Dodaj do ulubionych

Likwidacja Karty Nauczyciela.

14.02.05, 17:34
Witam!

Czy są wśród was zwolennicy zniesienia Karty Nauczyciela?

Pdr
KO
Obserwuj wątek
        • fan_gazety Karta ma poważne wady 15.02.05, 22:43
          Uważam, że Karta konserwuje złą sytuację szkolnictwa, krępując decyzje
          personalne dyrektorom szkół. Karta chroni nauczycieli, którzy źle pracują. W
          praktyce wiąże ręce dyrektorom, którzy są nimi tylko z nazwy - mają znikomy
          wpływ na sprawy personalne i prawie żaden - na finansowe.
          • myslak Re: Karta ma poważne wady 16.02.05, 00:30
            Masz dużo racji.
            Ale boję się, że w miejsce złych (zwolnionych wreszcie) nie przyjdą nowi, tylko
            dobrym dołożą do pensum :(
            Bo do wypłaty na pewno nie.....

            Obserwuję sobie Stoszowice: nie zarabiaja ani grosza więcej, za to są w szkole
            co dzień 8 godzin. Lepiej?
      • myslak jestem przeciw 17.02.05, 11:01
        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2556816.html
        Krzysztofie, poczytaj argumenty wójtów.
        Jedyne, na czym im zalezy, to pieniądze.
        Nie pozwolą żademu dyrektorowi na zatrudnienie dobrego (i droższego) fachowca.
        Ma być tanio. TYLKO to się liczy.
        Ubezwłasnowolnienie dyrektorów będzie znacznie głębsze.
        Ich tez będzie można łatwiej zwalniać, jesli nie będą słuchać wójta ;)
        • krzysztofoledzki jest na to sposób. 17.02.05, 17:01
          skoro wójtowie (burmistrzowie, prezydenci) szkodzą swoją nadmierną ingerencją w
          szkołę, to można sprywatyzować szkoły. Np. poprzez zamianę zakładów
          budrzetowych w spółki i sprzedarz tych spółłek.

          pdr
          KO
          • sela1 Re: jest na to sposób. 17.02.05, 19:36
            krzysztofoledzki napisał:

            > to można sprywatyzować szkoły. Np. poprzez zamianę zakładów
            > budrzetowych w spółki i sprzedarz tych spółłek.

            Tak najlepiej sprywatyzować i dać je we władanie takim jak Ty. Masz już
            odpowiednie kwalifikacje, piękne błędy ortograficzne robiąc, ale to Tobie
            zupełnie nie przeszkadza by zabierać głos w sprawach oświaty. Radzę Tobie
            zajmij się najpierw swoją edukacją, a potem bierz się za ogół.
            • fan_gazety Sela, prosze, nie rozpedzaj sie :-) 17.02.05, 21:23
              Po pierwsze istnieje cos takiego jak dysortografia
              po drugie, czy naprawde pisownia jest najwazniejsza :-)
              Czyle ze jak ktos mowi albo pisze nieskladnie to juz go nie nalezy sluchac? W
              ten sposob wykluczasz mozliwosc romowy z jakims 3/4 Polakow :-)

              • sela1 Re: Sela, prosze, nie rozpedzaj sie :-) 19.02.05, 21:42
                fan_gazety napisał:

                > Czyle ze jak ktos mowi albo pisze nieskladnie to juz go nie nalezy sluchac? W
                > ten sposob wykluczasz mozliwosc romowy z jakims 3/4 Polakow :-)

                No to mi dołożyłeś :-)
                Faktycznie, nic innego mi nie pozostaje, jak tylko przyznać Tobie rację.
        • fan_gazety Wiem, ze jest takie niebezpieczenstwo, 17.02.05, 21:19
          trzeba by wprowadzic takie regulacje, by organy prowadzace szkoly takze
          widzialy zysk w liczym naborze w swoich szkolach. Krotko mowiac - panstwowe
          pieniadze w zacznie wiekszym stopniu powinny isc za uczniem, niz teraz. Tak by
          wladze lokalne nie musialy wciaz dokladac do tego "interesu" jak robia to
          teraz, np. w mojej szkole.
          Do tego dyrektorzy musieli by miec duzo wieksze moliwosci kierownicze (czyli
          wiecej swobody w zarzadzaniu pieniedzmi), ale i wieksza takze odpowiedzialnosc
          za nieudane decyzje. Wobec ich pracodawcy, czyli organu prowadzacego szkole.
          Nie ma lepszej drogi niz cywilizowana ujeta scislym prawem konkurencja. W tej
          sytuacji jest po prostu zle, bo mechanizmy majace poprawiac jakosc pracy
          nauczycieli sa pozorowane. I nie dzialaja.
          • myslak Re: Wiem, ze jest takie niebezpieczenstwo, 18.02.05, 10:08
            Liczny nabór?
            Kryterium ekonomiczne - a to oznacza klasy zapchane do granic mozliwości i
            dwuzmianowość.
            Szkole wzrasta dotacja, uczniom spada poziom, nauczycielom pogarszają się
            watunki pracy.
            Jedyna szansa na normalnośc to mniejsze klasy. Może raz spojrzeć z perspektywy
            interesu klienta (ucznia), a nie organu prowadzącego?

            • krzysztofoledzki cały czas rozmawiamy o interesie ucznia. 18.02.05, 18:21
              Witam!

              może Pani nie zauważyła, ale właśnie rozmawiamy o interesie ucznia, tylko nie
              sprowadzamy tej rozmowy do oczywistych rzeczy (małe klasy), a piszemy o
              rzeczach ciekawszych, bo mniej oczywistych (konkurencja pomiędzy szkołami).

              Warunkiem konkurencji jest różnorodność. Warunkiem różnorodności jest
              przekazanie szkoły na własność różnym właścicielom, jednej szkoły
              ortograficznemu maniakowi, a drugiej szkoły indywidualiście, który uszanuje
              potrzebu każdego ucznia, choć czasem robi dwa błędy w jednym wyrazie.
              Ja nie mam wątpliwości, która szkoła będzie mała więcej chętnych.

              pdr
              KO
              • myslak Re: cały czas rozmawiamy o interesie ucznia. 19.02.05, 08:01
                Konkurencja między szkołami jest bardzo oczywista :)

                Pracuję w szkole, do której nabór zawsze mocno przekracza mozliwości .
                Dlatego wiem już praktycznie, że szkoła nie jest z gumy...Popularność placówki
                jak na razie dała nam tyle, że w klasach mamy po 32-33 osoby. Więcej nie mieści
                się w salach :(
                To nie poprawia warunków pracy ani poziomu, choć daje miłe poczucie stabilizacji.

                Zmiana "właściciela" da tyle, że ktoś nastawiony wyłącznie na finanse będzie
                naciskał na oszczędności czy np. na dwuzmianowość.

                Kiedy zaczynałem pracę w tej szkole , uczyłem w klasach, gdzie było maksymalnie
                25 uczniów, w profilu mat.fiz - 22 . Potem zaczął się trend "pieniądze za
                uczniem" -i mamy po 32 uczniów. Wypracowany latami poziom szkoły z lekka się
                chwieje, mimo wielu zajęć dodatkowych...
                Mam szefa indywidualistę ;)

                Mam tez organ prowadzący, w którym potrafią zapytać, co to takiego olimpiada
                przedmiotowa i czemu maja się cieszyć z jakiś laureatów :(
                • auksyna Re: cały czas rozmawiamy o interesie ucznia. 19.02.05, 15:55
                  W mojej szkole tzw. renomowanej też nieco sie chwieje wypracowana przez lata
                  opinia ale zainteresowanie uczniów jest i nabór jak narazie jest stabilny.
                  Zazdroszczę 32 - 33 uczniów w klasie bo u nas w biol-chemach jest 39 - 40 - 42
                  osoby. Co do likwidacji Karty to dałoby to możliwość rzeczywistego decydowania
                  dyrekcji o tym kto pracuje w danej szkole. Chodzi mi o możliwość pewnej
                  selekcji nauczycieli - takich, o których cała szkoła a nawet miasto wie i mówi,
                  że nie uczą i nie nauczą, bo nie mają ani wiedzy ani nawet podejścia, a nie
                  można ich ruszyć bo chroni ich właśnie owa Karta.
                  • myslak Re: cały czas rozmawiamy o interesie ucznia. 19.02.05, 16:07
                    Czy w dobrze pojętym interesie ucznia są klasy czterdziestoosobowe?
                    Tak sobie retorycznie spytam.... Bo na pewno jest to oszczędne dla organu:(

                    Jestem pesymistą: liczba zmartwień jest stała. Dyrektor bez KN usunie kiepskich
                    nauczycieli, ale zatrudni pociotków wójta :( Będzie republika kolesiów. Nie
                    wierzę w autonomię dyrektorów, gdy rządzić zacznie gmin i pospólstwo (a takie
                    głównie mamy władze miejscowe).
                    • auksyna Re: cały czas rozmawiamy o interesie ucznia. 19.02.05, 18:45
                      Masz rację. Ale czy w interesie ucznia jest, że bardzo słabi nauczyciele (z
                      tytułem dyplomowanego - jak oni go dostali???, papierami egzaminatora,
                      przewodniczący komisji przedmiotowych itp) uczą w szkole i nie można ich w
                      żaden sposób ruszyć mimo skarg ucziów i rodziców do dyrekcji i kuratorium??
                      Przy czym cała szkoła wie, że skargi te są słuszne! Bo chroni ich ta Karta. Ja
                      nie mówię, że jej zniesienie to lekarstwo na wszelkie bolączki.
              • sela1 Re: cały czas rozmawiamy o interesie ucznia. 19.02.05, 21:44
                Ma Pan rację nie zauważyłam, o ironio, że ma Pan na myśli dobro ucznia, a to z
                tego prostego powodu, że nic takiego nie wynikało z Pańskiego postu. Ja
                odczytałam Pańskie intencje jako troskę o dobro tych, którzy chcą czerpać
                profity ze szkolnictwa, (prywatyzacja), uczeń w Pańskich rozważaniach sprowadza
                się do przedmiotu a nie do podmiotu, zapomina Pan o tym, że szkoła jest
                instytucją usługową, a uczeń jest klientem.
                Nie, nie jestem ortograficznym maniakiem, ale z drugiej strony, nie wyobrażam
                sobie, jak taką instytucją jaką jest szkoła, mógłby zarządzać ktoś, kto o
                zgrozo, nie zna nawet zasad ortografii, wszak szkoła jest po to, żeby wyposażyć
                ucznia w odpowiedni zasób wiedzy i umiejętności.
                • ameli.a Re: cały czas rozmawiamy o interesie ucznia. 20.02.05, 13:19
                  To o co chodzi, że tak głupio zapytam?
                  Dyrektorzy mają waszym zdaniem ograniczoną władzę? Ciekawe ale być może tak
                  jest, a tylko ja mam inne doświadczenia. Dlaczego dyrektor miałby zwalniać
                  nauczyciela, który dzięki niemu awansował? To, że nie zwalnia innego, któremu
                  uniemożliwił awans też ma jakąś przyczynę. Dobro ucznia na pierwszym miejscu,
                  wiadomo ale dobro nauczyciela też jest ważne. I jeszcze jedno, sela ma rację
                  nauczyciele powinni się bezbłędnie posługiwać językiem polskim, dyrektorzy
                  także. W zasadzie, nawet egzamin powinni zdawać.
                  • mariurzka Re: cały czas rozmawiamy o interesie ucznia. 21.02.05, 14:00
                    Cóż, ja po awansie na mianowanego dowiedziałam się że najlepiej byłoby gdybym
                    poszukała sobie innej pracy, bo jestem spoza gminy. Powód - naciski ze strony
                    burmistrza...
                    Inna sprawa - mówi się coraz bardziej głośno o wprowadzeniu tzw. bonów
                    edukacyjnych - z jednej strony faktycznie pieniądze będą szły za uczniem, z
                    drugiej - pociągnie to za sobą likwidację wielu szkół. Nie tylko tych gorszych
                    ale i tych niedoposażonych z małych miejscowości, które zamiast zyskać finanse -
                    przepadną. Sama w takiej właśnie uczę. Większość mojego grona to ludzie,
                    którzy naprawdę chcą coś zrobić i starają się jak mogą, ale ciągle przegrywają
                    z większymi i lepiej wyposażonymi szkołami z okolicznych miast...
                    A jeszcze z innej beczki - ponoć niektórzy politycy PO i PiS uważają, że Kartę
                    należy znieść, bo zawiera jedynie rozdęte do granic możliwości prawa
                    nauczyciela... (cytuję swobodnie za przedostatnim numerem "Newsweeka").
      • ewales9 Re: Tak. Na przykład ja. 21.02.05, 23:22
        Karta Nauczyciela powinna być natychmiast zniesiona - to byłaby najlepsza
        reforma w szkolnictwie. Zatrudnianie nauczycieli poprzez mianowanie jest
        nonsensem. W praktyce taki nauczyciel jest nie zwolnienia ,ponieważ przy
        odwołaniu sie od negartwnej oceny, komisja akładająca się z przedstawicieli
        rady pedagogicznej i związków zawodowych i tak uwali poprzednią decyzję.To, że
        nauczyciela można zwolnić tylko 31 maja danego roku szkolnego równiez jest
        nienormalne.Nie ma żadnych przepisów wykonawczych,by zmusić nauczyciela do 40
        godzin pracy, zresztą jak to kontrolować ? Po uzyskaniu kolejnego stopnia
        awansu zawodowego najczęściej kończy się aktywność nauczycieli mianowanych lub
        dyplomowanych. Najgorsze jest to, że nieuczciwych nauczycieli zaciekle bronią
        związki zawodowe. Na całym świecie nie ma takiego kretynizmu jak KN, która jest
        immunitetem dla bylejakości i lenistwa.Dla dobrego nauczyciela KN nie jest
        potrzebna, bo i tak szkoły będą chciały go zatrudnić!
        • enona Re: Tak. Na przykład ja. 22.02.05, 19:32
          Pracuję w specyficznej szkole - organem prowadzącym jest osoba fizyczna,
          która /nieoficjalnie/ ma w nosie KN. Klasy sa nieliczne /+/, stawki dla
          nauczycieli sprzed 4 lat /nie uwzględnia podwyżek/, nie istnieje coś takiego
          jak "trzynastka". Nauczycieli zwalnia, kiedy mu się podoba - bez względu na
          stopień awansu. Wymienia ich nawet w trakcie roku szkolnego. Jakoś nikt ich nie
          broni... A uczniów do matury z angielskiego przygotowuje już 3 osoba.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka