a jak reagujecie....

28.09.04, 20:48
jak reagujecie kiedy:
1)uczeń skarży się/ narzeka na innego nauczyciela?
2) skarży się a wy wiecie, że ma rację?
    • venilia Re: a jak reagujecie.... 28.09.04, 22:56
      Oj, ciężka sytuacja, szczególnie punkt 2. Jeśli to uczeń z mojej klasy
      wychowawczej, próbuję dowiedzieć się czegoś więcej, w razie potrzeby obiecuję
      rozmowę. Zresztą przez ostatnie 2 lata "walczyłam" z pewną panią od przedmiotu
      bardzo ważnego, dzieci się skarżyły, że pani kwiatki na lekcji podlewa, spóźnia
      się po 20 minut badź w ogóle nie przychodzi (!!!), rodzice narzekali, że dzieci
      nic się nie nauczyły. Rozmawiałam z panią, sprawa dotarła nawet do dyrekcji. W
      tym roku ta pani już w mojej klasie już nie uczy. Szczerze mowiac, ja sie w ten
      konflikt za bardzo nie mieszałam, rodzice zalatwiali sprawe sami, ja w zasadzie
      tylko ich wysluchiwalam. Faktem jest jednak, że pani ta już mi nawet na "dzień
      dobry" nie odpowiada... No cóż... A wracając do tematu - zawsze dziwnie się
      czułam, gdy uczniowie mówili, co się dzieje na lekcji, a ja wiedziałam, że to
      prawda (pani ta wyczynia te rzeczy od X lat w szkole).
      • kaz_dra Re: a jak reagujecie.... 29.09.04, 17:53
        To znowu ja. Postąpiłaś b. roztropnie.
        Mam pytanie. A co dyrektor? I odpowiadam: dyrektor nic nie może. To jest dla
        mnie paranoja, że dyr. nie może zwolnić nielubianego i złego naucz. Sądzę , że
        z tą panią i inne klasy miały konflikt.
        • venilia Re: a jak reagujecie.... 29.09.04, 17:58
          Witaj!
          Trafnie to ujęłaś. Dyrektor nie może nic. Problemy są także z innymi klasami,
          co roku zmieniają tej pani klasy, bo uczniowie i rodzice się skarżą. Dyrektor,
          a w zasadzie wicedyrektor, bo to zespół szkół rozkłada ręce. Co gorsza, pani ta
          jest ciągle mianowana do nagród, bo... prowadzi interesujące kółko
          pozalekcyjne, zdobywa nagrody (celowo nie napiszę jakie, licho nie śpi, kto
          wie, kto nas czyta...). Dla mnie to paranoja.
    • kaz_dra Re: a jak reagujecie.... 29.09.04, 17:47
      almost.blue napisała:

      > jak reagujecie kiedy:
      > 1)uczeń skarży się/ narzeka na innego nauczyciela?

      ***Jeżeli nie ma racji to rozmawiam, tłumaczę, przekonuję, że jest w błędzie. I
      w zalezności od ucznia i sytuacji, tłumaczę,że np. nieładnie mówić o kimś na
      forum całej klasy, bo tak tworzą się plotki. Zresztą jeżeli to jest przy
      innych, t0 wszystkim tłumaczę. To jest stosunkowo proste. Trudniej gdy....

      > 2) skarży się a wy wiecie, że ma rację?

      Tu trzeba lepszej dyplomacji niż u naszych polityków (dużo lepszej!!! :)))
      Np uczniowie opowiadają,że p. XX na lekcjach nie tłumaczy, że nic nie
      rozumieją, że jest niesprawiedliwa itp. Robię, co mogę,ąby wyjść rozsądnie
      z sytuacji. Staram się im "nie uwierzyć", lub jakoś tłumaczyć, o ile to
      w ogóle możliwe. Czasem udaje mi się niepostrzeżenie zmienić temat, albo uciąć
      dyskusję, bo musimy dzisiaj coś tam jeszcze zrobić.
      Jeżeli sytuacja jest jednoznaczna mówię: "a co wy do mnie z tym przychodzicie,
      porozmawiajcie sobie od serca z p. XX, powiedzcie jej jakie macie problemy,
      poproscie grzecznie o odpowiedź, rozwiązanie problemów itd" Jeżeli to już
      próbowali zrobić bez rezultatu, a niestety w przypadkach pań XX jest to prawie
      regułą,przypominam ,że mają wychowawcę, samorząd uczniowski.
      Zawsze w każdej z obu sytuacji natychmiast rozmawiam z pp.XX i YY, mówiąc o
      problemie, a broń Boże o klasie, która ten problem ma. Na ogół p. XX i tak nie
      pojmie, nie zareaguje, będzie wściekła .
      Natomiast osoba z I przypadku (YY), znając problemy dzieci i ich odczucia na
      ogół bierze sobie do serca sytuację i po prostu uważa na swoje np reakcje.
      Jestem b. wdzięczna koleżankom, jeżeli powtarzają mi jakie dzieci mają odczucia
      w stos. do mnie. Natychmiast z nimi indywidualnie lub "klasowo" rozmawiam, Jak
      nawaliłam to potrafię przeprosić, wytłumaczyć. Daje mi to kolejny atut
      wychowawczy i nigdy nie skończyło się fochami, zawsze uśmiechem i pełnym
      zrozumieniem.
    • enona Re: a jak reagujecie.... 29.09.04, 18:05
      W mojej szkole dyrektor chodzi w takim wypadku na hospitacje, a także bierze
      pod uwage wypowiedzi uczniów /one zawsze do niego dochodzą/ i zwalnia takich
      nauczycieli /zdarza się, że w trakcie roku szkolnego /umowy są nie dłuższe niż
      rok, a szkoła jest publiczna.
      • kaz_dra Re: a jak reagujecie.... 29.09.04, 20:04
        enona napisała:

        > W mojej szkole dyrektor chodzi w takim wypadku na hospitacje, a także bierze
        > pod uwage wypowiedzi uczniów /one zawsze do niego dochodzą/ i zwalnia takich
        > nauczycieli /zdarza się, że w trakcie roku szkolnego /umowy są nie dłuższe
        niż rok, a szkoła jest publiczna.
        *** Tak to jest sposób jedyny, ale dotyczy tylko nauczyciela na stażu, któremu
        można zrobić krzywdę, zwalniając po roku. Mam kolezankę w pracy, która w I roku
        pracy była niestrawna dla dzieci, nauczycieli i w ogóle do kitu. Ale moja
        mądra , nieżyjaca już dyrektorka, wzięła ją "pod skrzydła" w drugim roku i tak
        ją zreformowała i kształciła przez kilka lat, że jest taraz jedną z najlepszych
        i najbardziej lubianych. Nie można człowiekowi zbyt szybko odebrać możliwości
        rehabilitacji, chyba że przypadek jest jasny.
        A przypadek, o którym pisze venilia jest niestety nieodosobniony.
    • rom50 Re: a jak reagujecie.... 29.09.04, 20:17
      almost blu, nie wiem jak się do Ciebie zwracać? Droga koleżanko, kolego,
      przecdzytałem niektóre rady i w zasadzie się zgadzam z nimi. Uważam jednak, że
      zmiana tematu to zwykła ucieczka, chowanie głowy w piasek. Myślę, że jeśli
      zorientujemy się , że uczń tylko narzeka, idzie to przecież sprawdzić, to
      należy wówczas jak radzi jedna z koleżanek wytłumaczyć itd. Natomiast jeżeli
      mamy uzasadnione podejrzenie, że rzeczywiście dochdzi do znęcania się nad
      uczniem to nie miejmy skrupuów. Miałem takie przypadki w swojej bardzo długiej
      karierze. Najpierw rozmawiałem z nauczycielem, do którego były zastrzeżenia, a
      potem zgłaszałem sprawę dyrektorowi. Nie bójmy się. Dobro dziecka jest
      najważniejsze. Nie ważne co powiedzą koledzy. Większość przyzna Ci rację i
      zyskasz tylko szacunek. Oceny idzie sprawdzić komisyjnie, mobing idzie
      udowodnić, bicie też można udowadnić, o molestowaniu nawet nie wspominam
      (takigo nauczyciela bym zniszczył z całą bezwzględnością). Prcuję 40 lat, z
      tego większość w szkolnictwie specjalnym, stąd jestem szczególnioe wrażliwy na
      sprawy dzieci i ich losów. Zawsze będę ich bronił. Łączę pozdrowienia. Służę
      pomocą.
      • almost.blue Re: a jak reagujecie.... 29.09.04, 21:54
        Hm....Dzięki za odpowiedź. Właściwie wszystkie odpowiedzi:)))

        W liceum już nie uczę. Z młodzieżą mam kontakt tylko na zajęciach prywatnych (j. ang.). Teraz uczę studentów. Ale w sumie problem powraca.
        Ponieważ uczę angielskiego, to na zajęciach często możemy rozmawiać o 'bzdurach', więc rozmawiamy i wtedy studenci (wcześniej uczniowie) opowiadają o różnych sprawach, często właśnie o innych zajęciach. Narzekają na nudne lekcje, na to, że nauczyciel ich nie lubi, że jest złośliwy, nieprzyjemny, etc.
        Oczywiście non-stop nie narzekają, ale zdarzają się takie dni, kiedy są po prostu rozżaleni. A że mają rację, wiem, bo nauczycieli znam, znam ich stosunek do uczniów, wiem jak potrafią się zachować...

        Zwykle po prostu pozwalałam ponarzekać, wygadać się (i teraz, i wcześniej w liceum), ale tak się zastanawiam.... co właściwie wtedy powiedzieć? Bronić? Bez sensu. Nie reagować?
        • kaz_dra Re: a jak reagujecie.... 30.09.04, 13:03
          Dobrze, że piszesz o studentach. To jednak trochę inaczej, niż w szkole. Masz
          przed sobą dorosłych ludzi. Ja bym powiedziała, że od czasów powojennych (chyba)
          zajęcia na uczelniach wilu i u wielu "naukowców" tak wyglądają. Niestety to
          przykra prawda. My w szkole staramy się przede wszystkim o dziecko, a student?
          To na ogół zło konieczne, na którym można ujeżdżać, jak na burej suce,
          o sprawiedliwosci mowy nie ma, student ma umieć ze z trudem zdobytych skryptów
          materiał, albo toczka w toczkę wykłady lub podręcznik profesora. Nie chćę tu
          nikogo obrazić, ale mam wiele informacji z I ręki. Nie znaczy to, że nie ma
          wspaniałych asystentów i profesorów. Wspominam ich z łezką w oku. Ale było tez
          parę wrednych, humorzastych, zawistnych, nic nie umiejących głównie bab,
          notorycznie nieprzygotowanych do zajęć, osmieszających się przed studentami,
          więc bez ambicji. Te najbardziej dawały w kość. Widocznie tak już musi być.
          A Ty? Chyba reagujesz prawidłowo, dając się im wygadać. próbuj też czasem
          któregoś z asystentów obronić, o ile jest tego wart.
          • almost.blue Re: a jak reagujecie.... 30.09.04, 17:11
            W liceum narzekali tak samo... (jak tam uczyłam). I tak samo przykro było tego słuchać.
      • kaz_dra Re: a jak reagujecie.... 30.09.04, 12:47
        Cześć krajanie. Nie "idzie", tylko "spaceruje". :)
        Ogólnie masz rację, chyba wszyscy mamy, tylko zawsze trzeba się dostosować do
        przypadku.
    • enona Re: a jak reagujecie.... 29.09.04, 22:08
      Nasz dyrektor zwalnia także mianowanych /jak powiedziałąm nikt nie ma dłuższej
      umowy niż na rok/, nie robi mu to różnicy... Rok temu zostało 3 nauczycieli
      ze "starej gwardii", w tym roku znowu poleciało kilku... i nie wiem czy znowu
      coś się nie kroi, bo dochodzą do moich uszu skargi na niektórych
      belfrów /mianowanych/, więc różniemoze być...
      • kaz_dra Re: a jak reagujecie.... 30.09.04, 13:05
        Nie bardzo rozumiem jak Twój dyro może zwalniać mianowanych, i jak może
        zawierać ze wszystkimi umowę na rok?
        • roman.gawron Re: a jak reagujecie.... 30.09.04, 20:38
          kaz_dra napisała:

          > Nie bardzo rozumiem jak Twój dyro może zwalniać mianowanych, i jak może
          > zawierać ze wszystkimi umowę na rok?

          Po prostu łamie prawo ;-)
          • kaz_dra Re: a jak reagujecie.... 30.09.04, 22:00
            I co ? Nikt nic w tej sprawie nie robi? Nawet zwalniani? Dalej nie rozumiem. :)
            • roman.gawron Re: a jak reagujecie.... 30.09.04, 23:01
              kaz_dra napisała:

              > I co ? Nikt nic w tej sprawie nie robi? Nawet zwalniani? Dalej nie
              rozumiem. :)

              Ja również :)
              • kaz_dra Re: a jak reagujecie.... 01.10.04, 15:42
                roman.gawron napisał:

                > kaz_dra napisała:
                >
                > > I co ? Nikt nic w tej sprawie nie robi? Nawet zwalniani? Dalej nie
                > rozumiem. :)
                >
                > Ja również :)
                >
                *** I to jest właśnie najgorsze! Na tym się nasza dyskusja kończy i nic z niej
                nie wynika, poza tą potworną bezsilnością wobec jawnego łamania prawa
                i krzywdzenia ludzi.
                Zabrzmiało to demagogicznie, ale cóż... :)
                • roman.gawron Re: a jak reagujecie.... 01.10.04, 16:05
                  kaz_dra napisała:

                  > *** I to jest właśnie najgorsze! Na tym się nasza dyskusja kończy i nic
                  > z niej nie wynika, poza tą potworną bezsilnością wobec jawnego łamania prawa

                  No ale skoro dorośli ludzie pozwolą się tak traktować i nie podejmują obrony,
                  to co ma wynikać z naszej dyskusji? :-)
                  • kaz_dra Re: a jak reagujecie.... 01.10.04, 17:32
                    Tyż racja, ale ten bezsens... :))
    • enona Re: a jak reagujecie.... 30.09.04, 18:45
      Wiem, że to nieco dziwne, ale tak robi.Ale ta szkołe jest w ogóle specyficzna
      np. 17-25 osób w klasie, zatem pracuje się dobrze.
Pełna wersja