niesforny uczen....

25.09.04, 22:39
witam!fajnie ze jest takie forum:)

ucze w gimnazjum i jak wiadomo zawsze musi sie znalezc kilku 'niesfornych'
uczniow!! na kazde zadane pytanie powtarzaja :nie wiem, nie umiem, nie pojde
itd!!jeden jest szczegolnie 'niesforny'!wszystkie polecenia, zadania traktuje
albo parsknieciem, albo jakims komentarzem!! inny zas zachowuje sie jak
prawdziwe dziecko, demonstracyjnie obraza sie, tzn zaklada rece i podnosi
glow wysoko i mowi: nie wiem itd!! w sumie umiem sobie z nimi poradzic,
jestem mloda i nie krzycze na nich, raczej jestem 'chamsko mila', czesto
im 'dowale' (uzywajac ich jezyka),ale jest to na prawde meczace, gdy musze co
jakis czas zwracac uwage by usiadl prosto, odpowiadal itd!juz nawet
przestalam reagowac!powiedzialam ze bede ich tak dlugo pytac az sie naucza i
nastawiam tyle jedynek az bedzie trzeba dokleic kartke w dzienniku! nie chce
isc do dyrektora jeszcze!! poza tym na poczatku zapowiedzialam ze
odpowiedzialnosc za zle zachowanie ucznia bedize ponosic cala klasa w postac
dodatkowych cwiczen lub kartkowek!!
moje pytanie brzmi czy dobrze robie?czy moze sa inne sposoby!chcialabym
zaznaczyc ze czytalam posty do podobnego tematu,ale tutaj nawet nie ma mowy o
rozmowie,bo ich nie interesuje, wlasciwie oni nie maja pojecia co to sa ich
obowiazki!!pozostawianie po lekcji tez odpada!!czy ktos moze ma jakis inny
sposob??
pzdr i dziekuje za wszelkie propozycje
    • kaz_dra Re: niesforny uczen.... 26.09.04, 17:21
      A czy próbowałaś z tym "najgorszym" porozmawiać indywidualnie? Jeśli nie to
      spróbuj. Musisz go złapać tak, aby inni nie widzieli i abyście byli sami i w
      spokoju. Zapytaj, dlaczego tak się zachowuje. W zalezniości od odpowiedzi
      pokieruj rozmową, ale poważnie, "dorośle". Rozstań się z nim w zgodzie,
      powiedz,że liczysz na jego pomoc itd. Może się uda? Jak jego ustawisz do siebie
      pozytywnie , to z tą resztą pójdzie lepij, może on Ci pomoże. Życzę rozwiązania
      problemu w jakikolwik sposób. Może w pewnym momencie "wydorośleją". Tylko kiedy?
      • bambolina1 dzieki kaz_dra:) 26.09.04, 17:42
    • rom50 Re: niesforny uczen.... 26.09.04, 19:24
      Myślę, że karanie całej klasy za jednego, czy dwóch uczniów jest niwłaściwe.
      Proponuję raczj uczniów tych zlekcoważyć, potraktować brakim uwagi, w pewnym
      sensie wyalienowć. Myślę, że bardzo szybko zechcą do klasy dołączyć i przestaną
      z siebie robić idiotów. Warto przemyśleć też, czy nie opłacałoby się w jakiś
      sposób słownie, delikatnie i w sposób nie agresywny, niezbyt wyrąźny, aluzyjny
      na ich temat się wypowiedzieć na forum klasy. W tym jednak wypadku byłbym
      jednak bardzo ostrożny, bo rezultat może być odwrotny.Przede wszystkim jest tu
      potrzebne pedagogiczne wyczucie, a to przychodzi z wiekiem. Pozwalam sobie na
      uwagi, bo mam już za sobą 40 lat pracy i mogę powiedzieć, że problemów z
      młodzieżą nie mam. Życzę powodzenia.
      • bambolina1 Re: niesforny uczen.... 27.09.04, 22:57
        dziekuje za wszelkie uwagi, gdyz nie mam takiego doswiadczenia jak Pan!
        oczywiscie czasami lekcewaze, robie rozne aluzje,ale w klasie jest tylko 8 osob
        wiec nawet zachowanie jednego ucznia bardzo przeszkadza, po prostu 'rozwala'
        lekcje! z tym wyalienowaniem to bedize trudno, bo jeden z chlopakow nie zdal i
        jest, z tego co udalo mi sie zauwazyc' jakims wielkim 'autorytetem' dla reszty
        klasy!ogolnie jest tam kilku chlopakow,ktorym wiekszosc nie chce podskoczyc!!
        w sumie zgadzam sie ze karanie calej klasy jest niewlasciwe, ale ja ucze jezyka
        angielskiego i z wlasnego doswiadczenia wiem jak bardzo sa potrzebne
        cwiczenia,a tych jest zdecydowanie za malo na lekcji wiec maja dodatkowa
        praktyke:)
        pozdrawiam
        • gaya1 Re: niesforny uczen.... 28.09.04, 14:57
          Doświadczenie - ważna rzecz, ale wielu nauczycieli z doświadczeniem też sobie
          nie radzi z tzw. trudnymi przypadkami.
          Jeśli w klasie masz 8 osób i nie potrafisz nad nimi zapanować na tyle, aby
          poprowadzić lekcję, to nie jest dobrze. Popytaj innych nauczycieli, czy mają z
          tą niesforną grupą podobne problemy, choć jak znam życie, niektórzy wcale się
          do tego nie przyznają, bo się wstydzą, a naprawdę nie ma czego.
          Idź do dyrektora i powiedz mu o swoich kłopotach oraz o chwilowym braku pomysłu
          na rozwiązanie tego problemu. Poproś go, aby towarzyszył Ci na następnej
          lekcji, być może przy nim nie będą rozrabiać. Niech dyrektor użyje tu swojego
          autorytetu. Ponadto poproś do szkoły rodziców tych storzeń i wyjaśnij im, że
          praca w takiej atmosferze jest po prostu niemożliwa i nie rokuje dobrze na
          przyszłość. Zrób to, zanim uczniowie wsadzą Ci na głowę kosz na śmieci.
          Przeczytaj dokładnie wszelkie szkolne dokumenty (statut, obowiązki ucznia, ich
          prawa, co tam macie)i w rozmowie z uczniami posługuj sie odpowiednimi
          paragrafami, to czasem sprowadza ich na ziemię, ale przede wszystkim daje Ci
          argumenty (mam nadzieję, że wewnętrzne dokumenty macie rozsądne, bo z tym też
          bywa różnie).
          Pozdrawiam, życzę wytrwałości i siły spokoju.
          • kaz_dra Re: niesforny uczen.... 01.10.04, 18:40
            gaya1 napisała:

            >> Idź do dyrektora i powiedz mu o swoich kłopotach oraz o chwilowym braku
            pomysłuna rozwiązanie tego problemu. Poproś go, aby towarzyszył Ci na następnej
            > lekcji, być może przy nim nie będą rozrabiać. Niech dyrektor użyje tu swojego
            > autorytetu.
            *** Tak. Zgoda, ale dyrektor użyje swojego autorytetu tylko na tej jednej
            lekcji. Na nastepnej znów problem powróci.

            >Ponadto poproś do szkoły rodziców tych storzeń i wyjaśnij im, że
            > praca w takiej atmosferze jest po prostu niemożliwa i nie rokuje dobrze na
            > przyszłość.

            *** Poproś NA LEKCJĘ, niech zobaczą jak zachowują się ich latorośle (szkoda, że
            nie ma ukrytej kamery). Można zrobić tzw. lekcję otwartą dla rodziców, nie
            uprzedzając ich o problemie, a mówiąc, że np. "chcałabym abyście państwo
            zobaczyli, jakie postępy robią wasze dzieci". Chodzi o to, aby nie uprzedzili
            dzieci, że chodzi o zachowanie.

            > Zrób to, zanim uczniowie wsadzą Ci na głowę kosz na śmieci.

            *** Myślę, że w tym przysłowiowym koszu na głowie tkwi problem. Czy nauczyciel
            z "iskrą Bożą" pozwoli na taka sytuację????? Młody nauczyciel ma prawo do
            problemów z dyscypliną, ale jeżeli minie kilka lat pracy zawodowej,
            a nauczyciel nie radzi sobie z uczniami, to ... powinien (moim zdaniem) zmienić
            zawód. Po prostu nie jest w stanie ich niczego nauczyć, bo co dziecko może
            wynieść z hałaśliwej lekcji? Miałam kilka razy pytanie od bdb i db uczniów ( po
            stwierdzeniu złych ocen z jakiegoś przedmiotu): " ale co mamy zrobić, skoro jak
            pani tłumaczy, to jest taki hałas w klasie, że my nic nie słyszmy i nie
            rozumiemy".
            Mamy teraz taką "gwiazdę" szkolną (kl.4), z którą są nieprawdopodobne problemy.
            Nie wspomnę,że z rodzicami jeszcze gorsze. Otóż Jacuś klnie, chodzi po klasie,
            wykłóca sie z kolegami, nauczycielce potrafi powiedzieć :"odczep się głupia
            babo" itp. Ale nawet na niego znaleźliśmy sposób : tylko po dobroci
            (jakakolwiek agresja ze str. dorosłego wyzwala w nim najgorsze odruchy),
            chwalić, rozmawiac iindywidualnie np, po lekcji z uśmiechem i prosząc, aby
            w przyszłości ..., dać 5 za "bele co", czsem przytulić, okazać czułość jakiiej
            on nie ma w domu. Zdaje egzamin. Na lekcjach dostaje zawsze indywidualne
            zadanie i jest za nie "odpowiedzialny". Choć Jacusia mamy wszyscy po dziurki od
            nosa, to od 4 lat b. się poprawił. Praca nad nim tym bardziej się opłaca, że
            jest to dziecko inteligentne. Tylko ten dom rodzinny ..., z którego czerpie
            wzorce... :(((
    • agapaz Re: niesforny uczen.... 01.10.04, 23:59
      Sądzę, że powinnaś porozmwiać z pedagogiem lub psychologiem, o ile tacy są w
      szkole. Czasami agresywne i nonszalanckie zachowanie dziecka może być
      spowodowane chęcią ukrycia problemów domowych lub sposobem na odreagowanie. Gdy
      mam problemy z uczniem , staram się rozmawiac z wychowawcą, z psychologiem, z
      uczniem , z rodzicami. Próbowałam różnych metod, ale najlepsza okazała
      się "marchewka", stosowana , rzecz jasna z wyczuciem, natomiast stawianie
      sprawy na ostrzu noża nie tylko nie rozwiązywało problemu, ale pogarszało
      sytuację. Pozdrawiam
Pełna wersja