alewi24 13.07.05, 23:56 Dotrzymuję słowa, jeżeli chcecie zapoznać się z odpowiedzią z poznańskiego kuratorium zajżyjcie na moją stronę. Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
senseeko Re: możliwość wpisywania ocen ołówkiem 15.07.05, 08:48 A o co chodzi, bo ja jestem nowa? Poza tym twoj link do strony nie jest linkiem. (nie działa) BTW mam nadzieje ze nie jestes nauczycielem? (zajżyjcie) Odpowiedz Link
alewi24 Re: możliwość wpisywania ocen ołówkiem 15.07.05, 14:22 forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29561 Odpowiedz Link
senseeko Re: możliwość wpisywania ocen ołówkiem 15.07.05, 15:20 alewi24 napisała: > forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29561 No to teraz wreszcie rozumiem o co chodzi, bo z tego pierwszego Twojego listu biła tylko agresja a nijak nie dało się wywnioskować w czym rzecz. Rzeczywiście dyrektor zachowuje się delikatnie mówiąc - niewłaściwie i to go dyskwalifikuje IMHO jako nauczyciela (zwłaszcza te chamskie odzywki o podtekscie seksualnym i to w gimnazjum) Natomiast nadal nie bardzo łapię o co chodzi z tym wpisywaniem ocen ołówkiem, bo z zamieszczonego tekstu wynika, ze ołowkiem wpisywała nie ta/ten nauczyciel/ka do której/ktorego macie pretensję i ze w gruncie rzeczy nie ma to związku z sednem sprawy. Ale może coś przeoczyłam - upał dzisiaj straszny. I jeszcze jedno pytanie - mam nadzieję, ze nie uważasz za naganne wpisywanie ołówkiem ocen końcowych? IMHO nauczyciel robi to dla orientacji - swojej i ucznia i daje mu w ten sposób szansę (możliwośc poprawienia) Gdyby od razu wpisał długopisem uczeń nie miałby możliwości ewentualnej poprawy. Zastanawiam się czy w przyszłym roku tak nie zrobić - co roku sobie obiecuję, ze dopytki na wyższa ocenę to już "ostatni raz". Uczeń powinien pracować przez cały rok, a nie sprężać się na koniec. Ale pod koniec roku mi ich zwyczajnie żal i.. dopytuje. Może za rok będę wreszcie w 100% asertywna bezlitosna i twarda jak skała ;-) Odpowiedz Link
alewi24 Re: możliwość wpisywania ocen ołówkiem 16.07.05, 16:55 Przede wszystkim dziękuję za Twój post. Niektórzy nauczyciele w gimnazjum do którego chodzi moja córka okazało się ( na szczęście większa grupa nauczycieli jest super) , że wpisują do dziennika wszystkie oceny ze swojego przedmiotu ołówkiem. A wię z odpowiedzi, z kartkówek ze sprawdzianów . Zapytasz się w jakim celu, bo ja również zadałam sobie to pytanie, gdyż w zasadzie te oceny są do udowodnienia - prawda ? A no tak by mogło się wydawać ludziom prawym , ale w tym zawodzie są również czarne owce i ten sposób wykorzystują do tzw.haka na ucznia. Uczeń lub jego rodzic podpadł więc jak można w białych rękawiczkach udowodnić mu, że nauczyciel BEZWZGLĘDNIE MA ZAWSZE RACJĘ, a jak jej nie ma to będzie ją miał, i wtedy wymazuje się oceny w dzienniku i wpisuje się jedynki, przychodzi półrocze, koniec roku i na miesiąc przed otrzymuje taki uczeń-rodzic informację o zagrożeniu z danego przedmiotu. Co wtedy się dzieje, w domu awantura w najlepszym razie pogadanka z dzieckiem jak to oszukuje rodziców nie mówiąc że ma problemy z danego przedmiotu. A więc takie dziecko już dostaje psychicznego kopa, bo próbuje się tłumaczyć , że to niemożliwe, ale rodzice nie wierzą bo przecież szkoła i szkolne dokumenty nie kłamią , prawda? Później następny kop, bieganie za danym nauczycielem i proszenie o zdawanie o poprawki z danego przedmiotu itd. No i oczywiście jeżeli to trafia na ucznia , który sobie poradzi, to nie ma sprawy, w najgorszym wypadku ma kiepską ocenę, ale jeżeli to trafi na jakiegoś wrażliwca albo pechowca to czasem może nie zdać do następnej klasy. I co nauczyciel nie miał racji ? Wiem , że ta historyjka wyda Ci się znowu może złośliwa, ale ją napisało życie, nie wymyśliłam tego. Zapytasz się jak to wyszło na jaw. 18 maja byłam z mężem na wywiadówce, oglądaliśmy dziennik z ocenami i nasza córka z informatyki miała wpisane dwie jedynki. Jednocześnie tego samego dnia otrzymaliśmy pisemną informację, że jest zagrożona z tego przedmiotu. Natomiast w obecności pani wizytator, okazało się, że nasza córka ma zupełnie inne oceny ( to samo było w przypadku jej koleżanki). Pani wizytator po tym jak jej wytłumaczyliśmy , że 18 maja były inne oceny w dzienniku , wzięła gumkę do ręki i okazało się, że oceny są wpisywane ołówkiem, że są ślady po mazaniu ołówka, przebijają jeszcze wcześniejsze jedynki. I to nie tylko u naszych trzech córek ale u innych uczniów również. Czy teraz rozumiesz o co chodzi z tym ołówkiem ? Odpowiedz Link
senseeko Re: możliwość wpisywania ocen ołówkiem 18.07.05, 23:58 alewi24 napisała: > Przede wszystkim dziękuję za Twój post. Nie ma za co. /.../ > wtedy wymazuje się oceny w dzienniku i wpisuje się jedynki, przychodzi > półrocze, koniec roku i na miesiąc przed otrzymuje taki uczeń-rodzic informację > > o zagrożeniu z danego przedmiotu. Serio wymazuje na przykład 5 czy 3 czy 2 i wpisuje 1? Jak to tłumaczy uczniowi? Przeciez oceny sa jawne i uczeń wie co dostał czy to z klasówki, czy z odpowiedzi? U mnie czasem zdarzają się sytuacje odwrotne - nagle w dzienniku pojawia się ocena, której nie pamiętam. Jeśli uczeń nie potrafi udowodnić, ze ją dostał, to ja zmazuję o ile podpada mi jakoś czy to charakter pisma, kolor długopisu itp. Ale ja mam o tyle prostą sytuację, ze przechowuję wszystkie kartkówki przez cały czas kiedy uczę danego ucznia (czasem 3-4 lata) Czasem tez jest kontrowersja, bo uczeń twierdzi, że ma o jakąś jedynkę za dużo a nie jest to ocena z kartkówki. Dlatego staram się zaznaczać za co dana jedynka jest. Natomiast nie rozumiem wpisywania np trójki a potem zmieniania jej cichaczem na jedynki. To juz wolę tak delikwenta zapytać (jak mi np za bardzo na lekcji podskakuje) żeby mu tę jedynkę postawić za konkretny brak wiedzy. Z reguły takiego "podskakiewicza" daje się wyhaczyć na czyms czego nie wie, a co było przerabiane. (...) > Zapytasz się jak to wyszło na jaw. > 18 maja byłam z mężem na wywiadówce, oglądaliśmy dziennik z ocenami i nasza > córka z informatyki miała wpisane dwie jedynki. Jednocześnie tego samego dnia > otrzymaliśmy pisemną informację, że jest zagrożona z tego przedmiotu. > Natomiast w obecności pani wizytator, okazało się, że nasza córka ma zupełnie > inne oceny ( to samo było w przypadku jej koleżanki). Pani wizytator po tym jak > > jej wytłumaczyliśmy , że 18 maja były inne oceny w dzienniku , wzięła gumkę do > > ręki i okazało się, że oceny są wpisywane ołówkiem, że są ślady po mazaniu > ołówka, przebijają jeszcze wcześniejsze jedynki. I to nie tylko u naszych > trzech córek ale u innych uczniów również. Czy teraz rozumiesz o co chodzi z > tym ołówkiem ? Ale to dla mnie jeszcze bardziej bez sensu. Nauczyciel wpisał jedynki na postrach a potem zmienił na pozytywne bo się spodziewał wizytacji, czy dlatego, ze w gruncie rzeczy chciał wystawić pozytywna, tylko nie miał "argumentu siły" żeby mu uczeń przed końcem roku nie podskakiwał? Ja z reguły wystawiam o 50% (lub więcej) zagrożeń niż rzeczywiście planuję postawić jedynek, bo jeśli uczniowi powie się, ze bedzie miał np mierny to momentalnie przestaje pracować. Więc licze mu jaka by wyszła srednia gdyby dostal jeszcze jedna czy dwie jedynki (zaleznie jak daleko do konca roku) i wtedy wyraznie widac kto jest zagrozony. Takze ci, ktorzy np maja mało ocen i same mierne. takim przy ewentualnych jedynkach wychodzi ocena koncowa ponizej miernej czyli sa ewidentnie zafgrozeni. Bo zagrozenie to nie ocena jaka dostana tylko ocena najgorsza jaka moglaby ucznia spotkac. Bywają klasy gdzie wystawiem np 80% zagrożen a bywają takie gdzie zagrozen jest tylko kilka. > Odpowiedz Link
alewi24 Re: możliwość wpisywania ocen ołówkiem 19.07.05, 23:21 Senseeko, oczywiście , że nasz przypadek nie jest regułą, z pewnością duża większość nauczycieli nigdy by nie wykorzystała w tak niecny sposób swojej przewagi, z pewnością jest tak(czytam na tym i innych forach) , że to nauczyciele cierpią przez różnego rodzaju "uczniów" i ich "zwariowanych rodziców"którzy najchętniej by chcieli prowadzić lekcję za nauczyciela, ale nasza sprawa ma głębszy podtekst, jest przykładem na to, że jak trafisz jako nieświadoma osoba na zmowę milczenia, jak odkryjesz cudze świństwa , to zaczyna to się na Tobie a przede wszystkim na Twoim dziecku mścić. Wiem, że wielu osobom to się nie mieści w głowach, wiem że dla niektórych jest to co opisuję wymysłem " wariatki" , dla mnie również było szokiem jak krok po kroku odkrywałam kolejne szkolne świństwa, czasami może dlatego tak impulsywnie działałam, bo w głębi serca nie potrafiłam zrozumieć, by ludzie, którzym powierzamy nasze dzieci, dopuszczali się niegodnych działań, działań wręcz krzywdzących dane dziecko. Ja też zanim pojęłam tę machinęminął rok. Ciężki rok. Senseeko napisała: -Oczywiście, że raczej się nie zdarza wymazywanie 5 , gdyż te oceny jak by nie patrzeć dzieci najlepiej zapamiętają, chociaż koleżance mojej córki i ta ocena wsiąkła z dziennika, pomimo że koleżanka mojej córki jest bardziej skrupulatna i zapisuje oceny z tyłu zeszytu ze wzmianką za co, oraz jak się uda to wybłaga podpisy nauczyciela. I tak to nic nie dało, bo dziecko i tak nie udowodniło pani, że miała taką ocenę, co więcej na półrocze miała dobrą czwórkę , teraz gdy ta piątka jej wsiąkła , nauczycielka obrażona nie dała jej możliwości zdawania na czwórkę. > Jak to tłumaczy uczniowi? - W tym gimnazjum, zaznaczam niektórzy nauczyciele nie tłumaczą się uczniowi. Mała scenka " proszę panią, czy bym mogła poprawić tą klasówkę,którą napisałam na jedynkę, - nie nie możesz. - Proszę Pani, ale ja bardzo bym chciała poprawić tą ocenę, - wynoś się z klasy i nie pyskuj !" Wiem, że znowu uznasz to za nieprawdopodobne, ale tak właśnie jest. Jak uczeń zwraca się do takiego nauczyciela, to jego jedynym argumentem jest nie pyskuj i inne zastraszanie. Niestety dziecko w tym momencie jest zawsze na przegranej pozycji, bo kto uwierzy dziecku a kto nauczycielowi. Przecież nauczyciel ma zawsze rację, a że czasami się uweźmie na danym uczniu , no to z pewnością ma powód, albo uczeń nie jest orłem, albo pyskuje, albo jest do niczego? Ale zastanów się, czy to nie jest zwyczajne usprawiedliwianie nas dorosłych, naszych słabości którzy powinni pomimo trudności na jakie napotykają, a ja wcale nie przeczę , że tak nie jest , powinni mimo wszystko dążyć do znalezienia drogi do ucznia. > Przeciez oceny sa jawne i uczeń wie co dostał czy to z klasówki, czy z > odpowiedzi? - tak , tak się mówi, że oceny są jawne, no i daję Ci kolejny przykład, uczeń twierdzi , że dostał czwórkę, a Ty mówisz, że dostał trójkę bo tak jest w dzienniku, a klasówki i karktówki drzesz zaraz przy uczniach jak wystawiasz ocenę. I co uwierzysz uczniowi ? Przecież nie ma żadnego dowodu. Przecież nigdy nie podpisałaś żadnej oceny w zeszycie ucznia, bo od początku ich zbywałaś brakiem czasu, a wię uczeń tak naprawdę nie może w żaden sposób udowodnić, że się mylisz, tym bardziej, że w dzienniku jest wpisana trójka, a że ołówkiem , o tym wiedzą tylko wtajemniczeni. U mnie czasem zdarzają się sytuacje odwrotne - nagle w dzienniku pojawia się > ocena, której nie pamiętam. Jeśli uczeń nie potrafi udowodnić, ze ją dostał, to > > ja zmazuję o ile podpada mi jakoś czy to charakter pisma, kolor długopisu itp. - Wierzę Ci, że i takie sytuacje się zdarzają, ale wtedy nie powinnaś wymazywać tylko przekreślać i sporządzić notatkę, np. ocena wpisana nie moim charakterem pisma, uczeń nie potrafił odnieść się do tej oceny. Wtedy jesteś czysta , sprawa jasna, a że uczniowie zawsze próbowali kombinować , to to jest prawda stara jak świat. > Ale ja mam o tyle prostą sytuację, ze przechowuję wszystkie kartkówki przez > cały czas kiedy uczę danego ucznia (czasem 3-4 lata) - U mojej córki w gimnazjum, tylko jeden nauczyciel drze kartkówki i sprawdziany przy uczniach , kolejny nauczyciel, który się czuje nietykalny, bo o ile mi wiadomo właśnie w celu uniknięcia nieporozumień nauczyciele są zobowiązani przechowywać karktówki i sprawdziany. > Czasem tez jest kontrowersja, bo uczeń twierdzi, że ma o jakąś jedynkę za dużo > a nie jest to ocena z kartkówki. Dlatego staram się zaznaczać za co dana > jedynka jest. To jest zrozumiałe, że nauczyciel nie jest w stanie spamiętać co w każdej klasie robił, dlatego głównie dla jego informacji i pewności siebie powinien wiedzieć , że w tej rubryczce sprawdzian, w tej odpowiedź. > Natomiast nie rozumiem wpisywania np trójki a potem zmieniania jej cichaczem na > > jedynki. - Tak przyznaję Ci rację jest to dla prawych ludzi niezrozumiałe, ale niestety w tym zawodzie nie są same anioły, a zdarzają się cwaniaczki, i osobniki pałające również nienawiścią do wsystkich, którzy mają inne poglądy. I wtedy chyba rozumiesz, że wolność w ocenie delikwenta oraz możliwość manipulacji ocenami daje szeroki wachlarz do zemsty, do pokazania kto tu rządzi. Odpowiedz Link