Co zrobic w takiej sytuacji???!??

05.10.04, 23:10
Witam! Jestem nauczycielem j. angielskiego. W tym roku ucze w gimnazjum.
Chodzi o to, ze ogolny poziom szkoly, w ktorej ucze to 2,8. To srednia
ogolna! I tu pytam Was moi drodzy: jak uczyc w takiej szkole?? Jest mi
ciezko. To 4ty rok mojej pracy w oswiacie, ale nigdy nie mialam takich
problemow zachowaniem na leckjach. Ale bardziej niz to przeraza mnie poziom
moich uczniow, ktorzy bedac w 2 klasie gimznajum czyli uczac sie jezyka od co
najmniej 4 lat nie wiedza jak jest JA lub KTO po ang. Rece mi opadaja,
tlumacze na nowo (pomijam ze i tak malo zdaja sie rozumiec..), ale nie moge
nadrobic 4 lat ich nauki w 1 rok, musze robic swoj material i program....Nie
maja oni zadnych podstaw nie tylko zreszta z ang), a i material nowy, ktory
ja chcialabym przekazac bedzie im obcy, bo po prostu brak dobrych
fundamentow... Pomocy!!Byliscie, jestescie w takiej lub podobnej sytuacji??
Nie musze dodawac, ze chcialabym zeby choc jako tako znali jezyk.. Dziekuje,
pozdr!
    • kaz_dra Re: Co zrobic w takiej sytuacji???!?? 06.10.04, 15:37
      Biedna jesteś. Ja chybabym się zdecydowała na uczenie od początku, alfabetu,
      dni tygodnia, miesięcy itd. i to tylko na lekcjach, powtarzając z nimi na głos
      w kółko, aż się nauczą. Straci się wtedy trochę czasu, ale przede wszystkim ,
      jak zobaczą, że potrafią się nauczyć, może zaskoczą. Robienie nowego materiału
      w takiej sytuacji wydaje mi się bezsensowne. Może i bezprawne, ale to dla dobra
      tych dzieci. Niech przynajmniej potrafią bezbłędnie się przywitać, przedstawić
      itd. No i na pewno odrzuciłabym teraz gramatykę, Tylko "żywy język", idiomy
      itp, sama wiesz najlepiej.
      • krasnoludek_zadyszek Re: Co zrobic w takiej sytuacji???!?? 06.10.04, 16:05

        Ja zrobiłabym tak: po pierwsze, powiadomiłabym dyrekcję o poziomie uczniów i
        koszmarze sytuacji (czasem dyrektor woli uważać, że wszystko jest OK i kiedy się
        nim nie potrząśnie - nie zaprosi na lekcję, nie pokaże prac uczniów itp. problem
        dla niego nie istnieje). Następnie wymogłabym na dyrekcji zgodę (na piśmie!)na
        realizowanie materiału niezgodnie z programem, czyli na uczenie od podstaw,
        przynajmniej w I semestrze,robienie dużych sprawdzianów itp.(to ważne, żeby nie
        czepiali się rodzice ani organ prowadzący - znaczy, jak będą się czepiać, to nie
        Ciebie:)). Można też czasem wywalczyc godziny na zajecie wyrównawcze, jeśli
        masz na to czas/ ochotę - pokombinuj, złóż podanie itp. Po drugie, zrobiłabym
        zebranie dla rodziców uczniów i powiedziałabym im, że sytuacja jest tragiczna i
        że nie możesz realizować programu klasy II, więc niech mają świadomość, że ich
        dzieci mają dwa wyjścia: wreszcie zacząć sie uczyć, bo bądź co bądź robisz im
        łaskę, tłumacząc wszytko od nowa (wg wytycznych kuratorium masz realizować
        program i tyle), albo przygotować sie na oblanie klasy (wiem, wiem, połowa
        rodziców oleje zebranie - ale wtedy zwiążą siobei ręce i nie będą mogli się
        czepiać - a połowa pobiegnie poskarżyć dyrekcji, że straszysz ich biedne
        dzieciaczki - ale dyrekcja już wie od Ciebie, że to banda debili i dała Ci
        glejt). Po trzecie, powtarzasz wszystko od podstaw, ale cały czas zdecydowanie
        egzekwując wiedzę - z każdego nauczonego kawałka. W rezultacie niektóre dzieci
        zaczną się uczyć na miarę swoich możliwości i wyjdą ponad "kto" i "ja" po
        angielsku, a niektóre będą mieć Twój przedmiot w zadzie, ale parę jedyneczek z
        kartkówek albo otworzy im oczy, albo zachęci do pozostania w tej samej klasie.
        Słowem, byłabym obrzydliwie, sadystycznie konsekwentna, pomocna dla tych, którzy
        chcą się uczyć, bezlitosna dla leserów - coś mi się wydaje, że niski poziom
        wielu gimn. jest spowodowany nie tyle wrodzoną niezdolnością uczniów, tylko
        przymykaniem oka na ich lenistwo. A to da się wyplenić.
        _______________________
        Multo praestat dedolare sine amore quam amare, si non possis dedolare.
        • roman.gawron Re: Co zrobic w takiej sytuacji???!?? 06.10.04, 16:25
          O jak pięknie napisane!
          :-))
          • krasnoludek_zadyszek Re: Co zrobic w takiej sytuacji???!?? 06.10.04, 19:06

            roman.gawron napisał:

            > O jak pięknie napisane!
            > :-))
            Jejku... rumienię się :))
            _______________________
            Multo praestat dedolare sine amore quam amare, si non possis dedolare.
            • rom50 Re: Co zrobic w takiej sytuacji???!?? 06.10.04, 21:40
              Jeśli chodzi o poziom nauczania, to faktycznie trzeba go udokumentować i
              rzeczywiści posłuchać rady, której udzielono wyżej. Jest tylko jedno
              niebezpieczeństwo, rodzice mogą Cię posądzić o chęć wyludzenia korepetycji,
              postaraj sie więc aby stan wiedzy omówił dyrektor(ciekaw jestem czy to zrobi)
              lub inny nauczyciel, który cieszy się w szkole autorytetem.
              Jeśli zaś chodzi o zachowanie to tylko konsekwentne postępowanie wszystkich
              nauczycieli przyniesie skutek.
              • setif Re: Co zrobic w takiej sytuacji???!?? 06.10.04, 22:16
                Tylko czy dyrekcja zgodzi się na takie warunki? Oni też mają swoje przepisy i
                są rozliczani. Sytuacja jest nie do pozazdroszczenia. Jedyne co można zrobić to
                twarde egzekwowanie wiadomości, na bieżąco. Kiedyś na szkoleniu polecono nam,
                jako skuteczną metodę, spisanie z uczniami kontraktu i wywieszenie go w sali.
                Uczniowie sami decydują, pod Twoim kierunkim, o ewntualnych karach lub
                możliwościach poprawy oceny, itp.
              • jczar Re: Co zrobic w takiej sytuacji???!?? 10.10.04, 11:23
                Na Twoim miejscu, zanim zacznę szukac wsparciau rodzicow i dyr., zrobilabym
                sprawdzian na poziomie podstawowym (odnosząc się do podstawy programowej dla
                SP), takim ktory sprawdza wiedzę elementarną mozliwie najpelniej. Następnie
                powinnaś ustalic poziom zaliczenia i nie wolno Ci wtedy wystawiac ocen -
                zamiast nich nalezy zastosowac zapis: zaliczył/nie zaliczył. Mozna wtedy w
                rozmowie z zainteresowanymi (rodzicami i dyr)odwolać się do konkretów, które
                lepiej przekonują. W rozmowie unikac tonu pretensji. Lepiej pytać o radę,
                prosić o pomoc i jak najmniej narzekać. Zwłaszcza w rozmowie z rodzicami.
                Najlepiej tak ja poprowadzić, zeby uczynić ich wspólodpowiedzialnymi za program
                naprawczy. To ich dzieci i powinni miec coś w tej sprawie do powiedzenia.
                Sposób wymaga pracy i dobrego przygotowania, ale jest sprawdzony.
                Efekty diagnozy wstepnej lepiej zachować, zeby móc udokumentować w przyszłości
                przyrost wiedzy i umiejetności(ewentualny?)
    • anula001 Re: Co zrobic w takiej sytuacji???!?? 06.10.04, 23:37
      Dziekuje Wam. MUsze przyznac ze ciezka to decyzja.. Najgorsze jest to, ze to
      nie jest dobre gimnazjum (srednia za zeszly rok 2,8!!!) i ta konkretna klasa, o
      ktorej pisalam nie jest kjakims wyjatkiem... Pracuje tam tylko dla ZUSu, i mam
      tylko pol etatu, co i tak wystarcza by psuc mi nerwy. (nie musze mowic, ze w
      parze z nieuctwem i nazwijmy rzeczy po imieniu kretynstwem idzie zle, chamskie,
      bezczelne zachowanie). Jutro mam okienko i pojde do dyrektora. Dziekuje za
      wskazowki. Choc mysle ze on zdaje sobie sprawe jakich ma uczniow i jaka jest
      srednia, ale wydaje mi sie to rozsadne wyjscie, bo naprawde ciezko mi pracowac
      w takich warunkach i z uczniami na takim poziomie, bo jak dotad ( ucze 4ty rok)
      nie mialam ani szczegolnych problemow z dyscyplina czy z zachowaniem, ani z
      wiedza i z uczeniem sie. Bylo normalnie czyli troche dobrych osob, troche
      slabych i srodek czyli sredniacy. A teraz mam 2-3 dobrych na klase i reszta,
      ktora naparwde nie wie o czym ja mowie. Zgadzam sie, ze z gimnazjalistami jest
      taki problem, ze sa leniwi i co innego im w glowie. Poza tym uwazam, ze do
      kiedy bylo 8 klas pod rzad bylo OK, teraz jak wychodza po 6tej klasie sodowka
      im do glowek uderza, bo mysla ze sa wazni i dorosli i ida 'jakby juz prawie do
      liceum'. Ale za to mozemy podziekowac MEN i innym madralom, ktorzy siedza i na
      papierze jest zawsze wszystko OK i dobrze wyglada. Ale co sie dzieje w szkolach
      to juz inna bajka... A po drugie denerwuje mnie ze w szkolach wrecz 'promuje'
      sie i trzesie sie nad slabym uczniem, niekiedy glabem, a nie wspiera ucznia
      dobrego, chetnego i sumiennego. Po prostu u nas jak zawsze jest akurat odrotnie
      niz na calym swiecie.. Smutne to... Dam znac co z tego wyniknie.. Trzymajcie
      kciuki;)) Pozdrawiam!
      • jofin Re: Co zrobic w takiej sytuacji???!?? 08.10.04, 23:47
        Bardzo latwo jest sadzisz uczniow. A moze poszukalbys raczej drogi dotarcia do
        nich. Jezeli np. zaczalbys uczyc wg niestandardowych metod. Pamietam, gdy u
        mnie w ogolniaku, nie mielismy angielskiego lecz niemiecki, mialam kolege,
        ktory tlumaczyl piosenki PINKFloydow z angielskiego i podrzucal je calej klasie
        do czytania. Prawde mowiac jest to nawet jedno z ciekawszych moich wspomnien z
        tych czasow.

        Na pewno muzyka twoich uczniow interesuje, wiec moze ta droga przez tlumaczenie
        piosenek np. sprobowalbys znalezc jakas droge do nich.
        Nauczycielem nie jestem, ale gdy przemknelam okiem po twoim poscie to wlasnie
        to mi przyszlo do glowy.

        Raczej wydaje mi sie, ze po tlumaczeniach nie powinni mylic WHO z I or ME.
        • anula001 Re: Co zrobic w takiej sytuacji???!?? 09.10.04, 20:20
          Dzięki za wskazówkę, pomyślę. Choć z drugiej strony piosenki są obecne na
          lekcjach j. angielskiego od zawsze. problem polega tylko na tym, ze moi
          uczniowie interesuja sie głónie polskim hop hopem (robiłam ankiet w moich
          klasach). Ale kto wie..może spróbuję tego w ramach experymentu rzecz jasna, bo
          prawdę mówiąc nie wyobrażam sobie takich lekcji przez cały rok. Dyro już by mi
          dał...:)))))
          • anula001 Re: Co zrobic w takiej sytuacji???!?? 09.10.04, 20:23
            Odzywam się zgodnie z obietnicą. Otóz u dyrektora nie byłąm jeszcze, bo
            najpierw poszłam do pedagog (świetna kobieta). Powiedziała, że zastanowi sie do
            wtorku co zrobić z tym fantem i pomoże mi, w razie czego poprze mnie u dyrka.
            Tak wieć jeszcze dam znać, dziękuję wszystkim, pozdrawiam!!
            • ra_cha Re: Co zrobic w takiej sytuacji???!?? 07.11.04, 13:59
              no i co? no i co?
    • bambolina1 Re: Co zrobic w takiej sytuacji???!?? 07.11.04, 15:43
      jakbym czytala o sobie!! u mnie dokladnie tak samo,ale ja powiedzialam ze sie
      za nich wezme, bo nie umiem sobie odpuscic,pewnie temu ze jestem mlodym
      nauczycielem:)))
      ja zrobilam cos innego:na lekcji omawiam to co zaklada program,a na mejla (lub
      daje dyskieteke dla tych ktorzy nie maja internetu, lub przynosze kopie dla
      tych ktorzy nie maja komputera) wysylam to co powinni wiedziec z lat
      poprzednich z dokladnym omowieniem, pisane jak najprostszym jezykiem (ostatnio
      to byly daty, godziny itp)!! jezeli maja jakies pytania moge mi napisac,
      pozniej z tego jest mala kartkowka, zeby ich sprawdzic!! w ten sposob mam
      dostep do kazdego ucznia indywidualnie!!

      a gdy widzisz ze uczen na prawde sie nie 'nadaje' do nauki jezyka, odpusc sobie!
      czasami warto poswiecic jednostke by uratowac masy:)) (nauczylam sie tego po
      ciezkich doswiadczeniach z takimi niereformowalnymi jednostakimi)":))))

      pzdr glowa do gory
Pełna wersja