bezecnymen 25.02.05, 12:11 nie zauważyłem tu wątku na ten temat..czyżby problem nie istniał? czy znowu wstydzimy się ujawniać nasze bolączki? poczekać aż uczniowie sami się pochwalą tak, jak w Toruniu?? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
dudala76 Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 26.02.05, 08:21 Skoro nauczyciel daje sobie wejść na głowę, to powinien zastanowić się nad zmianą profesji.POsiadanie dyplomów to nie wszystko. Mi na głowę nie wchodzą.Moje rady to:Zainteresować,zażartować,czasem skarcić a nawet krzyknąć. Ponadto bardzo często powtarzam stworzony przeze mnie traktat o inwestowaniu,który brzmi mniej więcej tak:"Inwestowanie polega na ponoszeniu wydatków,celem otrzymania korzyści w przyszłości.Tak więc wasi rodzice, zamiast kupić sobie samochód, telewizor czy dvd woleli zainwestować w was, kupując podręczniki,plecaki, ubrania.Tak więc doceńcie to i uczcie się abyście w przyszłosci miel lżej".Oczywiscie taką gadkę można elegancko rozbudować.POdałem tu tylko skrót myśli.Powiem wam,że na moich to działa,choć zapominają o tym czasem. Odpowiedz Link
bezecnymen Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 26.02.05, 09:07 bardzo dobra gadka, mam podobną:) ale nie bardzo zgadzam się z Twoją opinią na temat tych, co to daja sobie wejśc na głowę...bo: podobne teksty nie zdają egzaminu w klasach, w których umiejętnie:/ zgromadzono dzieciaki z rodzin patologicznych, jesli jeszcze wśród nich jest kilku powtarzających klasę, to mozna sobie gadać.. facetowi w szkole łatwiej mimo wszystko i jak widzę, koleżankę uczącą dwugi rok po lekcji z taka klasą, to mi się żółć ulewa wygląda na to, że przydatność człowieka do zawodu nauczyciela ocenia sie na podstawie li tylko umiejętności radzenia sobie w klasach trudnych wychowawczo, a tymczasem wspomniana koleżanka zorganizowała grupę uczniów,z którymi przygotowała wspaniałe przedstawienie ''Romea i Julii'' w j. angielskim (szlagier sezonu!) obawiam się, że podchodząc w ten sposób do zagadnienia, tracimy wielu cennych nauczycieli, którzy po kilku latach szarpaniny po prostu odchodzą......czy zostaja rzeczywiści ci, którzy sie do zawodu ''nadają''? to skąd te skargi na złych nauczycieli? wszystko wyssane z palca?? Odpowiedz Link
cytryna76 Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 26.02.05, 11:12 Wynika z tego, że w szkole powinni pracować tylko Ci, którzy mają, przepraszam za wyrażenie "gębę od ucha do ucha",potrafią sterroryzować klasę tak, by ta zwyczajnie bała się osoby nauczyciela. Po części masz rację: są klasy, w których taka umiejętność jest niezbędna, by jakos przetrwać te 45 minut. Takich klas jest niestety coraz wiecej. Pytanie tylko, czy o to chodzi w zawodzie nauczyciela? Moim zdaniem nie. Przyznaję otwarcie, że ja nie radzę sobie w klasach trudnych. Nie mam takiego charakteru i nie cierpię wprowadzać "zamordyzmu". Uważam jednak, że świetnie sprawdzam się w klasach, gdzie uczęszczają dzieci, które wiedzą, po co przychodzą do szkoły. Umiem zorganizować proces dydaktyczny, zainteresować lekcją, podobno dobrze wyjaśniam nowy materiał i mam osiągnięcia. Jeden warunek - mam do czynienia z uczniami, a nie z chuliganerią. Zawsze sądziłam, że zaangazowanie,życzliwy stosunek do uczniów, wiedza i umiejętnosci dydaktyczno -wychowawcze, z naciskiem na te pierwsze to klucz do sukcesu w pracy w szkole. Niestety utwierdzam sie w przekonaniu, że nie. Praca w szkole przypomina poligon wojenny. Zarówno ja, jak i wiele moich młodych kolezanek nie tak wyobrażałysmy sobie pracę w szkole, nie mówiąc już o tym, ze nie jesteśmy do tego merytorycznie przygotowane. I jeszcze jedno. Są klasy na tyle zdemoralizowane, w których nie pomogą ani prośby, ani groźby,a ni tym bardziej pogadanki umoralniające . Jeśli jeszcze się o tym nie przekonałeś, dziękuj Bogu, ze nie doświadczyłes kontaktu z prawdziwą patologią, która powinien zająć sie magister resocjalizacji, a nie polonista czy matematyk. Uczeń zdemoralizowany nie przestarszy się Twojej gadki, bo wie, że w szkole jest bezkarny, a Ty nie możesz mu w istotny dla niego sposób zaszkodzić. Chyba że odwołasz się do metod niezgodnych z prawem. Odpowiedz Link
roman.gawron Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 27.02.05, 10:31 cytryna76 napisała: > gadki, bo wie, że w szkole jest bezkarny, a Ty nie możesz mu w istotny dla > niego sposób zaszkodzić. Chyba że odwołasz się do metod niezgodnych z > prawem. Wiele metod uważanych dzisiaj w szkole za niezgodne z prawem to jednak jak najbardziej metody zgodne z prawem ;-) Odpowiedz Link
yeti55 Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 26.02.05, 13:53 Wspominacie, że trudni uczniowie pochodzą z rodzin patologicznych. chcę wam przedstawić być może jako ciekawostkę charakterystyke ucznia z tzw. porządnej rodziny katolickiej. Rodzice ucznia przynajmniej w każdą niedzielę uczęszczają do kościoła, ich syn / nasz uczeń/ służy do mszy.Obowiazkowa komunia świeta całej rodziny. Zaczyna się tydzień pracy. Dzieciątko gwiżdże nauczycielowi na lekcji, przeklina na przerwach, wdaje się w bójki z kolegami klas młodszych, nie uczy się kompletnie, nie przychodzi przygotowany na lekcje. W stosunku do nauczycieli i obsługi szkoły jest bezczelny i arogancki. Mama synka zostaje powiadomiona o jego zachowaniach - żadnych reakcji. Wzywamy tatę na rozmowę, wspominając o tym, że wczesniej kontaktowalismy się z jego żoną. Ojciec stwierdza, ze to chyba nie mozliwe,pewnie nauczyciel się pomylił, na pewno z jego żoną nie rozmawiał. Będąc kiedyś na prywatnym spotkaniu, gdzie równiez uczestniczył ów tata, słyszę, jak on krytycznie wypowiada się o nauczycielach jego syna. Reasumując, wyszło na to, że my wszyscy wraz z dyrektorem jesteśmy ZEREM a nie nauczycielami. Odpowiedz Link
cytryna76 Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 26.02.05, 15:01 Opisywana rodzina również zalicza się do rodzin patologicznych, choć pewnie nie w potocznym tego słowa rozumieniu. Rodzina dysfunkcyjna to nie tylko rodzina alkoholików czy zbieraczy złomu, ale także taka, która z innych powodów jest niewydolna wychowawczo. Odpowiedz Link
elkaju Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 26.02.05, 16:35 Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Z drugiej strony - nikt też nigdy i nigdzie nie mówił, jak sobie radzić w sytuacjach trudnych, których pełno w szkole codziennie. Nikt nie mówił, że uczniowie wypróbowują każdego nauczyciela i kilka pierwszych lekcji decyduje praktycznie o jego losie w szkole. Teraz podobno zaczyna się o tych sprawach mówić. Koleżnaka na jednym z kursów dowiedziała się, że do dziecka trzeba łagodnie, po dobroci. Powiedzieć mu np.: "Wiesz, bardzo mnie boli dziś głowa, a ty tak hałasujesz". Spróbowała. Dowiedziała się od 9-latka" "Jak panią boli głowa, to niech pani idzie do lekarza". Ja sama na początku swej nauczycielskiejdrogi byłam okropna dla uczniów. Surowa i nieprzystępna. Też mi nikt nie mówił, choć moi rodzice oboje byli nauczycielami. Stopniowo "popuszczałam". Jak tak patrzę na siebie sprzed lat, to wydaje mi się, że niezła sołza za mnie była. Ale teraz nie mam kłopotów z dyscypliną na lekcji, nikt nie wchodzi mi na głowę, a stosunki z uczniami mam całkiem dobre. Przestałam być tą zołzą. Ale coś w tym jest, że z pokolenia na pokolenie idzie wieść, że u tego można to czy tamto, a u tego się nie da. Uczniowie znęcają się nad tymi, którzy są bezsilni i od początku sobie na takie znęcanie się pozwolą. Potem już nie ma, niestety, zmiłuj się. Odpowiedz Link
bezecnymen Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 26.02.05, 16:51 tak więc mamy jedną odpowiedź na pytanie zawarte w topiku........bo im się na to pozwala! Odpowiedz Link
brynika Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 09.03.05, 16:16 bezecnymen napisał: > tak więc mamy jedną odpowiedź na pytanie zawarte w topiku........bo im się na > to pozwala! wcale się nie pozwala tylko system dupny! Ja używam starych, dobrych psychologicznych metod. Działa, choć podle wykorzystuję ich slabości. MImo 160 cm wzrostu jeszcze nigdy, powtarzam NIGDY nie podniosłam głosu na uczniów. Odpowiedz Link
cytryna76 Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 27.02.05, 17:21 Zapewniam Cię, że są dziś tacy uczniowie, którzy nawet w zołzy rzucają kredą ( i nie tylko). Co tam zołza - stawiają się nawet dyrektorom, dlatego - powtarzam - powinni zająć się nimi wykwalifikowani specjaliści z zakresu resocjalizacji, a nie nie absolwenci biologii czy aaglistyki. Odpowiedz Link
mrrooffka Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 27.02.05, 20:02 Święte słowa, cytrynko. Generalnie, młodych nauczycieli nikt nie przygotował na zetknięcie ze współczesnymi nastolatkami. Metodyka uczy jak powinna wyglądać dobrze skonstruowana lekcja, jak ma wyglądać dobrze skonstruowany konspekt lekcji, ale studentów nie uczy się reagowania na kłopoty wychowawcze i problemy nie związane z samym nauczaniem danego przedmiotu. Zajęcia z psychologii okresu dorastania, resocjalizacji i związane z zagadnieniami wychowawczymi powinny znaleźć się w syllabusie studiów o kierunku nauczycielskim. Przyszli nauczyciele dwa razy zastanowiliby się nad swoim wyborem drogi życiowej, a zaczynając pracę w szkole mieliby może większą świadomość tego, co ich w przyszłości czeka. A że dużą częścią uczniów powinni się zająć równolegle nauczyciele i specjaliści od resocjalizacji - to nie ulega dyskusji. Tylko jak to zrobić i za co? Odpowiedz Link
bazylia7 Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 28.02.05, 09:41 Przeczytalam wszystkie wypowiedzi i wydaje mi sie ze kazdy ma racje, wydaje mi sie jednak ze nie zawsze utalentowany skadinnad nauczyciel uchroni sie przed trudnymi sytuacjami... ja pracuje w systemie, ktory duzy nacisk kladzie na metody sterowania zachowaniem w klasie. Organizuje sie nam szkolenia, seminaria, sa filmy wideo i ksiazki z praktycznymi sugestiami jak w sposob niekonfliktowy rozwiazywac sytuacje wychowawcze w klasie W mojej szkole jest tez system wsparcia dla nauczycieli. Pozwala on wyslac ucznia w czasie lekcji do specjalnego pomieszczenia, gdzie pod okiem innego pedagoga musi przeanalizowac swoje zachowanie i wyjsc z pozytywnym programem (dla siebie) dajacym nadzieje na poprawe zachowania. Cala filozofia tego systemu wychowawczego polega na pozytywnym, acz konsekwentnym podejsciu do uczniow, nawet tych z problematycznym zachowaniem. Ja zaczelam w tej szkole dosc niefortunnie, bylo to 3 lata temu, jednak powoli zdobywam wiecej i wiecej "gruntu pod nogami" i to dzieki stosowaniu zalecanych strategii i metod postepowania z uczniami. Moze to wydawac sie smieszne, ale uczy sie nawet tego w jaki sposob reagowac na okreslone sytuacje, jakich uzywac slow a jakich nie, sa tez techniki, ktore zwracaja uwage na "mowe ciala" , ktora powinna byc "niezagrazajaca" itd... Jest to zupelnie nowe doswiadczenie po "nauczycielowaniu" w Pl, gdzie intuicja i wyczucie nauczyciela stanowia o jego sytuacji w klasie. Dlatego w 100% zgadzam sie z moja przedmowczynia - nie ma co dzielic nauczycieli na utalentowanych i z wyczuciem i tzw, dajacych sobie wchodzic... Trzeba dac im porzadne podstawy - wiedza na ten temat istnieje, istnieje literatura i doswiadczenia szkol, dokladnie udokumentowane, Potrzeba jednak trzezwego profesjonalnego spojrzenia na problem, a nie chowania glowy w piasek i gadania ze "sobie nie radzi" to nie powinien byc nauczycielem..., bo to dyletanckie podejscie do tematu Odpowiedz Link
bezecnymen Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 28.02.05, 09:54 to bardzo ciekawe...nie spotkałem sie jeszcze z dokładnie opracowanym i konsekwentnie prowadzonym programem wychowawczym, który w praktyce byłby tak skuteczny skuteczny , jak mówisz...możesz podac link do strony gdzie są szczegóły na ten temat? czy mail? Odpowiedz Link
alewi24 Re: JEDNAK MOŻNA !!!!!!!!!!!!!!! 28.02.05, 10:53 Wspaniały przykład, jednak można . Ciekawa jestem jaka to szkoła czy podstawowa czy gimnazjum i jak wprowadzono te metody . Tzn. jak przebiegał proces wdrażania w życie. Odpowiedz Link
bazylia7 Re: JEDNAK MOŻNA !!!!!!!!!!!!!!! 28.02.05, 11:15 Nie wspomnialam o tym, przepraszam nie ucze w Polsce, lecz w Australii, w szkole sredniej w skrocie: program i metody opracowane i opisane zostaly przez Billa Rogersa link ktory podaje to skrotowy opis jego prac (bardzo praktycznych, zadnej teorii, kawa na lawe, co i jak) www.education.tas.gov.au/delic/publications/billrogers.htm wszystko, niestety po angielsku, ale jak zauwazylam, sporo anglistow wlasnie na tym forum Nie sadze by mozna bylo znalezc szczegoly w necie, trzeba by bylo chyba dotrzec do ksiazek i video z tego co zauwazylam, metody te sa coraz czesciej przyjmowane przez szkoly w UK - w kazdym razie duzo sie na ten temat dyskutuje w UK wlasnie Co do mojej szkoly, to wspomaganie nauczyciela przyjelo forme tzw. Responsible thinking classroom (RTC) (czyli klasa odpowiedzalneho sposobu myslenia ?) tak mi sie z marszu przetlumaczylo, nieporadnie :) Jest to wprowadzane konsekwentnie od paru lat. Dziala - ale tylko wtedy, gdy nauczyciel nie boi sie "stracic twarzy" wysylajac ucznia do tej swoistej "kozy". Ja mialam ten problem na poczatku, wstyd mi bylo sie przyznac, ze wieloma gagatkami po prostu sobie nie radze . Teraz , kiedy beznamietnie posluguje sie narzedziem RTC pracuje mi sie duzo latwiej... to tyle w skrocie, system nie jest idealny ale lacznie z systemem innych kar i nagrod dziala dosc effektywnie Odpowiedz Link
alewi24 Re: To mnie załamałaś ! 28.02.05, 12:54 A ja już myślałam, że jednak w Polsce jest to możliwe, bo że na zachodzie stosuje się takie rozwiązania to wiemy. Problem w tym jak przenieść to na nasze polskie warunki, jak przekonać nauczycieli, ze jednak można. Podam przykład, na wywiadówce wychowawczyni skarży się , że klasa jest hałaśliwa. Okazuje się, że paru uczniów często zakłóca lekcje. Pamiętam z moich czasów szkolnych , nauczyciel kazał by wyjść z klasy, dzisiaj wychowawca mówi mi, że nie może wyprosić ucznia z klasy , bo mu nie wolno. Odpowiedz Link
roman.gawron Re: To mnie załamałaś ! 28.02.05, 13:34 alewi24 napisała: > wywiadówce wychowawczyni skarży się , że klasa jest hałaśliwa. Okazuje się, > że paru uczniów często zakłóca lekcje. Pamiętam z moich czasów szkolnych , > nauczyciel kazał by wyjść z klasy, dzisiaj wychowawca mówi mi, że nie może > wyprosić ucznia z klasy , bo mu nie wolno. Guzik prawda. W skrajnych przypadkach ja mówię tak: - Za chwilę jak nie wykonasz mojego polecenia, wyjdziesz z klasy, staniesz na korytarzu i stamąd będziesz słuchał, co się dzieje na lekcji. A tylko spróbuj mi się stamtąd ruszyć! Od razu dzwonię do rodziców i na policję zgłosić twoje zaginięcie. - A jak nie wyjdę? - To biorę z dziennika numer do zakładu pracy rodziców, dzwonię do szefa i proszę o zwolnienie mamy czy taty w w celu natychmiastowego odebrania dziecka ze szkoły, bo zakłóca porządek publiczny w placówce i wykazuje objawy świadczące o demoralizacji. A jak rodzice nie przyjadą, to z klasy wyprowadzi cię policja. Wybieraj. Odpowiedz Link
alewi24 Re: Panie Romanie .......... 28.02.05, 13:50 to dlaczego nauczyciele nie stosują takich środków, jeżeli jednak można. Jak my rodzice możemy im to uświadomić, że jednak mogą uwolnić klasę od terorystów ? Odpowiedz Link
cytryna76 Re: Panie Romanie .......... 28.02.05, 15:43 Rozczaruję Cię: ucznia z klasy usunąć nie wolno, przynajmniej w podstawówce i gimnazjum. Po pierwsze biorę za niego pełną odpowiedzialnosć podczas trawania lekcji. jesli mu się cos stanie, albo zrobi cos głupiego, ja za to odpowiadam głową.Po drugie nie jestem w stanie wyjść z klasy, by dzwonić po rodziców, bo musiałabym zostawić bez opieki resztę klasy, która czasem zachowuje się niewiele lepiej od gagadka. Po trzecie po policję może zadzwonić tylko dyrektor szkoły (nie ma nic gorszego niż groźba, której i tak nie zrealizuję). Sa szkoły, w których jeśli policję wzywać do każdorazowego zakłócania lekcji przez chuliganów, w szkole od razu należałoby utworzyć komisariat, będzie szybciej i taniej. Po czwarte, jesli Twoim szefem jest ktoś, kto głaszcze po głowie bandziorów i twierdzi, ze to wszystko wina nieudolnych nauczycieli, nie ma szans na kroki, o których pisze Roman, zwłaszcza jesli jesteś nauczycielem młodym (usłyszysz wtedy -"jeli Ci się nie podoba zmień pracę, mam kilku na Twoje miejsce"). Moja była dyrekcja powtarzała na każdej komferencji: "ucznia z klasy wypraszać NIE WOLNO.Skończyliście państwo studia pedagogiczne, proszę sobie radzić". Gdybym rzeczywiscie można było bezkarnie wyrzucic z lekcji banadziora, wszyscy nauczyciele skorzystaliby ochoczo z tego prawa. Skoro tego nie robią, widocznie nie mogą, choćby z przyczyn wymienionych powyżej. Odpowiedz Link
bezecnymen Re: Panie Romanie .......... 28.02.05, 15:56 i znowu wracamy do początku... zgadza się. ucznia nie wolno usunąc z lekcji bo po to wlasnie sa lekcje by uczniowie w nich uczestniczyli..jak ? a to juz sprawa nauczyciela czy potrafi byc skuteczny:P i dokladnie powtórzę za cytrynką...wyrzuc gagatka a jak on w tym czasie cos zbroi albo nie daj Boże zrobi cos sobie!!!!uuuuuuuuuuuu kryminał kochany kolego rzecz dotyczy gimnazjum przede wszystkim!!! szkoły średnie moga stosować ostrzejsze środki bo ukończenie tych szkół nie jest obowiązkowe!!! policja? mamy dobry kontakt z komisariatem ale na pewno nie są w stanie przyjeżdżac na każde wezwanie..to juz sprawdzone przez uczniów:P nie nie musza sie tego specjalnie obawiać... Odpowiedz Link
roman.gawron Re: Panie Romanie .......... 28.02.05, 17:37 cytryna76 napisała: > Rozczaruję Cię: ucznia z klasy usunąć nie wolno, przynajmniej w podstawówce i > gimnazjum. Karmią was prawnymi bajkami. > Po pierwsze biorę za niego pełną odpowiedzialnosć podczas trwania lekcji. Bierzesz odpowiedzialność, co nie znaczy, że nie możesz stosować normalnych metod wychowawczych i udzielać podopiecznym wzmocnień negatywnych. Odesłanie dziecka w domu przez rodziców lub opiekunów do jego pokoju, a także wysłanie ucznia czasowo na korytarz to przecież ta sama metoda. > jesli mu się cos stanie, albo zrobi cos głupiego, ja za to odpowiadam > głową. W normalnych warunkach właśnie nie odpowiadasz, jeżeli dziecku wyraźnie zapowiesz, że to kara, że tam ma stać. Stosujesz tym samym pewną metodę wychowawczą, dozwoloną prawnie karę pedagogiczną, wzmocnienie negatywne, dochowując normalnie przyjętej staranności, tzw. należytej staranności w opiece nad dzieckiem, poruszasz się w sferze tzw. dopuszczalnego ryzyka w wychowaniu, bo dziecko w wieku szkolnym ma już świadomość zakazu, zdolność do rozróżniania, co wolno, a czego nie. Tym bardziej jesteś kryta, gdy zgłosisz na policję zaginięcie dziecka w razie czego. To tak jak by uciekło ono z domu. Od pewnego wieku dziecko w dużej mierze jest samo odpowiedzialne za swoje czyny, a jako opiekun masz wręcz obowiązek wychowywać je do samodzielności, stawiać je w sytuacjach próby. > Po drugie nie jestem w stanie wyjść z klasy, by dzwonić po rodziców, bo > musiałabym zostawić bez opieki resztę klasy Jak to bez opieki? Dajesz zadanie do wykonania i w razie konieczności wychodzisz. Po pierwsze mamy w tedy do czynienia z tzw. kolizją obowiązków, bo nie możesz być w dwu różnych miejscach jednocześnie, więc coś musisz wybrać. Kiedy dasz klasie zadanie i wyjdziesz wykonać inny obowiązek, znów zachowujesz tzw. należytą staranność możliwą do zachowania w tych okolicznościach. Po drugie w komentarzu do art. 427 Kodeksu cywilnego, gdzie mowa o odpowiedzialności opiekuna z tytułu nadzoru nad małoletnim, wyraźnie zastrzega się, iż sposób sprawowania opieki musi być oceniany w zależności od realnych możliwości jej sprawowania i wszystkich uwarunkowań faktycznych. W tym (i poprzednim) przypadkach, co do których masz takie obawy, między takim właśnie sposobem sprawowania opieki, a ewentualnym wypadkiem, nie byłoby (w typowych szkolnych warunkach) tzw. normalnego związku przyczynowego, który jest warunkiem koniecznym do stwierdzenia winy oraz do zaistnienia podstawy odpowiedzialności. Szerzej temat rozwijam tutaj: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14486&w=7881521&a=7881521 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14486&w=7633832&a=10123458 > Po trzecie po policję może zadzwonić tylko dyrektor szkoły Nieprawda. Po policję może zadzwonić każdy, w tym każdy pracownik zakładu administracyjnego, nie tylko jego kierownik. Jeżeli dyrektor szkoły zagwarantuje nauczycielowi jakiś wewnątrzszkolny skuteczny system odsyłania z lekcji łobuzów i karania ich w taki sposób, aby im się "figli" odechciało, to nauczyciel nie będzie musiał dzwonić na policję. W przeciwnym wypadku może tak zrobić, aby nie tylko bronić swojej godności, ale też zagwarantować pozostałym uczniom (i ich rodzicom) sprawne przeprowadzenie lekcji, osiągnięcie jej zaplanowanych celów, do czego szkoła jest przede wszystkim powołana, eliminowanie wszelkich zakłoceń prawidłowo prowadzonego procesu dydaktyczno-wychowawczego, eliminowanie aspołecznych, chuligańskich zachowań niektórych uczniów. Tolerowanie tego byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego, byłoby niedopełnieniem przez nauczyciela jego podstawowych obowiązków. Dyrek ma wybór. Albo sam pomyśli nad problemem, albo będzie miewał policję w szkole. Proste. > Sa szkoły, w których jeśli policję wzywać do każdorazowego zakłócania lekcji > przez chuliganów, w szkole od razu należałoby utworzyć komisariat Wystarczy raz, uwierz mi. Uczniowie muszą się tylko przekonać, że taka możliwość istnieje i może być realnie wykorzystywana. > Po czwarte, jesli Twoim szefem jest ktoś, kto głaszcze po głowie bandziorów > i twierdzi, ze to wszystko wina nieudolnych nauczycieli, nie ma szans na > kroki, o których pisze Roman, zwłaszcza jesli jesteś nauczycielem młodym Faktycznie jest to duży problem. Ale moja godność osobista jest dla mnie cenniejsza. Zrobiłbym kontraktowego, aby otrzymać umowę na czas nieokreślony, a potem tym najgłupszym gadaniem bym się przestał przejmować. Jak dyrektor uważa, że jestem nieudolny i że to moja wina, to niech przyjdzie do mnie na zajęcia za każdym razem, gdy zaistnieje taka potrzeba, i pokaże mi siłę _swojego_ autorytetu. Niech pokaże, jak to on sobie wtedy świetnie radzi, jak samą miłością płynącą z głębi jego serca potrafi w momencie spowodować, że najgorszy nawet chuligan siada na tyłku i wznosi okrzyk: Kocham szkołę! > (usłyszysz wtedy -"jeśli Ci się nie podoba zmień pracę, mam kilku na Twoje > miejsce"). Inaczej na to spójrzmy, panie dyrektorze! Mnie się praca podoba, stosuję metody, jakie uważam za najwłaściwsze i do których stosowania mam zgodnie z Kartą nauczyciela prawo, te metody mi się sprawdzają. To pan, jeśli uważa, że jestem nieudolny, musi mnie zwolnić. Albo pokazać własnym przykładem, jak można to robić lepiej ;-) Poniżać uczniom się nie pozwolę, jestem nauczyciel, a nie troki od kaleson. > Skończyliście państwo studia pedagogiczne, proszę sobie radzić. Metoda jest jak najbardziej właściwa i opisywana w literaturze polecanej na studiach pedagogicznych. I za jej pomocą sobie radzę. Odpowiedz Link
cytryna76 Re: Panie Romanie .......... 28.02.05, 19:27 Ale moja godność osobista jest dla mnie > cenniejsza. Zrobiłbym kontraktowego, aby otrzymać umowę na czas nieokreślony, a > > potem tym najgłupszym gadaniem bym się przestał przejmować. A co ma zrobić kontraktowy nauczyciel w trakcie awansu zawodowego ??? Zostało mi jeszcze półtora roku. Poza tym znam przypadki, z ei mianowani mieli umowy na czas okreslony. Jak to bez opieki? Dajesz zadanie do wykonania i w razie konieczności > wychodzisz. A więc jedynka zostają bez opieki! Mogę zadac całą serię zadań do wykonania, ale jeśli jednemu durniowi przyjdzie w tym czasie do głowy na przykład pobawić się zapalniczką (sytuacja wcale nie odosobniona w gimnazjum), czym spowoduje podpalenie firanki, jak myslisz, kto za to "beknie" ? Odesłanie > dziecka w domu przez rodziców lub opiekunów do jego pokoju, a także wysłanie > ucznia czasowo na korytarz to przecież ta sama metoda. Jest jeden warunek: rodzice wyrażają chęć do współpracy. A co zrobić, jesli rodzina nie ma telefonu lub go dla świętego nie podaje, albo nie odbiera komórki, gdy wyświetli się numer szkoły ? Wielu rodziców nie radzi sobie ze swoimi pociechami i na wezwanie do szkoły po prostu się nie stawiają. > W tym (i poprzednim) przypadkach, co do których masz takie obawy, między takim > właśnie sposobem sprawowania opieki, a ewentualnym wypadkiem, nie byłoby (w > typowych szkolnych warunkach) tzw. normalnego związku przyczynowego, który jest > > warunkiem koniecznym do stwierdzenia winy oraz do zaistnienia podstawy > odpowiedzialności. Ciekawa jestem, kto w razie czego stanie po mojej stronie? Dyrekcja pokroju, o której pisałam? Rodzice ? naczelnik ? a może kurator? Jakoś nie mam ochoty udowadniać, ze nie jestem wielbłądem. Dyrek ma wybór. Albo sam pomyśli nad problemem, albo będzie miewał policję w > szkole. Proste. Tak się składa, że dyrek dyspononuje wobec mnie władzą i jeśli jest jaki jest, tak uprzykrzy mi życie, że odejdę na własną prosbę. Wystarczą na przykład częste, niezapowiedziane hospitacje, wymóg składania szczegółowych konspektów, które czyta "pod lupą", otoczenie "szczególną opieką" klasy ,w której mam wychowawstwo, by wytykac mi nieudolność na kazdym kroku, wezwania na dywanik, nakładanie dodatkowych, papierkowych obowiązków itd., itp.Tylko nie pisz, że mogę wtedy wystapić do sądu z oskarżeniem o mobbing. Konfliktów nie znoszę, bo zawsze je odchorowuję i nie mam ochoty ich wzbudzać. Powtarzam - nie akzdy ma naturę pieniacza. Odpowiedz Link
roman.gawron Re: Panie Romanie .......... 28.02.05, 19:54 cytryna76 napisała: > Poza tym znam przypadki, ze i mianowani mieli umowy na czas okreslony. To bezprawnie było, chyba że na zastępstwo tylko ich zatrudniono. > A więc zostają bez opieki! Nie bez opieki. Są pod tak samo zorganizowaną opieką, jak podczas metody projektu, podczas gry terenowej itp. > Mogę zadac całą serię zadań do wykonania, ale jeśli jednemu durniowi > przyjdzie w tym czasie do głowy na przykład pobawić się zapalniczką (sytuacja > wcale nie odosobniona w gimnazjum), czym spowoduje podpalenie firanki, jak > myslisz, kto za to "beknie" ? On, tylko on. Ty dochowałaś należytej staranności, więc nie ma podstaw do twojej odpowiedzialności. > > Odesłanie dziecka w domu przez rodziców lub opiekunów do jego pokoju, > > a także wysłanie ucznia czasowo na korytarz to przecież ta sama metoda. > Jest jeden warunek: rodzice wyrażają chęć do współpracy. A co zrobić, jesli > rodzina nie ma telefonu Nie zrozumieliśmy się. Rodzice decydują o karach w domu. W szkole decydujesz ty. Odsyłasz na korytarz, swoją własną decyzją, i rodzice nie są ci do niczego potrzebni. Ale odesłanie na korytarz w szkole to takie samo wzmocnienie negatywne jak w domu odesłanie dziecka do jego pokoju. Odpowiedz Link
brynika Re: To mnie załamałaś ! 09.03.05, 16:20 roman.gawron napisał: > alewi24 napisała: > > > wywiadówce wychowawczyni skarży się , że klasa jest hałaśliwa. Okazuje si > ę, > > że paru uczniów często zakłóca lekcje. Pamiętam z moich czasów szkolnych > , > > nauczyciel kazał by wyjść z klasy, dzisiaj wychowawca mówi mi, że nie moż > e > > wyprosić ucznia z klasy , bo mu nie wolno. > > Guzik prawda. > > W skrajnych przypadkach ja mówię tak: > - Za chwilę jak nie wykonasz mojego polecenia, wyjdziesz z klasy, staniesz na > korytarzu i stamąd będziesz słuchał, co się dzieje na lekcji. A tylko spróbuj > mi się stamtąd ruszyć! Od razu dzwonię do rodziców i na policję zgłosić twoje > zaginięcie. > - A jak nie wyjdę? > - To biorę z dziennika numer do zakładu pracy rodziców, dzwonię do szefa i > proszę o zwolnienie mamy czy taty w w celu natychmiastowego odebrania dziecka > ze szkoły, bo zakłóca porządek publiczny w placówce i wykazuje objawy > świadczące o demoralizacji. A jak rodzice nie przyjadą, to z klasy wyprowadzi > cię policja. Wybieraj. > Romanie Gawronie!! jesteś geniuszem jedynym w swoim rodzaju. Już sobie zanotowałam i wykorzystam zaraz jak wrócę z l4!Pozdrawiam Odpowiedz Link
bazylia7 Re: To mnie załamałaś ! 28.02.05, 20:07 alewi24 napisała: > A ja już myślałam, że jednak w Polsce jest to możliwe, bo że na zachodzie > stosuje się takie rozwiązania to wiemy. Problem w tym jak przenieść to na nasze > > polskie warunki, jak przekonać nauczycieli, ze jednak można. zacznij od swojej szkoly :) Musze jednak uprzedzic, ze opracowanie takiego planu jest dosc pracochlonne, zwlaszcza jak trzeba sie rozeznac w literaturze a tak na marginesie - nie hodujmy kompleksow wobec zachodu :) Mozna tam, mozna i u nas w Au nie wszystkie szkoly przyjely ten model jest tez jeszcze mozliwosc indywidualnego korzystania z metod B. Rogersa... nie ma rzeczy niemozliwych, naprawde :) Odpowiedz Link
bezecnymen Re: JEDNAK MOŻNA !!!!!!!!!!!!!!! 28.02.05, 16:08 to sie dowiedziałem...i bądź tu człeku optymistą:( Odpowiedz Link
bazylia7 Re: JEDNAK MOŻNA !!!!!!!!!!!!!!! 28.02.05, 19:49 bezecnymen napisał: > to sie dowiedziałem...i bądź tu człeku optymistą:( ktos w koncu musi zaczac wprowadzac i w Polsce jakies skuteczne metody.... Poza tym metody, o ktorych pisze Bill Rogers sa do wprowadzania indywidualnego.. Jest jeszcze jedna potezna bron, ktora w PL nauczyciele maja a gdzie indziej nie zawsze - Rada pedagogiczna, ktora, o ile to sie nie zmienilo, ma spora moc "ustawodawcza" na terenie szkoly.... (nie wszedzie tak jest ;(, moze nalezy to wykorzystac ) Nauczyciele indywidualnie wyjsc moga z okreslona propozycja, a RP moze to zaakceptowac, czyz nie? Musi sie tylko znalezc ktos z "wizja" i przekonac do tego innych. A moze by tak zmodyfikowac role pedagoga szkolnego, albo przycisnac dyrektora i wywalczyc nadgodziny dla nauczycieli, by w takiej cz innej "kozie" dozorowali uczniow. Sposobow pare pewnie by sie znalazlo Jest problem to i istnieje jego rozwiazanie, trzeba tylko je ze soba polaczyc ;) Odpowiedz Link
alewi24 Re Jest problem to istnieje jego rozwiązanie !!!!! 28.02.05, 21:38 Piękne słowa miła Bazylio7 ale niestety dzisiejsza polska rzeczywistość pokazuje , że jakoś nie potrafimy się łączyć. Od pewnego czasu stwierdzam z goryczą , że nauczyciele i rodzice nie stoją po tej samej stronie barykady. Nawet na tym Forum jesteśmy niechciani my rodzice, gdyż wszystko co powiemy przez niektórych jest odbierane jako atak na nauczycieli. Ja też wierzę, że wspólnie można zdziałać cuda, ale żeby móc zacząć działać muszą obydwie strony nauczyć się nawzajem słuchać. Inaczej każdy sobie rzepkę skrobie. Odpowiedz Link
bezecnymen Re: Re Jest problem to istnieje jego rozwiązanie 28.02.05, 23:29 prosze alewi nie odebrac tego jako kolejny atak ale cuda nie zdarzaja się skutkiem wytężonej pracy, tylko jako efekt wiary, a u mniepo 24 latach pracy w zawodzie coraz o nią trudniej...... pora umierać? Odpowiedz Link
bezecnymen Re: JEDNAK MOŻNA !!!!!!!!!!!!!!! 28.02.05, 23:24 bazylio. błagam nie wspominaj o wizjonerach...nasz nieodżałowanej pamięci b. minister Handke tez byl wizjonerem nadgodziny z puli dyrektora? zapomnij:/ nie wystarcza ich na zajęcia wyrównawcze o klatce(kozie) raczej też... pojdzie plotka na cały powiat i okolice ,że w tej szkole zamyka sie uczniów na cały dzień o chłodzie i głodzie Odpowiedz Link
bazylia7 Re: JEDNAK MOŻNA !!!!!!!!!!!!!!! 01.03.05, 09:36 wiesz co? ... sa wizje i wizje - szkoda ze tylko do litery a nie ducha mojej wypowiedzi sie ustosunkowales i szkoda, ze (chyba) wyczuwam lekka ironie (czy sie myle?) nie mowie o nadgodzinach z puli dyrektora mowie o pracy calej rady pedagogicznej,(lub kilku zapalonych jej czlonkow) nad opracowaniem planu wychowawczego > o klatce(kozie) raczej też... pojdzie plotka na cały powiat i okolice ,że w tej > > szkole zamyka sie uczniów na cały dzień o chłodzie i głodzie Nawet nie zapytales jak ten system tutaj dziala i juz wiesz, ze zamyka sie uczniow na ...caly dzien? , gdzie ja to napisalam ? Nikt uczniow na caly dzien nie zamyka sa wysylani do dozorowanego przez innego nauczyciela pomieszczenia, gzie musza sie zastanowic nad swoim zachowaniem i opracowac plan kontrolowania swojego zachowania (np siedzenie z dala od innych uczniow lub w innym sasiedztwie itp) po opracowaniu tego planu negocjuja z nauczycielem, ktoremu przeszkadzali "w wykonywaniu jego ozbowiazkow" powrot do klasy. to dziala i nie kosztuje wiele szkoda tylko ze Twoj ton zmienil sie na protekcjonalno-ironiczny zanim zechciales sie z czymkolwiek zapoznac. wspominalam tez ksiazki z indywidualnymi metodami , opartymi zreszta na stosowanych dosc powszechnie strategiach socjotechnicznych .... no coz, moja chata z kraja ja stosuje cos, co dalo mi nowy start w karierze nauczycielskiej, chcialam sie tym podzielic Nie wierze tez, ze "nic sie nie uda", bo to "taki poarabany kraj" Pracowalam w tym kraju jako nauczyciel przez lat 10, wiec wiem cos o tym Wszystko mozna Jak sie bardzo chce Odpowiedz Link
bezecnymen Re: JEDNAK MOŻNA !!!!!!!!!!!!!!! 01.03.05, 15:41 cytujesz moje słowa, ale chyba ich nie przeczytałaś... nigdzie nie napisałem, że ty napisałaś, że uczniów zamyka się na cały dzień...nie bede tego pisał drugi raz....pisałem o plotkach!!!! a co w sytuacji gdy uczeń NIE opracuje takiego planu naprawczego? i wybacz, ale nie widze szansy na przyjęcie przez rade pedagogiczną programu, który nałoży na grono kolejne, dodatkowe, niepłatne zajęcia, chyba że dyrektor użyje całej swej siły perswazji by to przeszło, a jak taki program, narzucony, będzie realizowany w praktyce, nie musze pisać chyba... i nieprawda, że jak się bardzo chce to mozna WSZYSTKO! a ton mojej wypowiedzi nie ma tu nic do rzeczy, wytknąłem tylko słabe punkty tego programu w warunkach polskiej szkoły i zapewniam cię, że nie żałuję czasu na realizację rozmaitych planów, korzystnych dla szkoły i uczniów, nie jestem jednak zmutowanym wielbłądem, któremu mozna doprawic nieskończoną liczbe garbów Odpowiedz Link
ferajna2 Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 01.03.05, 00:43 Przede wszystkim ze ździwieniem czytam wypowiedzi niektórych "nauczycieli", którym łatwo przychodzi szufladkowanie uczniów ze względu na tych, którzy pochodzą z rodzin "patologicznych"- chociaz powinno sie pisać i mówić - z rodzin ryzyka; oraz na tych, jak się sam domyślam, wywowodzą się z "dobrych,normalnych rodzin"- rodzin "sprawnych" wychowawczo.I w taki oto sposób nasz biedny Kowalski został przypisany rodzinie "patologicznej"-jakby to od niego zależało gdzie sie urodził i, kto go wychowuje-, a co za tym idzie, zostaje on juz na wstępie przekreślony przez nauczyciela jako ucznia, który według jego mniemania, nie zdoła osiągnac tyle, co jego kolega z ławki. Spotkałem się z takim podejsciem na praktykach jako pedagog, który wiele słyszał od nauczycieli leciwych starzem, że ta i tamta klasa to same barany, mają problemy, są z rodzin "patologicznych".Moim zdaniem jest to kompromitacja takiego pseudopedagoga, która uderza w etykę zawodową nauczyciela. Pomijając tą kwestie, nauczyciel z racji wykonywania swojego zawodu powinien byc przygotowany na różne zawodowe perturbacje,które wymagają od niego niczego wiecej, jak tylko zrozumienia ucznia jako jednostki indywidualnej, niestety przynakeżnej do danej grupy rówieśniczej, która wywiera, negatywny wpływ na jego osobę, niejako absorbując go do czynów, które by jako jednostka z zewnątrz, sama nie popełniła.To oczywiscie nie zwalnie go z brania odpowiedzialnosci za swoje czyny.Ale niestety tak jest, że występuje w takich grupach, coś na wzór rozproszenia odpowiedzialnosci w tłumie, ponieważ tego typu przypadki mają miejsce przy współudziale kolegów i koleżanek. Odpowiadając na pytanie: dlaczego uczniowie znęcają sie nad nauczycielami? odpowiadam; ponieważ im wolno, bo chcą się zabawić,poznali mozliwosci "belfra" (zarówno wychowawcze jaki i te osobowościowe), ponieważ "starzy" nic im nie zrobią, mają na to ochotę, ponieważ czuja się bezkarni, rozumieja pozycje swojej "powszechnie uznawanej rodziny", nie wiem dlaczego, tak wyszło. Są to mniej wiecej odpowiedzi uczniów na pytanie dlaczego?, którzy "wyczuli" nauczyciela. Jak temu przeciwdziałać przede wszystkim rozpoznać status każdej osoby w klasie jego pozycje, zwrucić uwage na relacje interpersonalne w klasie kto jest liderem, kto <autsajderem> jaki wpływ wywiera lider na pozostałych członków klasy, czy często pojawiaja sie problemy wychowawcze z poszcegulnymi uczniami (badania socjometryczne), współpraca z pedagogiem szkoły, interweniowanie w nawet najmniejszych, błachych sprawach w oparciu o prawa ucznia itp, przestrzeganie jasnych regół w stosunku do ucznia, jak i ucznia w stosunku do nauczyciela(kontrakt),podmiotowe traktowanie ucznia. A Przede wszystkim AUTENTYCZNOSC NAUCZYCIELA(szczerosć),która niestety jest już uwarunkowana osobowościowymi predyspozycjami człowieka, rozumiana jako prawdziwe Ja. Oczywiście pytanie, dlaczego uczniowie znęcają sie nad nauczycielami?, można by zastąpić pytaniem: Dlaczego dzieci są agresywne, a to juz dotyczy struktury rodzinnej, srodowiska w którym żyja, przebywają na codzień, relacji panującej w rodzinie. Na zakończenie Młodym nauczycielom, bądź przyszłym radzę. Nie słuchajcie tego,co maja wam do powiedzenia "starsi nauczyciele" o poszczególnych klasach. KAŻDY UCZEŃ TO OSOBA, każda osoba to inna życiowa historia, szanujcie osobę i jego historie, nauczcie sie przyznawać do błędów i otwarcie o tym mówić uczniom (budujcie więzi z uczniami w oparciu o podstawowe wartosci)na pewno to docenią. POWODZENIA Odpowiedz Link
bezecnymen Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 01.03.05, 08:55 przede wszytkim ze zdziwieniem przeczytałem, że nauczyciele (dlaczego w cudzysłowie?) szufladkuja uczniów ze względu na pochodzenie... rozpoczynając pracę w zespole klasowym, żaden nauczyciel nie infiltruje środowiska rodzinnego ucznia, jeśli ten nie sprawia wiekszych problemów wychowawczych, jeśli jednak sprawia, naturalnym i koniecznym krokiem jest rozpoznanie warunków domowych... gdy mamy do czynienia z rodzicami niewydolnymi wychowawczo (najmniej wazne , moim zdaniem jakie okreslenie fachowe tu zastosujemy) możemy przyjąć, że na współpracę z nimi możemy nie liczyć i wobec powyższego uczniem musimy zając się sami, w szkole... i nie ma tu znaczenia, czy rodzice sa bezrobotni, czy może zbyt zapracowani, by zając się dzieckiem, wazne że nie wychowują od tego, jaki wynik otrzymujemy rozpoznając rodzinę ucznia zależą nasze dalsze działania, i taka jest kolej rzeczy, tymczasem z Twojego postu wynika, że najpierw nauczyciel dowiaduje się , z jaka rodziną ma do czynienia, a dopiero potem okresla swoje stanowisko wobec ucznia i szufladkuje... Odpowiedz Link
ferajna2 Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 01.03.05, 14:41 Po pierwsze nigdzie nie napisałem, że nauczyciele swoje szufladkowanie ucznia "zawdzięczają" wcześniejszemu rozpoznaniu rodziny, jako rodziny dysfunkcjonalnej- NIe oto mi chodziło. Rzecz w tym ze większość nauczycieli, zachowanie ucznia tłumaczymy patologią rodzinną, dając przy tym ciche bądź nieświadome przyzwolenie na tego typu zachowania, ponieważ Kowalski "to jest z takiej i takiej rodzinki" - z nim będzie kłopot,jakoś musze przez to przebrnąć, najwyżej go przeniesiemy,albo lepiej go nie ruszać.Tak najczęściej myslą nauczyciele, którzy moim zdaniem kompletnie nie są przygotowani do pełnienia takiej odpowiedzialnej funkcji. A juz tłumaczenie się przyszłych nauczycieli tym, że inaczej wyobrażali sobie naukę w szkole, całkowicie ich kompromituje. Odnośnie nazewnictwa. Patologia rodziny odnnosi sie do uogólnionego, antagonistycznego pojęcia słowa <Rodzina>, ponieważ nie koniecznie musi mieć związek z brakiem społecznego, funkcjonalnego przystosowania sie dziecka do życia w społeczeństwie, a owe słowo "patologia" takie przypuszczenie z góry zakłada.W przypadku mówienia o rodzinie dysfunkcjonalnej, mamy do czynienia ze wszystkimi strikte wychowawczymi obowiązkami rodzica, funkcji jaką powina spełniać rodzina w krztałtowaniu przyszłej, poprawnie funkcjonującej jednostki społecznej.Co inne oznacza również termin rodzina ryzyka ponieważ nie "narzuca" ona na osobę dziecka negatywnego jażma jakim jest dany wizerunku rodziny spostrzegany przez społeczeństwo jako "dno społeczne", "patologię". Bo przecież nie mozna powiedzieć wprost, że w rodzinie gdzie występuje problem alkoholowy wychowywani sa przyśli "społeczni dewiańci".Występuje jedynie ryzyko takiego wystąpienia. Musiałem to trochę zobrazowac ponieważ człowiek odnosi sie w swoim życiu do pewnych stereotypów,które warunkują jego postępowanie wzgllędem innych ludzi.W tym konkretnym przypadku, względem dzieci z Rodzin RYZYKA. Odpowiedz Link
bezecnymen Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 01.03.05, 15:52 nauczyciele, którzy kompletnie nie sa przygotowani do pełnienia...funkcji tak napisałes i w pełni sie z tym zgadzam czy może zechcesz zaprzeczyc, że uczelnie produkujące narybek nauczycielski, delikatnie mówiąc olewaja zagadnienia wychowawcze? dziwisz sie, że młodzi nauczyciele inaczej wyobrażali sobie pracę w szkole? a kto ich do realnych warunków przygotowywał? podejmuja prace pelni werwy, inicjatyw mających uatrakcyjnic zajęcia, i do tego -dydaktyki, na pewno sa przygotowani, ale nie do pracy z uczniem trudnym Odpowiedz Link
grrrrw Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 01.03.05, 08:32 Juz zama nie wiem, napsz do mnie jesli masz klopoty bo sie chyba wykoncze Odpowiedz Link
donjuan Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 02.03.05, 14:19 Jak zawsze wszystkiemu winien jest brak pieniedzy. Wystarczyloby aby w kazdej klasie nauczyciel mial do dyspozycji mikrofon celem wzmocnienia swojego glosu w razie potrzeby , czyli "rykniecia" . To bardzo skuteczny sposob uciszania. A po drugie kamera pod sufitem przekazujaca obraz do pokoju dyrektora lub pedagoga szkolnego z ewentualnym zapisywaniem na tasmie . We wszystkich spornych sprawach z rodzicami lub z wychowawca klasy bedzie wtedy swiadek lub zapis wideo. Odpowiedz Link
brynika Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 09.03.05, 16:11 Hej Bezecnymen!!! Lubię Cię po prostu!!! Co za gość! Odpowiedz Link
bezecnymen Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 09.03.05, 18:22 eeeetam:P Odpowiedz Link
adik_12 Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 10.03.05, 13:30 Dlaczego uczniowie znęcają się nad nauczycielami? Odpowiedź jest prosta-czerpią wzorce właśnie od nauczycieli. Odpowiedz Link
brynika Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 15.03.05, 11:57 adik_12 napisał: > Dlaczego uczniowie znęcają się nad nauczycielami? Odpowiedź jest prosta-czerpią > > wzorce właśnie od nauczycieli. no jasne. W Toruniu to też pierw nauczyciel włożył uczniom śmietniki na głowę:) Odpowiedz Link
barwa1 Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 15.03.05, 12:19 Zanim doszło do założenia śmietnika na głowę były całe miesiące, może lata lżenia, wyszydzania, poszturchiwania, przykładów bezradności w trudnych sytuacjach przejawiających się w agresywnym zachowaniu nauczycieli itp.. Potem było juz łatwo założyć smietnik takiemu i innym nauczycielom... Odpowiedz Link
roman.gawron Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 15.03.05, 12:27 barwa1 napisała: > Zanim doszło do założenia śmietnika na głowę były całe miesiące, może lata > lżenia, wyszydzania, poszturchiwania, przykładów bezradności w trudnych > sytuacjach przejawiających się w agresywnym zachowaniu nauczycieli itp.. A widziałaś tego pana w telewizji? Jakoś nie mogę sobie wyobrazić z jego strony "lżenia, wyszydzania, poszturchiwania, agresywnego zachowania"... ;-) Odpowiedz Link
barwa1 Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 15.03.05, 14:30 Owszem, widziałam. Dlatego napisałam, że to spotyka nie tylko agresywnych nauczycieli, ale i innych (bezradnych, ale spłoszonych, nieasertywnych). Odpowiedz Link
brynika Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 15.03.05, 15:09 wydaje mi się, że zapomnioano tu o jednej kategorii - normalnych, konsekwentnych, wykształconych, odpowiedzialnych i zaangażowanych patrzcie, to ja! :)))))))))))) Odpowiedz Link
adik_12 Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 15.03.05, 20:57 Skoro jak sama piszesz należysz do "normalnych, konsekwentnych, wykształconych, odpowiedzialnych i zaangażowanych" to według mnie winna Cie cechować wysoka tolerancja a przede wszystkim zrozumienie drugiego człowieka-uczniowie jak najbardziej do nich należą;-))Jakos nigdzie nie wyczytałem, że być może to nauczyciele gdzieś popełniają błąd, że to być może konsekwencja ich zachowania. Zawsze tylko niegrzeczna i niewychowana młodzież. Pozdrawiam świetnych pedagogów,a sfrustrowani, no cóż sami zobaczycie.....;-)) Odpowiedz Link
barwa1 Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 16.03.05, 12:31 Ja wyczytałam z badań np. dotyczących stosunku nauczycieli do dokształcania się w zakresie radzenia sobie z trudnymi sytuacjami w szkole (żeby nie powiedzieć w życiu). Wyczytałam to z badań na klimatem wychowawczym szkoły... Druzgocące! Wyczytałam też jak bardzo środowisko słabo radzacych sobie wychowawczo nayczycieli (ludzi) tępi przejawy takich umiejetności u swoich kolegów. Nie wymieniłam w swoich uwagach nauczycieli normalnych, bo nad nimi uczniowie sie nie znęcają. Odpowiedz Link
ew-ka1 Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 15.03.05, 16:58 O kurczę. Policja, mikrofony, kamery. A może wiadro z rózgami, albo nowocześniej paralizator? Na pewno pracujecie z dzieciakami? Częściej pewnie nie znęcają się, ale robią sobie bańki. I czasem przesadzają. Pozdrowienia dla sfrustrowanych kolegów. Odpowiedz Link
brynika Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 16.03.05, 15:41 dziękuję za pozdrowienia w imieniu grona pedagogicznego:)! Odpowiedz Link
barwa1 Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 17.03.05, 12:43 Czyżby huknąć w stół, a nożyce się odezwą? Tego się spodziewałam... Pozdrawiam grono pedagogiczne, które nie boi stanąć twarzą w twarz z problemami .....i je rozwiązywać! Odpowiedz Link
brynika Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 17.03.05, 12:49 Jezu, ty naprawdę nie masz poczucia humoru. Biedactwo Odpowiedz Link
barwa1 Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 17.03.05, 13:20 Ależ mam, ale swoje! :))) W tym wątku nie jest mi do śmiechu. Odpowiedz Link