mangos
10.03.05, 19:58
Witam. Jestem młodą nauczycielką nadobowiązkowego języka w gimnazjum. Mój staż pracy jest niewielki- ponad rok. Do chwili obecnej nie miałam wiekszych problemów ze swoimi uczniami, zawsze udało mi się pokojową drogą dogadać z klasą, czasem skutkowały metody kartkówek karnych lub inne, znane nam-nauczycielom.Jest jednak jedna klasa, w której te sposoby nie poskutkowały. Klasa ta przeszkadza notorycznie, traktuje mnie jak powietrze, nie uważa ( stąd wzięły się jej spore braki), a co najgorsze- wdaje się w dyskusje ,które na lekcji miejsca mieć nie powinny. Ostatnio nie wytrzymałam i spisałam cały przebieg 45cio minutowych zajęć na kartce , cytowałam dokładnie słowa,które zostały wypowiedziane przez poszczególnych uczniów a także dokładnie opisałam ich naganne zachowanie. Zainterweniowała dyrektorka i wychowaca, wezwani zostali rodzice- zmiany jednak wiekszej w uczniach nie widzę, nadal olewają przedmiot. Atmosfera jest nieprzyjemna, odwracając się do tablicy czuję na sobie pogardliwe spojrzenia smarkaczy. Co zrobić, by uzdrowić klimat? zaznaczam, że z innymi klasami nie mam takich problemów.Ostatnio chodzę jak struta i rozmyślam...