bambolina1
25.09.04, 22:39
witam!fajnie ze jest takie forum:)
ucze w gimnazjum i jak wiadomo zawsze musi sie znalezc kilku 'niesfornych'
uczniow!! na kazde zadane pytanie powtarzaja :nie wiem, nie umiem, nie pojde
itd!!jeden jest szczegolnie 'niesforny'!wszystkie polecenia, zadania traktuje
albo parsknieciem, albo jakims komentarzem!! inny zas zachowuje sie jak
prawdziwe dziecko, demonstracyjnie obraza sie, tzn zaklada rece i podnosi
glow wysoko i mowi: nie wiem itd!! w sumie umiem sobie z nimi poradzic,
jestem mloda i nie krzycze na nich, raczej jestem 'chamsko mila', czesto
im 'dowale' (uzywajac ich jezyka),ale jest to na prawde meczace, gdy musze co
jakis czas zwracac uwage by usiadl prosto, odpowiadal itd!juz nawet
przestalam reagowac!powiedzialam ze bede ich tak dlugo pytac az sie naucza i
nastawiam tyle jedynek az bedzie trzeba dokleic kartke w dzienniku! nie chce
isc do dyrektora jeszcze!! poza tym na poczatku zapowiedzialam ze
odpowiedzialnosc za zle zachowanie ucznia bedize ponosic cala klasa w postac
dodatkowych cwiczen lub kartkowek!!
moje pytanie brzmi czy dobrze robie?czy moze sa inne sposoby!chcialabym
zaznaczyc ze czytalam posty do podobnego tematu,ale tutaj nawet nie ma mowy o
rozmowie,bo ich nie interesuje, wlasciwie oni nie maja pojecia co to sa ich
obowiazki!!pozostawianie po lekcji tez odpada!!czy ktos moze ma jakis inny
sposob??
pzdr i dziekuje za wszelkie propozycje