Dodaj do ulubionych

Czemu nauczyciele znęcają się nad uczniami???

22.02.05, 20:24
Coraz częściej zdarza się, że nauczyciele po prostu znęcają się nad uczniami.
To tak, jakby wyładowywali na nich złość i zamiast nauczyć, dokuczają. Przez
to duża liczba uczniów idzie na poszczególne lekcje zestresowana i spięta. Co
o tym sądzicie, czy znacie takie przypadki?
Obserwuj wątek
      • alewi24 znam taki przypadek 22.02.05, 22:37
        mojej córki nauczycielka w gimnazjum ośmiesza i poniża uczniów, dzisiaj nazwała
        moją córkę bezmózgowcem tylko dlatego, że ta nie była w temacie lekcji. A na
        zakończenie powiedziała oficjalnie, że będzie wszystkich ośmieszać i poniżać,
        którzy nie będą brali aktywnego udziału w lekcji. Nie wspomnę, że po takim
        zajściu dziecko się czuje co najmniej obszczypane i kompletnie już nie myśli o
        lekcji. To jest podejście pedagogiczne w polskim wydaniu - niestety !
        • alewi24 Re: dlaczego się znęcają ? 22.02.05, 22:43
          Bo nie potrafią inaczej. Wynika to z braku odpowiedniego przygotowania i może
          nawet powołania a czasami i sfrustrowania. Nie każdy może być po prostu
          nauczycielem. Ale najgorsze w tym wszystkimjest to, że my rodzice tak naprawdę
          niewiele możemy zrobić. Jesteśmy odpowiednimi partnerami do pomocy, do finansów
          ale w kwestii wychowania często różnimy się niestety z nauczycielami, którzy
          uważają siebie za najlepszych expertów w tej dziedzinie .
          • alewi24 Re: a wiecie dlaczego ............ 22.02.05, 22:48
            a wiecie dlaczego różnimy się , ano dlatego, że my kochamy nasze dzieci i ile
            byśmy ich nie mieli to staramy się traktować je sprawiedliwie ( czytaj. to nie
            znaczy równo tylko według potrzeb) natomiast ktoś kto nie kocha dzieci i
            wykonuje ten zawód ośmiesza, poniża, obraża i jest niesprawiedliwy. I nie
            czarujmy się w ogóle mu nie zależy na dobru akurat naszego dziecka.
            • bambolina1 Re: a wiecie dlaczego ............ 23.02.05, 01:09
              hmmm to ja Pani opowiem inna historie! z punktu widzenia nauczyciela!

              lekcja j.ang.:
              -na nastepna lekcje prosze przetlumaczyc slowka z czytanki ktorych nie znacie!
              -nastepna lekcja:13 z 15 uczniow zglasza nieprzygotowanie! ok,wiec prosze je
              przetlumaczyc na nastepna lekcje i zrobic cw.!
              -nastepna lekcja: 10 z 15 zglasza nieprzygotowanie (z czego 2 osob nie ma, 2 juz
              nie maja mozliwosci by zglosic nieprzygotowanie, 1 ma tylko cwiczenia);
              -polowa wrzesnia (wtedy przejelam klase): pytam sie o powod tak niskiego
              poziomu,a wlasciwie braku jakiegokolwiek poziomu: uczniowie: bo tamta pani tylko
              siadala przy biurku i nic nie robila! ja:ok,ale u mnie tak nie bedzie!!
              - kazda lekcja: ja przynosze cwiczenia, tlumacze po 1000 razy nawet material
              ktory byl kilkadziesiat lekcji wczesniej!uczniowie: nic nie robia w domu, czasem
              ukazuje sie jakas iskierka ale szybko zanika!i tak od kilku miesiecy!
              -wywiadowka: ja blagam rodzicow by zrobili cos/wykazali jakies zainteresowanie
              swoimi dziecmi, ktore nic nie robia!! rodzice:oni i tak sa slabi,uczonymi nie
              beda,niech sobie pani odpusci!ja:oczy na wierch, wielki szok......

              Teraz niech Pani mi wyjasni jak ja -nauczyciel (mlody,nawet bardzo)mam pracowac
              z uczniami ktorzy nic nie robia w domu,gdy rodzice olewaja swoje dzieci?! ja nie
              jestem od KOCHANIA swoich uczniow, od tego sa rodzice!ja jestem tam po to by ich
              nauczyc!! ale niech Pani sie nie dziwi ze czasem poniosa nerwy, gdy nei moze sie
              isc dalej z materialem bo uczniom bylo ciezko przetlumaczyc kilka slowek!a ja
              nie zamierzam przepisywac calej czytanki na tablicy co zajmuje cala lekcje!!

              osobiscie,nie wierze, ze nauczyciel powiedzial cos takiego na lekcji Pani corki!
              mogl ja obrazic-w to uwierze, ale nie w to ze bedzie ponizal dalej!! chyba jako
              czlowiek logicznie myslacy moglby sie spodziewac konsekwencji swojej wypowiedzi!
              ja osobiscie jakos uczen i jakos student nigdy z takim czyms sie nie spotkalam!

              -I nie
              > czarujmy się w ogóle mu nie zależy na dobru akurat naszego dziecka.

              Tutaj akurat Pani przesadzila!! ja nie zamierzam odrabiac prac domowych za
              ucznia ani nie wloze mu wiedzy do glowy!! to juz akurat jest rola rodzicow by
              przypilnowac swoje dziecko!

              szkola to jest miejsce gdzie uczen ma nie tylko swoje prawa ale i
              OBOWIAZKI!!!!!!!! o czym wielu rodzicow i uczniow zapomina!!

              pzdr
              • fan_gazety To jest trochę; "A u was biją murzynów" :-) 23.02.05, 07:50
                Wątek dotyczy poniżania uczniów, a nie tego, jaki jest poziom zaangażowania
                uczniów w naukę. Poniżać nikogo nie wolno, i nie jest żadnym
                usprawiedliwieniem, że uczniowie sie nie uczą.

                Poza tyn napisałaś:
                > osobiscie,nie wierze, ze nauczyciel powiedzial cos takiego na lekcji Pani
                corki ! mogl ja obrazic-w to uwierze, ale nie w to ze bedzie ponizal dalej!!
                chyba jako czlowiek logicznie myslacy moglby sie spodziewac konsekwencji swojej
                wypowiedzi ! ja osobiscie jakos uczen i jakos student nigdy z takim czyms sie
                nie spotkalam!

                ** Nie nam tu oceniać prawdziwość, bo nie mamy żadnych możliości weryfikacji
                anie tego, ani większości postów. Można jedynie gdybać, wierzyć, lub nie. Ale
                dyskutowanie o tym to dośc jałowe zajęcie. Ktoś, to uzna za mozliwe, ktoś nie.
                I tyle.
                To, że sie z niczym takim nie spotkałaś, nie znaczy, że się nigdy nie wydarzyło.

                > szkola to jest miejsce gdzie uczen ma nie tylko swoje prawa ale i
                > OBOWIAZKI!!!!!!!! o czym wielu rodzicow i uczniow zapomina!!
                ** To jest jasne, i nie o tym też tutaj dyskutujemy. Sugerujesz,że poniżanie
                uczniów jest dobra droga do przypominania im tego, że mają też obowiązki?


              • alewi24 Re: bambolina 1 napisała 23.02.05, 11:04
                bambolina1 napisała:

                > hmmm to ja Pani opowiem inna historie! z punktu widzenia nauczyciela!
                >
                > lekcja j.ang.:
                > -na nastepna lekcje prosze przetlumaczyc slowka z czytanki ktorych nie
                znacie!
                > -nastepna lekcja:13 z 15 uczniow zglasza nieprzygotowanie! ok,wiec prosze je
                > przetlumaczyc na nastepna lekcje i zrobic cw.!
                > -nastepna lekcja: 10 z 15 zglasza nieprzygotowanie (z czego 2 osob nie ma, 2
                ju
                > z
                > nie maja mozliwosci by zglosic nieprzygotowanie, 1 ma tylko cwiczenia);
                > -polowa wrzesnia (wtedy przejelam klase): pytam sie o powod tak niskiego
                > poziomu,a wlasciwie braku jakiegokolwiek poziomu: uczniowie: bo tamta pani
                tylk
                > o
                > siadala przy biurku i nic nie robila! ja:ok,ale u mnie tak nie bedzie!!
                > - kazda lekcja: ja przynosze cwiczenia, tlumacze po 1000 razy nawet material
                > ktory byl kilkadziesiat lekcji wczesniej!uczniowie: nic nie robia w domu,
                czase
                > m
                > ukazuje sie jakas iskierka ale szybko zanika!i tak od kilku miesiecy!
                > -wywiadowka: ja blagam rodzicow by zrobili cos/wykazali jakies zainteresowanie
                > swoimi dziecmi, ktore nic nie robia!! rodzice:oni i tak sa slabi,uczonymi nie
                > beda,niech sobie pani odpusci!ja:oczy na wierch, wielki szok......
                >
                > Teraz niech Pani mi wyjasni jak ja -nauczyciel (mlody,nawet bardzo)mam
                pracowac
                > z uczniami ktorzy nic nie robia w domu,gdy rodzice olewaja swoje dzieci?! ja
                ni
                > e
                > jestem od KOCHANIA swoich uczniow, od tego sa rodzice!ja jestem tam po to by
                ic
                > h
                > nauczyc!! ale niech Pani sie nie dziwi ze czasem poniosa nerwy, gdy nei moze
                si
                > e
                > isc dalej z materialem bo uczniom bylo ciezko przetlumaczyc kilka slowek!a
                ja
                > nie zamierzam przepisywac calej czytanki na tablicy co zajmuje cala lekcje!!
                >
                > osobiscie,nie wierze, ze nauczyciel powiedzial cos takiego na lekcji Pani
                corki
                > !
                > mogl ja obrazic-w to uwierze, ale nie w to ze bedzie ponizal dalej!! chyba
                jako
                > czlowiek logicznie myslacy moglby sie spodziewac konsekwencji swojej
                wypowiedzi
                > !

                Jakich kosekwencji !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                Przecież nauczyciel, który w ten sposób się zachowuje nie przyzna się do swojej
                niewydolności pedagogicznej. Dam parę przykładów :
                Pani od chemii wyzwała ucznia od chama. - potwierdza to cała klasa - na
                zebraniu pani wypowiada się, że tak się zdenerwowała, że owszem powiedziała ,
                że zachował się po chamsku.
                Następnym razem dzieci wchodzą do klasy nauczyciel mówi - ale wy śmierdzicie
                jesteście po wuefie ?
                Ksiądz za to , że chłopak wyciągał coś z tornistra chwycił jego rękę i uderzył
                nią o ławkę. Klasa przerażona do końca lekcji. Innymi razy na wyegzekwowanie
                spokoju uderza znienacka rękoma o ławkę.
                Pani Vice dyrektor na holu podczas przerwy na cały głos a ma bardzo doniosły
                wyzwała pierwszoklasistkę , za to , że jest nieodpowiednio ubrana do szkoły- bo
                opadła jej naramka od biustonosza. Dziewczyna wystraszona, czerwona najchętniej
                schowała by się pod ziemię wstyd przed całym gimnazjum- powód do dalszego
                wyśmiewania dla niektórych.
                Mogłabym tych przykładów mnożyć dalej. Ale te już wystarczą do zadania
                pytania , czy to jest odpowienie podejście do młodzieży ? Czy nie jest to tak ,
                że oprócz agresjii wyniesionej z domu to nauczyciele bez zastanowienia się
                przekazują ją dalej ? Jaką naukę wynosza nasze dzieci w takich sytuacjach ze
                szkoły. Gdzie szukać autorytetów dla naszej młodzieży?

                > ja osobiscie jakos uczen i jakos student nigdy z takim czyms sie nie
                spotkalam!
                >
                > -I nie
                > > czarujmy się w ogóle mu nie zależy na dobru akurat naszego dziecka.
                >
                > Tutaj akurat Pani przesadzila!! ja nie zamierzam odrabiac prac domowych za
                > ucznia ani nie wloze mu wiedzy do glowy!! to juz akurat jest rola rodzicow by
                > przypilnowac swoje dziecko!
                >
                Przyznaję rację, że być może dawno by się coś zmieniło, gdyby większości
                rodziców zależało na dzieciach. Niestety tak nie jest i to jest przykre. Na
                klasę 25 uczniów znajdzie się mniej więcej 2 rodziców, którzy pragną pomóc,
                działać reszta właściwie przychodzi odsiedzieć tą godzinę przykrego obowiązku i
                nie interesuje się niczym.

                > szkola to jest miejsce gdzie uczen ma nie tylko swoje prawa ale i
                > OBOWIAZKI!!!!!!!! o czym wielu rodzicow i uczniow zapomina!!
                >
                > pzdr
                • m_anja Re: alewi24 napisała: 23.02.05, 12:10
                  Ksiądz za to , że chłopak wyciągał coś z tornistra chwycił jego rękę i uderzył
                  > nią o ławkę. Klasa przerażona do końca lekcji. Innymi razy na wyegzekwowanie
                  > spokoju uderza znienacka rękoma o ławkę.

                  Przemoc w stosunku do dzieci jest niewybaczalna, a jeśli to ksiądz to tym
                  bardziej. Wydaje mi się jednak, że uderzenie ręką o ławkę w celu uciszenia
                  klasy nie jest formą poniżania. Mnie samej często się to zdarza. Spróbujcie
                  czasem uspokoić bandę 16-latków, która za nic ma prośby i groźby nauczyciela...
                  • alewi24 Re: alewi24 napisała: 23.02.05, 12:49
                    m_anja napisał(a):

                    > Ksiądz za to , że chłopak wyciągał coś z tornistra chwycił jego rękę i
                    uderzył
                    > > nią o ławkę. Klasa przerażona do końca lekcji. Innymi razy na wyegzekwowa
                    > nie
                    > > spokoju uderza znienacka rękoma o ławkę.
                    >
                    > Przemoc w stosunku do dzieci jest niewybaczalna, a jeśli to ksiądz to tym
                    > bardziej. Wydaje mi się jednak, że uderzenie ręką o ławkę w celu uciszenia
                    > klasy nie jest formą poniżania.

                    Masz rację to jest bezradność. Tylko wyobraź sobie, że siedzisz przy pierwszej
                    ławce słuchasz lekcji a nagle ksiądz obydwiema rękoma wali w twoją ławkę z
                    nienacka. Doznajesz szoku i twoje myśli w tym momencie biegą w kierunku takim "
                    ale mnie wystraszył , matko jedyna a może zaraz komuś jeszcze przyłoży ?



                    Mnie samej często się to zdarza. Spróbujcie
                    > czasem uspokoić bandę 16-latków, która za nic ma prośby i groźby
                    nauczyciela...
                • bambolina1 Re: bambolina 1 napisała 23.02.05, 21:51
                  Jakich kosekwencji !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                  > Przecież nauczyciel, który w ten sposób się zachowuje nie przyzna się do swojej
                  >
                  > niewydolności pedagogicznej.

                  jezeli slyszala to cala klasa to wtedy idzie sie do dyrektora!! w mojej szkole
                  na pewno by tak sie stalo, nikt nie dopuscilby do takiej sytuacji,ze n-l
                  'oglasza' ze dalej bedzie ponizal uczniow!

                  Pani od chemii wyzwała ucznia od chama. - potwierdza to cała klasa - na
                  > zebraniu pani wypowiada się, że tak się zdenerwowała, że owszem powiedziała ,
                  > że zachował się po chamsku.

                  hmmm osobiscie nie uwazam by powiedzenie ze klasa zachowuje sie po chamsku jest
                  jakimkolwiek znecaniem sie, bez przesady!!

                  w rescie przykladow zgadzam sie,szczegolnie ksiadz przesadzil!!

                  chce wyjasnic jedna rzecz: ja nie znecam sie i nigdy nie znecalam sie i nie
                  zamierzam znecac sie nad swoimi uczniami!! wkurzaja mnie czasem strasznie,ale
                  nikogo nigdy nie uderzylam a jak raz powiedzialam, ze chyba sa opuznieni to
                  zaraz przeprosilam!

                  w szkole gdzie pracuje takie sytuacje nie maja miejsc, bo kazdy sie boi
                  dyrektora i wie czym grozi jakiekolwiek ponizanie czy nawet 'dotykanie' ucznia!!
                  gdyby byl taki przypadek jak u Pani corki wiem jak sytuaja dalej by sie
                  potoczyla u mnie: nastepnego dnia dywanik u dyrektora i dowidzenia!dlatego
                  napisalam o konsekwencjach! a jezeli u Pani corki takie sytuacje sa na porzadku
                  dziennym (bo sama Pani pisze, ze moze te przyklady mnozyc)to czas co sztym
                  zrobic,bo nie wierze ze nie mozna!!

                  osobiscie nie znam sytuacji gdy uczen byl ponizany, sama w swoim zyciu tez tego
                  nigdy nie doswiadczylam!! dlatego pewne rzeczy wydaja mi sie 'kosmiczne'(co nie
                  znaczy ze sa nieprawdziwe)!

                  dlatego powtarzam, albo zmienic szkole albo czas zaczac dzialac i jakos to
                  zmienic,bo dzieci moga nabawic sie jakiejs nerwicy;//

                  pzdr
                  • alewi24 Re: bambolina 1 napisała 23.02.05, 22:32
                    Cieszę się, że u Pani w szkole nie ma miejsca na tego typu zachowanie.
                    Podejrzewam, że mieszka Pani w dużym mieście. Niestety ja mieszkam obecnie w
                    niespełna 30-tysiecznym miasteczku gdzie ludzie się znają. Gdzie jest ponad 20%
                    bezrobocie. Powiem może tak wychowałam się w dużym mieście , później mieszkałam
                    8 lat na zachodzie i dopiero w tym miasteczku poznałam siłę plotek, prawo
                    silniejszego, tyle patologii. Nie twierdzę, że w dużych miastach tego nie ma ,
                    ale mieszkając na nowym osiedlu nigdy nie miałam do czynienia z patologią, żyje
                    się po prostu anonimowo. Na zachodzie poznałam smak demokracji, szacunek do
                    drugiego człowieka, pomimo , że byłam u nich gościem nigdy nie poczułam
                    niechęci, poniżenia, złego traktowania i obojętnie czy była to szkoła, do
                    której również tam chodziłam, czy był to urząd pracy. Zawsze bez względu, że
                    tak powiem na kolor skóry człowiek był osbłużony godnie. Niestety w naszym
                    kraju wszystko zależy od tego co się ma lub kim się jest. Oczywiście, gdybym
                    była nauczycielką lub siostrą pana burmistrza moją córkę nie spotykałoby takie
                    traktowanie. Ale jakąś tam X można tak traktować, bo kto jej uwierzy ? Przecież
                    jeżeli będzie zbyt mocno obstawać przy swoim to nazwie się ją pieniaczką i
                    tyle. Miła Pani , niestety w moim przypadku jest to walka z wiatrakami. Tak jak
                    już wcześniej wspomniałam musi przyjść nowe pokolenie , nowa kadra bez układów,
                    wybrana nie dlatego , że ma silne plecy tylko , że jest dobrym fachowcem w swym
                    zawodzie. Tylko nie wiem czy moje dzieci tego się jeszcze doczekają.
                    Podejrzewam , że nie. A co do wyboru gimnazjum. niestety jest tylko jedno .
                  • roman.gawron Re: bambolina 1 napisała 27.02.05, 10:22
                    bambolina1 napisała:

                    > w szkole gdzie pracuje takie sytuacje nie maja miejsc, bo kazdy sie boi
                    > dyrektora i wie czym grozi jakiekolwiek ponizanie czy nawet 'dotykanie'
                    > ucznia!

                    A gdzie jest napisane, że nauczycielom zabrania się "jakiegokolwiek dotykania
                    ucznia"? Ja nie znam takiego przepisu.
    • ola312 Re: Czemu nauczyciele znęcają się nad uczniami??? 23.02.05, 10:50
      Myślę, że nie napisałabym coraz częściej. Dawniej też bywało, że nie zawsze
      nauczyciele byli mili dla swych uczniów, jednak podejście zarówno rodziców jak
      i uczniów do tych spraw było zgoła inne ( nie chcę go dziś oceniać).Istotnie
      zdarzają się nauczyciele słabo przygotowani do swojej pracy i nie kochający
      dzieci, bo konsekwentnie uważam, że nauczyciel powinien je kochać. I nie mówię
      tutaj o miłości rodzicielskiej o której pisze pani od angielskiego, mówię o
      miłości do młodych ludzi, którzy mają różne pomysły i prawo do błędu.
      Jednocześnie chce zaznaczyć, że owo prawo nie dotyczy zakładania kosza na głowę
      nauczyciela, lecz błądzenia, szukania odpowiedzi, adresata zwierzeń, moedela do
      naśladowania. Nie zgadzam się niestety także z określeniem alewi24, która sięga
      po ocenę polskiej pedagogiki. Otórz zapewniam Cię , że jest jeszcze wielu
      dobrych, rzetelnych i uczciwych w swej pracy nauczycieli i nie należy ich
      wszystkich mierzyć jedną miarą. Jeśli nastolatkowie sięgają po narkotyki ,
      Twoja córaka również? jak to brzmi Kali może ale Kalemu nie...Nie wierzę , że w
      całej szkole Twojej córki nie znajdzie się jeden nauczyciel, któremu jako
      rodzic możesz przekazać swoje uwagi na temat nauczyciela, a co na ten temat
      dyrektor, czy kuratorium do którego jak twierdziłaś w innym temacie napisałaś?
      Zgorzkniałaś tak dalece, że rolę rodzica w szkole sprowadzasz jedynie do
      finansowania jej . Zapewniam Cię, że nie jest to miłe dla nikogo, że trzeba
      prosić o pieniądze na podstawowe wyposażenie klasy, nie wspomnę o tym, że nie
      jest dla mnie ideałem szorowanie podłóg szkolnych po malowaniu, co zresztą ,
      robiłam , czy wyszukiwanie materiałów do robienia prostych pomocy naukowych ,
      które gdybym ja albo szkoła miała pieniądze kupiłabym. Reasumując , nie jest
      tak źle jak to próbujesz przedstawić, są nauczyciele wymagający wyprostowania
      kręgosłupa, może nikt im tego nie zrobił i myślą w swej naiwności , że robią
      dobrze, ale są także instrumenty w rękach rodziców do tego by walczyć o godne
      bycie uczniem ich dziecka i należy po nie sięgnąć, pisanie na forum, może
      pocieszy, bo inni zaraz znajdą się z podobnymi problemami , ale sprawy nie
      załatwi.Pozdrawiam i życzę poprawy sytuacji oraz spotkania na swojej drodze
      nauczycieli "z powołania".
      • alewi24 Re: ola312 napisała 23.02.05, 12:41
        Nigdy nie mierzyłam w swoich postach wszystkich nauczycieli jedną miarą. Podaję
        konkretne przykłady i te opisywałam.
        podobało mi się ogólnie to co napisałaś oprócz jednego : Jeśli nastolatkowie
        sięgają po narkotyki, Twoja córka również?" Jak to się ma do naszego tematu.
        Czy Ty również wszystkich nastolatków uważasz za potencjalnych ćpunów ? Bo nie
        bardzo rozumiem .
        Następnie nie wierzysz, że w całej szkole nie znajdzie się jeden nauczyciel,
        któremu jako rodzic możesz przekazać swoje uwagi . Ja tego nie powiedziałam, że
        w całej szkole nie ma mądrych nauczycieli. Ale odpowiedz mi jaki jest sens iść
        na rozmowę z innym nauczycielem, który jest w porządku i omawiać problem
        dotyczący nauczyciela X.
        Przecież starałam się wyrażać jasno. Mówiłam o nauczycielach, którzy ośmieszają
        poniżają, są niesprawiedliwi, gdzieś w swojej trudnej pracy zatracili się .
        Tego typu osoby przy bezpośrednich rozmowach wypierają się w oczy, że tak nie
        było. Np. z Ty CHAMIE tłumaczą się , że powiedzieli zachowałeś się po chamsku.
        Z dyrektorem szkoły jak rozmawiam, to wszystko jest ok. a tak na marginesie
        pani córka się całowała na szkolnym korytarzu. Przychodzę do domu rozmawiam z
        córką jej koleżankami i wszystkie są zniesmaczone, że ktoś wymyśla takie
        bzdury. Kto jak kto ale dyrektor. A pan dyrektor pauszalowo zawsze ma tzw. haka
        na rodziców córek , że gdzieś się całowały , a na rodziców synków , że są
        zamieszani w narkotyki. To działa . Bo w naszym systemie jeszcze nadal ofiara
        musi niestety udowodnić, że jest niewinna Prawda?
        Piszę o ludziach , którzy nie twierdzę , że mają złą wolę , jedynie twirdzę ,że
        obrali nie tę drogę na pokonywanie trudności z jakimi zawodowo się stykają.
        Na zakończenie dam pani przykład, że nie jestem osobą, która krytykuje
        bezmyślnie nauczycieli.Rok temu w szkole podstawowej w pierwszej klasie
        wychowawczyni powiedziała w nerwach do mojej córki - zachowujesz się jak
        wariatka. Córka opowiedziała mi to, nie zabardzo chciałam jej wierzyć, gdyż
        znam tą nauczycielkę bo była również wychowawczynią mojej najstarszej córki.
        Zawsze miła dla dzieci i wyrozumiała. Ale moja mała nie dawała za wygraną ,
        więc poszłam do pani i zapytałam się czy rzeczywiście nazwała córkę wariatką.
        Przyznała się, że się zdenerwowała bo córka odmówiła na sam koniec udziału w
        jakimś przedstawieniu. Powiedziałam wtedy, że przykro mi , że tak nazwała
        córkę , pani przeprosiła i się rozeszłyśmy. Po jakimś czasie nauczycielka ta
        podeszła do mnie i poprosiła o rozmowę. Jeszcze raz przeprosiła za swoje
        zachowanie, które jej samej nie dawało spokoju. Wtedy ja powiedziałam, że
        bardzo dziękuję , że również to tak widzi i że nie mam już do niej żadnego
        żalu. To jest przykład nauczyciela z klasą . Popełnił błąd , jak my wszyscy,
        ale miał klasę się do tego przyznać i przeprosić. Takiego nauczyciela zawsze
        będę wspominała miło, również moje dziecko nie ma żadnej urazy a to chyba
        najważniejsze.
        • mrrooffka Re: ola312 napisała 23.02.05, 19:44
          Czy to znaczy, że:
          "jesteś głupkiem" = "zachowujesz się głupio" ?
          obelga = opisanie sposobu zachowania się kogoś?

          dla mnie to dwie różne reczy...

          Staram się nigdy nie używać żadnego z tych sposobów rozmawiania z uczniami,
          wybieram bardziej neutralne formy, ale jeśli trzeba dobitnie komuś powiedzieć
          jakie jest jego zachowanie, bo inaczej to do niego nie dotrze, to wybieram ten
          drugi sposób.
          Nie uważam, że kogoś w ten sposób krzywdzę.
          Ale może nie mam racji...
          • ola312 Re: ola312 napisała 24.02.05, 19:29
            Witaj, pewnie , że masz racje! mimo mojego idealizmu nie dajmy się zwariować w
            drugą strone. mając być mentorami młodych ludzi mamy prawo powiedzieć im i ich
            rodzicom , że robią głupio , źle, niewłaściwie, a możę nawet idiotycznie. Jeśli
            mamy na to rzeczowe argumenty przedstawmy je , dajmy rozmówcą przemyśleć co do
            nich powiedzieliśmy. Jeśli właściwie zrozumieją co chcieliśmy im przekazać, nie
            obrażą się i to jest akurat pewne. Używanie pewnych slangowych słów młodzieży
            nawet uchodzących za obraźliwe, jeśli towarzyszy temu prawdziwa troska nigdy
            nie będą przez mądre dziecko i rodzica odebrane za obraźliwe i pozbawiające
            godności , tego akurat jestem pewna z własnego doświadczenia. Nie skupiajmy się
            więc jedynie na mówieniu "ę" i "ą" bo to nie o to w tym wszystkim chodzi!
            • mamosz Re: ola312 napisała 25.02.05, 01:29
              Nauczyciel nie jest od kochania dzieci tylko od uczenia,a wlasciwie pokazania
              im jak nalezy sie uczyc i tego rodzice nijak nie potrafia zrozumiec-Nie jest
              tak ze mlody czlowiek siada z rozdziawiona buzia -a nauczyciel mu do tejze
              wlewa wiedze lejkiem .To pot krew i łzy.Natomiast bardzo wielu rodziców skarzac
              sie nieustannie na nauczycieli z wdziekiem usmiecha sie slyszac informacje o
              ewidentnym chamstwie swoich,nie małych juz,dzieci.Wiec jak zwykle kazdy kij ma
              dwa końce,a medal dwie strony.Co to znaczy ,ze coreczka "nie była w temacie",a
              gdzie niby była - być moze wkurzonej nauczycielce wymknęla sie czysta żywa
              szczera prawda o poziomie umyslowym panienki -a prawda jak wiadomo w
              oczy ....wiem ze sie oburzycie bojownicy o godnosc swoich ponizanych dzieci,
              ale -"obyś cudze dzicie uczył" wtedy pogadamy.
              • alewi24 Re: DO MAMOSZA i podobnie myślących 25.02.05, 12:22
                Już Kochanowski pisał tak o nauczycielach " TEN MI NAJMILSZY NAUCZYCIEL BYWA,
                KTÓRY JAKO NAUCZA TAK SAM WYKONYWA " również w kwestii odnoszenia się do
                dzieci i stosowania kar miał swoje zdanie " WSZYSTKO JEDNAKO NIECH PRAWA
                SŁUCHAJĄ, BO JEŚLI TYLKO MAŁYCH KARAĆ CHCECIE, WOLĘ ŻE MI BUŁAWĘ WEŹMIECIE ".

                Proszę się zastanowić nad wiecznie aktualnymi słowami naszego wieszcza ?

                A odnośnie postu,to czy naprawdę w tym wszystkim chodzi tylko o urażoną godność
                ucznia, czy rodzica? Czy nie jest zrozumiała podstawowa zasada, że zgoda buduje
                niezgoda rujnuje? Zastanówcie się co przeżywa w danej chwili taki człowiek ?
                Czy takie zachowanie jest w ogóle konstruktywne ?
                Zastanówcie się, czy poniżenie ucznia - lub jak niektórzy tutaj sądzą
                powiedzenie mu wprost co się o nim myśli, czy daje to zamierzony efekt
                wychowawczy? Moim zdaniem nie. Bo nawet gdyby rzeczywiście był tempakiem, to
                tym bardziej nie wolno go w ten sposób " motywować" , bo nie odniesie się z
                pewnością zamierzonego celu. Najwięksi tempacy osiągali wiele poprzez pozytywną
                motywację a nie wrogość !
                • mamosz Re: DO MAMOSZA i podobnie myślących 26.02.05, 00:59
                  A taki cytacik pamietasz "Pan Bóg dziateczki rózeczka bic każe...."(żart)Nie
                  chodzi o obrażoną dumę naucycieli - sadystów tylko o to, że to ,co młodzież i
                  jej rodzice uważaja ża szarganie godności osobistej jest b. często konfabulacją
                  majacą na celu uniknięcie przykrosci zwiazanych z nauka szkolną ,lata praktyki
                  nauczyły mnie do rozhisteryzowanych mamuś podchodzić z dużą ostraożnością.Nie
                  wspomnę już o kompletnym braku poczucia humoru,zakładaniu z góry ,ze nauczyciel
                  to wróg i cokolwiek powie jest NA PEWNO skierowane przeciwko milusińskim.Nie
                  raz i nie dwa zdarzało sie w czasie mojej watpliwej "kariery" szkolnej,że
                  rozsierdzony rodzic wychodzil po rozmowie,na która przychodzil nabuzowany ,z
                  zamiarem starcia mnie z powierzchni ziemi ze słowami "fajna z pani babka," i ze
                  szczerym zamiarem pozytywnego zmotywowania dzieciecia do nauki .A TĘPAKI...cóz
                  niejednego wyprowadziłam na ludzi,a sama w swoich latach szkolnych uslyszalam
                  niejedno o swoich talentach fizyko-chemiczno-matematycznych i jakos moje
                  jestestwo na tym zanadto ni ucierpiało.
                  • bezecnymen Re: DO MAMOSZA i podobnie myślących 26.02.05, 02:20
                    te dziateczki :)
                    to skoro juz o brakach...
                    nowoczesna szkoła podobno winna zorganizowac proces nauczania w sposób mozliwie
                    bezstresowy...dla ucznia oczywiście:) idea bardzo piekna i szlachetna w
                    zamysle niewątpliwie, tylko... czy aby ktos sie zastanawiał, jak zniesie stresy
                    dorosłego życia, a przeciez ich nie brakuje, taki bezstresowo wychowywany młody
                    czlowiek? biegający do pedagoga przy pierwszym lepszym niepowodzeniu, kłótni z
                    koleżanka czy (ło maaaaaaatko)scycji z nauczycielem?a niech uczen podejmie
                    probe samobójcza bo dostal niedostateczny z czegos tam na semestr!!! w tym
                    momencie nieważne jest, że bał sie kolegów spod trzepaka, bo winien im byl
                    kasiore za postawionego jabola,albo sie dowiedział, że zostanie ojcem, ważne że
                    powodem była ta wstrętna, ohydna, brudna buda i ci upierdliwi, niesprawiedliwi,
                    zboczeni belfrzy
                    miłego weekendu życzę
        • ola312 Re: ola312 napisała 24.02.05, 19:17
          witaj alewi24, mam wrażenie, że byłybyśmy w stanie razem wiele w tym
          zwariowanym świecie zmienić. Mnie też podoba się rzeczowośc z jaką piszesz i
          bronisz swojej córki. Co do nastolatków to chyba źle się zrozumiałyśmy miałam
          na myśli traktowanie jedną miara wszystkich nauczycieli i tak jak nie wszyscy
          są jednakowi tak moim zdaniem nastolatkowie nie wszyscy są jednakowi, a więc
          nie wszyscy biorą. A tak naprawdę jak niewielu nauczycieli w skali ich całej
          populacji jest okropnych tak mało w skali populacji nastolatków bieże, choć
          robią to nauczyciele tak drastycznie, że muszę Ci niestety przyzanć rację , że
          trudno zaufać innym, bo człowiek ma obawy ,że i oni coś wymodzą. Tyle
          wyjaśnień.
          Jeśli w szkole Twojego dziecka dzieją się opisywane rzeczy , a na Twoje wyraźne
          sugestie, do wychowawcy i dyrektora nikt nie reaguje to pora pokazać państwu ,
          że dzięki temu , że są dziecioni maja pracę i nigdzie nie jest napisane, że są
          najmądrzejsi, najlepsi i mają monopol na wszystko.Zwróć się do rzecznika praw
          dziecka, pisząc maila, ja korzystałam z tego źródła informacji wiele razy,
          mając wątpliwości co do prawidłowości toku mojego postepowania. Człowiek nie
          tylko odpowie na Twój list , ale zapewne zapyta dyskretnie , która to szkoła
          próbując pomóc. Jedno jest pewne, żeby była jasność wymagający nauczyciel to
          dobry nauczyciel, choć młodzież czasami ocenia go inaczej, ale jeśli wymaga
          najpierw od siebie, później od uczniów to jest Ok. Rozbiegana młodzież , to
          dobra młodzieź, ma prawo do jak już pisałam błędu, a nauczyciel jest od tego
          by być mentorem, oceniać ale i szukać dróg wyjścia.Sama ocena i tak nic nie
          zmieni, bo jest oczywista. Rozbiegana nie oznacza jednak rozpasanej, myślącej ,
          że ma same prawa, obowiązków zaś nie, nie oznacza z moje strony zrozumienia dla
          braku szacunku wobec nauczyciela, zakładania mu wspomnianego już kosza na
          głowę, czy rysowania samochodu.Po tak mam nadzieję mniej zawiłych uściśleniach
          moich poglądów namawiam Cię droga alewi 24 i innych mających te problemy
          internautów do położenia kresu brakowi szacunku wobec ucznia jako jednostki. w
          końcu to człowiek i na rzadnej uczelni dla nauczycieli nikt nie daje
          wspomnianym prawa do pozbawiania szcunku drugiego człowieka, choćby było nim
          małe dziecko . Tak więc dyrektorem nie się jest ale się bywa i wcale nie ma
          zapisu o dożywiociu funkcyjnym, a jeśli ten pan zapomniał o tym , to
          rozwiązanie sprawy może być druzgocące. pora także by wreszcie z polskich szkół
          zniknęli nauczyciele krzywdzący dzieci, a młodzież ( by była równowaga )
          poznała
          zakres swoich obowiązków nie tylko praw. Pozdrawiam, życzę wytrwałości w
          zwalczaniu nienormalności w otaczającym świecie.
          Ps.wiem, że jestem utopistką, ale zapewniam konsekwentnie walczę z wiatrakami i
          ta walka daje czasami pożądane rezultaty
    • kasia_mam Re: Czemu nauczyciele znęcają się nad uczniami??? 24.02.05, 11:57
      witam,

      mialam przykre doswiadczenia z nauczycielami zarowno w podstawowce jak i
      liceum, mimo ze zaliczana bylam do dobrych uczniow. bardzo lubilam
      historie,jednak osoba ktra mnie nauczula wyraznie dawala mi do zrozumienia ze
      dla niej i tak jestem zerem,dochodzilo do strasznych sytuacji,ta kobieta nie
      mogla wrecz zniesc tego ze ja sie naprawde ucze tej historii,nie dosc ze pytala
      mnie na kazdych zajeciach,to zaczea rowniez pytac mnie nie napoczatku lekcji
      jak zazwyczaj sie to robi tylko 3 minuty przed jej koncem zebym czasem za duzo
      nie zdarzyla powiedziec:))) niestety smiesznie to brzmi bo teraz studiuje
      europeistyke i ciesze sie ze mam za soba to wszystko ale jednak nabawilam sie w
      ciagu tych 4 kat nerwicy zoladkowej,stalam sie w ogole bardzo nerwowa,no ale
      coz...
        • kasia_mam Re: Czemu nauczyciele znęcają się nad uczniami??? 24.02.05, 18:08
          hmmm, w moim przypadku moge to uznac za znecanie,dopisywala mi rowniez
          nieobecnosci, nie przyjmowala zwolnien lekarskich dostarczanych przez rodzicow
          nawet,malo tego,kiedys nawet zaslablam na zajeciach to nie chciala pielegniarki
          wezwac bo mowila ze symuluje a potem okazalo sie ze mialam cisnienei bardzo
          niskie,i to wszystko z nerwow.jak byly zebrania to potrafila mojej mamie
          rzucuc dziennik przed nos zeby sobie liczyla moje nieobecnosci:D moja mama
          fajnie wtedy zareagowala,odrzucila jej dziennik i powiedziala ze to jej
          obowiazek.z nia rozne byly przypadki ale czemu akurat ja,zwlaszcza ze sie
          uczylam,co ja moglo zdenerwowac, moze to ze kiedys ja zagielam na zajeciach :D
          powiem szczerze ze teraz moze sie i z tego smieje,ale kiedys sama pamietam jak
          nastawialam budzik na 4 rano zeby powtarzac material,ta kobieta naprawde
          zepsula mi zdrowie i psychike,do tej pory pozostala mi duza nerwowsc.na
          szczescie na uczelni inaczej traktuje sie studentow, ale wiadomo ze zawsze
          mozna natrafic na sadyste bo inaczej nazwac 'tego czlowieka'' nie mozna!
          • praktycznyprzewodnik Re: Czemu nauczyciele znęcają się nad uczniami??? 25.02.05, 10:12
            znecanie,dopisywala mi rowniez nieobecnosci,


            Czy sprawdzalas regularnie i wyjasnialas na lekcji wychowawczej czy masz jak
            nalezy wszystko powpisywane ?
            Czu jak cos wykrylas, ze regularnie dopisuje, czy bylas u pani pedagog w tej
            sprawie ?

            nie przyjmowala zwolnien lekarskich dostarczanych przez rodzicow

            zajrzyj na "prawa i obowiazki ucznia" - tam jest duzo o zwolnieniach lekarskich
            i pisanych przez rodzicow;

            > nawet,malo tego,kiedys nawet zaslablam na zajeciach to nie chciala
            pielegniarki wezwac bo mowila ze symuluje

            decyzja powinna nalezec do fachowego pracownika sluzby zdrowia, zgadzam sie,
            przegiela;
            a potem okazalo sie ze mialam cisnienei bardzo niskie,i to wszystko z nerwow.

            na szczescie niskie cisnienie nie jest z nerwow, wysokie - tak, wiec glowa do
            góry,
            przy niskim cisnieniu czesto sie mdleje, porozmawiaj o tym z pielegniarka,

            Do szkoly powinni kupic dla nauczycieli taki poradnik, widzialam to w
            bibliotece pedagogicznej ostatnimi czasy, tytul "Choroby dzieci i mlodziezy" -
            ale to jest wersja traktujaca o tym, jak choroba (cukrzyca, alergia, anemia,
            zapalenie mózgu,itd.) wplywa na funkcjonowanie dziecka w szkole. Bardzo ciekawe.

            jak byly zebrania to potrafila mojej mamie rzucuc dziennik przed nos zeby
            sobie liczyla moje nieobecnosci:D

            no to musiala byc juz naprawde bardzo wkurzona, proponuje mamie, zeby zawsze
            rozmawiala z wychowawczynia w obecnosci pani pedagog

            moja mama fajnie wtedy zareagowala,odrzucila jej dziennik i powiedziala ze to
            jej obowiazek.


            Twoja mama jest osoba o duzej odwadze cywilnej ?

            z nia rozne byly przypadki ????
            chodza plotki, ze powinna stanowczo odejsc na przyspieszona emeryture, bo juz
            nie wyrabia sie ?

            ale czemu akurat ja,zwlaszcza ze sie uczylam,co ja moglo zdenerwowac, moze to
            ze kiedys ja zagielam na zajeciach :D

            Mozliwe .

            > powiem szczerze ze teraz moze sie i z tego smieje,

            masz spory dystans do siebie, to dobrze rokuje na przyszlosc,

            kiedys sama pamietam jak nastawialam budzik na 4 rano zeby powtarzac material

            jestes pilna i ambitna i pracowita czy uczysz sie na ostatnia chwile ?


            ta kobieta naprawde zepsula mi zdrowie i psychike,do tej pory pozostala mi
            duza nerwowsc


            a mama nie jest troszke nerwowa ? moze masz troszke po mamie temperament ?

            na szczescie na uczelni inaczej traktuje sie studentow - roznie bywa, znam
            dobrze kogos kto studiuje na Akademii Morskiej i skarzy sie, ze bardzo ich
            trzymaja za pysk, musza nawet nosic mundur !

            ale wiadomo ze zawsze mozna natrafic na sadyste bo inaczej nazwac 'tego
            czlowieka'' nie mozna!

            :*
            • kasia_mam Re: Czemu nauczyciele znęcają się nad uczniami??? 25.02.05, 12:30
              po pierwsze to ja juz nie uczeszczam do tej szkoly,skonczylam ja 3 lata temu,
              poza tym nie uczylam sie nigdy na ostatnia chwile tylko sobie powtarzalam
              material,zawsze bylam na biezaco,jesli chodzi o zwolnienia i dopisywanie
              nieobecnosci to bylo to udowodniane w obecnosci dyrekcji bo dochodzilo naprawde
              do przegiec,ale sama sie kiedys wkopala,bo napisala mi nieobecnosc i tego dnia
              oczywiscie spytala,wiec w zeszycie byla data odpowiedzi,udowodniono jej to,
              czym jeszcze bardziej ja zdenerwowalam i odpytywana bylam do konca semestru:D
              po maturze dowiedzialam sie ze ta osoba nie dostala juz klasy pod wychowawstwo
              ale napewno uprzykrza mlodzizy zycie do dzis
              P.S. moja mama nie jest nerwowa,bronila mnie tylko,bo dobrze wiedziala ze sie
              ucze... i ze wina napewno nie lezy po mojej stronie,kazda matka by tak postapila
                • bezecnymen Re: Czemu nauczyciele znęcają się nad uczniami??? 25.02.05, 16:55
                  hehe myslak..aleś sie rozmarzył:P
                  facet w szkole bez wychowawstwa??? tylko wfmenom to sie udaje:)a jak juz jestem
                  na topiku o przemocy belferskiej...
                  kilkanaście lat temu uderzyłem w twarz ucznia 8 klasy, ktory rzucił wiazanke
                  wyzwisk na woźną, nie dośc, że kobietę, to jeszcze w wieku przedemerytalnym.i
                  jaki był skutek? poskarżyl sie matce, ona do ojca z żądaniem interwencji w
                  szkole, a ojciec dolożyl synkowi tak, że na drugi dzien nie przyszedł do szkoły.
                  dzis tego ucznia spotykam często na ulicy, juz dorosły, dzieciaty gość, a jak
                  sie kiedys zgadaliśmy o tym wydarzeniu to powiedział, że mało co w zyciu tak mu
                  sie przydało, jak własnie tamto lanie...
                  nie uważam że nauczyciele powinni bić i poniżac uczniów, ale czasem takie
                  radykalne metody okazuja sie skuteczne
                  i jeszcze jedno..roznąca ilośc czynów karalnych popełnianych przez nieletnich
                  to oczywiście wina szkoły bo...nie wychowuje!!!!
                  koniec..musze miec na uwadze dobro mojej wątroby
      • nesferatu_vampire Veto nauczycielom sadystom 07.03.05, 13:51
        W imieniu zdesperowanych rodziców, których biedne dzieci są stresowane przez
        nauczycieli znęcających się nad nimi psychicznie wnoszę ostry sprzeciw wobec
        takim praktykom niegodnym Europejczyka.
        Nauczyciele jako jedyna grupa zawodowa pracują tylko 18 godz. w tygodniu.
        Ich pensum jest śmiesznie niskie wobec innych zawodów a wkład pracy
        niewspółmiernie mały w stosunku do tych, którzy bardzo ciężko pracują za
        mniejsze wynagrodzenie.
        Co mają powiedzieć biedne sprzedawczynie hipermarketów czy ludzie pracujący w
        biedaszybach?
        Dlatego przestańcie narzekać na niedogodności swojego zawodu, przestańcie
        rozładowywać swoje życiowe frustracje i pózwólcie odetchnąć dzieciom i
        młodzieży.
        Oczyśćcie swoje szeregi z różnej maści dewiantów i frustratów. Być może wówczas
        odzyskacie szacunek społeczeństwa.

        A swoją drogą powinniście wziąść sobie do serca słowa Pana Premiera Marka Belki:

        "DO ROBOTY"
    • fiosia dziecko - wizytówka rodziców 26.02.05, 07:32
      Do wszystkich rodziców! Proszę sobie zapamiętać, przyjąć do swoich struktur
      poznawczych i utrwalić, że wasze dziecko w szkole jest waszą wizytówką. Po co
      jest szkoła? Dziecko spędza w niej 4-5 godzin na 24. 4 godziny sa więc
      przeznaczone na pracę, obowiązki, a 20 godzin na odpoczynek, zabawę, kontakty
      towarzyskie, sen. Chyba, że wolicie, aby zamienić i te 4 godziny w szkole na
      bezstresową zabawę. Wtedy 10-latek będzie się bawił lub spał 24/24h na dobę. Ok
      więc doszliśmy do wniosku, żeby jednak te 5 godzin w szkole przeznaczyć na
      pracę i naukę. Nauczyciel nie przychodzi do pracy by zabawiać uczniów, lecz by
      wpoić im wiedzę i umiejętności i potem je sprawdzić. Jeżeli uczeń odmawia
      pracy, będzie niestety oceniony nisko. I to jest cała filozofia szkoły. Nic
      więcej. I proszę przestać wyszukiwać tematów zastępczych. Jako rodzice macie
      obowiązek przysłać do szkoły dziecko przygotowane, czyste, pojedzone i zdolne
      do bezkonfliktowego współistnienia w grupie. Jeżeli dziecko ma problemy w
      szkole JEST TO WINA RODZICÓW. Jeżeli rodzic ma wszystko(oprócz płodzenia nowych
      dzieciątek) w d..., to nie dziwmy się, że szkoła zamiast uczyć musi się zająć
      wszystkim - nakarmieniem, ubraniem i wychowaniem dziecka. Ale wtedy nie starczy
      czasu na naukę nie tylko dla tego jednego zaniedbanego malca, ale i reszty
      klasy. Nauczyciel bowiem NIE POTRAFI SIĘ ROZDWOIC. Jeden człowiek nie jest w
      stanie w ciągu 40-godzinnego tygodnia pracy wychować, rozwiązać wszystkie
      problemy i nauczyć 30 osób + wysłuchać pielgrzymek rodziców z pretensjami. Amen
    • kasia_mam Re: Czemu nauczyciele znęcają się nad uczniami??? 27.02.05, 09:42
      widze ze sporo nauczycieli zaczyna sie tu tlumaczyc.kazdy powoluje sie na zlych
      uczniow...a co z tymi dobrymi,starajacymi sie,ktorym zalezy na ocenach??
      a w ogole to czemu nauczyciele czepiaja sie stroju ucznia?ja wiem ze zaraz
      kazdy powie, bo szkola to nie wybieg albo pokaz mody...ale im to juz chyba
      wszystko przeszkadza,''zly'' czarny metal:) jak i landrynkowa istotka:) a to
      podobno chodzi o wiedze... wiec po co sie czepiacie?
      • bezecnymen Re: Czemu nauczyciele znęcają się nad uczniami??? 27.02.05, 13:08
        kasiu a oblicz może tak pi razy oko jaki procent przeciętnej klasy stanowią
        dobrzy uczniowie? po drugie, dobrzy uczniowie nie sprawiaja problemów
        wychowawczych, więc czemu na nich narzekać? przyznaję:) rzadko tu o nich się
        wspomina, ale niestety, forum takie jak to zwykle steruje w stronę narzekania,
        zwlaszcza, jak jest na co...
        strój??? moja droga, sama piszesz, że szkoła to nie wybieg dla modeli:P bo tez
        tak jest..szkoły wymagają czystego, schludnego ubioru, natomiast odrzucaja
        ekstrawagancję, a nie mów, że wszystko nam przeszkadza... jeszcze pare lat temu
        nie do pomyslenia było, żeby dziewczyna miala farbowane włosy, dredy, goły
        pępek, pomalowane paznokcie etc.ale wybacz, jesli taki osobnik straszy
        wiszącymi strąkami, chodzi przez tydzien w tej samej koszulce i tupie glanami
        które paste widziały schodząc z taśmy w fabryce.....
        wiesz moze jaki zaduch pozostaje w klasie, po wyjściu modnej ekipy???
        tolerancja, jak wszystko na tym świecie, ma swoje granice.....
        czy naprawde chciałabys chodzic do szkoły, w której wszystkim wolno wszystko?
      • mamosz Re: Czemu nauczyciele znęcają się nad uczniami??? 27.02.05, 14:29
        Szkoła jest miejscem pracy w zw z tym obowiazywać w niej powinien adekwatny
        strój.Nie ma nic złego w wyrazaniu strojem swojej indywidualnosci,szczególnie w
        wieku młodzienczym kiedy to jest ważne,ale tak jak do biura raczej nie
        przychodzi sie na golasa i w niechlujnym ubraniu tak w szkole pół rozebrane
        panienki o wygladzie małoletnich ....mnie rażą i nie dla tego ,ze jestem stara
        i gruba -bo nie jestem,gołe brzuszki-do granicy golizny i odkryte biusty fajnie
        wygladaja latem na ulicy -ale w szkole nie.Szkoła ma m.in. uczyc przygotowania
        do życia w społeczeństwie,norm społecznychi zachowań-a dobieranie stroju do
        miejsca jest jednym z elementów tej wiedzy.Jesli chodzi o czerń metalową -to
        jesli to nie jest połączone z niechlujstwem tudziez demonstracyjnie
        kontrowersyjnymi hasłami na T-shirtach to czemu nie.Wlosy -to indywidualna
        sprawa ucznia moim zdaniem.
        Trzeba się chyba własnie w szkole nauczyć ego ,że strój jest rownież wyrazem
        stosunku do otoczenia i np.nie przychodzic na egzamin,zakończenie roku i inne
        uroczystosci szkolne w wyciagnietym podkoszulku lub stroju którego wlasciwie
        nie ma tym bardziej ,że durne ciało pedagogiczne zwykle star sie podkreslic
        wyjątkowość chwili eleganckim ubraniem.Przekonałam cię? Pewnie nie.Ale próbowac
        trzeba
        • bezecnymen Re: Czemu nauczyciele znęcają się nad uczniami??? 27.02.05, 16:20
          3:1 że nie przekonałaś:P
          zwracanie uwagi na strój, makijaż, higiene osobistą i szeroko rozumianą kulturę
          bycia (facet, nie żuj gumy, nie rozumiem, co mówisz!)to kolejne szykany
          zakompleksionych starych panien, w przedwojennym żakiecie, których nie stac na
          kosmetyczkę i zboczonych jeleni, którzy nie moja spokojnie patrzeć na młode
          zdrowe ciało:P
        • kasia_mam Re: Czemu nauczyciele znęcają się nad uczniami??? 06.03.05, 07:36
          widzisz tylko ja rozpatruje tutak moj problem z ktorym spotkalam sie w liceu 4
          lata temu. tak jak mowilam nigdy nie sprawialam zadnych klopotow i bylam dora
          uczennica nie mowie ze bardzo dobra ale radzilam sobie,ale dlaczego moja
          wychowawczyni potrafila do mnie powiedziec ze nie wolno mi nosic bluzek
          odslaniajacych ramiona...???malo tego ujela to w taki sposob ze mi szczeka
          opadla ,okreslila to stwiedzeniem ''pociagajace ramiona'' - smiac mi sie
          zachcialo wtedy,kurcze upal na dworzu a ja mam nosic krotki rekaw w ktorym sie
          zapoce:)i nie mowie tu o wywalaniu biustow bo to indywidualna sprawa kazdego
          czlowieka, mysle ze w pewnym stopniu zalezy tez od wychowania przez
          rodzicow.ale ja ciagle nie moge zrozumiec czemu ta baba az do tego stopnia sie
          mnie uczepila, 4 lata mnie tak meczyla, calutkie 4 lata.Moze po przeczytaniu
          moich wczesniejszych wypowiedzi ktos w koncu rzyzna mi racje...:)
          pozdrawiam
          P.S. studia z europeistyki sa cudowne. pozdrowienia dla mojej historycy:) za
          pol roku sie bronie hahahah
    • ferajna2 Nauczyciel-"pan i władca w klasie". 01.03.05, 23:04
      Na pytanie: Dlaczego nauczyciel znęca sie nad uczniem? Odpowiadam:
      1).Ponieważ doświadcza jak każdy człowiek, życioiwych problemów z którymi nie
      moze sobie poradzić, przenosząc swoją frustracje na teren placówki szkolnej,
      (frustracja prowadzi do agresji),
      2). Ponieważ uczeń\uczniowie jemu podpadli.
      3). Nie widzi w swoim postępowaniu żadnych negatywnych następstw,
      4). Jest głęboko przekonany o skutecznym "wychowawczym" podejściu do ucznia.
      5). Zawsze stosował tego typu metody i nikt nigdy nie miał przeciwko temu
      żadnych pretensji.
      6). Od niedawna funkcjonuje jako osoba neurotyczna, impulsywnie reagująca na
      różnego typu "ekscesy" uczniów.
      7). Sprawia mu to, krótko mówiąc przyjemność.
      To tyle chyba jeżeli chodzi o narodziny przyszłego "tyrana" szkoły.
      Odnośnie wychowania to prawda SZKOŁA NIE WYCHOWUJE przynajmniej nie uzurpuje
      sobie takiego prawa. Chociaż nie do końca ponieważ osoba nauczyciela z racji
      wykonywania swojego zawodu posiada pewne "narzędzia" wychowawcze,
      osobowościowe, które wpływają na zachowanie ucznia, jego poglądy, stosunek do
      otaczającego go świata. Innymi słowy Nauczyciel staje sie wzorcem bądź anty-
      wzorcem do nasladowania(tłumaczy-krytukuje,zachęca-ogranicza,rozmawia-
      oskarża,współpracuje-przeciwstawia się itp.). Jest osobą interakcyjną, ponieważ
      jego postępowanie ma wpływ na dalszy rozwój emocjonalno-bichewioralno-
      motywacyjny dziecka.
      • m_anja Re: ferajna2 napisał: 02.03.05, 14:00
        ferajna2 napisał:

        > Na pytanie: Dlaczego nauczyciel znęca sie nad uczniem? Odpowiadam:
        > 1).Ponieważ doświadcza jak każdy człowiek, życioiwych problemów z którymi nie
        > moze sobie poradzić, przenosząc swoją frustracje na teren placówki szkolnej,
        > (frustracja prowadzi do agresji),

        Większość frustracji nauczyciela wynika z problemów w pracy, a problemy w pracy
        w 99% są spowodowane niesubordynacją uczniów.


        > 6). Od niedawna funkcjonuje jako osoba neurotyczna, impulsywnie reagująca na
        > różnego typu "ekscesy" uczniów.

        "Ekscesy"... no właśnie. A może wreszcie uczniowie przypomnieliby sobie, że
        szkoła to miejsce nauki, a nie miejsce EKSCESÓW???!!!


      • roman.gawron Re: Nauczyciel-"pan i władca w klasie". 02.03.05, 14:22
        ferajna2 napisała:

        > Na pytanie: Dlaczego nauczyciel znęca sie nad uczniem?

        Naprawdę uważasz, że "znęcanie się" nauczycieli nad uczniami jest zjawiskiem
        powszechnym w typowej dzisiejszej polskiej szkole? Może zatem mamy inne
        definicje tego pojęcia.

        "Znęcanie się" tak w ogóle jest przestępstwem (art. 207 kk), więc zawsze gdy
        jesteś tego świadkiem, masz prawny obowiązek zawiadomić organa ścigania. Kiedy
        już to zrobisz, mam nadzieję, że policjanci wytłumaczą ci prawdziwe znaczenie
        tego słowa, a ich spojrzenie dopowie resztę.

        > 6). Od niedawna funkcjonuje jako osoba neurotyczna, impulsywnie reagująca na
        > różnego typu "ekscesy" uczniów.

        A co _ty_ zrobiłaś, jaki masz osobisty wkład w to, aby uczniowskim "ekscesom"
        zdecydowanie stawiać tamę? Znikną ekscesy, znikną ich skutki, prawda?

        > Odnośnie wychowania to prawda SZKOŁA NIE WYCHOWUJE

        A dlaczego nie wychowuje, skoro prawo jej to wyraźnie nakazuje czynić?

        > osoba nauczyciela z racji wykonywania swojego zawodu posiada pewne
        > "narzędzia" wychowawcze,

        Jak to "pewne narzędzia"? Posiada wszystkie, które są jej potrzebne.

        > rozwój emocjonalno-bichewioralno- motywacyjny dziecka.

        A co to ten rozwój "bichewioralny"? Nie znalazłem tego słowa w słowniku...
        • ferajna2 Re: Nauczyciel-"pan i władca w klasie". 02.03.05, 20:22
          Nie sadziłem ze będę musiał tłumaczyc, czym jest wychowanie, jaki jest jego
          cel.
          Celem wychowania jest krztałtowanie osobowości wielostronnie rozwinietej
          Osobowośc jest to system zintegrowanych postaw- stosunek człowieka do zycia,
          zjawisk, rzeczy itd. Postawy natomiast posiadaja pewne komponenty można
          wyróżnić:
          Komponent poznawczy- wiedza, zrozumienie, myslenie, spostrzeganie.
          Komp. emocjonalno- motywacyjny- emocje, zaciekawienie, miłe wrażenie.
          komp. BIHEWIORALNY - działaniowy, aktywnośc, zachowanie-komponent ten rozumiany
          jest jako efekt wychowania.
          Według Muszyńskiego wychowanie to krztałtowanie sfery emocjonalno- motywacyjno-
          bihewioralnej tzw. wychowanie ukierunkowujące. Natomiast sfera poznawcza to
          wychowanie instrumentalne (bardziej krztałcenie, dydaktyka). W szkole występuje
          przerost wychowania instrumentalnego - Szkoła uczy a nie wychowuje.
          Wychowanie w tym ujęciu odnosi sie do instytucji jaką jest szkoła i jej zadań
          jakie ma pełnić czyli nauczać. Ja uważam jednak ze jest to miejsce w którym
          uczeń nie tylko jest nauczany ale i w jakis sposób "wyhowywany" przez
          nieświadomych tego nauczycieli. Bo przecież od wychowywania sa RODZICE, a nie
          nauczyciel od j.polskiego, jego powinnoscia jest nauczac. Ale niestety tak nie
          jest ponieważ każde jego słowo, każde jego zachowanie wpływa na rozwój ucznia
          (każde słowo krytyki, osmieszenia, poniżenia, ma wpływ).
          Odnośnie rozwoju czowieka polecam poczytac sobie ksiażki na ten temat jest ich
          wiele od wyboru do koloru.
          Czy ja gdzies napisałem ze znacanie sie jest czyms popwszechnym w polskiej
          szkole?. Raczej nie!!!
          Zgodnie z art. 207 § 1. kodeksu karnego, znęcanie sie polega na zadawaniu
          cierpienia fizycznego lub psychicznego nie tylko osobie najbliższej, ale
          również innej osobie pozostającej w stałym lub przemijającym stosunku
          zależności od sprawcy albo małoletniemu lub osobie nieporadnej ze względu na
          jej stan psychiczny lub fizyczny.
          Zatem weź zapytaj takiego gliniaża co rozumie przez pojęcie znęcania się
          PSYCHICZNEGO jakie są tego efekty.
          Nie podoba mi sie Twój ton wypowiedzi, mam wrażenie jakbys mi cos zarzucał.
          Tylko czy słusznie? I o jakim prawie szkoły do wychowywania piszesz??
          • roman.gawron Re: Nauczyciel-"pan i władca w klasie". 02.03.05, 21:36
            ferajna2 napisał:

            > Nie sadziłem ze będę musiał tłumaczyc, czym jest wychowanie, jaki jest jego
            > cel.

            A gdzie sprawiałem wrażenie, jakbym tego nie rozumiał? :-)

            > Celem wychowania jest kształtowanie osobowości wielostronnie rozwinietej

            Ładne.

            > komp. BIHEWIORALNY

            Spotkałem się raczej z pojęciem "behawioralny".

            > Szkoła uczy a nie wychowuje.

            A może ucząc, wychowuje?

            > Ja uważam jednak ze jest to miejsce w którym uczeń nie tylko jest nauczany
            > ale i w jakis sposób "wychowywany" przez _nieświadomych_ tego nauczycieli.

            Masz tak kiepskie zdanie na temat stanu świadomości nauczycieli?

            > Bo przecież od wychowywania sa RODZICE, a nie nauczyciel od j.polskiego, jego
            > powinnoscia jest nauczac.

            Ustawa o systemie oświaty i ustawa Karta nauczyciela inaczej się w tych
            kwestiach wypowiadają.

            > jest ponieważ każde jego słowo, każde jego zachowanie wpływa na rozwój ucznia
            > (każde słowo krytyki, osmieszenia, poniżenia, ma wpływ).

            A budujących słów to uczeń od nauczyciela na ogół wg ciebie nie słyszy?

            > Zgodnie z art. 207 § 1. kodeksu karnego, znęcanie sie polega na zadawaniu
            > cierpienia fizycznego lub psychicznego nie tylko osobie najbliższej, ale
            > również innej osobie pozostającej w stałym lub przemijającym stosunku
            > zależności od sprawcy albo małoletniemu lub osobie nieporadnej ze względu na
            > jej stan psychiczny lub fizyczny.
            > Zatem weź zapytaj takiego gliniarza co rozumie przez pojęcie znęcania się
            > PSYCHICZNEGO jakie są tego efekty.

            Prawie żadnego zachowania nauczycieli, które to potocznie i przesadnie nazywa
            się często znęcaniem się nad uczniem, nie można byłoby podciągnąć pod "znęcanie
            się" w rozumieniu kk.
            • donjuan Re: Nauczyciel-"pan i władca w klasie". 03.03.05, 12:02
              Z tresci dyskusji wyciagam wniosek , ze ogolnie spoleczenstwo polskie zchamialo
              od czasu gdy sam chodzilem do szkoly. Mnie uczyli tuz po wojnie w wiekszosci
              nauczyciele jeszcze przedwojenni . Dostawalismy linijka po lapach , stawiano nas
              w kacie , kazano kleczec ale ani ja ani moi rowiesnicy nie wspominaja tego jako
              ponizanie czy naruszanie godnosci ucznia . Rodzice wtedy wspolpracowali ze
              szkola w sprawach wychowawczych. Obecnie rodzice sa najwyrazniej madrzejsi od
              nauczycieli i nie ma w tym nic dziwnego. Od czasu gdy ukonczylem studia do
              zawodu nauczycielskiego szli najslabsi studenci . Tak to wtedy ze smutkiem
              stwierdzil pedagog z Uniwersytetu Lodzkiego prof . Truchim i tak to juz w PRL-u
              zostalo i ciagnie sie nadal ...
    • leo.m Re: Czemu nauczyciele znęcają się nad uczniami??? 03.03.05, 19:52
      Jestem młodym nauczycielem (12 lat pracy przy tablicy, uczę przedmiotów
      zawodowych), ale w ogóle pracuję już prawie 35 lat. Osiągnąłem status
      nauczyciela dyplomowanego. Wiele wiem o życiu w ogóle, a i szkole też - kiedys
      nawet chodziłem do szkoły! Problem lezy w większości w braku kompetencji i
      ciągłym strachem przed odkryciem tego przez uczniów, a uczniowie i tak swoje
      wiedzą. Znaczna część nauczycieli odreagowuje na uczniach swoje niepowodzenia
      życiowe, w tym też materialne (ja nie mam takich problemów - mój status
      materialny jest dobry, stać mnie na doskonalenie swojego warsztatu pracy. z
      przykroscią i politowaniem patrzę na swoich niektórych kolegów, którzy idą na
      lekcje jak na przysłowiowe scięcie, widać, że nie są zaangażowani w proces
      dydaktyczny, robią to z musu, są zgorzkniali i kostyczni - nie są przyjaciółmi
      młodzieży. No i skutek murowany.Jeden z twórców nowoczesnej szkoły w Polsce -
      Stanisław Konarski przestrzegał zasady, aby nauczyciel nie pracował z uczniami
      dłużej niż 20 lat, potem biblioteka lub inne zajecia dla szkoły - coś w tym
      jest. Zawód nauczyciela należy do zawodów, w których szybko następuje wypalenie
      zawodowe. Trzeba o tym wiedzieć wstępując do tego zawodu. No a najwazniejsze
      oceniając postawy uczniówe pamiętać - jaki byłem sam w ich wieku! pozdrawiam
      wszystkich - z obu stron barykady!
      L.
      • jolka65 Re: Czemu nauczyciele znęcają się nad uczniami??? 03.03.05, 21:52
        pracuje 20 lat z uczniami, nie zgadzam sie z Konarskim, kocham młodzież,
        rozumiem ja i nigdy sie nie znęcam nad uczniem. Cenie jego osobowość,
        prywatnośc, szanuję uczucia i złe dni, bo tez takie mam, choc moi uczniowie
        zaraz to zauważają.Jk jestem smutna-oni sa cicho, zapraszaja mnie na dyskoteki
        i jeżdże z nimi na łyżwach, nartach.....Masz racje,że nauczyciele odreagowuja
        swoje rozterki na uczniach, takich pedagogów jest mnóstwo, ale to nie są dobrzy
        pedagodzy, smutki i zmartwienia trzeba zostawić w domu, w szkole trzeba byc
        usmiechnietym i perfekcyjnym, zawsze, w kazdej sytuacji, my jesteśmy dla nich,
        nie oni dla nas. Pozdrawiam wszystkich belfrów, którzy kochaja te prace i
        młodzież-ja kocham i oni mnie też. J
        • leo.m Re: Czemu nauczyciele znęcają się nad uczniami??? 04.03.05, 21:36
          Popieram w całej rozciągłości zdanie jolki65. To my jestesmy dla uczniów, a nie
          odwrotnie! Pisma pedagogicze S. Konarskiego sa bardzo na czasie nawet dzisiaj,
          chciaz od jego śmierci upłynęło już ponad 230 lat. Zachęcam do studiowania,
          mozna je znaleźć bibliotece UMCS i KUL. Wprowadzona przez KEN reforma
          szkolnictwa polskiego (w znacznej części autorstwa Konarskiego) zakładała
          podmiotowość ucznia. Mnie praca z uczniem wręcz fascynuje. Mam wiele innych
          zajęć zawodowych, z których żyję. W szkole natomiast wyzywam się - oczywiście w
          pozytywnym rozumieniu tego słowa. Życzę ci tego samego i innym belfrom także. L.
          • alewi24 Re: Pragnę................ 04.03.05, 23:04
            wyrazić moje słowa uznania dla wszystkich nauczycieli, tórzy w tak piekny
            sposób wyrażają się o swojej pracy o dobrych kontaktach z młodzieżą, a
            najbardziej do tych, którzy być może czują się osamotnieni w swych poglądach
            w stosunku do swoich kolegów i koleżanek. Życzę Wam wszystkim, aby usmiech
            dziecka jego szacunek dla Was i miłe wspomnienia były zawsze rekompensatą za te
            marne grosze.
          • bezecnymen Re: Czemu nauczyciele znęcają się nad uczniami??? 05.03.05, 10:54
            b. minister Handke najwyraźniej pism Konarskiego nie przeczytał do konca, albo
            miał zadawnione (wina szkoły!) problemy z czytaniem ze zrozumieniem..
            podmiotowośc ucznia? jak najbardziej, tu nie ma żadnej dyskusji, a jesli
            niektórzy z nas tak pracowac nie potrafią, to powinni szybko odejśc z tego
            zawodu
            ale ta sugestia o wyłączeniu z zajęć dydaktycznych po 20 latach pracy to mnie
            rozśmieszyła:D rozumiem, że np przy braku wolnego etatu w bibliotece szkolnej
            powinienem zostac woźnym, konserwatorem, szatniarzem... nie drwie tu bynajmniej
            z tych szkolnych profesji, które sa niezbędne... tylko dlaczego w ramach
            reformy wydłuża się czas pracy nauczyciela? dlaczego coraz bardziej kladzie sie
            nacisk na biurokratyczna stronę pracy nauczyciela? zamiast doposażyc szkoły w
            materiały, dzieki którym zajęcia byłyby bardziej atrakcyjne dla uczniów,
            zarzuca sie szkoły tonami papierzysków, do klas piewszych upycha się po 30-32
            uczniów by wskaźnik pojemności klas ogółem nie spadł broń Boże poniżej 27,2...
            to tez jest zgodne z ideą Konarskiego???

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka