Dodaj do ulubionych

Dla tych, co narzekają na gimnazjalistów...;)

17.05.05, 15:28
Miałam dziś 7 lekcji, 6 z gimnazjum i 1 z liceum. I najbardziej wykończyła
mnie właśnie ta jedna. Grupa wyjątkowo niezdyscyplinowana i niezmotywowania
do pracy. Ja wyjaśniam zadanie, polowa pod ławką czyta podręcznik do
historii. Po kilku minutach dochodze do wniosku, ze ja sie nabiegam,
nakrzycze, a większość ma to gdzieś. W takim razie wyjaśniam zadanie do
końca, daję 10 minut na zrobienie (model dialogu, należy wymienić 2 elementy
na inne), po czym sprawdzam pracę na lekcji (kątem oka widzę, że historia
dalej na topie). Na 14 osób 8 jedynek. Padające wyjaśnienia to: "Nie
wiedziałam jak to zrobić, to jest bardzo trudne" (18 letnia
pannica), "Właśnie miałem zamiar zacząć", "A to trzeba było napisać?" Dodam,
że na początku lekcji oddałam sprawdziany z większością jedynek... Moje
pytania na dziś: Czy jestem kiepskim nauczycielem? Nudziarą? Nie potrafię
wyjaśnić? Bardziej boją się historii? Czy coś jeszcze?

A teraz dla kontrastu następna lekcja. Zastępstwo, 2 klasa gimnazjum.
Siadają, zeszyciki, wyjaśniam temat, 2 ćwiczenia, 5 minut zostaje do
dyspozycji własnej, ponieważ praca była efektywna i dobrze wykorzystaliśmy
czas, można porozmawiac na tematy różne. No to jestem tą nudziarą czy nie?
Hmmm...
Obserwuj wątek
    • aleandra Re: Dla tych, co narzekają na gimnazjalistów...;) 17.05.05, 15:40
      Zasada zachowania klas jest dosyc prosta. Jezeli temat jest nudny, to nie ma
      sily - rozmowy itp. sa na topie. Jezeli polowa uczniow nie rozumie tematu - to
      takze nie ma sily, rozmowy sa na topie. Jezeli temat jest prowadzony w nudny
      sposob - to tez nie ma sily.
      Rowniez, jesli przedmiot jest w stylu "zapchajdziury" mozna spotkac sie z
      lekcewazeniem. U mnie na PO jest takie cos: 99% klasy nie ma podrecznika, 70%
      nie ma ksiazek, ale 99,9% prawie nic nie robi, tylko gada.
      Moze by tak sprobowac najpierw nawiazac do tematu tak troche tajemniczo, potem
      im wyjasnic o co w nim chodzic, a nastepnie zrobic sprawdzian w stylu "za prace
      na lekcji oceny"?
      • kattty Re: Dla tych, co narzekają na gimnazjalistów...;) 17.05.05, 16:57
        a z historii pewnie byla klasowka:) albo pytanie:) wiec nie ma sie co
        przejmowac:)jak to tylko taki jednorazowy wybryk:)to podejdz do tego na luzie:)
        ja bym sie przejela jak zaczelo by mi sie to powtarzac na lekcjach notorycznie:)
        a tak? wiec sie nie przejmuj i juz:)czasami pewnie inni tez sie skarza ze
        zakuwaja Twoj przedmiot przed klasowka na innych lekcjach::)choicaz moze nie
        kazdy musi z tym od razu do Ciebie biec:)
      • beata.zet Re: Dla tych, co narzekają na gimnazjalistów...;) 17.05.05, 22:33
        aleandra napisała:

        > Zasada zachowania klas jest dosyc prosta. Jezeli temat jest nudny, to nie ma
        > sily - rozmowy itp. sa na topie. Jezeli temat jest prowadzony w nudny
        > sposob - to tez nie ma sily.
        > > Moze by tak sprobowac najpierw nawiazac do tematu tak troche tajemniczo,
        potem im wyjasnic o co w nim chodzic, a nastepnie zrobic sprawdzian w stylu "za
        prace na lekcji oceny"?

        A może w ogóle nauczyć się za nich, a oni niech w tym czasie pograją w kosza
        (rozwiną się fizycznie!) ???
        Czy prawie dorośli ludzie nie mogą przez pół godziny (bo nigdy nie pracują
        przez bite 45 minut) SKUPIĆ SIĘ na materiale lekcji? muszą mieć zawsze
        fajerwerki i taniec na rurze w wykonaniu nauczyciela??? to jak oni sobie na
        studiach poradzą??? Jeśli ktoś szuka rozrywki niech sobie kupi bilet do kina -
        najlepiej na komedię romantyczną, żeby się nie znudził i za dużo nie myślał.

        Lekcja to lekcja: nauczyciel ma ją z sensem przeprowadzić a uczeń ma w niej
        brać czynny udział. Ot, i cała filozofia.
        A te gagatki miały sprawdzian albo odpyt z historii i nawet gdybyś stanęła na
        głowie i fikała nogami mogliby nie zauważyć - stopnie za pracę na lekcji
        wstawić do dziennika, TO ich zmobilizuje do pracy (tzn. na historii będą się
        przygotowywać do Twojej lekcji ;)))

        Pozdrawiam.
    • zzira Re: Dla tych, co narzekają na gimnazjalistów...;) 17.05.05, 18:19
      Z moich obserwacji poczynionych w ciądu wielu lat pracy wynika, że przyczyn
      takiego stanu może być kilka:
      1. Temat zajęć - przedmówcy o tym pisali.
      2. Nauczyciel - jeden jest bardziej kontaktowy, inny mniej,
      - jeden jest lubiany przez klase inny z tą klasą się nie dogada (nadaje na
      innych falach niz uczniowie),
      - jeden sprawdza sie w pracy z dziećmi młodszymi inny w pracy ze starszymi.
      3. Klasa - bywaja klasy lepsze i gorsze, trudniejsze i łatwiejsze,
      sympatyczniejsze i niesympatyczne, klasy, którym zależy na nauce i takie, które
      mają gdzieś nauczcyieli i lekcje,
      4. Przedmiot - o tym również była mowa.
      Pewnie badacz naukowy podał by jeszcze wiele innych przyczyn takiego a nie
      innego zachowania uczniów na lekcji, jak np. stan pogody (dzieci przed deszczem
      są jak muchy).

      Sama pracuje w 4 klasach w gimnazjum i z każdą wspólpraca układa mi sie różnie.
      Najbardziej lubię klasę, która jest bardzo problemowa i nauczyciele generalnie
      na nia narzekają. Od lat specjalizuję sie w pracy z trudnymi dziećmi i może
      dlatego opanowałam sztuke dogadywania sie z tymi najgorszymi.
    • beata966 Re: Dla tych, co narzekają na gimnazjalistów...;) 17.05.05, 18:35
      venilia napisała:

      > Grupa wyjątkowo niezdyscyplinowana i niezmotywowania
      > do pracy.

      No to juz sama wyjaśniłaś sobie sytuację. Oczywistą rzeczą jest, że ta sama,
      tak samo przygotowana lekcja różnie wypada w różnych klasach. Jeśli w klasie
      nie ma atmosfery nauki, to żaden, nawet najlepszy nauczyciel nie zachęci ucznia
      do pracy. Nie zachęci, choć łatwo moze zmusic. Jeśli takie zachowania tej
      klasy powtarzają się notorycznie, to nie musi być to Twoja wina. Jeśli chcesz
      to zmienić, to nie ma z tym większego kłopotu, tylko pytanie czy potrafisz być
      twarda. Jeśli to pojedyncze przypadki, to w takich sytuacjach mówię wprost
      uczniowi, że widzę co robi, zwykle obracając to w żart. Daję jednak do
      zrozumienia, że mi się to niepodoba i kolejne takie zachowanie nie będzie
      tolerowane. Zwykle to wystarcza, bo przedmiot mam trudny, młodzież inteligentną
      i nie uchodzę za baranka. Uczniowie myślą, ze my nic nie widzimy, dziś w
      ogromnej audytoryjnej sali zwróciłam uczennicy siedzącej w ostatnim, najwyższym
      rzędzie, że zajmuje się innym przedmiotem, co wzbudziło ogromne zaskoczenie.
      Nigdy jednak nie pokazuję, że ktokolwiek był w stanie mnie zdenerwować. Po
      prostu uważam, że często uczniowie tak mają, że robią coś nie tak, zresztą my
      dorośli też znacząco się od nich nie różnimy. Daje to bardzo dobre efekty,
      nawet największe rozrabiaki stają się potulne i aktywne na lekcji.

      > Moje pytania na dziś: Czy jestem kiepskim nauczycielem? Nudziarą? Nie
      > potrafię wyjaśnić? Bardziej boją się historii? Czy coś jeszcze?

      Za bardzo się przejmujesz, masz pecha, bardziej boją się historii.
      Nie przejmuj się, rób swoje, stań się nieco ostrzejsza.

      pozdrawiam
      beata
      • aleandra Re: Dla tych, co narzekają na gimnazjalistów...;) 17.05.05, 20:32
        Dodam jeszcze tylko, ze istnieja dwa sposoby, ktore polepszaja i uprzyjemniaja
        stosunki miedzy nauczycielem a klasa. Po pierwsze, klasy bardzo czesto lubia
        odchodzic od tematu lekcji. Niekoniecznie dlatego, ze lekcja jest nudna. Po
        prostu dlatego, ze czasem trzeba odlozyc program nauczania na nizsze miejsce, a
        zajac sie po prostu sprawami wychowawczymi. Po prostu - dac sobie wyjasnic kilka
        dobrych spraw.
        Po drugie - wyrozumialosc. W gimnazjum mialam nauczyciela, ktory byl dla mojej
        klasy bardzo wyrozumialy pod wzgledem nauki. Oto przyklad: pewnego dnia mielismy
        sprawdzian z historii. Oczywiscie, pobieznie przypominalam sobie fakty na ten
        sprawdzian, ale facet to zauwazyl. Po skonczeniu tematu (a mielismy 2 niemieckie
        w tym samym dniu) powiedzial, ze mamy sie uczyc na historie, bo klasowka jest
        :). Polubilismy go, i faktycznie - z czasem nauczyl moja klase dobrego
        poslugiwania sie jezykiem niemieckim, a pozniej samo szlo :)).
        Tak wiec - na znalezienie wspolnych fal, na ktorych nauczyciel i uczniowie
        jednoczesnie nadaja, istnieje kilka sposobow. Tylko, trzeba je jeszcze umiec
        dobrze wykorzystac :).
        • venilia Re: Dla tych, co narzekają na gimnazjalistów...;) 17.05.05, 22:00
          Dzięki za wszystkie wypowiedzi:). Może nie tyle się przejmuję, co zastanawiam,
          jaka jest przyczyna takiego stanu rzeczy? Przyznaję, że dziś było wyjątkowo
          nieznośnie, czasami bywa lepiej, rozumiem, że bywają dni gorsze i lepsze...
          Dochodzę do wniosku, że chyba trafiła mi się wyjątkowo kiepska grupa, większość
          moich prób zaktywizowania ich, poprowadzenia lekcji w sposób w miarę
          interesujący spotyka się z udręczonym wyrazem twarzy, znudzeniem itp. Po prostu
          powoli kończą mi się pomysly co robić.Może akurat taka klasa, a może po prostu
          ja rzeczywiście lepiej dogaduję się z gimnazjalistami;)
          Aleandro - sposób który opisujesz nie ze wszystkimi klasami jest wykonalny.
          • aleandra Re: Dla tych, co narzekają na gimnazjalistów...;) 17.05.05, 22:24
            Wiem. Jednakze pragne zauwazyc, ze z pania, ktora takie metody stosowala - czyli
            rozmawiala z uczniami o ogolnych sprawach itd. - moja klasa miala bardzo dobre
            stosunki. A byla uznawana za najbardziej rozrabiajaca w szkole :)). Z czego to
            wynikalo? Prawdopodobnie z tego, ze miala doswiadczenie i wiedziala, z jaka
            grupa ma do czynienia.
            Koncza Ci sie pomysly... hm. To moze nic nie rob. Moze po prostu rob im
            sprawdziany co jakis czas. A na koncu beda sie prosic, zeby poprawiac oceny,
            domagac sie czegos. Ale badz twarda. Daj im twarda lekcje, w stylu "nie chcecie
            sie uczyc - macie zaplate. nie postawie wam takiej a takiej oceny, bo...!".
            A jakby stosowali jakies argumenty w stylu: "ale ja sie naucze" to mozesz im
            odpowiedziec, ze jestes uczciwa i wobec wszystkich bedziesz stosowala te same
            zasady.
            Zycze powodzenia! :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka