Dodaj do ulubionych

Dlaczego tak mało zarabiamy?

05.09.05, 19:11
Witam,

czytam forum czasem,ale nie pisałam do tej pory. Jestem młodą nauczycielką po
studiach uniwersyteckich, 5-letnich, germanista.
Zastanawiam się czemu tak mało zarabiamy i nic z tym nie robimy? Lekarze czy
też pielegniarki przynajmniej coś się odzywają, choć też nie mają duoż lepszej
sytaucji, ale i tak ordynator oddzialu więcej zarabia niż nauczyciel
dyplomowany, a to jest dla nas juz maximum możliwości finansowych, bo wyższych
stopni nie ma przecież.Górnicy zarabiją dużo więcej od nas , a i tak biją się
o swoje i czasem im się udaje.
Ja jako stazysta zarabiam ok. 740 zł na reke- przecieżto jest skandal, żeby
nauczyciel, który jest odpowiedzialny za wychowanie i kształcenie całego
narodu, zarabiał mniej niż ktoś po OHP!
Mówię całkiem teraz serio, że znam byłych uczniów OHP, którzy pracując na
budowie fizycznie zarabiają spokojnie 1000zł.Zeby było ciekawiej, to częś
uczniów w OHP jest po zakładach wychowawczych, po wyjściu z których otrzymuje
wyprawdkę w wysokości 4 tys zł plus jakiś czas co miesiąc po 800 zł po to, aby
nie kradli..., a ja po studiach, magister zarabiam mniej na miesiąc niż mój
uczeń dostaje od państwa,po to żeby nie kradł...i żeby było ciekawiej, to
uczniowie to wiedzą i się śmieją w żywe oczy, ze nie jest warto się uczyć i
męczyć, ze lepiej kraść, bo potem państwo i tak ich utrzyma, a przynajmniej
dostaną więcej ode mnie bez żadnego wysiłku.
czy nie moglibyśmy coś w tej kwestii zrobić?
Załózmy jakieś stowarzyszenie i walczmy o swoje prawa i pensje!Za jakiś czas
wysokośc naszych pensji bedzie dla młodziezy wręcz demoralizująca, juz jest
np. w OHP, gdzie uczniwoie dostają od państwa więcej kasy niż my, zeby nie
kradli. Przecież to jest chore!

Obserwuj wątek
    • alewi24 Re: Dlaczego tak mało zarabiamy? 05.09.05, 22:32
      Przyznaję rację, to jest chore, ale niestety wątpię w to , żeby udało Ci się
      ruszyć choćby gromadkę do takiej akcji. Jestem pierwsza, która by się podpisała
      pod taką petycją, bo doskonale rozumiem, że taka płaca częstokroć prowadzi do
      frustracji i tym podobnych. Ale niestety, to społeczeństwo jeszcze nie dojrzało
      do takiego porywu. Przykro mi...............
      • prenatka Re: Dlaczego tak mało zarabiamy? 05.09.05, 22:52
        sprawa jest prosta. My nauczyciele po prostu nie pojedziemy pijani z petardami
        pod budynek URM-u czy Min. Finansów lub Edukacji i nie będziemy tam szaleć. Nas
        jest stać jedynie na zaciskanie zębów i portfela. Jestem jeszcze w stanie
        wyobrazić sobie jakąś dziesięcioosobową(w porywach) pikietkę pokojowo
        nastawionych nauczycieli, którzy pikietując i tak będa się zastanawiali: jak tam
        moi uczniowie? a czy ktoś ma z nimi zastępstwo? Czy ja temu Frankowskiemu
        postawiłam wreszcie ten dopuszczający.... No i dlatego tyle zarabiamy.... Górnik
        się takimi problemami nie będzie przejmował...
        • alewi24 Re: Dlaczego tak mało zarabiamy? 06.09.05, 13:14
          prenatka napisała:
          > sprawa jest prosta. My nauczyciele po prostu nie pojedziemy pijani z petardami
          > pod budynek URM-u czy Min. Finansów lub Edukacji i nie będziemy tam szaleć

          Widzisz, prenatko, sprawa właśnie nie jest prosta, jest bardzo złożona, sama
          dałaś swoją wypowiedzią dowód na to.
          To jest właśnie choroba niektórych nauczycieli, uważają się za lepszych od
          reszty społeczeństwa , dlatego pielegniarki i lekarze potrafili się prawdziwie
          zrzeszyć i czegoś dokonać z pewnością nie będąc pod wpływem i nie trzymając
          petard w rękach.
          • prenatka Re: Dlaczego tak mało zarabiamy? 07.09.05, 17:59
            alewi24 napisała:

            > prenatka napisała:
            > > sprawa jest prosta. My nauczyciele po prostu nie pojedziemy pijani z peta
            > rdami
            > > pod budynek URM-u czy Min. Finansów lub Edukacji i nie będziemy tam szale
            > ć
            >
            > Widzisz, prenatko, sprawa właśnie nie jest prosta, jest bardzo złożona, sama
            > dałaś swoją wypowiedzią dowód na to.
            > To jest właśnie choroba niektórych nauczycieli, uważają się za lepszych od
            > reszty społeczeństwa , dlatego pielegniarki i lekarze potrafili się prawdziwie
            > zrzeszyć i czegoś dokonać z pewnością nie będąc pod wpływem i nie trzymając
            > petard w rękach.
            >
            Nie zgodze się z Tobą. Nie stawiaj mi diagnozy, że jestem na coś chora, bo to
            właśnie świadczy o tym, że to Ty stawiasz się "ponad resztą społeczeństwa" tak
            pochopnie oceniając moje zdanie. Nigdy w życiu nie uważałam się za kogoś
            lepszego, czy gorszego. Nie zgadzam się z Tobą, ze pielęgniarki coś dla siebie
            wywalczyły. Im powodzi się znacznie gorzej niż nam a uważam, że mają niezmiernie
            wyczerpująca i odpowiedzialną pracę. Po prostu stwierdziłam fakt: metody siłowe
            stosowane przez górników przyniosły po prostu efekt. Jeszcze raz proszę Cię, z
            całym szacunkiem: nie stawiaj mi ani innym diagnozy przez internet. Tyle.
            • alewi24 Re: Dlaczego tak mało zarabiamy? 07.09.05, 22:53
              Prenatko, jeżeli wypowiedziałaś sie w ten sposób "My nauczyciele po prostu nie
              pojedziemy pijani z petardami pod budynek URM-u czy Min. Finansów lub Edukacji
              i nie będziemy tam szaleć" , to ja miałam prawo do wyciągnięcia takich a nie
              innych wniosków,w których mnie jeszcze bardziej utwierdziłaś ostatnim swoim
              postem , tłumacząc, że miałaś na myśli siłowe załatwienie sprawy przez
              górników, co jest jednoznaczne w swoim przekazie, że wszyscy górnicy to
              prostacy, którzy muszą się nawalić i z petardami w ręku coś wywalczyć.
              Nie musisz mnie prosić z całym szacunkiem o niestawianie diagnoz, chociaż gdyby
              tak nawet było, to mądrzy się zastanowią a głupcy się obrażą.
              Dlatego też, w tym miejscu przypomnę Ci, że forum służy wymianie zdań, opinii
              na dany temat i każdy dopóki nie jest zbanowany ma prawo do wolności słowa.
            • gwendal Re: Dlaczego tak mało zarabiamy? 08.09.05, 00:17
              Daj spokój prenatko, alewi24 to matka, która swego czasu popadła w konflikt z
              nauczycielką swojej córki i od tego czasu szuka każdej dostępnej okazji aby
              dołożyć nauczycielom tylko za to, że są nauczycielami. Swoją drogą zastanawiam
              się co ona robi na forum dla nauczycieli skoro tak ich nie lubi. Ja ją poprostu
              dodałem do killfile'a i mam spokój nie będąc zmuszonym do czytania jej wypowiedzi.

              Gwendal
              • alewi24 Re: Dlaczego tak mało zarabiamy? 08.09.05, 00:51
                Gwendal napisał:
                >Daj spokój prenatko, alewi24 to matka
                od tego czasu szuka każdej dostępnej okazji aby
                dołożyć nauczycielom tylko za to, że są nauczycielami<

                Widzisz Gwendal, jesteś zwyczajnym prostakiem dochodząc do takich skojarzeń,
                albo nauczycielem-analfabetą, który niewłaściwie odczytał moje posty.
                Nigdy moim zamiarem nie było dołożyć nauczycielom , lub komukolwiek.
                Nie tylko nie zgadzam się z Tobą, ale zastanawiam się jednocześnie, jak
                człowiek tak wysoce wykształcony , może tak pauszalowo oceniać drugą osobę.
                I znowu dochodzę do jedynego właściwego wniosku, żeby zrozumieć drugiego
                człowieka, nie potrzeba tytułu magistra , tylko mieć otwarte serce.
    • iwa01 czy rzeczywiście wszyscy tak mało zarabiają? 05.09.05, 23:29
      czy rzeczywiście wszyscy tak mało zarabiają

      w małym mieście mam kolegę polonistę w wieku około 30tki, pracuje co prawda w
      dwu szkołach ale mówi, że co miesiąc na konto wplywa mu blisko 4 tysiące złoty;
      inna znana mi nauczycielka samotnie wychowuje dwoje dzieci, płacze że mąż zbyt
      wiele na te dzieci nie łozy, jedno studiuje w prywatnej potwornie drogiej
      uczelni, twierdzi, że sama opłaca czesne, wzięła 250 tysięcy kredytu na kupno
      mieszkania dla starszego dziecka. Nie mówiąc juz o tym, że na wakacje jeździ
      tylko nad ciepłe morza razem z dziećmi.

      jak jest naprawdę?

      kiedy rozpoczynałam pracę w szkole zarabiałam bardzo mało, dorabiałam
      korepetycjami, szybko weszłam w rynek szkoleń, by w końcu odejśc do szkolnictwa
      wyższego, gdzie też nie płacą zbyt wiele. Jednak jeszcze gdy pracowałam w
      szkole, niektore moje koleżanki nauczycielki miały całkiem spore pensje,
      wychowawstwa, nadgodziny itp i co ciekawe mimo nijakiej pracy dostawaly jeszcze
      rozmaite dodatkowe nagrody pieniężne.

      może dlatego nauczyciele nie potrafią sie zbuntować.
      Młodzi boją sie utraty pracy a staży potrafią się w tym systemie jakoś rownież
      finansowo ustawić.

      a tego jak ważny i odpowiedzialny jest zawód nauczyciela nasze władze chyba
      sobie szybko nie uświadomią.
      W jednej z publikacji wydanych przez MENowską agendę wyczytałam:
      każdy nauczuciel może uczyć wszystkich przedmiotow w szkole podstawowej i
      średniej. Jeżeli dziecko moze się uczyć 14 przedmiotów, to dlaczego nie
      dorosły, profesjonbalny nauczyciel?

      • yagu Re: Dlaczego tak mało zarabiamy? 06.09.05, 14:25
        mysle,ze wiekszosc malo zarabia i taka jest prawda, chyba ze ma bogatego meza
        albo zone.i to sa ci, ktorzy nie narzekaja na male pensje.
        ja ze swojej pensji nic nie odloze, na wakacje to co najwyzej do rodziny moge
        wyjechac. zeby sobie dac rade, pracuje dodatkowo w drugiej szkole.
        na awans trzeba czekac. jestem kontraktowa i jeszcze rok przede mna, aby
        rozpaczac staz na mianowanego. coraz czesciej mysle o zmianie pracy. mimo ze
        mam chceci i jeszcze zapal,zeby pracowac w szkole, ale ile mozna ciulac od
        pierwszego do pierwszego????
    • alva_stralsund Re: Dlaczego tak mało zarabiamy? 06.09.05, 15:05
      Nie wiem kto tutaj pisze, ze jakiemus poloniscie wplywa 4 tys zl na miesiac.
      Nawet jesli by byl nauczycielem dyplomowanym, to ma ok. 1500 zł na reke, gdyby
      byl na dwoch etatach, to ma 3 tys. Dwa tetay to 36 godzin, a to jest prawie ze
      nie do przerobienia, zwlaszcza dla polonisty, gdzie musi czytac prace uczniow,
      ktore sa bardzo czasochlonne,musi sporo przygotowywac sie do lekcji, musi na
      pewno przygotywac akademie w szkole, bo najczesciej to spada na polonistow, do
      tego jeszcze prowadzi jakies kolo naukowe dla dzieci darmo, zebrania z
      rodzicami, rady pedagogiczne itd...ten polonista, to chyba nie spi i jeszcze
      cale soboty i niedziele pracuje.
      Ci nauczyciele, ktorzy biora takie wielkie kredyty czy ktorych dzieci ucza sie w
      drogich szkolach maja dodatkowe zrodla dochodu, do ktorych sie nie przyznaja, to
      oczywiste. Placza, ze maz nie placi aliemntow, a prawda moze jest inna, bo kto
      komu sprawdzi konto?
      Jak nauczyciel ma 30 godzin na tydzien, to jest martwy po prostu od samego
      gadania, a jeszcze sterta klasowek czeka, rodzice z pretensjami itd...
      Fakt, ze jestesmy grupa zbyt kulturalna zeby isc protestowac, ale czy nie mozna
      by bylo tego zrobic jakos bardziej kulturalnie?
    • zebra12 Re: Dlaczego tak mało zarabiamy? 06.09.05, 17:54
      A ja sobie tak z koleżnką rozmyslałam...Nam szalec nie wypada, ale naszym
      uczniom owszem....Gdyby tak oni poszli i protestowli przeciw niskim dochodom
      swych nauczycieli...przez co są owi pedagodzy niewypoczęci...a co za tym idzie
      w złych nastrojach...I ciuchy mają niemarkowe...i przykro na to patrzec młodemu
      pokoleniu...I buty się im na wycieczce rozklejają przez co wycieczka się
      skraca...I kiedy pytają uczniów o wspomnienia wakacyjne, sami nie mają nic do
      opowiedzenia...itp, itd.....
      Ale to tylko takie fantazjowanie!
          • iwa01 Re: Dlaczego tak mało zarabiamy? 07.09.05, 17:55
            no właśnie czy inni pracują lepiej i więcej zarabiają.
            Tak naprawdę przedstawiciele wielu zawodow na starcie a niektorzy i do późnej
            starości zarabiają podbnie jak nauczyciele. Młody lekarz ma bardzo niską
            pensję, po jakimś czasie poza etatem moze zacząć dorabiac w prywatnych
            przychodniach. Nauczyciel też może dorabiać, moze udzielac korepetycji, może
            rozpocząć wspólpracę z firmą organizującą szkolenia.
            Niskie sa pensje szeregowych urzędników nawet wysokich urzędów państwowych, a
            wbrew pozorom wcale nie łatwo jest o taki etat. Nie mówiąc już o tym, że wielu
            absolwentow, nawet tych niby liczących się na rynku uczelni państwowych, po ich
            ukończeniu albo nie ma pracy albo idzie np sprzedawać w markecie za 600 złoty.

            żeby autorka tego wątku nie czuła się pokrzywdzona podam przykład mojej
            przyjaciółki, skończyła weterynarię, przez okres studiów miała stypendium za
            wyniki. Ponieważ nikt z rodziny ani znajomych nie byl wcześniej weterynarzem
            miła problem ze znalezieniem pracy. W końcu znalazła, pojechała na drugi koniec
            Polski, musiała wynająć pokój i pracowała 12 godzin, 12 godzin, 24 godziny i
            jeden dzien wolny. Oczywiście w tym cyklu mieściły się i soboty i niedziele i
            święta. Wigili spedzona ze zwierzętami, zadnego urlopu. Przez długi okres czasu
            pracowała na czarno, potem dostawała umowy na 3 miesiące, a jej wynagrodzenie
            na rękę wynosiło 1000 złoty w tygodniowych ratach. Pracowala w takich warunkach
            póltora roku i bez szans na kolejna pracę odeszła.
            Nie wyssałam tej historii z palca. Takie jest życie.
            Też jestem nauczycielem, też nie zarabiam wiele ale za nic nie zamienilabym się
            z moją porzyjaciółką.
            • kaha1 Re: Dlaczego tak mało zarabiamy? 08.09.05, 11:18
              iwa a ja opowiem ci historię o ludziach, którzy po studiach informatycznych
              odrzucają ofertę za 4.000 zł, bo to bardzo marna płaca, a niektórzy swoją
              pierwszą pracę zaczynają od stawki 10.000 - i to też historia prawdziwa, moich
              znajomych. Przykłady są więc w obie strony. Ja nie jestem zadowolona, że mając
              2 dzieci dostaję 790 zł, a na podwyżkę (cztaj awans) dzięki nowelizacji
              przepisów muszę czekać 4 lata..

              • iwa01 Re: Dlaczego tak mało zarabiamy? 08.09.05, 12:53
                wszystko co piszesz to prawda
                tyle, że tych ludzi, którzy zarabiaja krocie jest znacznie mniej niż tych
                których pensje sa na poziomie nauczycielskim.
                Poza tym są takie zawody, po ktorych stawki są wysokie, po nauczycielskim
                akutrat nie. To znaczy ktoś kto wybrał zawod nauczyciela i studia
                przygotowujące w tym kierunku, od razu wiedział na jakim poziomie będzie
                zarabial.
                Z mojej grupy studenckiej w zawodzie nauczyciela pracuje kilka osób i
                większośc, to te które wróciły do domów rodzinnych na prowincję, inne z
                premedytacją, chcąc lepiej zarabiac poszły do działow kadr w bankach, do
                telewizji. Niektórzy, miedzy innymi ja, szybko pokończyli dodatkowe kursy,
                które dały szanse na wejście na rynek szkoleń, gdzie można sobie czasem całkiem
                niezle dorobic.
                Ja też mam kolegę, ktory zaraz po studiach jakieś 7 lat temu, ukończył MBA i z
                takim dyplomem nie wolno mu było zaproponowac posady z wynagrodzeniem niższym
                niż 20tysięcy złoty. Moja nauczycielska pensja wynosiła wtedy 550 złoty. Nie
                trudno policzyć, ze ja musiałam ponad 3 lata pracowac by zarobić tyle ile on
                zarabiał w ciągu 30 dni.

                to co gdzieś poniżej napisał fan.gazety na temat stawek za wyniki nauczania
                jest moim zdaniem bardzo trafne. System wynagrodzeń oparty jedynie na awansie
                jest niesprawiedliwy, bo z tym awansem to róznie bywa, a poza tym pomija się
                ludzi, ktorzy poza awansowa procedurą pracują lepiej niż inni.

                ja pracuję na etacie na uczelni, tez za niewysokie wynagrodzenie, mamy
                wyznaczone pensum godzin do zrealizowania, górną granicę, dopiero jak się je
                przekroczy można liczyć na nadgodziny, granica jest jednak na tyle wysoka, ze
                nikt jej nie przekracza i co ciekawe bez wzgledu na ilosc wypracowanych godzin
                wszyscy mamy takie samo wynagrodzenie. Ja w ubieglym roku bilam rekordy
                kilkanaście grup cwiczeniowych i 3 rozne przedmioty, a niektorzy moi koledzy
                tych grup mieli 2 lub 3 i tylko jeden przedmiot.
                Staram sie jednak nie narzekac, bo uczelnia daje mi w inny sposob mozliwosc
                dorobienia a kolegom asystentom niestety nie. Co nie zmienia faktu ze ten
                system plac jest niesprawiedliwy.
                Jednak w uczelni awans jest sprawiedliwszy, bo wraz z uzyskaniem stopnia dr
                pensja rośnie i to o jakis 1000 złoty, a poza tym zmniejsza sie ilosć godzin do
                wypracowania i wowczas łatwiej o nadgodziny.
                A jak się ma dr hab. przed nazwiskiem lub prof. to to już są całkiem ładne
                pieniądze a pensum godzinowe minimalne. Więc jest motywacja do tego by sie
                rozwijać.
                • alva_stralsund Re: Dlaczego tak mało zarabiamy? 08.09.05, 13:15
                  iwa 01 pisze:
                  To znaczy ktoś kto wybrał zawod nauczyciela i studia
                  przygotowujące w tym kierunku, od razu wiedział na jakim poziomie będzie
                  zarabial.


                  To, żę wiedział, nie oznacza, ze sie ma nadal cale zycie z tym godzic i nic sie
                  nie dozywac.
                  Ludzie studiuja dane kierunki, bo ich dany kierunek interesuje i takie powinno
                  byc zalozenie. Studia powinny rozwijac nasze zainteresowania, tylko w dzialce
                  ktora sie lubi mozna byc dobrym specjalista i miec jakies osiagniecia.
                  Przyjmujac, ze kazdy obywatel w naszym kraju ma prawo do rozwoju swoich
                  zainteresowan i studiowania tego, co jest zgodne z jego wola oraz godnego zycia,
                  dochodze do niosku, ze ci, ktorzy studiuja kierunki, po ktorych zarbia sie tyle
                  ile zarbia np. nauczyciel sa dyskyminowani i maja ograniczone prawa obywatelskie.
                  Czy moj kierunek studiow jest gorszym kierunkiem niz informtayka? czy medycyna?
                  Czy ja jestem gorzej wykwalifikowanym pracownikiem w swoim zawodzie niz
                  informatyk w swoim zawodzie? Nie.Wiec czemu mam zarbiac kilka razy mniej niz on?
                  Zwlaszcza, ze szkola musi istniec i kraj bez zawodu nauczyciela by nie mial
                  mozliwosci funkcjonowania. Skoro ja nie jestem gorzej wyksztalcona niz
                  informatyk,a zarabiam kilka razy mniej i to tak malo, ze nie jestem w stanie sie
                  za to utrzymac, to jestem dyskryminowana w takim razie.
                  Oczywiste jest, ze sa zawody lepiej i mniej platne, ale glownym punktem wyjscia
                  powinno byc wyksztalcenie, tzn, stopien wyksztalacenia i ci ludzie, ktorzy maja
                  wyzsze wyksztalcenie, nie powinni zarabiac prawie ze najnizszej krajowej.
                  Biorac pod uwage, ze srednia krajowa jest ok. 2 tys, to zaden nauczyciel nie
                  zarabia nawet sredniej krajowej niestety.
                  • iwa01 Re: Dlaczego tak mało zarabiamy? 08.09.05, 13:38
                    dopóki w Polsce nie zmieni się podejście do szkoły, zamiast traktowac ją jako
                    koszt, zacznie się ją traktować jako miejsce wypracowujące dla państwa zyski,
                    będa takie a nie inne nauczycielskie wynagrodzenia.

                    w Polsce nie inwestuje się ani w dobrych nauczycieli ani w dobrych uczniów, ci
                    pierwsi uciekają z oświaty w inne lepiej płatne sektory a ci drudzy jesli mają
                    za co uciekąją w ogole z Polski albo giną w szarej masie, bo zdolny ale biedny
                    uczeń w obecnym systemie niestety nie jest w stanie się rozwijać.

                    doskonale rozumiem Twoje rozgoryczenie, to są stawki głodowe, to nie pensja a
                    jałmużna od państwa.

                    > Oczywiste jest, ze sa zawody lepiej i mniej platne, ale glownym punktem
                    wyjscia powinno byc wyksztalcenie, tzn, stopien wyksztalacenia i ci ludzie,
                    ktorzy maja wyzsze wyksztalcenie, nie powinni zarabiac prawie ze najnizszej
                    krajowej.

                    zgadzam się z tym. Jednak jest jak jest.
                    Znam absolwentów SGH, który rozbuchal ich ambicje finanasowe, którzy nie mogą
                    znaleźć żadnej pracy albo muszą podjąć się roli akwizytora, bo menadzerskie
                    stanowiska się już pokończyły.

                    > To, żę wiedział, nie oznacza, ze sie ma nadal cale zycie z tym godzic i nic
                    sie nie dozywac

                    Oczywiście, ze nie musimy się z tym godzić. Tyle, ze należałoby wprowadzić
                    jakies systemowe rozwiązanie, pokazać skąd te pieniądze mozna wziąć. Jeśli
                    płacimy składke na narodowy fundusz zdrowia to może powinniśmy też płacić na
                    narodowy fundusz edukacyjny
                    można tez jak proponował Handke wprowadzić bon oswiatowy- czyli dać człowiekowi
                    kredyt na naukę, a po jej ukończeniu każdy mus iałby ów kredyt spłacić, bez
                    względu na to czy nadal mieszkałby w Polsce czy by wyemigrowal, a jakby był
                    bezrobotnym to odprawcowywałby w systemie robót publicznych albo jako
                    wolontariusz.
                    Wtedy byłby konkretny wpływ i można by go było dzielić na oświatowe wydatki, a
                    tak nauczyciele muszą sie cieszyć tym co im z rządowego stołu skapnie
      • svistak Re: Dlaczego tak mało zarabiamy? 06.09.05, 19:25
        zebra12 napisała:

        > A ja sobie tak z koleżnką rozmyslałam...Nam szalec nie wypada, ale naszym
        > uczniom owszem....Gdyby tak oni poszli i protestowli przeciw niskim dochodom
        > swych nauczycieli...przez co są owi pedagodzy niewypoczęci...a co za tym
        idzie
        > w złych nastrojach...I ciuchy mają niemarkowe...i przykro na to patrzec
        młodemu
        >
        > pokoleniu...I buty się im na wycieczce rozklejają przez co wycieczka się
        > skraca...I kiedy pytają uczniów o wspomnienia wakacyjne, sami nie mają nic do
        > opowiedzenia...itp, itd.....
        > Ale to tylko takie fantazjowanie!


        hmmm... zdaje sie ze w jakims kraju niedawno tak bylo... chyba we Francji...

        s.
    • fan_gazety Parę uwag o płacach - jak to miło sobie pogdać :-) 08.09.05, 07:29
      Po pierwsze - kiedyś była (niestety, nie pamiętam, gdzie) przedstawiana analiza
      możliości wzrostu płac nauczycieli w Polsce. Bardzo precyzyjna, konkretna.
      Uwzględniająca wszystkie ważne aspekty (liczbe ludności, liczbę nauczycieli,
      tendencje demograficzne, wzrost PKB w Polsce, strukturę budżetu w Polsce itd.).
      Z tej analizy wynikało niestety przekonująco, że dalszego wzrostu płac w
      oświacie państwowej nie można oczekiwać. Żyjemy tu, a nie gdzie indziej, w
      takich warunkach finansowych. Zdecydowanie lepiej na razie nie będzie - nie ma
      co się łudzić. Mogą być jakieś kosmetyczne zmiany, nie dające poczucia wyraźnego
      poprawienia pensji.
      Po drugie - ja nie wiem, jak jest w całej Polsce z tymi płacami. Ale ze mną jest
      tak: etat - 12 godzin w tygodniu, brak wychowawstwa, za to dodatek wiejski,
      dodatek za dr. (chyba 40 czy 50 zł :-))) ), dwa dni w szkole, no czasem jeszcze
      jeden, bo rady, zebrania itd. Płaca ok. 1050zł netto. Czy to mało? No, rzecz
      gustu. Jednak proszę pamiętać, że takie same pieniądze (a czasem i dużo
      mniejsze, jak mój znajomy, który własnie zaczął pracę w wsypecjaliozwanym
      sklepie za 600 zł netto na całym etacie) i to za pracę w 5-6 dni w tygodniu
      otrzymuje duuuuuża część ludzi w Polsce.
      Po trzecie - dopóki nie zostaną uruchomione mechanizmy typu jaka praca taka
      płaca, czyli mechanizmy rynkowe ( w tym konkurencja między nauczycielami) nie ma
      co marzyć o wzroście płac. Sam byłbym przeciwny, by teraz wszysccy nauczyciele
      decyzją ministra otrzymali od ręki jakąś tam popdwyżkę. Natomiast byłbym
      szczęśliwy wiedząc, że nauczyciele z osiągnięciami (np. mający regularnie
      olimpijczyków w finałach) mają pensję dajmy na to dwa lub trzy razy wyższą niż
      nauczyciele pasywni, nie radzący sobie.
      Po czwarte - kiepski stan uposażenia nauczycieli konserwuje Karta Nauczyciela,
      np. w ten sposób, że chroni nauczycieli bardzo słabych.
      • kaha1 Re: Parę uwag o płacach - jak to miło sobie pogda 08.09.05, 11:25
        ja uważam, że stawki rosnące, powiązane z awansem to bardzo dobry pomysł.
        Natomiast wydłużenie awansu o przymusowe lata "przerwy" to już nie do konca..
        nauczyciel po 5 latach w szkole ma już dużą wiedzę i doświadczenie. Zaczyna się
        u niego proces wypalenia zawodowego. Pewnym przeciwdziałniem jest wzrost
        wynagrodzenia, bo praca za takie marne pieniądze... niestety tylko wypalenie
        pogłębia. Uważam, że stawki powinny rosnąć i nie zatrzymywać się na kwocie
        1500 - ale na 2000 - 3000 zł. I nie powinny być związane z wiekiem, czyli
        stażem pracy, ale z faktyczną aktywnością i umiejętnościami nauczyciela.

        Chętnie przyłączyłabym się do protestu - po to aby zreformować duuużą część
        oświaty.
      • alva_stralsund Re: Parę uwag o płacach - jak to miło sobie pogda 08.09.05, 13:02
        GDyby bylo tak, że ci którzy mają jakieś osignięcia dostają 2 razy większą
        pensje, to byłoby to motywujące, ale chcę przypomnieć, ze są tzw. nagrody
        motywacyjne dla nauczycieli, tylko, że niesteety czesto zdarza się tak, ze nie
        dostją ich ci co na nie zasluzyli, tylko ci, którzy mają lepsze kontakty z
        dyrekcją szkoły, poza tym są to jednorazowe nagrody, a nie stałe dodatki.
        To, że ktoś inny pracuje w sklepie za 600 zł, to też nie jest argument, bo chyba
        nie jest tak, ze ten ktoś , kto sprzedaje za ladą jest aglistą czy historykiem
        po uniwerku z tytułem mgr.
        Ty dostajesz 1050 zł za 2/3 etatu na ręke, bo jestes juz nauczycielem
        dyplomowanym. Ja jestem stażystą i nie twierdzę, że powinnam na dzień dobry
        zarabiać miliardy albo tyle co dyplomowany, ale tyle co dyplomowany, to ja się
        doczekam za ok. 8 albo więcej lat jak dobrze pójdzie, a chciałabym rodzinę np.
        wcześniej załozyc niż za te 8 lat i miec co dzieciom dac jesc i w co je ubrać, a
        zarabiając 750 zł na ręke, nie jestem w stanie nawet siebie utrzymać, nie mówiąc
        o dziecku, a to oznacza, ze taka pensja nie pozwala niesteety godnie życ nawet
        na najmniejszym mimnimum godnego zycia, nie pozwla człowiekowi się rezalizować i
        rozwijać na żadnym poziomie.
        Moje uczennica w klasach zawodowych o kiedrunku "sprzedawca" będą zarabiać
        dokładnie tyle co ja, a nie muszę tłumaczyć jaki poziom kultury, jaki poziom
        intelektualny sobą repreznetują, nie mówiąc juz o byłych wychowankach domów
        wychowawczych, którzy więcej od państwa dostają niz ja zarabiam, zeby nie kradli...
        Skoro państwo ma pieniądze żeby płacić złodziejom i przestępcom za to, że
        kradną( bo koledzy w klasie patrząc się na takich po zakładach wychowawczych
        mówią glosno, ze oplaca sie krasc), to chyba powinno mieć też pieniądze by
        godnie opłacić nauczyciela, który ma go w jakiś sposób resocjalizować, tylko
        ciekawe jak?, skoro przestepcom państwo płaci wiecej niz mnie...
        • fan_gazety Re: Parę uwag o płacach - jak to miło sobie pogda 08.09.05, 13:47
          > są tzw. nagrody
          > motywacyjne dla nauczycieli, tylko, że niesteety czesto zdarza się tak, ze nie
          > dostją ich ci co na nie zasluzyli, tylko ci, którzy mają lepsze kontakty z
          > dyrekcją szkoły, poza tym są to jednorazowe nagrody, a nie stałe dodatki.
          ** O dodatkach motywacyjnych to przestało mi sie chcieć w ogóle myśleć, gdy się
          okazało, że pula na dodatki jest śmiesznie mała, i - co gorsza - zamknięta. To
          znaczy , że jeśli w danym roku 5 osób ma powiedzmy po 10%, i w następnym jedna z
          tych pięciu szalenczo i efektywnie pracuje i dyrektor chce to nagrodzić, to
          reszcie musi odebrać, mimo, że oni nie pracują gorzej. To jest groteska i szkoda
          czasu w ogóle o tym mówić :-(

          > To, że ktoś inny pracuje w sklepie za 600 zł, to też nie jest argument,
          ** To była tylko ilustracja tego, co w Polsce wiadomo, że wielu młodych ludzi
          zarabia na całym etacie ok. 1000 zł brutto. Uważam, że nie można żyć w oderwaniu
          od sytuacji w kraju.To pozwala złgodzić apetyty...

          > nie jest tak, ze ten ktoś , kto sprzedaje za ladą jest aglistą czy historykiem
          > po uniwerku z tytułem mgr.
          ** Może jest... Są i tacy po studiach, którzy z braku możliwości pracują w
          handlu. Problem w tym, że samo wykształcenie dzis nie wystarczy, by dużo
          zarabiać. Pracodawca musi chcieć jeszcze to zauważyć, trzeba go przekonać.
          Obawiam się, że MENiS mający związane ręce ustaleniami rządowymi, nie da się
          przekonać... Można więc próbować zarabiać więcej w szkolnictwie prywatnym. Tam
          się da.

          > Ty dostajesz 1050 zł za 2/3 etatu na ręke, bo jestes juz nauczycielem
          > dyplomowanym.
          ** Jedynie mianowanym jestem :-).

          > a to oznacza, ze taka pensja nie pozwala niesteety godnie życ nawet
          > na najmniejszym mimnimum godnego zycia, nie pozwla człowiekowi się rezalizować
          > i rozwijać na żadnym poziomie.
          ** Niestety, tak jest. Ale myslę, że warto coś postanowić - albo zaakceoptować,
          że jest ciężko, i uczyć, albo - odejś z zawodu czym prędzej, przynajmniej w
          szkole państwowej.

          > Moje uczennica w klasach zawodowych o kiedrunku "sprzedawca" będą zarabiać
          > dokładnie tyle co ja,
          ** Ale ona ma marne szanse awansu zawodowego, a Ty - owszem.

          > nie muszę tłumaczyć jaki poziom kultury, jaki poziom
          > intelektualny sobą repreznetują,
          ** Za sam "poziom" nigdzie się płaci.

          > Skoro państwo ma pieniądze żeby płacić złodziejom i przestępcom za to, że
          > kradną( bo koledzy w klasie patrząc się na takich po zakładach wychowawczych
          > mówią glosno, ze oplaca sie krasc),
          ** Naprawde tak jest? Jeśli tak, to smutne.
          • alva_stralsund Re: Parę uwag o płacach - jak to miło sobie pogda 08.09.05, 17:10
            Hej,

            oczywiscie, że tak jest. Akurat mam jeszcze trochę wspólnego z resocjalizacją,
            więc jestem w temacie obyta i niestety tak jest.

            Odnośnie jeszcze tych co maja mgr i pracuja w sklepach, to byc moze tak sie
            zdarza, ale pewnie ci mgr sa po WSHE albo tego typu podobnych szkołach.
            Nie ubliżając nikomu ani nikogo nie lekceważac, są ludzie, którzy się na studia
            nie nadają i nigdy nie powinni studiować, ale obecne prywatne uczelnie typu WSHE
            rekrutują tych ludzi i za pieniądze można tam zrobić mgr, choć tak naprawdę ma
            się po takim mgr bardzo małe kwalifikacje i nigdzie nie chcą cie przyjac do
            pracy, wiec pozostaje tylko sprzedawac moze w sklepie albo lapac sie podobnej
            roboty.
            Pozdr.
            • fan_gazety Re: Parę uwag o płacach - jak to miło sobie pogda 09.09.05, 21:09
              > oczywiscie, że tak jest. Akurat mam jeszcze trochę wspólnego z resocjalizacją,
              > więc jestem w temacie obyta i niestety tak jest.
              ** Ot, kolejny przykry paradoks zatem :-(
              >

              > Nie ubliżając nikomu ani nikogo nie lekceważac, są ludzie, którzy się na
              studia nie nadają i nigdy nie powinni studiować, ale obecne prywatne uczelnie
              typu WSHE rekrutują tych ludzi i za pieniądze można tam zrobić mgr, choć tak
              naprawdę ma się po takim mgr bardzo małe kwalifikacje i nigdzie nie chcą cie
              przyjac do pracy, wiec pozostaje tylko sprzedawac moze w sklepie albo lapac sie
              podobnej roboty.> Pozdr.

              ** To trudno powiedzieć, kto powinien, a kto nie powinien studiować. Mnie się
              wydaje, że uczelnie prywatne, mniejsze, i z dobrą kadrą, jako bardziej mobilne,
              mają szansę szybciej reagować na tendencje rynkowe i tworzyć specjaności
              "gorące" w danym czasie, dające szansę na dobrą pracę i płace. Niektóre kierunki
              sa opustoszałe obecnie na uczelniach państwowych, jak np. fizyka. Wydaje mi się,
              że po prostu nie ma popytu na niektóre zawody i trudno się spodziewać wzrostu
              płac wobec takiej sytuacji. Do takich zawodów należy także nauczyciel. Jest nas
              za dużo (uogólniając). W takie sytuacji nasza sytuacja nie jest łatwa ( a
              jeszcze niż demograficzny!) jeśli chodzi o popyt na naszą pracę i co za tym
              idzie - płace.
              • alva_stralsund Re: Parę uwag o płacach - jak to miło sobie pogda 09.09.05, 21:20
                Za duzo nas jest?
                Bez przesady, nie znam osobiscie zadnego bezorbotnego nauczyciela, choc nie
                twierdze, ze takich nie ma, na pewno, ale chyba nie jest jeszcze tak tragicznie.
                Mysle, ze to akurat z wysokoscia pensji duzo nie ma wspolnego. Gdyby nas bylo
                mniej,tez by tyle placili.Nic sie nie odzywamy, to uderzaja w tych co nic nie
                mowia i pozwalaja na to, zeby miec glodowa pensje. Wykorzystuja to, ze nic nie
                mowimy i tak pokornie za te smieszne pieniadze pracujemy.Skoro nic nie mowimy,
                to widocznie nam to pasuje i nie mamy pretnesji o to.Na to by wygladalo chyba.
                Zobacz jakie sa braki w nauczycielach jezykow obych, zwlaszcza jezyka
                angielskiego i jakos sie tym nikt nie przejmuje.
                za jakis czas mlodzi nauczyciele z jezykiem angielskim beda tez do inncyh krajow
                wyjezdzac. Widzialam juz wiele razy ogloszenia, ze w Anglii przyjma nauczycieli
                wszytkich specjalnosci, z zwlaszcza przedmiotow scislych i zacznie nas brakowac
                tak jak pielegniarek i lekarzy.Starsi nauczyciele sie nie naucza angielskiego na
                tyle, zeby tam uczyc, ale mlodzi juz szybciej.
                Pozdr.
    • fan_gazety Czy płaca powinna zależeć od wykształcenia? 09.09.05, 21:14
      Wg mnie wszystko powinien weryfikować w jakiś sposób rynek. Jeśli ktoś jest
      dyplomowanym, ale wypalonym, bez pomysłów i bez chęci, i pracuje pasywnie, to
      nie widzę powodu, by zarabiał więcej, niż kontraktowy, który ma talent, zacięcie
      i sukcesy dydaktyczne i wychowawcze.
      System obecny jest zły. Zachowawczy, biurokratyczny, nieelastyczny.
      Jeśli chodzi o poprawę płac nauczycieli, to jestem przeciwny pompowaniu
      pieniędzy publicznych w tak urządzoną oświatę. Ona pochłonie każde pieniądze, a
      efektów nie spodziewałbym się wielkich :-). Raczej znikomych.
      • alva_stralsund Re: Czy płaca powinna zależeć od wykształcenia? 09.09.05, 21:27
        Chyba mnie zle zrozumiales, kiedy pisalam o wyszktalceniu.
        wsrod nauczycilei wszyscy maja wyksztalcenie wyzsze, wiec kryteria sa inne, np.
        efekty pracy itd...
        Pisalam o tym, ze dziewczyna po zawodowce sprzedajac w sklepie zarabia wiecej
        albo tyle samo co ja z tytulem mgr, po 5 letnich studiach na uniwerku i to jest
        nieco chore i tutaj powinna byc roznica w placy w zalenosci jednak od
        wyksztalcenia, bo studia duzo kosztuja i wydalam mase kasy przez te 5 lat zeby
        je skonczyc i mam tylko satysfakcje natury psychicznej, bo skonczylam to co
        lubilam i jestem mgr, ale tak naprawde to czuje sie chwilami ponizona, skoro
        moje uczennice, majace wiekszosc ocen dopuszczajacych, zarabiac beda tyle co ja
        po studiach.I po co sie uczyc? Slyszalam juz wiele razy takie pytanie od nich i
        maja racje niestety czesto.
          • fan_gazety Mogę protestować :-) Ale nie przeciw zbyt niskim 09.09.05, 22:33
            płacom, a przeciw temu, że dyrektorzy nie mają możliwości nagradzania dobrych
            pracowników, bo mają związane ręce widełkami, Kartą, budżetem itp.

            Ale, żeby była sprawa jasna, to uważam, że początkowa płaca nauczycieli jest
            rzeczywiście skandalicznie niska. Tyle, że jak się ją podniesie, to z kolei
            innym też trzeba podnieść, by zachować proporcje po awansach. A na to już nie ma
            pieniędzy... Sytuacja jest wg mnie bliska patowi, chyba, że rządy obejmą ludzie,
            którzy rzeczywiście chcą skoku cywilizacyjnego Polski (jak zrobili to Finowie,
            Koreańczycy), a nie na niby. A to jest możliwe gdy mechanizmy konkurencji
            zagoszczą w oświacie na serio oraz wtedy, gdy będzie więcej pieniędzy. Ale tylko
            wtedy moim zdaniem, gdy oba warunki zaistnieją jednocześnie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka