrobić. Pomo
        > zcie
        > > stworzyć liste sposobow na trudnych uczniow.
        > >
        > > i z tej samej kategorii, ale konkretnie - jak reagować na chamskie odzywk
        > i
        > > uczniow?
        > > - przyklad - uczniowie liceum, przed szkola, do nowej, mlodej nauczycielk
        > i
        > > francuskiego - "zapisalbym sie na francuski, ale nie wiem jak pani obciag
        > a"
        > > - no i co takiemu odpowiedziec? Jakiś pomysl?
        > >
        > > - co robić jak na lekcji uczen nie reaguje na polecenia?
        > >
        > > - jak cala klasa zglasza nieprzygotowanie?
        > >
        > > chetnie poznam wasze sposoby, moje opisze jak zweryfikuje w poniedzialek
        > :)
        > > Joanna
        > Cześć. Z tym francuskim to jedynie odwrócić się ze słodką uśmiechniętą minką
        > i powiedzieć:"i biedaku nie dowiesz się" . Gwarantuję, że zanim powtórzy
        kiedyś
        >
        > taki numer dobrze się zastanowi, bo zostanie przez Ciebie ośmieszony przed
        > kolegami.
        > Skandaliczne zachowanie uczniów na lekcji w gimnazjum jest wynikiem ich
        > anonimowości. Czują się pewnie. Ale przede wszystkim dyscyplina na lekcjach
        > zależy od nauczyciela lub medod wychowawczych wszystkich nauczycieli w tej
        > szkole. Ja zawsze dążyłam do wspólnego frontu działań wychowawczych. Młodym
        > nauczycielom jest trudno.
        > Cała klasa nieprzygotowana? Super macie prawo do np, ale za to na następnej
        > lekcji zrobimy krótki sprawdzianik z ...... I znowu ze słodką, miłą minką.
        Nie
        > wolno pokazać zdenerwowania. No i oczywiście konsekwentnie ten sprawdzian
        > zrobić. Nie wszyscy uczniowie napiszą na 1 i tym ostentacyjnie dać na jakiś
        > czas spokój.
        > Staraj się z nimi do własciwych granic skumplować. Wszyscy na nich narzekają,
        > wyzywają od niuków itp. Zaskocz ich. Skomplementuj przynajmniej niektórych,
        > pogadaj z nimi, nawet kosztem lekcji, pokaż, że jesteś po ich stronie, ale do
        > pewnych granic. Ustępuj, bądź wyrozumiała, ale swoje KONSEKWENTNIE
        > przeprowadzaj. Rzuć na korytarzu w ich pobliżu (tak, aby któreś z nich
        > usłyszało)od niechcenia uwagę do którejś koleżanki: "oni wcale nie są tacy
        źli,
        >
        > oni naewt są sympatyczni, dlaczego mają taka fatalną opinę, ja ich lubię" lub
        > coś w tym rodzaju. Kupisz tym dzieci. A jak Cię zaakceptują to problem z
        głowy.
        >
        > Pożartuj z nimi czasem. Nie bądź suchą i wymagającą nauczycielką. Na to
        zawsze
        > masz czas.
        > Są to moje metody stosowane od wielu lat i naprawdę zdają egzamin. Uczniowie
        > mnie lubią, uczą się na miarę swoich możliwości, nigdy nie są chamscy, a jak
        > się któremu coś wyrwie (często przy mojej prowokacji, bo np . ma zły dzień)
        to
        > przyjdzie przeprosić. Ale ja też potrafię ucznia przeprosić, albo swoje "złe"
        > zachowanie obrócić w żart. Spróbuj tak postępować. Nie jest to łatwe, ale
        daje
        > bdb efekty. Nie bój się małolatów. POWODZENIA.
        Dopiero teraz przeczytałam odpowieidź enchantress. Bardzo mi się podobała.
        Popatrz ile od nas dostałaś dobrych rad. Zastosuj je odpowiednio do sytuacji
        i młodzieży, a zobaczysz , że będzie po problemie. A ile satysfakcji....
        • kaz_dra Re: sposoby na trudnych uczniów - propozycje 12.09.04, 17:02
          kaz_dra napisała:

          > kaz_dra napisała:
          >
          > > joannach napisała:
          > >
          > > > Witam wszystkich, po paru dniach czytania ujawniam sie. Bardzo sie
          > cieszę
          > > , ze
          > > > forum powstalo - (dzieki dla zalozycielki).
          > > > Obecnie jestem w trakcie praktyk pedagogicznych w gimnazjum, glowe
          > mam pe
          > > lna
          > > > wnioskow i pytan nt zawodu nauczyciela - bede sie nimi systematyczn
          > ie z w
          > > ami
          > > > dzielic:)
          > > >
          > > > Na poczatek - to co mnie gryzie najbardziej:
          > > > skandaliczne zachowanie uczniow. Po obserwacji lekcji jestem w lekk
          > im szo
          > > ku -
          > > > malo co robi wrazenie na uczniach, sa przyzwyczajeni do totalnej sa
          > mowolk
          > > i.
          > > > Widze po postach , ze nie tylko ja zastanawiam sie co z tym zrobić
          > . Pomo
          > > zcie
          > > > stworzyć liste sposobow na trudnych uczniow.
          > > >
          > > > i z tej samej kategorii, ale konkretnie - jak reagować na chamskie
          > odzywk
          > > i
          > > > uczniow?
          > > > - przyklad - uczniowie liceum, przed szkola, do nowej, mlodej naucz
          > ycielk
          > > i
          > > > francuskiego - "zapisalbym sie na francuski, ale nie wiem jak pani
          > obciag
          > > a"
          > > > - no i co takiemu odpowiedziec? Jakiś pomysl?
          > > >
          > > > - co robić jak na lekcji uczen nie reaguje na polecenia?
          > > >
          > > > - jak cala klasa zglasza nieprzygotowanie?
          > > >
          > > > chetnie poznam wasze sposoby, moje opisze jak zweryfikuje w poniedz
          > ialek
          > > :)
          > > > Joanna
          > > Cześć. Z tym francuskim to jedynie odwrócić się ze słodką uśmiechniętą mi
          > nką
          > > i powiedzieć:"i biedaku nie dowiesz się" . Gwarantuję, że zanim powtórzy
          > kiedyś
          > >
          > > taki numer dobrze się zastanowi, bo zostanie przez Ciebie ośmieszony prze
          > d
          > > kolegami.
          > > Skandaliczne zachowanie uczniów na lekcji w gimnazjum jest wynikiem ich
          > > anonimowości. Czują się pewnie. Ale przede wszystkim dyscyplina na lekcja
          > ch
          > > zależy od nauczyciela lub medod wychowawczych wszystkich nauczycieli w te
          > j
          > > szkole. Ja zawsze dążyłam do wspólnego frontu działań wychowawczych. Młod
          > ym
          > > nauczycielom jest trudno.
          > > Cała klasa nieprzygotowana? Super macie prawo do np, ale za to na następn
          > ej
          > > lekcji zrobimy krótki sprawdzianik z ...... I znowu ze słodką, miłą minką
          > .
          > Nie
          > > wolno pokazać zdenerwowania. No i oczywiście konsekwentnie ten sprawdzian
          >
          > > zrobić. Nie wszyscy uczniowie napiszą na 1 i tym ostentacyjnie dać na jak
          > iś
          > > czas spokój.
          > > Staraj się z nimi do własciwych granic skumplować. Wszyscy na nich narzek
          > ają,
          > > wyzywają od niuków itp. Zaskocz ich. Skomplementuj przynajmniej niektóryc
          > h,
          > > pogadaj z nimi, nawet kosztem lekcji, pokaż, że jesteś po ich stronie, al
          > e do
          > > pewnych granic. Ustępuj, bądź wyrozumiała, ale swoje KONSEKWENTNIE
          > > przeprowadzaj. Rzuć na korytarzu w ich pobliżu (tak, aby któreś z nich
          > > usłyszało)od niechcenia uwagę do którejś koleżanki: "oni wcale nie są tac
          > y
          > źli,
          > >
          > > oni naewt są sympatyczni, dlaczego mają taka fatalną opinę, ja ich lubię"
          > lub
          > > coś w tym rodzaju. Kupisz tym dzieci. A jak Cię zaakceptują to problem z
          > głowy.
          > >
          > > Pożartuj z nimi czasem. Nie bądź suchą i wymagającą nauczycielką. Na to
          > zawsze
          > > masz czas.
          > > Są to moje metody stosowane od wielu lat i naprawdę zdają egzamin. Ucznio
          > wie
          > > mnie lubią, uczą się na miarę swoich możliwości, nigdy nie są chamscy, a
          > jak
          > > się któremu coś wyrwie (często przy mojej prowokacji, bo np . ma zły dzie
          > ń)
          > to
          > > przyjdzie przeprosić. Ale ja też potrafię ucznia przeprosić, albo swoje "
          > złe"
          > > zachowanie obrócić w żart. Spróbuj tak postępować. Nie jest to łatwe, ale
          >
          > daje
          > > bdb efekty. Nie bój się małolatów. POWODZENIA.
          > Dopiero teraz przeczytałam odpowieidź enchantress. Bardzo mi się podobała.
          > Popatrz ile od nas dostałaś dobrych rad. Zastosuj je odpowiednio do sytuacji
          > i młodzieży, a zobaczysz , że będzie po problemie. A ile satysfakcji....
          Poczytaj sobie agę1215 na wątku "1 raz w szkole"
            • kaz_dra Re: OT... kaz_dra, czy mozesz 13.09.04, 19:07
              Ifonko, mogę, ale ja dopiero zaczynam. Pisz tak jak do niedorozwiniętego ucznia
              (tylko w sprawie komputero-internetu!). Czy to znaczy, że mam nie odpisywać
              z cytatatami? A to OT z ... to coś brzydkiego?
              • if_ona Re: OT... kaz_dra, czy mozesz 13.09.04, 19:26
                kaz_dra napisała:

                > Ifonko, mogę, ale ja dopiero zaczynam. Pisz tak jak do niedorozwiniętego ucznia
                >
                > (tylko w sprawie komputero-internetu!).

                Każdy kiedys zaczynał :)) Z przyjemnoscią pomogę :))

                > Czy to znaczy, że mam nie odpisywać
                > z cytatatami?

                Odpowiadając na post poprzedniej osoby masz mozliwośc cytowania jej listu.
                Najlepiej wykasować te fragmenty listu do których sie nie odnosisz - cytowana
                osoba, czy tez inni forumowicze wolą konkretnie wiedzieć, czego się czepiasz :)
                To punkt 2 z netykiety forumowej

                forum.gazeta.pl/forum/1,47474,1617503.html

                >A to OT z ... to coś brzydkiego?

                Nie :)) OT - tzn. Off Topic.. odeszłam od tematu głównego watku i zaznaczyłam to
                w temacie mojego postu :)) To tzw. akronim

                wojtek.onlinesc.net/akronimy.php

                Powodzenia szaleństwach sieciowych :)
                • kaz_dra Re: OT... kaz_dra, czy mozesz 13.09.04, 20:01
                  Aleś się ze mnie uśmiała!Powinnaś mi podziękować, bo w dzisiejszych czasach
                  o szczery śmiech trudno. Ale kretynizm z czasem męczy, więc nie martw się,
                  prawie zawsze byłam pojętną uczennicą.
                  Sama się z siebie uśmiałam. Dzięki za pomoc. I jakby co jeszce nawalę, to
                  działaj, o ile będziesz mieć ochotę.
                  • if_ona Re: OT... kaz_dra, czy mozesz 13.09.04, 21:19
                    kaz_dra napisała:

                    > Aleś się ze mnie uśmiała!Powinnaś mi podziękować, bo w dzisiejszych czasach
                    > o szczery śmiech trudno. Ale kretynizm z czasem męczy, więc nie martw się,
                    > prawie zawsze byłam pojętną uczennicą.

                    Uśmiałam się? Nie rozumiem?

                    > Sama się z siebie uśmiałam. Dzięki za pomoc. I jakby co jeszce nawalę, to
                    > działaj, o ile będziesz mieć ochotę.

                    Działać nie będę, bo to nie moja rola :) W sieci znajdziesz wszystko na temat
                    netykiety :)
    • almost.blue Re: sposoby na trudnych uczniów - propozycje 12.09.04, 20:12
      A ja się właśnie zastanawiam jaki nauczyciel musi być, żeby go słuchali. Np. moja mama - już w okolicach emerytury. Dostała dziś kolejną klasę w gimnazjum w ramach zastępstwa. I na moje pytanie 'i jak tam?' powiedziała: "w porządku. Grzeczni są". Tylko u niej jakimś dziwnym trafem wszyscy są grzeczni i nie przypominam, żeby się jakoś kiedyś skarżyła na uczniów...
        • vecka Re: sposoby na trudnych uczniów - propozycje 16.09.04, 09:44
          Witam,

          uczylam w technikum jakis czas, klasa 30 facetow, mloda nauczycielka i wiecznie
          lecialy jakies teksty typu "kotku", "soreńko", ale za kazdy taki tekst bylo
          pytanie i ocena za odpowiedz.
          Nie da sie opisac jakie mieli glupowate zachowania. Np. kiedys powiesilam mape
          na tablicy i byla mala sala, tak, ze rzad pierwszych lawek stal bardzo blisko
          tablicy. W pierwszej lawce siedzial chlopak, tkory poklepywal kazdego
          podchodzacego do mapy po tylku. Za kazde klepniecie bylo pytanie i ocena,
          oczywiscie niedostateczna. Opamietal sie dopiero przy 4 niedostatecznej i juz
          wiecej takich numerow nie robil.
          Jak ktos mi np. na lekcji sie odwracal albo gadal lub przeszkadzal, to szedl do
          tablicy i cala godzine odmienial czasowniki na tablicy. Czasem mialam ich pod
          tablica np. pięciu. Jak ptrzy tablicy sie zle zachowywali, to zaczynalam
          oceniac ich wiedze i zaraz byl spokoj.
          Kiedys pisałam temat na tablicy i jeden szedl z gabka i rzucial tekst, "o jak
          milo bylo powąchać sorczkę..."-cos w tym stylu, juz dokladnie nie przytocze,
          oczywiscie pytanie i ocena, a jak wzial nieprzygotowanie, to pytanie z
          poprzedniej lekcji i tez ocena. Odechialo sie niekotrym jak zobaczyli, ze beda
          zdawac komis na koniec. Komis zdali, wszyscy przeszli oczywiscie, bo nie bylo
          moim zamiarem oblewac, ale nauczyc ich szacunku. Do komisa musieli sie po
          prostu nieco pouczyc, mieli klopot i tez troche strachu, nie zaszkodzilo tym
          najbardziej opronym.
          Natomiast mysle, ze jeszcze, ze tych grzecznych, ktorzy chca sie uczyc, trzeba
          odpowiednio wynagradzac i byc przede wszytkim sprawiedliwym, bo
          niepsrawiedliwosc dzieci bardzo boli, zwlaszcza jak ktos sie nauczyl i nie
          zostal doceniony.
          Pozdr.
          • kaz_dra Re: sposoby na trudnych uczniów - propozycje 16.09.04, 18:30
            Cześć. Wiesz , podziwiam nauczycielki i do tego młode, które idą do technikum,
            gdzie głównie są uczniowie w najgorszym okresie swojego rozwoju. Ja nawet nigdy
            nie myślałam o technikum, ale zastanawiałam się nad LO. Stchórzyłam! Przede
            wszystkim bałam się chamstwa, na które jestem bardzo nieodporna, i słodkiego
            fałszu potrzebujących dobrej ode mnie oceny dziewczyn. Z perspektywy wiem, że
            przesadzałam, miałam z nimi później nieraz do czynienia i stwierdziłam, że ta
            młodzież nie jest zła przy właściwym jej traktowaniu.
            Myślę,że Twoja metoda w technikum, z grupą wulgarnych (sądzę, że w wiekszości
            na pokaz), "dorosłych" smarkaczy była jedyna. Zresztą z tego co piszesz wynika,
            że efekty były dobre. Jednak nie zazdropszczę Ci tego doświadczenia. Pozdrawiam.
            • vecka Seks 16.09.04, 23:34
              Hej,

              wiesz, wiedzialam, ze bedzie nie najlatwiej, ale ogolnie to milo wspominam
              wiekszosc.U mnie po prostu nigdy nie bylo zlituj sie jak ktos by niegrzeczny i
              za kazda "soreńkę" była murowana pałka, wiec szybko zauwazyli, ze nie oplaca
              sie popisywac przed innymi.
              Rzucali oczywiscie teksty czesto dotyczace seksu itd, wiec najczesciej im cos
              szybko odpowiedzialam tak, zeby inni zaczeli sie smiac z danego
              gościa,najczesciej mowilam pol zartem, ale tak, ze wystaczylo:)
              Jak zaczynali cos o seksie, to kiedys wyjasnilam im, ze seks to sie uprawia, a
              nie sie o nim mowi, a jak sie o nim mowi ciagle w taki sposob i wszytko komus
              sie kojarzy z seksem, to znaczy , ze sie go nie uprawia i ze sie ma na tym polu
              braki i jest sie zdesperowanym:)POskutkowalo na jakis czas...Jak zaczynaja na
              taki temat, to powiedzcie im, ze tylko zdesperowani i niezaspokojeni ciagle o
              seksie mysla...:)
              W gimnmazjum kiedys kazalam im przyniesc ulubione czasopismo, przyniesli jakies
              erotyczne.Wyczytalam tych dwoch dowcipnisiow i kazalam im otworzyc przy calej
              klasie swoje czasopisma na ulubionym artklule, wyjasnic wszytkim czemu akurat
              ich interesuje ten,a nie inny artykul itd..., oczywioscie po niemiecku.
              Skończyło sie jedynkami i wstydem przed klasa, bo wszyscy zaczeli sie smiac.
              Jak mi np.mowili:"Sorenka sie ładnie dziś ubrała...", to szybko
              odpowiadalam: "NO niestety, ale nie dla Ciebie..." i nie wdawac sie w dyskusje,
              ucinac kazdy tekst tego typu.
              Pozdr.
              • kaz_dra Re: Seks 17.09.04, 20:07
                Cześć! Tak. Właśnie metoda ośmieszania przed kolegami jest w takich sytuacjach
                najlepsza. Też ją stosuję, dostosowując do dziecka, bo nawet wśród tych
                dowcipnisiów, są uczniowie delikatni, tak delikatni, że nie akceptowani przez
                grupę i po prostu chcą się wykazać . Myślę, że każda metoda jest dobra, jeżeli
                zdaje egzamin. Najtrudniej dobrać do przypadku. To przychodzi z latami pracy.
                Najwazniejsze, przyjąć, że uczniowie są z gruntu dobrzy, reformowalni ( w
                przeciwieństwie do wielu rodziców ) i stosować wszystkie sbosoby, aby ich
                ukształtować. Seksowne aluzje traktować jak Ty tzn. z przymróżeniem oka,
                wyśmiewająco, "nic, co ludzkie nie jest mi obce", a broń Boże być zgorszoną.
                • roman.gawron Re: Seks 19.09.04, 20:09
                  kaz_dra napisała:

                  > Cześć! Tak. Właśnie metoda ośmieszania przed kolegami jest w takich
                  > sytuacjach najlepsza.

                  A czy w ogóle trzeba reagować werbalnie na takie uwagi, komentować je, odnosić
                  się do nich?
                  Nie wystarczy wymowne spojrzenie głęboko w oczy, wytrzymane do momentu aż
                  delikwent nie opuści wzroku? Poparte ewentualnie solidnym przemaglowaniem przy
                  tablicy?
                  • kaz_dra Re: Seks 19.09.04, 22:04
                    Cześć. Jasne, że tak. Metodę należy dostosować do przypadku. Wymowne , głębokie
                    spojrzenie w oczy potrafi "zdziałać cuda", ale w stos. do uczniów mądrzejszych,
                    chcących się tylko przed grupą wykazać. Nie ma jednej, jedynej metody. Brak
                    reakcji tez jest metodą w niektórych przypadkach skuteczną. Kiedy dziewczynka
                    przybiega do mnie i żali się,że ktoś ją przezywa, czy ciągnie za włosy, to
                    zawsze tłuimaczę, żeby przez jakiś czas nie reagowała.
    • enchantress Re: sposoby na trudnych uczniów - propozycje 20.09.04, 19:40
      Chyba dorwała mnie zła passa :( Uczniowie którzy w tym roku przyszli do
      pierwszej klasy gimnazjum jak do tej pory "nie dali mi sie okiełznąć". Kilku
      owszem uspokoiło się, ale to niewielu w porównaniu z poprzednimi rocznikami.
      Próbuję tego co zwykle (pisałam wyżej), ale to jak narazie nieskutkuje...Prawie
      jedna trzecia "nowych" uczniów nie potrafi pisać, czytać ze zrozumieniem,
      słuchać, skupić się na omawianym temacie. Staram sie wypróbować wszelkie metody
      stosowane na lekcjach, aby zachęcić ich do pracy. Pogadanka odpada, bo
      rozmawiają tylko ze sobą (nie na temat lekcji), praca z podręcznikiem odpada
      (nie rozumieją tego co czytają), burza mózgów odpada (nie chce im się myśleć),
      metoda projektu (a co to takiego?), wykład i pisanie gotowych notatek (musiałam
      spróbować) odpada - nie nadąża połowa klasy. Zgiełk, rumor, szepty, zaczepki
      słowne - aby tylko nic nie robić. TO STRASZNE :( W tym tygodniu przygtowałam
      pracę w grupach na punkty i następnie na oeny. Przez weekend przygotowałam
      karty pracy dla klas pierwszych i drugich - zobaczymy może w małych
      grupkach "coś" wyjdzie. Zdaję sobie sprawę, że też może być hałas, ale może
      będzie on twórczy?
      • kaz_dra Re: sposoby na trudnych uczniów - propozycje 20.09.04, 20:09
        W pierwszej klasie gimnazjum w większości szkół są takie problemy. Nowe dzieci
        czują się anonimowo, klas na ogół jest wiele, więc w pierwszych miesiącach to
        wykorzystują.
        Mam pewien sposób na zmuszenie uczniów do uwagi na lekcjach. Na poczatku
        tłumaczę im swoje zasady, a w tym, że każdą ocenę mogą do 2 tyg. poprawić, poza
        jedną - za uwagę na lekcji. Mówię ,że wiem, iż uczeń nie może zawsze, na każdej
        lekcji 40 min uważać, ale ja tę uwagę będę sprawdzać. Jeżeli komuś przytrafi
        się sporadycznie nie uważać, to ja to zrozumiem. I od następnej lekcji co jakiś
        czas zadaję pytanie "niepewnym" uczniom: "o czym przed chwilą mówiłam?", "jakie
        było ostatnie polecenie?" itp Dziecko nie wie - to w odpowiedniej rubryce
        w dziennku 1 (ta nie do poprawienia). Działa na większość wspaniale, a jak
        większośc pojmie, że tylko sobie szkodzą, to pozostali z czasem też zrozumieją.
        Może jednego, czy dwóch niereformowalnych nie uda Ci się (pardon) "wytresować"
        (nie miałam takiego przypadku). Ale to zadatki na repetentów.
      • krasnoludek_zadyszek Re: sposoby na trudnych uczniów - propozycje 20.09.04, 20:52
        Ojoj, wspojczuje... Ale pewnie zla passa minie, musi minąć!
        Ja z pierwszakami z LO (na razie, odpukać) nie mam problemów - wystarczyło
        zrobić sobie dobre publicity, czyli namówić koleżankę, żeby na zielonej szkole w
        pierwszym tygodniu nauki odpowiednio ich postraszyła moją skromną osobą:)) W
        wyższych klasach bywa różnie, odczuwam szczerze mówiąc pewnien dyskomfort
        wrzeszcząc na 18latków jak na przedszkolaki albo stawiając im jedynki bo nie
        potrafią powtórzyć mojego zdania. W sumie realizuję metodę "nie chcesz się uczyć
        - to nie", tzn. nikogo nie zmuszam, nie reaguję na czytanie książki na lekcji,
        sprawdzam wiedzę. Jeśli prace domowe są oddane w terminie, klasówki OK, uczeń
        się czasem zgłasza i mówi coś mądrego, nie potrzebna mi jego 100% uwaga. Może
        powinnam wprowadzić większy rygor, ale nie muszę na lekcji krzyczeć, a mogę
        dzięki temu pożartować i jest OK.
          • krasnoludek_zadyszek Re: sposoby na trudnych uczniów - propozycje 21.09.04, 19:47
            kaz_dra napisała:

            > Cześć Zadyszku! Bardzo podoba mi sie pomysł z publicity na ziel. szk. Będę
            > stosować.

            Miło mi:)) polecam też wyjątkowo obrzydliwą, ale skuteczną, gdy inne rzeczy
            zawiodą metodę odpowiedzialności zbiorowej:
            ja: - poproszę pana X. na pierwszą ławkę.
            X: nie (albo udaje, że nie słyszy)
            ja: na pewno nie?
            X (naiwne chłopię nie przeczuwające spisku): nie (vel niezrozumiałe milczenie)
            ja (z diabelskim chichotem): No to wszyscy piszemy kartkóweczkę, żeby ucczić
            niesuberdynację pana X...
            Gwarantuję, że cała klasa przesadzi mi go wtedy tam gdzie chcę błyskawicznie.
            Zawsze działa.
            • kaz_dra Re: sposoby na trudnych uczniów - propozycje 21.09.04, 22:14
              Ha! Myślisz, że ja tej metody nie stosuję?:))))) Jest dobra w większości
              wypadków, ale tych mniej dokuczliwych. W poważniejszych sprawach można się
              przejechać. Przydarzyło się to koleżance, skończyło w kuratorium. Może miała
              pecha do rodziców tej klasy. Zrewsztą każdą metodę trzeba dostosować do
              przypadku.
              • cichy_gd Re: sposoby na trudnych uczniów - spostrzeżenia 22.09.04, 10:55
                Tak sobie czytam po kolei wasze posty i nasuwają mi się coraz to nowe refleksje.
                Nie jestem co prawda nauczycielem i nie mogę się z wami podzielić
                doświadczeniami z całą klasą często rozjuszonych nastolatków. Mam jednak wielu
                znajomych w tej branży i sam obracam się w towarzystwie obfitującym w tychże
                nastolatków.
                Solidaryzuję się z wami, ponieważ również zajmuję się nauczaniem - tyle że nie
                w szkole, a w formie korepetycji z matematyki, fizyki, chemii i języka
                angielskiego. Jestem jeszcze studentem, który bardzo pragnie te studia
                skończyć. Korepetycjami zajmuję się od ok. czterech lat, od momentu gdy
                zdesperowany poszukiwałem wciąż bezskutecznie pracy, która pozwoli mi
                kontynuować studia. Wtedy to uświadomiłem sobie, że przecież nigdy nie miałem
                problemu z wytłumaczeniem komukolwiek zagadnienia z w/w przedmiotów. I tak to
                się zaczęło. Muszę powiedzieć, że przez "moje ręce" przewinęło się grubo ponad
                stu uczniów i uczennic. Miałem przez to okazje poznać cały wachlarz osobowości -
                zarówno uczniów jak i ich rodziców. Miałem też wiele okazji poznać postawy
                rodziców względem nauczycieli oraz sposoby rozmowy rodzica ze swoim dzieckiem
                na ten temat.
                Muszę stwierdzić, że w bardzo wielu przypadkach mocno podejrzewam (w głównej
                mierze) właśnie rodziców o stan wychowania i kulturę swoich pociech. Otóż
                często to właśnie oni są ignorantami nie mającymi pojęcia o zawodzie
                nauczyciela i warunkach panujących w szkołach powszechnych. Często w obecności
                dziecka oskarżają nauczycieli (nawet używając nieparlamentarnego słownictwa) o
                brak wiedzy, głupotę i niekompetencję. Dla dziecka w tym momencie traci
                znaczenie coś takiego jak szacunek do nauczyciela i jego autorytet jako
                wychowawcy. Nie jest możliwe, aby dziecko was szanowało skoro rodzic tego nie
                robi. Dlatego często nie dość że siłujecie się z uczniami, to musicie to robić
                również z ich rodzicami, co często kończy się nawet skargami w kuratorium
                oświaty. Rodzice zamiast dyscyplinować ucznia - swoje dziecko, próbują pouczać
                i dyscyplinować nauczyciela uważając siebie za wzorowych pedagogów i nie
                dostrzegając swoich błędów. Często nawet przyczynę skutków swoich błedów
                upatrują w szkole i w nauczycielach. Jest to zjawisko coraz powszechniejsze.
                Jako nauczyciele napewno doskonale wiecie, że nie jest problemem wyczucie, czy
                uczeń nie jest przygotowany, bo miał z tym po prostu problem, czy też
                zlekcewaył sobie sprawę. Otóż często spotykam się z przypadkami, gdzie
                ewidentnie widzę, że uczeń/uczennica po prostu ma gdzieś naukę i nie opanowa(a)
                nawet podstaw danego przedmiotu, co uniemożliwia zrozumienie bardziej
                zaawansowanych rozdziałów. Jednak cały czas obstaje przy wersji, że to wina
                nauczyciela, bo nie potrafił, albo nie wytłumaczył tego zagadnienia. Najgorsze
                jest to, że rodzic się z tymże uczniem zgadza i go popiera (nie znając przecież
                przebiegu lekcji i osoby nauczyciela) roszcząc pretensje do pedegoga. Uczeń
                często używa argumentu, że "jak to jest że na lekcji nic nie zrozumiał, a tutaj
                jest wszystko jasne". Jednak próbuję wytłumaczyć zarówno uczniowi jak i
                rodzicowi że nauczyciel musi wielokrotnie bardziej podzielić swoją uwagę na
                wieloosobową klasę co implikuję konieczność intensywnej uwagi ucznia podczas
                lekcji. Jeżeli tej uwagi nie ma, to nie jest to wina nauczyciela. Jednak te
                tłumaczenia skutkują tylko w nielicznych przypadkach i wydaje się że po prostu
                jest wygodniej krytykować nauczyciela, niż rozmawiać ze swoim dzieckiem (co
                wymaga czasem niemałego wysiłku). Dlatego tumaczyłbym te postawy po prostu
                wewnętrzną chęcią rodzica pójścia na łatwiznę i obarczenia swoim obowiązkiem
                kogoś innego.
                Troszkę się rozpisałem, choć jest to kropla w morzu mioch spostrzeżeń, jednak
                na tym poprzestanę, abym nie stał się nudziarzem tego forum.
                Zapraszam do dyskusji.
                Pozdrawiam. Robert
                • kaz_dra Re: sposoby na trudnych uczniów - spostrzeżenia 22.09.04, 15:10
                  Cześć Robercie. Sądzę, że wszyscy się podpiszą pod Twoją wypowiedzą.
                  Kiedy się zaczyna dyskusja w pokoju naucz. na temat niesfornego ucznia
                  (delikatnie określając), zawsze mówię : " to nie jego wina, to wina jego
                  rodziców". Dziecko nigdy nie jest winne, winni są zawsze rodzice nieporadni,
                  niezainteresowani, zapracowani, pijący i łajdaczący się. Dziecko ma prawo robić
                  błędy. Jeżeli nie ma poparcia w wychowaniu z domu rodzinnego, to nie jesteśmy
                  w stanie nic zdziałać ( w większości przypadków).
                  Kiedy ja wracałam ze szkoły do domu i wygadywałam na nauczyciela, dostawałam
                  podwójną karę.
                  Przy każdej okazji tłumaczę rodzicom, aby nie krytykowali przy dziecku nawet -
                  ich zdaniem - najgorszego nauczyciela. Podyskutować mogą sobie z nauczycielem,
                  wych., dyrektorem , czyli w gronie dorosłych.
                  Każde normalne dziecko podchwyci okazję do zwalenia winy na nauczyciela, to
                  jasne, ale nam uniemożliwiające pracę zawodową. Niestety, większość rodziców
                  tego nie rozumie, idą na łatwiznę, krzywdząc tak swoje własne, podobno kochane
                  dziecko.
                  • cichy_gd Re: sposoby na trudnych uczniów - spostrzeżenia 22.09.04, 20:08
                    kaz_dra napisała:
                    > Kiedy ja wracałam ze szkoły do domu i wygadywałam na nauczyciela, dostawałam
                    > podwójną karę.

                    Dokładnie tak było i to nie tylko w Twoim przypadku.Nie chciałem tylko już bardziej rozwlekać swojego postu.
                    Ale teraz jest przecież "wychowanie bezstresowe" i UE.
                    Musimy przecież dorównać poziomem do sąsiadów. Hahaha. To oczywiście ironicznie powiedziane. To oni muszą do nas dorównać. Mam kupę rodziny i znajomych w Niemczech. O ZGROZO! Ich poziom jest, nie obrażając ich i delikatnie mówiąc, żaden. Moja kuzynka w wieku 18 lat nie wie jak rozwiązać równanie typu
                    (x-2)(x+5)=0. I to nie jest wcale wyjątek, tylko reguła. A u nas takie reguły zaczynają powoli panować. To jest jak walka z wiatrakami, ale osobiście nie tracę nadziei i nie rezygnuję z mojej, nazwałbym to: naukowo-pedagogicznej krucjaty. Choć czasem ręce opadają i chęci wygasają.
                    Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedź.
                    Robert
                    • ma_la1 Re: sposoby na trudnych uczniów - spostrzeżenia 25.09.04, 12:39
                      anulex napisała:

                      > Zgadzam sie, ze bardzo czesto rodzice nieslusznie krytykuja nauczyciela przy
                      > dziecku. Uwazam jednak, ze sa sytuacje, kiedy jest to niezbedne. Zdarza sie,
                      ze
                      >
                      > nauczyciel jest bardzo niesprawiedliwy, chamski. Trudno wtedy wmawiac
                      dziecku,
                      > ze wszystko jest ok.

                      Obstaję przy przedmówcach. Dyskusja z dzieckiem nawet na temat najgorszego pod
                      każdym względem nauczyciela jest b. niekorzystna wychowawczo. Taką dyskusję
                      należy uciąć, a sprawę załatwiać z danym nauczycielem lub jego zwierzchnikami.
                      Utwierdzanie dziecka, że nauczyciel jest beee, może zaszkodzić dziecku.
                      Oczywiście powyższe nie może być stosowane w skrajnych przypadkach, ale to
                      wyjątek.
                      • anulex Re: sposoby na trudnych uczniów - spostrzeżenia 25.09.04, 12:54
                        Mialam bardzo wredna nauczycielke od matematyki. Lubila obrazac uczniow. Kiedys
                        rozwiazywalam zadanie (dobrze) i musialam przy tym przechodzic od tablicy do
                        tablicy. Kobieta podsumowala "jesli ktos nie ma w glowie, to ma w nogach".
                        Wlasciwie, to to nie jest skrajny przypadek. Coz, moze jestem przewrazliwiona,
                        ale poczulam sie naprawde dotknieta.

                        Mama powiedziala mi wtedy, ze wspolczuje i ze nauczycielka nie miala prawa w
                        ten sposob sie do mnie odnosic. Jak Twoim zdaniem powinna zareagowac?
                        • ma_la1 Re: sposoby na trudnych uczniów - spostrzeżenia 25.09.04, 16:33
                          Masz rację. Ale to też zależy od domu, od sposobu rozmowy z dzieckiem. Na te
                          sprawy nie ma reguły, jednak ogólnie podtrzymuje swoje.
                          Czy Twoja mama nie wzięła pod uwagę tego, że Ty jak wiele dzieci konfabulujesz,
                          bronisz się przed wymówkami za złą ocenę? ( nie dotyczy to Ciebie tylko
                          przypadku).
                          • anulex Re: sposoby na trudnych uczniów - spostrzeżenia 25.09.04, 21:38
                            Dlatego napisalam, ze czesto zdarza sie, ze rodzice nieslusznie krytykuja
                            nauczyciela przy dzieciach :) Dodam, ze tak jest wlasciwie w wiekszosci
                            przypadkow. Nie moge sie tylko zgodzic, ze rodzice, pomijajac przypadki
                            ekstremalne (rozumiem, ze chodzi tu o molestowanie, bicie), ZAWSZE powinni
                            przed dzieckiem stawac po stronie nauczyciela. Uwazam, ze w sytuacji, ktora
                            opisalam (kiedy rodzic ufa dziecku i ma w tym racje), nalezy skrytykowac
                            zachowanie nauczyciela. Trudno mi ocenic, co powinien zrobic rodzic, ktory nie
                            moze zaufac swojej latorosli... Nie wiem.
    • rom50 Re: sposoby na trudnych uczniów - propozycje 25.09.04, 20:56
      Przeczytałem kilka uwag na temat pracy z trudnymi uczniami. Wszystkie, które
      czytałem były trafne i świadczą o doświadczeniu nauczycieli.Dorzucę więc garść
      uwag. Myślę, że trudnych dzieci to nie ma, są za to trudni rodzice i czasem
      nauczyciele. Wystarczy się przejść po korytarzu w czasie lekcji i od razu
      słychać, gdzie toczy się lekcja, a gdzie nie. To znaczy, gdzie nauczyciel ma
      coś uczniom do powiedzenia i oni słuchają, a gdzie nie. W momencie gdy
      uczniowie nie uważają można mówić trochę ciszej i po chwili zapytać gadułę o
      coś związanego z lekcją i jeżeli nie odpowie to sypnąć 1 za brak pracy na
      lekcji. Najważniejszą jednak zasadą jest konsekwentne potępowanie. Uczniowie
      potrafią to docenić.Mógłbym jeszcze tak długo, ale cennych uwag jest wyżej sporo
      więc starczy. Życzę powodzenia.
      • warum Re: sposoby na trudnych uczniów - propozycje 26.09.04, 13:03
        Nie jestem nauczycielem, ale mam dzieci w szkole. Przeczytalam tu interesujaca
        mnie strone - jak To widzi nauczyciel. I padly rozne propozycje, ale zabraklo
        mi jednej podstawowej kwestii- dlaczego nauczyciele probuja znalezc uniwersalna
        metode na niepokornych uczniow, przeciez kazdy uczen to indywidualnosc i mimo
        zaklasyfikowanie go do jakiejs "typowej grupy" to on jest niepowtarzalnym
        czlowiekiem, ktoremu szkola powinna: 1. pomoc wyjsc na prosta w zyciu
        2.nauczyc go bycia ciekawym swiata przez nauke 3.nauczyc go akceptowanego przez
        spoleczenstwo zachowania. Skoro dom nie nauczyl to szkola powinna!. Nie
        narzekajcie na braki czy bledy wychowacze rodzicow, bo satysfakcje powinniscie
        miec Panstwo dopiero jak "poprawicie" czlowieka, a nie jak "sukcesem" jest
        ilosc dobrych uczniow przyjetych do szkoly, czy przyjetych na studia . Wiecej
        rozpoznania psychologicznego / niezaleznie od przedmiotu jakiego nauczacie/z
        kim macie do czynienia to i medoda skuteczna sie znajdzie. Pozdrawiam
        szczegolnie tych, ktorzy dostosowuja metode do jednostki, bo ...
        odpowiedzialnosc zbiorowa, to wygodna metoda tylko dla jednej ze stron
        konfliktu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka