dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczycielami?

25.02.05, 12:11
nie zauważyłem tu wątku na ten temat..czyżby problem nie istniał? czy znowu
wstydzimy się ujawniać nasze bolączki? poczekać aż uczniowie sami się
pochwalą tak, jak w Toruniu??
    • dudala76 Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 26.02.05, 08:21
      Skoro nauczyciel daje sobie wejść na głowę, to powinien zastanowić się nad
      zmianą profesji.POsiadanie dyplomów to nie wszystko.
      Mi na głowę nie wchodzą.Moje rady to:Zainteresować,zażartować,czasem skarcić a
      nawet krzyknąć.
      Ponadto bardzo często powtarzam stworzony przeze mnie traktat o
      inwestowaniu,który brzmi mniej więcej tak:"Inwestowanie polega na ponoszeniu
      wydatków,celem otrzymania korzyści w przyszłości.Tak więc wasi rodzice, zamiast
      kupić sobie samochód, telewizor czy dvd woleli zainwestować w was, kupując
      podręczniki,plecaki, ubrania.Tak więc doceńcie to i uczcie się abyście w
      przyszłosci miel lżej".Oczywiscie taką gadkę można elegancko rozbudować.POdałem
      tu tylko skrót myśli.Powiem wam,że na moich to działa,choć zapominają o tym
      czasem.
      • bezecnymen Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 26.02.05, 09:07
        bardzo dobra gadka, mam podobną:)
        ale nie bardzo zgadzam się z Twoją opinią na temat tych, co to daja sobie wejśc
        na głowę...bo:
        podobne teksty nie zdają egzaminu w klasach, w których umiejętnie:/ zgromadzono
        dzieciaki z rodzin patologicznych, jesli jeszcze wśród nich jest kilku
        powtarzających klasę, to mozna sobie gadać..
        facetowi w szkole łatwiej mimo wszystko i jak widzę, koleżankę uczącą dwugi rok
        po lekcji z taka klasą, to mi się żółć ulewa
        wygląda na to, że przydatność człowieka do zawodu nauczyciela ocenia sie na
        podstawie li tylko umiejętności radzenia sobie w klasach trudnych wychowawczo,
        a tymczasem wspomniana koleżanka zorganizowała grupę uczniów,z którymi
        przygotowała wspaniałe przedstawienie ''Romea i Julii'' w j. angielskim
        (szlagier sezonu!)
        obawiam się, że podchodząc w ten sposób do zagadnienia, tracimy wielu cennych
        nauczycieli, którzy po kilku latach szarpaniny po prostu odchodzą......czy
        zostaja rzeczywiści ci, którzy sie do zawodu ''nadają''? to skąd te skargi na
        złych nauczycieli? wszystko wyssane z palca??
      • cytryna76 Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 26.02.05, 11:12
        Wynika z tego, że w szkole powinni pracować tylko Ci, którzy mają, przepraszam
        za wyrażenie "gębę od ucha do ucha",potrafią sterroryzować klasę tak, by ta
        zwyczajnie bała się osoby nauczyciela. Po części masz rację: są klasy, w
        których taka umiejętność jest niezbędna, by jakos przetrwać te 45 minut. Takich
        klas jest niestety coraz wiecej. Pytanie tylko, czy o to chodzi w zawodzie
        nauczyciela? Moim zdaniem nie.
        Przyznaję otwarcie, że ja nie radzę sobie w klasach trudnych. Nie mam takiego
        charakteru i nie cierpię wprowadzać "zamordyzmu". Uważam jednak, że świetnie
        sprawdzam się w klasach, gdzie uczęszczają dzieci, które wiedzą, po co
        przychodzą do szkoły. Umiem zorganizować proces dydaktyczny, zainteresować
        lekcją, podobno dobrze wyjaśniam nowy materiał i mam osiągnięcia. Jeden
        warunek - mam do czynienia z uczniami, a nie z chuliganerią. Zawsze sądziłam,
        że zaangazowanie,życzliwy stosunek do uczniów, wiedza i umiejętnosci
        dydaktyczno -wychowawcze, z naciskiem na te pierwsze to klucz do sukcesu w
        pracy w szkole. Niestety utwierdzam sie w przekonaniu, że nie. Praca w szkole
        przypomina poligon wojenny. Zarówno ja, jak i wiele moich młodych kolezanek nie
        tak wyobrażałysmy sobie pracę w szkole, nie mówiąc już o tym, ze nie jesteśmy
        do tego merytorycznie przygotowane.

        I jeszcze jedno. Są klasy na tyle zdemoralizowane, w których nie pomogą ani
        prośby, ani groźby,a ni tym bardziej pogadanki umoralniające . Jeśli jeszcze
        się o tym nie przekonałeś, dziękuj Bogu, ze nie doświadczyłes kontaktu z
        prawdziwą patologią, która powinien zająć sie magister resocjalizacji, a nie
        polonista czy matematyk. Uczeń zdemoralizowany nie przestarszy się Twojej
        gadki, bo wie, że w szkole jest bezkarny, a Ty nie możesz mu w istotny dla
        niego sposób zaszkodzić. Chyba że odwołasz się do metod niezgodnych z
        prawem.
        • roman.gawron Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 27.02.05, 10:31
          cytryna76 napisała:

          > gadki, bo wie, że w szkole jest bezkarny, a Ty nie możesz mu w istotny dla
          > niego sposób zaszkodzić. Chyba że odwołasz się do metod niezgodnych z
          > prawem.

          Wiele metod uważanych dzisiaj w szkole za niezgodne z prawem to jednak jak
          najbardziej metody zgodne z prawem ;-)
    • yeti55 Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 26.02.05, 13:53
      Wspominacie, że trudni uczniowie pochodzą z rodzin patologicznych. chcę wam przedstawić być może jako ciekawostkę charakterystyke ucznia z tzw. porządnej rodziny katolickiej.
      Rodzice ucznia przynajmniej w każdą niedzielę uczęszczają do kościoła, ich syn / nasz uczeń/ służy do mszy.Obowiazkowa komunia świeta całej rodziny.
      Zaczyna się tydzień pracy. Dzieciątko gwiżdże nauczycielowi na lekcji, przeklina na przerwach, wdaje się w bójki z kolegami klas młodszych, nie uczy się kompletnie, nie przychodzi przygotowany na lekcje. W stosunku do nauczycieli i obsługi szkoły jest bezczelny i arogancki.
      Mama synka zostaje powiadomiona o jego zachowaniach - żadnych reakcji.
      Wzywamy tatę na rozmowę, wspominając o tym, że wczesniej kontaktowalismy się z jego żoną. Ojciec stwierdza, ze to chyba nie mozliwe,pewnie nauczyciel się pomylił, na pewno z jego żoną nie rozmawiał.
      Będąc kiedyś na prywatnym spotkaniu, gdzie równiez uczestniczył ów tata, słyszę, jak on krytycznie wypowiada się o nauczycielach jego syna. Reasumując, wyszło na to, że my wszyscy wraz z dyrektorem jesteśmy ZEREM a nie nauczycielami.
      • cytryna76 Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 26.02.05, 15:01
        Opisywana rodzina również zalicza się do rodzin patologicznych, choć pewnie nie
        w potocznym tego słowa rozumieniu. Rodzina dysfunkcyjna to nie tylko rodzina
        alkoholików czy zbieraczy złomu, ale także taka, która z innych powodów jest
        niewydolna wychowawczo.
    • elkaju Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 26.02.05, 16:35
      Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Z drugiej strony - nikt też nigdy i nigdzie
      nie mówił, jak sobie radzić w sytuacjach trudnych, których pełno w szkole
      codziennie. Nikt nie mówił, że uczniowie wypróbowują każdego nauczyciela i
      kilka pierwszych lekcji decyduje praktycznie o jego losie w szkole. Teraz
      podobno zaczyna się o tych sprawach mówić. Koleżnaka na jednym z kursów
      dowiedziała się, że do dziecka trzeba łagodnie, po dobroci. Powiedzieć mu
      np.: "Wiesz, bardzo mnie boli dziś głowa, a ty tak hałasujesz". Spróbowała.
      Dowiedziała się od 9-latka" "Jak panią boli głowa, to niech pani idzie do
      lekarza".
      Ja sama na początku swej nauczycielskiejdrogi byłam okropna dla uczniów. Surowa
      i nieprzystępna. Też mi nikt nie mówił, choć moi rodzice oboje byli
      nauczycielami. Stopniowo "popuszczałam". Jak tak patrzę na siebie sprzed lat,
      to wydaje mi się, że niezła sołza za mnie była. Ale teraz nie mam kłopotów z
      dyscypliną na lekcji, nikt nie wchodzi mi na głowę, a stosunki z uczniami mam
      całkiem dobre. Przestałam być tą zołzą. Ale coś w tym jest, że z pokolenia na
      pokolenie idzie wieść, że u tego można to czy tamto, a u tego się nie da.
      Uczniowie znęcają się nad tymi, którzy są bezsilni i od początku sobie na takie
      znęcanie się pozwolą. Potem już nie ma, niestety, zmiłuj się.
      • bezecnymen Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 26.02.05, 16:51
        tak więc mamy jedną odpowiedź na pytanie zawarte w topiku........bo im się na
        to pozwala!
        • brynika Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 09.03.05, 16:16
          bezecnymen napisał:

          > tak więc mamy jedną odpowiedź na pytanie zawarte w topiku........bo im się na
          > to pozwala!
          wcale się nie pozwala tylko system dupny! Ja używam starych, dobrych
          psychologicznych metod. Działa, choć podle wykorzystuję ich slabości. MImo 160
          cm wzrostu jeszcze nigdy, powtarzam NIGDY nie podniosłam głosu na uczniów.
      • cytryna76 Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 27.02.05, 17:21
        Zapewniam Cię, że są dziś tacy uczniowie, którzy nawet w zołzy rzucają kredą (
        i nie tylko). Co tam zołza - stawiają się nawet dyrektorom, dlatego -
        powtarzam - powinni zająć się nimi wykwalifikowani specjaliści z zakresu
        resocjalizacji, a nie nie absolwenci biologii czy aaglistyki.
        • mrrooffka Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 27.02.05, 20:02
          Święte słowa, cytrynko.
          Generalnie, młodych nauczycieli nikt nie przygotował na zetknięcie ze
          współczesnymi nastolatkami. Metodyka uczy jak powinna wyglądać dobrze
          skonstruowana lekcja, jak ma wyglądać dobrze skonstruowany konspekt lekcji, ale
          studentów nie uczy się reagowania na kłopoty wychowawcze i problemy nie
          związane z samym nauczaniem danego przedmiotu. Zajęcia z psychologii okresu
          dorastania, resocjalizacji i związane z zagadnieniami wychowawczymi powinny
          znaleźć się w syllabusie studiów o kierunku nauczycielskim.
          Przyszli nauczyciele dwa razy zastanowiliby się nad swoim wyborem drogi
          życiowej, a zaczynając pracę w szkole mieliby może większą świadomość tego, co
          ich w przyszłości czeka.
          A że dużą częścią uczniów powinni się zająć równolegle nauczyciele i
          specjaliści od resocjalizacji - to nie ulega dyskusji.
          Tylko jak to zrobić i za co?
          • bazylia7 Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 28.02.05, 09:41
            Przeczytalam wszystkie wypowiedzi i wydaje mi sie ze kazdy ma racje,
            wydaje mi sie jednak ze nie zawsze utalentowany skadinnad nauczyciel uchroni sie
            przed trudnymi sytuacjami...

            ja pracuje w systemie, ktory duzy nacisk kladzie na metody sterowania
            zachowaniem w klasie.
            Organizuje sie nam szkolenia, seminaria, sa filmy wideo i ksiazki z praktycznymi
            sugestiami jak w sposob niekonfliktowy rozwiazywac sytuacje wychowawcze w klasie

            W mojej szkole jest tez system wsparcia dla nauczycieli. Pozwala on wyslac
            ucznia w czasie lekcji do specjalnego pomieszczenia, gdzie pod okiem innego
            pedagoga musi przeanalizowac swoje zachowanie i wyjsc z pozytywnym programem
            (dla siebie) dajacym nadzieje na poprawe zachowania.

            Cala filozofia tego systemu wychowawczego polega na pozytywnym, acz
            konsekwentnym podejsciu do uczniow, nawet tych z problematycznym zachowaniem.
            Ja zaczelam w tej szkole dosc niefortunnie, bylo to 3 lata temu, jednak powoli
            zdobywam wiecej i wiecej "gruntu pod nogami" i to dzieki stosowaniu zalecanych
            strategii i metod postepowania z uczniami.

            Moze to wydawac sie smieszne, ale uczy sie nawet tego w jaki sposob reagowac na
            okreslone sytuacje, jakich uzywac slow a jakich nie, sa tez techniki, ktore
            zwracaja uwage na "mowe ciala" , ktora powinna byc "niezagrazajaca" itd...

            Jest to zupelnie nowe doswiadczenie po "nauczycielowaniu" w Pl, gdzie intuicja i
            wyczucie nauczyciela stanowia o jego sytuacji w klasie.
            Dlatego w 100% zgadzam sie z moja przedmowczynia - nie ma co dzielic nauczycieli
            na utalentowanych i z wyczuciem i tzw, dajacych sobie wchodzic...

            Trzeba dac im porzadne podstawy - wiedza na ten temat istnieje, istnieje
            literatura i doswiadczenia szkol, dokladnie udokumentowane,

            Potrzeba jednak trzezwego profesjonalnego spojrzenia na problem, a nie chowania
            glowy w piasek i gadania ze "sobie nie radzi" to nie powinien byc
            nauczycielem..., bo to dyletanckie podejscie do tematu
            • bezecnymen Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 28.02.05, 09:54
              to bardzo ciekawe...nie spotkałem sie jeszcze z dokładnie opracowanym i
              konsekwentnie prowadzonym programem wychowawczym, który w praktyce byłby tak
              skuteczny skuteczny , jak mówisz...możesz podac link do strony gdzie są
              szczegóły na ten temat? czy mail?
            • alewi24 Re: JEDNAK MOŻNA !!!!!!!!!!!!!!! 28.02.05, 10:53
              Wspaniały przykład, jednak można . Ciekawa jestem jaka to szkoła czy podstawowa
              czy gimnazjum i jak wprowadzono te metody . Tzn. jak przebiegał proces
              wdrażania w życie.
              • bazylia7 Re: JEDNAK MOŻNA !!!!!!!!!!!!!!! 28.02.05, 11:15
                Nie wspomnialam o tym, przepraszam

                nie ucze w Polsce, lecz w Australii, w szkole sredniej

                w skrocie: program i metody opracowane i opisane zostaly przez Billa Rogersa
                link ktory podaje to skrotowy opis jego prac (bardzo praktycznych, zadnej
                teorii, kawa na lawe, co i jak)

                www.education.tas.gov.au/delic/publications/billrogers.htm
                wszystko, niestety po angielsku, ale jak zauwazylam, sporo anglistow wlasnie na
                tym forum

                Nie sadze by mozna bylo znalezc szczegoly w necie, trzeba by bylo chyba dotrzec
                do ksiazek i video

                z tego co zauwazylam, metody te sa coraz czesciej przyjmowane przez szkoly w UK
                - w kazdym razie duzo sie na ten temat dyskutuje w UK wlasnie

                Co do mojej szkoly, to wspomaganie nauczyciela przyjelo forme tzw. Responsible
                thinking classroom (RTC) (czyli klasa odpowiedzalneho sposobu myslenia ?) tak mi
                sie z marszu przetlumaczylo, nieporadnie :)

                Jest to wprowadzane konsekwentnie od paru lat. Dziala - ale tylko wtedy, gdy
                nauczyciel nie boi sie "stracic twarzy" wysylajac ucznia do tej swoistej "kozy".

                Ja mialam ten problem na poczatku, wstyd mi bylo sie przyznac, ze wieloma
                gagatkami po prostu sobie nie radze . Teraz , kiedy beznamietnie posluguje sie
                narzedziem RTC pracuje mi sie duzo latwiej...
                to tyle w skrocie,

                system nie jest idealny ale lacznie z systemem innych kar i nagrod dziala dosc
                effektywnie
                • alewi24 Re: To mnie załamałaś ! 28.02.05, 12:54
                  A ja już myślałam, że jednak w Polsce jest to możliwe, bo że na zachodzie
                  stosuje się takie rozwiązania to wiemy. Problem w tym jak przenieść to na nasze
                  polskie warunki, jak przekonać nauczycieli, ze jednak można. Podam przykład, na
                  wywiadówce wychowawczyni skarży się , że klasa jest hałaśliwa. Okazuje się, że
                  paru uczniów często zakłóca lekcje. Pamiętam z moich czasów szkolnych ,
                  nauczyciel kazał by wyjść z klasy, dzisiaj wychowawca mówi mi, że nie może
                  wyprosić ucznia z klasy , bo mu nie wolno.
                  • roman.gawron Re: To mnie załamałaś ! 28.02.05, 13:34
                    alewi24 napisała:

                    > wywiadówce wychowawczyni skarży się , że klasa jest hałaśliwa. Okazuje się,
                    > że paru uczniów często zakłóca lekcje. Pamiętam z moich czasów szkolnych ,
                    > nauczyciel kazał by wyjść z klasy, dzisiaj wychowawca mówi mi, że nie może
                    > wyprosić ucznia z klasy , bo mu nie wolno.

                    Guzik prawda.

                    W skrajnych przypadkach ja mówię tak:
                    - Za chwilę jak nie wykonasz mojego polecenia, wyjdziesz z klasy, staniesz na
                    korytarzu i stamąd będziesz słuchał, co się dzieje na lekcji. A tylko spróbuj
                    mi się stamtąd ruszyć! Od razu dzwonię do rodziców i na policję zgłosić twoje
                    zaginięcie.
                    - A jak nie wyjdę?
                    - To biorę z dziennika numer do zakładu pracy rodziców, dzwonię do szefa i
                    proszę o zwolnienie mamy czy taty w w celu natychmiastowego odebrania dziecka
                    ze szkoły, bo zakłóca porządek publiczny w placówce i wykazuje objawy
                    świadczące o demoralizacji. A jak rodzice nie przyjadą, to z klasy wyprowadzi
                    cię policja. Wybieraj.
                    • alewi24 Re: Panie Romanie .......... 28.02.05, 13:50
                      to dlaczego nauczyciele nie stosują takich środków, jeżeli jednak można. Jak my
                      rodzice możemy im to uświadomić, że jednak mogą uwolnić klasę od terorystów ?
                      • cytryna76 Re: Panie Romanie .......... 28.02.05, 15:43
                        Rozczaruję Cię: ucznia z klasy usunąć nie wolno, przynajmniej w podstawówce i
                        gimnazjum.
                        Po pierwsze biorę za niego pełną odpowiedzialnosć podczas trawania lekcji.
                        jesli mu się cos stanie, albo zrobi cos głupiego, ja za to odpowiadam głową.Po
                        drugie nie jestem w stanie wyjść z klasy, by dzwonić po rodziców, bo musiałabym
                        zostawić bez opieki resztę klasy, która czasem zachowuje się niewiele lepiej od
                        gagadka. Po trzecie po policję może zadzwonić tylko dyrektor szkoły (nie ma nic
                        gorszego niż groźba, której i tak nie zrealizuję). Sa szkoły, w których jeśli
                        policję wzywać do każdorazowego zakłócania lekcji przez chuliganów, w szkole od
                        razu należałoby utworzyć komisariat, będzie szybciej i taniej. Po czwarte,
                        jesli Twoim szefem jest ktoś, kto głaszcze po głowie bandziorów i twierdzi, ze
                        to wszystko wina nieudolnych nauczycieli, nie ma szans na kroki, o których
                        pisze Roman, zwłaszcza jesli jesteś nauczycielem młodym (usłyszysz wtedy -"jeli
                        Ci się nie podoba zmień pracę, mam kilku na Twoje miejsce").
                        Moja była dyrekcja powtarzała na każdej komferencji: "ucznia z klasy wypraszać
                        NIE WOLNO.Skończyliście państwo studia pedagogiczne, proszę sobie radzić".

                        Gdybym rzeczywiscie można było bezkarnie wyrzucic z lekcji banadziora, wszyscy
                        nauczyciele skorzystaliby ochoczo z tego prawa. Skoro tego nie robią, widocznie
                        nie mogą, choćby z przyczyn wymienionych powyżej.
                        • bezecnymen Re: Panie Romanie .......... 28.02.05, 15:56
                          i znowu wracamy do początku... zgadza się. ucznia nie wolno usunąc z lekcji bo
                          po to wlasnie sa lekcje by uczniowie w nich uczestniczyli..jak ? a to juz
                          sprawa nauczyciela czy potrafi byc skuteczny:P i dokladnie powtórzę za
                          cytrynką...wyrzuc gagatka a jak on w tym czasie cos zbroi albo nie daj Boże
                          zrobi cos sobie!!!!uuuuuuuuuuuu kryminał kochany kolego rzecz dotyczy gimnazjum
                          przede wszystkim!!! szkoły średnie moga stosować ostrzejsze środki bo
                          ukończenie tych szkół nie jest obowiązkowe!!! policja? mamy dobry kontakt z
                          komisariatem ale na pewno nie są w stanie przyjeżdżac na każde wezwanie..to juz
                          sprawdzone przez uczniów:P nie nie musza sie tego specjalnie obawiać...
                        • roman.gawron Re: Panie Romanie .......... 28.02.05, 17:37
                          cytryna76 napisała:

                          > Rozczaruję Cię: ucznia z klasy usunąć nie wolno, przynajmniej w podstawówce i
                          > gimnazjum.

                          Karmią was prawnymi bajkami.

                          > Po pierwsze biorę za niego pełną odpowiedzialnosć podczas trwania lekcji.

                          Bierzesz odpowiedzialność, co nie znaczy, że nie możesz stosować normalnych
                          metod wychowawczych i udzielać podopiecznym wzmocnień negatywnych. Odesłanie
                          dziecka w domu przez rodziców lub opiekunów do jego pokoju, a także wysłanie
                          ucznia czasowo na korytarz to przecież ta sama metoda.

                          > jesli mu się cos stanie, albo zrobi cos głupiego, ja za to odpowiadam
                          > głową.

                          W normalnych warunkach właśnie nie odpowiadasz, jeżeli dziecku wyraźnie
                          zapowiesz, że to kara, że tam ma stać. Stosujesz tym samym pewną metodę
                          wychowawczą, dozwoloną prawnie karę pedagogiczną, wzmocnienie negatywne,
                          dochowując normalnie przyjętej staranności, tzw. należytej staranności w opiece
                          nad dzieckiem, poruszasz się w sferze tzw. dopuszczalnego ryzyka w wychowaniu,
                          bo dziecko w wieku szkolnym ma już świadomość zakazu, zdolność do rozróżniania,
                          co wolno, a czego nie.
                          Tym bardziej jesteś kryta, gdy zgłosisz na policję zaginięcie dziecka w razie
                          czego. To tak jak by uciekło ono z domu.

                          Od pewnego wieku dziecko w dużej mierze jest samo odpowiedzialne za swoje
                          czyny, a jako opiekun masz wręcz obowiązek wychowywać je do samodzielności,
                          stawiać je w sytuacjach próby.

                          > Po drugie nie jestem w stanie wyjść z klasy, by dzwonić po rodziców, bo
                          > musiałabym zostawić bez opieki resztę klasy

                          Jak to bez opieki? Dajesz zadanie do wykonania i w razie konieczności
                          wychodzisz.
                          Po pierwsze mamy w tedy do czynienia z tzw. kolizją obowiązków, bo nie możesz
                          być w dwu różnych miejscach jednocześnie, więc coś musisz wybrać. Kiedy dasz
                          klasie zadanie i wyjdziesz wykonać inny obowiązek, znów zachowujesz tzw.
                          należytą staranność możliwą do zachowania w tych okolicznościach.

                          Po drugie w komentarzu do art. 427 Kodeksu cywilnego, gdzie mowa o
                          odpowiedzialności opiekuna z tytułu nadzoru nad małoletnim, wyraźnie zastrzega
                          się, iż sposób sprawowania opieki musi być oceniany w zależności od realnych
                          możliwości jej sprawowania i wszystkich uwarunkowań faktycznych.

                          W tym (i poprzednim) przypadkach, co do których masz takie obawy, między takim
                          właśnie sposobem sprawowania opieki, a ewentualnym wypadkiem, nie byłoby (w
                          typowych szkolnych warunkach) tzw. normalnego związku przyczynowego, który jest
                          warunkiem koniecznym do stwierdzenia winy oraz do zaistnienia podstawy
                          odpowiedzialności.

                          Szerzej temat rozwijam tutaj:
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14486&w=7881521&a=7881521
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14486&w=7633832&a=10123458

                          > Po trzecie po policję może zadzwonić tylko dyrektor szkoły

                          Nieprawda. Po policję może zadzwonić każdy, w tym każdy pracownik zakładu
                          administracyjnego, nie tylko jego kierownik.
                          Jeżeli dyrektor szkoły zagwarantuje nauczycielowi jakiś wewnątrzszkolny
                          skuteczny system odsyłania z lekcji łobuzów i karania ich w taki sposób, aby im
                          się "figli" odechciało, to nauczyciel nie będzie musiał dzwonić na policję.
                          W przeciwnym wypadku może tak zrobić, aby nie tylko bronić swojej godności, ale
                          też zagwarantować pozostałym uczniom (i ich rodzicom) sprawne przeprowadzenie
                          lekcji, osiągnięcie jej zaplanowanych celów, do czego szkoła jest przede
                          wszystkim powołana, eliminowanie wszelkich zakłoceń prawidłowo prowadzonego
                          procesu dydaktyczno-wychowawczego, eliminowanie aspołecznych, chuligańskich
                          zachowań niektórych uczniów. Tolerowanie tego byłoby sprzeczne z zasadami
                          współżycia społecznego, byłoby niedopełnieniem przez nauczyciela jego
                          podstawowych obowiązków.

                          Dyrek ma wybór. Albo sam pomyśli nad problemem, albo będzie miewał policję w
                          szkole. Proste.

                          > Sa szkoły, w których jeśli policję wzywać do każdorazowego zakłócania lekcji
                          > przez chuliganów, w szkole od razu należałoby utworzyć komisariat

                          Wystarczy raz, uwierz mi. Uczniowie muszą się tylko przekonać, że taka
                          możliwość istnieje i może być realnie wykorzystywana.

                          > Po czwarte, jesli Twoim szefem jest ktoś, kto głaszcze po głowie bandziorów
                          > i twierdzi, ze to wszystko wina nieudolnych nauczycieli, nie ma szans na
                          > kroki, o których pisze Roman, zwłaszcza jesli jesteś nauczycielem młodym

                          Faktycznie jest to duży problem. Ale moja godność osobista jest dla mnie
                          cenniejsza. Zrobiłbym kontraktowego, aby otrzymać umowę na czas nieokreślony, a
                          potem tym najgłupszym gadaniem bym się przestał przejmować. Jak dyrektor uważa,
                          że jestem nieudolny i że to moja wina, to niech przyjdzie do mnie na zajęcia za
                          każdym razem, gdy zaistnieje taka potrzeba, i pokaże mi siłę _swojego_
                          autorytetu. Niech pokaże, jak to on sobie wtedy świetnie radzi, jak samą
                          miłością płynącą z głębi jego serca potrafi w momencie spowodować, że najgorszy
                          nawet chuligan siada na tyłku i wznosi okrzyk: Kocham szkołę!

                          > (usłyszysz wtedy -"jeśli Ci się nie podoba zmień pracę, mam kilku na Twoje
                          > miejsce").

                          Inaczej na to spójrzmy, panie dyrektorze! Mnie się praca podoba, stosuję
                          metody, jakie uważam za najwłaściwsze i do których stosowania mam zgodnie z
                          Kartą nauczyciela prawo, te metody mi się sprawdzają. To pan, jeśli uważa, że
                          jestem nieudolny, musi mnie zwolnić. Albo pokazać własnym przykładem, jak można
                          to robić lepiej ;-)
                          Poniżać uczniom się nie pozwolę, jestem nauczyciel, a nie troki od kaleson.

                          > Skończyliście państwo studia pedagogiczne, proszę sobie radzić.

                          Metoda jest jak najbardziej właściwa i opisywana w literaturze polecanej na
                          studiach pedagogicznych. I za jej pomocą sobie radzę.
                          • cytryna76 Re: Panie Romanie .......... 28.02.05, 19:27
                            Ale moja godność osobista jest dla mnie
                            > cenniejsza. Zrobiłbym kontraktowego, aby otrzymać umowę na czas nieokreślony,
                            a
                            >
                            > potem tym najgłupszym gadaniem bym się przestał przejmować.

                            A co ma zrobić kontraktowy nauczyciel w trakcie awansu zawodowego ??? Zostało
                            mi jeszcze półtora roku. Poza tym znam przypadki, z ei mianowani mieli umowy na
                            czas okreslony.

                            Jak to bez opieki? Dajesz zadanie do wykonania i w razie konieczności
                            > wychodzisz.
                            A więc jedynka zostają bez opieki! Mogę zadac całą serię zadań do wykonania,
                            ale jeśli jednemu durniowi przyjdzie w tym czasie do głowy na przykład pobawić
                            się zapalniczką (sytuacja wcale nie odosobniona w gimnazjum), czym spowoduje
                            podpalenie firanki, jak myslisz, kto za to "beknie" ?

                            Odesłanie
                            > dziecka w domu przez rodziców lub opiekunów do jego pokoju, a także wysłanie
                            > ucznia czasowo na korytarz to przecież ta sama metoda.
                            Jest jeden warunek: rodzice wyrażają chęć do współpracy. A co zrobić, jesli
                            rodzina nie ma telefonu lub go dla świętego nie podaje, albo nie odbiera
                            komórki, gdy wyświetli się numer szkoły ? Wielu rodziców nie radzi sobie ze
                            swoimi pociechami i na wezwanie do szkoły po prostu się nie stawiają.

                            > W tym (i poprzednim) przypadkach, co do których masz takie obawy, między
                            takim
                            > właśnie sposobem sprawowania opieki, a ewentualnym wypadkiem, nie byłoby (w
                            > typowych szkolnych warunkach) tzw. normalnego związku przyczynowego, który
                            jest
                            >
                            > warunkiem koniecznym do stwierdzenia winy oraz do zaistnienia podstawy
                            > odpowiedzialności.
                            Ciekawa jestem, kto w razie czego stanie po mojej stronie? Dyrekcja pokroju, o
                            której pisałam? Rodzice ? naczelnik ? a może kurator? Jakoś nie mam ochoty
                            udowadniać, ze nie jestem wielbłądem.

                            Dyrek ma wybór. Albo sam pomyśli nad problemem, albo będzie miewał policję w
                            > szkole. Proste.
                            Tak się składa, że dyrek dyspononuje wobec mnie władzą i jeśli jest jaki jest,
                            tak uprzykrzy mi życie, że odejdę na własną prosbę. Wystarczą na
                            przykład częste, niezapowiedziane hospitacje, wymóg składania szczegółowych
                            konspektów, które czyta "pod lupą", otoczenie "szczególną opieką" klasy ,w
                            której mam wychowawstwo, by wytykac mi nieudolność na kazdym kroku, wezwania na
                            dywanik, nakładanie dodatkowych, papierkowych obowiązków itd., itp.Tylko nie
                            pisz, że mogę wtedy wystapić do sądu z oskarżeniem o mobbing. Konfliktów nie
                            znoszę, bo zawsze je odchorowuję i nie mam ochoty ich wzbudzać. Powtarzam - nie
                            akzdy ma naturę pieniacza.
                            • roman.gawron Re: Panie Romanie .......... 28.02.05, 19:54
                              cytryna76 napisała:

                              > Poza tym znam przypadki, ze i mianowani mieli umowy na czas okreslony.

                              To bezprawnie było, chyba że na zastępstwo tylko ich zatrudniono.

                              > A więc zostają bez opieki!

                              Nie bez opieki. Są pod tak samo zorganizowaną opieką, jak podczas metody
                              projektu, podczas gry terenowej itp.

                              > Mogę zadac całą serię zadań do wykonania, ale jeśli jednemu durniowi
                              > przyjdzie w tym czasie do głowy na przykład pobawić się zapalniczką (sytuacja
                              > wcale nie odosobniona w gimnazjum), czym spowoduje podpalenie firanki, jak
                              > myslisz, kto za to "beknie" ?

                              On, tylko on.
                              Ty dochowałaś należytej staranności, więc nie ma podstaw do twojej
                              odpowiedzialności.

                              > > Odesłanie dziecka w domu przez rodziców lub opiekunów do jego pokoju,
                              > > a także wysłanie ucznia czasowo na korytarz to przecież ta sama metoda.
                              > Jest jeden warunek: rodzice wyrażają chęć do współpracy. A co zrobić, jesli
                              > rodzina nie ma telefonu

                              Nie zrozumieliśmy się. Rodzice decydują o karach w domu. W szkole decydujesz
                              ty. Odsyłasz na korytarz, swoją własną decyzją, i rodzice nie są ci do niczego
                              potrzebni. Ale odesłanie na korytarz w szkole to takie samo wzmocnienie
                              negatywne jak w domu odesłanie dziecka do jego pokoju.
                    • brynika Re: To mnie załamałaś ! 09.03.05, 16:20
                      roman.gawron napisał:

                      > alewi24 napisała:
                      >
                      > > wywiadówce wychowawczyni skarży się , że klasa jest hałaśliwa. Okazuje si
                      > ę,
                      > > że paru uczniów często zakłóca lekcje. Pamiętam z moich czasów szkolnych
                      > ,
                      > > nauczyciel kazał by wyjść z klasy, dzisiaj wychowawca mówi mi, że nie moż
                      > e
                      > > wyprosić ucznia z klasy , bo mu nie wolno.
                      >
                      > Guzik prawda.
                      >
                      > W skrajnych przypadkach ja mówię tak:
                      > - Za chwilę jak nie wykonasz mojego polecenia, wyjdziesz z klasy, staniesz na
                      > korytarzu i stamąd będziesz słuchał, co się dzieje na lekcji. A tylko spróbuj
                      > mi się stamtąd ruszyć! Od razu dzwonię do rodziców i na policję zgłosić twoje
                      > zaginięcie.
                      > - A jak nie wyjdę?
                      > - To biorę z dziennika numer do zakładu pracy rodziców, dzwonię do szefa i
                      > proszę o zwolnienie mamy czy taty w w celu natychmiastowego odebrania dziecka
                      > ze szkoły, bo zakłóca porządek publiczny w placówce i wykazuje objawy
                      > świadczące o demoralizacji. A jak rodzice nie przyjadą, to z klasy wyprowadzi
                      > cię policja. Wybieraj.
                      >

                      Romanie Gawronie!! jesteś geniuszem jedynym w swoim rodzaju. Już sobie
                      zanotowałam i wykorzystam zaraz jak wrócę z l4!Pozdrawiam
                  • bazylia7 Re: To mnie załamałaś ! 28.02.05, 20:07
                    alewi24 napisała:

                    > A ja już myślałam, że jednak w Polsce jest to możliwe, bo że na zachodzie
                    > stosuje się takie rozwiązania to wiemy. Problem w tym jak przenieść to na nasze
                    >
                    > polskie warunki, jak przekonać nauczycieli, ze jednak można.

                    zacznij od swojej szkoly :)

                    Musze jednak uprzedzic, ze opracowanie takiego planu jest dosc pracochlonne,
                    zwlaszcza jak trzeba sie rozeznac w literaturze

                    a tak na marginesie - nie hodujmy kompleksow wobec zachodu :)
                    Mozna tam, mozna i u nas

                    w Au nie wszystkie szkoly przyjely ten model

                    jest tez jeszcze mozliwosc indywidualnego korzystania z metod B. Rogersa...

                    nie ma rzeczy niemozliwych, naprawde :)
                • bezecnymen Re: JEDNAK MOŻNA !!!!!!!!!!!!!!! 28.02.05, 16:08
                  to sie dowiedziałem...i bądź tu człeku optymistą:(
                  • bazylia7 Re: JEDNAK MOŻNA !!!!!!!!!!!!!!! 28.02.05, 19:49
                    bezecnymen napisał:

                    > to sie dowiedziałem...i bądź tu człeku optymistą:(


                    ktos w koncu musi zaczac wprowadzac i w Polsce jakies skuteczne metody....

                    Poza tym metody, o ktorych pisze Bill Rogers sa do wprowadzania indywidualnego..

                    Jest jeszcze jedna potezna bron, ktora w PL nauczyciele maja a gdzie indziej nie
                    zawsze - Rada pedagogiczna, ktora, o ile to sie nie zmienilo, ma spora moc
                    "ustawodawcza" na terenie szkoly.... (nie wszedzie tak jest ;(, moze nalezy to
                    wykorzystac )

                    Nauczyciele indywidualnie wyjsc moga z okreslona propozycja, a RP moze to
                    zaakceptowac, czyz nie? Musi sie tylko znalezc ktos z "wizja" i przekonac do
                    tego innych.

                    A moze by tak zmodyfikowac role pedagoga szkolnego, albo przycisnac dyrektora i
                    wywalczyc nadgodziny dla nauczycieli, by w takiej cz innej "kozie" dozorowali
                    uczniow.

                    Sposobow pare pewnie by sie znalazlo

                    Jest problem to i istnieje jego rozwiazanie, trzeba tylko je ze soba polaczyc ;)
                    • alewi24 Re Jest problem to istnieje jego rozwiązanie !!!!! 28.02.05, 21:38
                      Piękne słowa miła Bazylio7 ale niestety dzisiejsza polska rzeczywistość
                      pokazuje , że jakoś nie potrafimy się łączyć. Od pewnego czasu stwierdzam z
                      goryczą , że nauczyciele i rodzice nie stoją po tej samej stronie barykady.
                      Nawet na tym Forum jesteśmy niechciani my rodzice, gdyż wszystko co powiemy
                      przez niektórych jest odbierane jako atak na nauczycieli.
                      Ja też wierzę, że wspólnie można zdziałać cuda, ale żeby móc zacząć działać
                      muszą obydwie strony nauczyć się nawzajem słuchać. Inaczej każdy sobie rzepkę
                      skrobie.
                      • bezecnymen Re: Re Jest problem to istnieje jego rozwiązanie 28.02.05, 23:29
                        prosze alewi nie odebrac tego jako kolejny atak ale cuda nie zdarzaja się
                        skutkiem wytężonej pracy, tylko jako efekt wiary, a u mniepo 24 latach pracy w
                        zawodzie coraz o nią trudniej......
                        pora umierać?
                    • bezecnymen Re: JEDNAK MOŻNA !!!!!!!!!!!!!!! 28.02.05, 23:24
                      bazylio. błagam nie wspominaj o wizjonerach...nasz nieodżałowanej pamięci b.
                      minister Handke tez byl wizjonerem
                      nadgodziny z puli dyrektora? zapomnij:/ nie wystarcza ich na zajęcia wyrównawcze
                      o klatce(kozie) raczej też... pojdzie plotka na cały powiat i okolice ,że w tej
                      szkole zamyka sie uczniów na cały dzień o chłodzie i głodzie
                      • bazylia7 Re: JEDNAK MOŻNA !!!!!!!!!!!!!!! 01.03.05, 09:36
                        wiesz co? ... sa wizje i wizje - szkoda ze tylko do litery a nie ducha mojej
                        wypowiedzi sie ustosunkowales

                        i szkoda, ze (chyba) wyczuwam lekka ironie (czy sie myle?)

                        nie mowie o nadgodzinach z puli dyrektora
                        mowie o pracy calej rady pedagogicznej,(lub kilku zapalonych jej czlonkow) nad
                        opracowaniem planu wychowawczego

                        > o klatce(kozie) raczej też... pojdzie plotka na cały powiat i okolice ,że w tej
                        >
                        > szkole zamyka sie uczniów na cały dzień o chłodzie i głodzie

                        Nawet nie zapytales jak ten system tutaj dziala i juz wiesz, ze zamyka sie
                        uczniow na ...caly dzien? , gdzie ja to napisalam ?

                        Nikt uczniow na caly dzien nie zamyka
                        sa wysylani do dozorowanego przez innego nauczyciela pomieszczenia, gzie musza
                        sie zastanowic nad swoim zachowaniem i opracowac plan kontrolowania swojego
                        zachowania (np siedzenie z dala od innych uczniow lub w innym sasiedztwie itp)
                        po opracowaniu tego planu negocjuja z nauczycielem, ktoremu przeszkadzali "w
                        wykonywaniu jego ozbowiazkow" powrot do klasy.

                        to dziala i nie kosztuje wiele

                        szkoda tylko ze Twoj ton zmienil sie na protekcjonalno-ironiczny zanim
                        zechciales sie z czymkolwiek zapoznac.

                        wspominalam tez ksiazki z indywidualnymi metodami , opartymi zreszta na
                        stosowanych dosc powszechnie strategiach socjotechnicznych ....

                        no coz, moja chata z kraja
                        ja stosuje cos, co dalo mi nowy start w karierze nauczycielskiej, chcialam sie
                        tym podzielic

                        Nie wierze tez, ze "nic sie nie uda", bo to "taki poarabany kraj"
                        Pracowalam w tym kraju jako nauczyciel przez lat 10, wiec wiem cos o tym

                        Wszystko mozna
                        Jak sie bardzo chce

                        • bezecnymen Re: JEDNAK MOŻNA !!!!!!!!!!!!!!! 01.03.05, 15:41
                          cytujesz moje słowa, ale chyba ich nie przeczytałaś... nigdzie nie napisałem,
                          że ty napisałaś, że uczniów zamyka się na cały dzień...nie bede tego pisał
                          drugi raz....pisałem o plotkach!!!! a co w sytuacji gdy uczeń NIE opracuje
                          takiego planu naprawczego?
                          i wybacz, ale nie widze szansy na przyjęcie przez rade pedagogiczną programu,
                          który nałoży na grono kolejne, dodatkowe, niepłatne zajęcia, chyba że dyrektor
                          użyje całej swej siły perswazji by to przeszło, a jak taki program, narzucony,
                          będzie realizowany w praktyce, nie musze pisać chyba...
                          i nieprawda, że jak się bardzo chce to mozna WSZYSTKO!
                          a ton mojej wypowiedzi nie ma tu nic do rzeczy, wytknąłem tylko słabe punkty
                          tego programu w warunkach polskiej szkoły
                          i zapewniam cię, że nie żałuję czasu na realizację rozmaitych planów,
                          korzystnych dla szkoły i uczniów, nie jestem jednak zmutowanym wielbłądem,
                          któremu mozna doprawic nieskończoną liczbe garbów
    • ferajna2 Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 01.03.05, 00:43
      Przede wszystkim ze ździwieniem czytam wypowiedzi niektórych "nauczycieli",
      którym łatwo przychodzi szufladkowanie uczniów ze względu na tych, którzy
      pochodzą z rodzin "patologicznych"- chociaz powinno sie pisać i mówić - z
      rodzin ryzyka; oraz na tych, jak się sam domyślam, wywowodzą się
      z "dobrych,normalnych rodzin"- rodzin "sprawnych" wychowawczo.I w taki oto
      sposób nasz biedny Kowalski został przypisany rodzinie "patologicznej"-jakby to
      od niego zależało gdzie sie urodził i, kto go wychowuje-, a co za tym idzie,
      zostaje on juz na wstępie przekreślony przez nauczyciela jako ucznia, który
      według jego mniemania, nie zdoła osiągnac tyle, co jego kolega z ławki.
      Spotkałem się z takim podejsciem na praktykach jako pedagog, który wiele
      słyszał od nauczycieli leciwych starzem, że ta i tamta klasa to same barany,
      mają problemy, są z rodzin "patologicznych".Moim zdaniem jest to kompromitacja
      takiego pseudopedagoga, która uderza w etykę zawodową nauczyciela. Pomijając tą
      kwestie, nauczyciel z racji wykonywania swojego zawodu powinien byc
      przygotowany na różne zawodowe perturbacje,które wymagają od niego niczego
      wiecej, jak tylko zrozumienia ucznia jako jednostki indywidualnej, niestety
      przynakeżnej do danej grupy rówieśniczej, która wywiera, negatywny wpływ na
      jego osobę, niejako absorbując go do czynów, które by jako jednostka z
      zewnątrz, sama nie popełniła.To oczywiscie nie zwalnie go z brania
      odpowiedzialnosci za swoje czyny.Ale niestety tak jest, że występuje w takich
      grupach, coś na wzór rozproszenia odpowiedzialnosci w tłumie, ponieważ tego
      typu przypadki mają miejsce przy współudziale kolegów i koleżanek.
      Odpowiadając na pytanie: dlaczego uczniowie znęcają sie nad nauczycielami?
      odpowiadam; ponieważ im wolno, bo chcą się zabawić,poznali mozliwosci "belfra"
      (zarówno wychowawcze jaki i te osobowościowe), ponieważ "starzy" nic im nie
      zrobią, mają na to ochotę, ponieważ czuja się bezkarni, rozumieja pozycje
      swojej "powszechnie uznawanej rodziny", nie wiem dlaczego, tak wyszło. Są to
      mniej wiecej odpowiedzi uczniów na pytanie dlaczego?, którzy "wyczuli"
      nauczyciela. Jak temu przeciwdziałać przede wszystkim rozpoznać status każdej
      osoby w klasie jego pozycje, zwrucić uwage na relacje interpersonalne w klasie
      kto jest liderem, kto <autsajderem> jaki wpływ wywiera lider na pozostałych
      członków klasy, czy często pojawiaja sie problemy wychowawcze z poszcegulnymi
      uczniami (badania socjometryczne), współpraca z pedagogiem szkoły,
      interweniowanie w nawet najmniejszych, błachych sprawach w oparciu o prawa
      ucznia itp, przestrzeganie jasnych regół w stosunku do ucznia, jak i ucznia w
      stosunku do nauczyciela(kontrakt),podmiotowe traktowanie ucznia. A Przede
      wszystkim AUTENTYCZNOSC NAUCZYCIELA(szczerosć),która niestety jest już
      uwarunkowana osobowościowymi predyspozycjami człowieka, rozumiana jako
      prawdziwe Ja. Oczywiście pytanie, dlaczego uczniowie znęcają sie nad
      nauczycielami?, można by zastąpić pytaniem: Dlaczego dzieci są agresywne, a to
      juz dotyczy struktury rodzinnej, srodowiska w którym żyja, przebywają na
      codzień, relacji panującej w rodzinie.
      Na zakończenie Młodym nauczycielom, bądź przyszłym radzę. Nie słuchajcie
      tego,co maja wam do powiedzenia "starsi nauczyciele" o poszczególnych klasach.
      KAŻDY UCZEŃ TO OSOBA, każda osoba to inna życiowa historia, szanujcie osobę i
      jego historie, nauczcie sie przyznawać do błędów i otwarcie o tym mówić uczniom
      (budujcie więzi z uczniami w oparciu o podstawowe wartosci)na pewno to docenią.
      POWODZENIA
      • bezecnymen Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 01.03.05, 08:55
        przede wszytkim ze zdziwieniem przeczytałem, że nauczyciele (dlaczego w
        cudzysłowie?) szufladkuja uczniów ze względu na pochodzenie...
        rozpoczynając pracę w zespole klasowym, żaden nauczyciel nie infiltruje
        środowiska rodzinnego ucznia, jeśli ten nie sprawia wiekszych problemów
        wychowawczych, jeśli jednak sprawia, naturalnym i koniecznym krokiem jest
        rozpoznanie warunków domowych... gdy mamy do czynienia z rodzicami niewydolnymi
        wychowawczo (najmniej wazne , moim zdaniem jakie okreslenie fachowe tu
        zastosujemy) możemy przyjąć, że na współpracę z nimi możemy nie liczyć i wobec
        powyższego uczniem musimy zając się sami, w szkole... i nie ma tu znaczenia,
        czy rodzice sa bezrobotni, czy może zbyt zapracowani, by zając się dzieckiem,
        wazne że nie wychowują
        od tego, jaki wynik otrzymujemy rozpoznając rodzinę ucznia zależą nasze dalsze
        działania, i taka jest kolej rzeczy, tymczasem z Twojego postu wynika, że
        najpierw nauczyciel dowiaduje się , z jaka rodziną ma do czynienia, a dopiero
        potem okresla swoje stanowisko wobec ucznia i szufladkuje...
        • ferajna2 Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 01.03.05, 14:41
          Po pierwsze nigdzie nie napisałem, że nauczyciele swoje szufladkowanie
          ucznia "zawdzięczają" wcześniejszemu rozpoznaniu rodziny, jako rodziny
          dysfunkcjonalnej- NIe oto mi chodziło. Rzecz w tym ze większość nauczycieli,
          zachowanie ucznia tłumaczymy patologią rodzinną, dając przy tym ciche bądź
          nieświadome przyzwolenie na tego typu zachowania, ponieważ Kowalski "to jest z
          takiej i takiej rodzinki" - z nim będzie kłopot,jakoś musze przez to przebrnąć,
          najwyżej go przeniesiemy,albo lepiej go nie ruszać.Tak najczęściej myslą
          nauczyciele, którzy moim zdaniem kompletnie nie są przygotowani do pełnienia
          takiej odpowiedzialnej funkcji. A juz tłumaczenie się przyszłych nauczycieli
          tym, że inaczej wyobrażali sobie naukę w szkole, całkowicie ich kompromituje.
          Odnośnie nazewnictwa.
          Patologia rodziny odnnosi sie do uogólnionego, antagonistycznego pojęcia słowa
          <Rodzina>, ponieważ nie koniecznie musi mieć związek z brakiem społecznego,
          funkcjonalnego przystosowania sie dziecka do życia w społeczeństwie, a owe
          słowo "patologia" takie przypuszczenie z góry zakłada.W przypadku mówienia o
          rodzinie dysfunkcjonalnej, mamy do czynienia ze wszystkimi strikte
          wychowawczymi obowiązkami rodzica, funkcji jaką powina spełniać rodzina w
          krztałtowaniu przyszłej, poprawnie funkcjonującej jednostki społecznej.Co inne
          oznacza również termin rodzina ryzyka ponieważ nie "narzuca" ona na osobę
          dziecka negatywnego jażma jakim jest dany wizerunku rodziny spostrzegany przez
          społeczeństwo jako "dno społeczne", "patologię". Bo przecież nie mozna
          powiedzieć wprost, że w rodzinie gdzie występuje problem alkoholowy wychowywani
          sa przyśli "społeczni dewiańci".Występuje jedynie ryzyko takiego wystąpienia.
          Musiałem to trochę zobrazowac ponieważ człowiek odnosi sie w swoim życiu do
          pewnych stereotypów,które warunkują jego postępowanie wzgllędem innych ludzi.W
          tym konkretnym przypadku, względem dzieci z Rodzin RYZYKA.
          • bezecnymen Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 01.03.05, 15:52
            nauczyciele, którzy kompletnie nie sa przygotowani do pełnienia...funkcji
            tak napisałes i w pełni sie z tym zgadzam
            czy może zechcesz zaprzeczyc, że uczelnie produkujące narybek nauczycielski,
            delikatnie mówiąc olewaja zagadnienia wychowawcze? dziwisz sie, że młodzi
            nauczyciele inaczej wyobrażali sobie pracę w szkole? a kto ich do realnych
            warunków przygotowywał? podejmuja prace pelni werwy, inicjatyw mających
            uatrakcyjnic zajęcia, i do tego -dydaktyki, na pewno sa przygotowani, ale nie
            do pracy z uczniem trudnym
    • grrrrw Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 01.03.05, 08:32
      Juz zama nie wiem, napsz do mnie jesli masz klopoty bo sie chyba wykoncze
    • trutka1 Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 01.03.05, 11:45
      s
      • donjuan Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 02.03.05, 14:19
        Jak zawsze wszystkiemu winien jest brak pieniedzy. Wystarczyloby aby w kazdej
        klasie nauczyciel mial do dyspozycji mikrofon celem wzmocnienia swojego glosu w
        razie potrzeby , czyli "rykniecia" . To bardzo skuteczny sposob uciszania. A po
        drugie kamera pod sufitem przekazujaca obraz do pokoju dyrektora lub pedagoga
        szkolnego z ewentualnym zapisywaniem na tasmie . We wszystkich spornych sprawach
        z rodzicami lub z wychowawca klasy bedzie wtedy swiadek lub zapis wideo.
    • brynika Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 09.03.05, 16:11
      Hej Bezecnymen!!! Lubię Cię po prostu!!! Co za gość!
      • bezecnymen Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 09.03.05, 18:22
        eeeetam:P
    • adik_12 Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 10.03.05, 13:30
      Dlaczego uczniowie znęcają się nad nauczycielami? Odpowiedź jest prosta-czerpią
      wzorce właśnie od nauczycieli.
      • brynika Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 15.03.05, 11:57
        adik_12 napisał:

        > Dlaczego uczniowie znęcają się nad nauczycielami? Odpowiedź jest prosta-czerpią
        >
        > wzorce właśnie od nauczycieli.
        no jasne. W Toruniu to też pierw nauczyciel włożył uczniom śmietniki na głowę:)
        • barwa1 Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 15.03.05, 12:19
          Zanim doszło do założenia śmietnika na głowę były całe miesiące, może lata
          lżenia, wyszydzania, poszturchiwania, przykładów bezradności w trudnych
          sytuacjach przejawiających się w agresywnym zachowaniu nauczycieli itp.. Potem
          było juz łatwo założyć smietnik takiemu i innym nauczycielom...
          • roman.gawron Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 15.03.05, 12:27
            barwa1 napisała:

            > Zanim doszło do założenia śmietnika na głowę były całe miesiące, może lata
            > lżenia, wyszydzania, poszturchiwania, przykładów bezradności w trudnych
            > sytuacjach przejawiających się w agresywnym zachowaniu nauczycieli itp..

            A widziałaś tego pana w telewizji? Jakoś nie mogę sobie wyobrazić z jego
            strony "lżenia, wyszydzania, poszturchiwania, agresywnego zachowania"...
            ;-)
            • barwa1 Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 15.03.05, 14:30
              Owszem, widziałam. Dlatego napisałam, że to spotyka nie tylko agresywnych
              nauczycieli, ale i innych (bezradnych, ale spłoszonych, nieasertywnych).
              • brynika Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 15.03.05, 15:09
                wydaje mi się, że zapomnioano tu o jednej kategorii - normalnych,
                konsekwentnych, wykształconych, odpowiedzialnych i zaangażowanych
                patrzcie, to ja! :))))))))))))
                • adik_12 Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 15.03.05, 20:57
                  Skoro jak sama piszesz należysz do "normalnych, konsekwentnych, wykształconych,
                  odpowiedzialnych i zaangażowanych" to według mnie winna Cie cechować wysoka
                  tolerancja a przede wszystkim zrozumienie drugiego człowieka-uczniowie jak
                  najbardziej do nich należą;-))Jakos nigdzie nie wyczytałem, że być może to
                  nauczyciele gdzieś popełniają błąd, że to być może konsekwencja ich zachowania.
                  Zawsze tylko niegrzeczna i niewychowana młodzież.
                  Pozdrawiam świetnych pedagogów,a sfrustrowani, no cóż sami zobaczycie.....;-))
                  • barwa1 Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 16.03.05, 12:31
                    Ja wyczytałam z badań np. dotyczących stosunku nauczycieli do dokształcania się
                    w zakresie radzenia sobie z trudnymi sytuacjami w szkole (żeby nie powiedzieć w
                    życiu). Wyczytałam to z badań na klimatem wychowawczym szkoły... Druzgocące!
                    Wyczytałam też jak bardzo środowisko słabo radzacych sobie wychowawczo
                    nayczycieli (ludzi) tępi przejawy takich umiejetności u swoich kolegów.

                    Nie wymieniłam w swoich uwagach nauczycieli normalnych, bo nad nimi uczniowie
                    sie nie znęcają.
    • ew-ka1 Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 15.03.05, 16:58
      O kurczę. Policja, mikrofony, kamery. A może wiadro z rózgami, albo
      nowocześniej paralizator? Na pewno pracujecie z dzieciakami? Częściej pewnie
      nie znęcają się, ale robią sobie bańki. I czasem przesadzają. Pozdrowienia dla
      sfrustrowanych kolegów.
      • brynika Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 16.03.05, 15:41
        dziękuję za pozdrowienia w imieniu grona pedagogicznego:)!
        • barwa1 Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 17.03.05, 12:43
          Czyżby huknąć w stół, a nożyce się odezwą? Tego się spodziewałam...
          Pozdrawiam grono pedagogiczne, które nie boi stanąć twarzą w twarz z
          problemami .....i je rozwiązywać!
          • brynika Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 17.03.05, 12:49
            Jezu, ty naprawdę nie masz poczucia humoru. Biedactwo
            • barwa1 Re: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczyciel 17.03.05, 13:20
              Ależ mam, ale swoje! :))) W tym wątku nie jest mi do śmiechu.
Pełna wersja