Uogólnianie... Dlaczego to robią??

26.09.05, 19:15
Po raz kolejny moja pociecha mówi - "Dziś znowu troje nauczycieli narzekało,
pomstowało na CAŁĄ klasę".
"Znowu nic nie umieCIE"
"Do niczego się nadajeCIE"
"Do jakich szkół WY pójdzieCIE"
"W innych klasach to jest lepiej"

Czy rzeczywiście jest tak trudne do zauważenia, że takie zdania niczego nie
rozwiązują, a jedynie dołują dodatkowo klasę i pogarszają sytuację? Słabym
uczniom nic to nie pomoże, a dobrym odbiera chęć do uczenia się, skoro ich
indywidualne starania są niedoceniane i nie zauważane. Kompletnie nonsensowe
działanie, nie mające żadnych podstaw w zasadach współpracy, w podstawach
technik nauczania it. itd. Dlaczego więc tak często się to zdarza, sądząc po
opowieściach uczniów. Czy taka reakcja nauczyciela (zwłaszcza powtzrzająca
się) na kłopoty z uczeniem się uczniów, na słabe jego efekty, nie jest czasem
sygnałem ostrzegawczym, że czas odpocząć od pracy nauczycielskiej, że może
zmienić pracę? To nie uczniowie powinni ponosić konsekwencje takich
kardynalnych błędów w postępowaniu a nauczyciel.
    • luka80 Re: Uogólnianie... Dlaczego to robią?? 27.09.05, 12:04
      Rzeczywiście, chyba ma Pan(i) rację, że nie potrzebne są takie uogólnienia ze
      strony nauczyciela. Ale absolutnie się nie zgadzam, że za to że uczeń nic nie
      umie odpowiada tylko nauczyciel!!! Ja pracuję wprawdzie dopiero od miesiąca jako
      nauczyciel ale widzę, że niektórzy uczniowie wogóle się nie uczą nawet nie
      zagladają do zeszytów. Nie uczą się teorii, uczę fizyki i takich rzeczy jak wzór
      uczeń musi się sam nauczyć- poprostu na pamięć, nikt nie jest mu w stanie tego
      wlać na siłę do głowy.
      Nie zgadzam się natomiast z obrażaniem uczniów i mówienie że się do niczego nie
      nadaja itp.
      • fion_a Re: Uogólnianie... Dlaczego to robią?? 27.09.05, 16:13
        Pytanie trochę nie na temat, ale po co uczeń ma się uczyć na pamięć wzorów?
        Które i tak zapomni?Nie wystaczy,ze wie,gdzie taki wzór znaleźć, jak z niego
        skorzystać?
        Z reszta postu sie zgadzam:)
      • fan_gazety Re: Uogólnianie... Dlaczego to robią?? 27.09.05, 16:46
        Nie są potrzebne, to delikatnie powiedziane. One powinny być niedopuszczalne.
        Niestety, są dopuszczalne. I to jest fatalna strona "polskiej szkoły".

        Ja nie napisałem, że uczeń nie może odpowiadać za to, że nie umie :-).
        Napisałem, że:
        "To nie uczniowie powinni ponosić konsekwencje takich
        kardynalnych błędów w postępowaniu a nauczyciel".
        Bo pomijając aspekt zwyczajnie ludzki takiego oceniania jest to po prostu
        straszny błąd "techniczny" w postępowaniu z ludźmi. A od nauczycieli - w końcu
        zawodowców - mam prawo oczekiwać, że błędów nie popełniają albo szybko reagują,
        poprawiając się.
        • luka80 Re: Uogólnianie... Dlaczego to robią?? 27.09.05, 20:15
          Przepraszam bardzo, ale jeśli uważacie, że nie trzeba się uczyć podstawowych
          wzorów np. na prędkość: v=s/t i aby to obliczyć zawsze zaglądacie do książki to
          wam współczuję. A jak coś piszecie to też każde słowo sprawdzacie w słowniku?
          Podstawową wiedze każdy powinien posiadać!

          • setif Re: Uogólnianie... Dlaczego to robią?? 27.09.05, 20:38
            Po co się uczyć słówek, skoro można je znaleźć w słowniku. Nie ma potrzeby
            uczenia się reguł gramatycznych, bo można je znaleźć w książce. Nauka jest
            szkodliwa.
            • aleandra Re: Uogólnianie... Dlaczego to robią?? 01.10.05, 23:57
              To polska szkola jest taka, ze kaze wkuwac najwieksze bzdety na pamiec.
              Wyobrazcie sobie, ze nazwy przypadkow, nazwy czegokolwiek - w ogole, CALA teoria
              polskiej gramatyki nie jest mi potrzebna, bo w ogole, nie uzywam jej. Owszem,
              umiem pisac ladnie i skladnie zdania, ale... jest jedno "ale" - nie zastanawiam
              sie, nad tym, czy dany wyraz jest przymiotnikiem czy czasownikiem i jaka to jest
              odmiana wyrazu - wykrzyknik czy pytajnik czy cos jeszcze... po prostu, jest to
              do tego niepotrzebne!
              Fizyka to czesc swiata. Wiec moze tej czesci swiata sie nauczmy, ktora jest dla
              wszystkich jednakowa.
              • ra_cha Re: Uogólnianie... Dlaczego to robią?? 02.10.05, 23:09
                aleandra napisała:

                CALA teori
                > a
                > polskiej gramatyki nie jest mi potrzebna, bo w ogole, nie uzywam jej. Owszem,
                > umiem pisac ladnie i skladnie zdania, ale... jest jedno "ale" - nie
                zastanawiam
                > sie, nad tym, czy dany wyraz jest przymiotnikiem czy czasownikiem

                ta wiedza jest BARDZO przydatna przy nauce języków obcych; a poza tym - czy
                nigdy nie masz wątpliwości dot. Twego języka ojczystego i nie zdarza Ci się
                sięgać do słowników? jeśli tak, to jak rozumiesz informacje "m II, DB. -a; lm
                M. -e, DB. -y" umieszczone przy haśle?
                • aleandra Re: Uogólnianie... Dlaczego to robią?? 03.10.05, 22:46
                  Bardzo rzadko siegam do slownikow, poniewaz jestem dobra, jesli nie bardzo dobra
                  z ortografii. Co do gramatyki - owszem, zdarza mi sie popelnic glupi blad
                  (zwlaszcza ostatnio) ale trening czyni mistrza. A wymienionych skrotow w ogole
                  nie rozumiem. :D
          • sela1 Re: Uogólnianie... Dlaczego to robią?? 27.09.05, 22:32
            Ja natomiast współczuję Twoim uczniom, skoro każesz uczyć się na pamięć wzorów,
            które są łatwe do zrozumienia, oczywiście po odpowiednim wytłumaczeniu przez
            nauczyciela.
            • bambolina1 Re: Uogólnianie... Dlaczego to robią?? 27.09.05, 22:51
              na samo slowo fizyka przechodza mnie dreszcze, nie mowiac o wzorach!!

              ja uczylam sie wzorow i nic mi z tego nie przyszlo,po LO nigdy ich nie uzylam i
              nigdy do niczego nie byly mi potrzebne,wiec nie przesadzajmy!!

              a porownanie fizyki do j.polskiego nie jest trafione!!!!

              osobiscie wychodze z zalozenia, ze nalezy sie uczyc tego co sie lubi! szybko si
              etego nauczylam i teraz wyczuwam uczniow, ktorzy chca sie uczyc jezyka i tych
              co nie chca, i podchodze do nich w inny sposob!! nie zmusze i nie chce ich
              zmuszac,przezylam juz kilka batalii z takimi uczniami ktorzy nawet zeszytu nie
              otwieraja!! szkoda nerwow,lepiej dac im mniej i latwiejsze niz meczyc (bo dla
              nich to jest meka)!
              nie kazy musi byc anglista czy fizykiem!!

              ps.to si etyczy postu luca80
          • fion_a Re: Uogólnianie... Dlaczego to robią?? 27.09.05, 22:51
            Szczerze powiedziawszy, to ja musiałam się uczyć róznych wzorów na pamięć i co
            z tego,skoro ich już nie pamietam??To tylko 3 "zet"??To ma byc nauka w polskiej
            szkole?Zakuc, zdac, zapomniec??
            Osobiscie wzoru v=s/t nie pamietam, wiem natomiast,ze predkosc jest np. w km/h,
            wiec wzór wyprowadze.I chyba o to powinno chodzic,prawda?O zrozumienie
            materiału, a nie wykucie go na pamiec. Tak mnie przynajmniej uczono na
            dydaktyce techniki i informatyki.......
            Słówek też na pamięć się nie wkuwa,tylko zapamietuje przez kojarzenie i
            utrwalenie, najlepiej całych fraz. Tak uczą mnie na kursach prywatnych. Być
            może w polskiej szkole są jakieś inne zasady...


            > Podstawową wiedze każdy powinien posiadać!
            Owszem, ale przez durne zaucie wzoru z zeszytu nikt jej nie posiadzie.
            Niestety, aby to dotarło do części grona pedagogicznego, minie jeszcze
            paredziesiat lat...
            • luka80 Re: Uogólnianie... Dlaczego to robią?? 28.09.05, 06:52
              Oczywiście najlepiej powiedzieć, że fizyka jest fe, a j. polski cacy więc uczcie
              się polskiego.

              • fion_a Re: Uogólnianie... Dlaczego to robią?? 28.09.05, 15:49
                Dla mnie fizyka nie jest fe, juz bardziej fe jest polski.

                A fizyka na pewno nie byłaby fe, gdyby w szkole nie kazano uczyc sie durnych
                wzorów na pamiec, tylko uczono by rozumienia otaczajacego nas swiata. Fizyke
                poznalam dopiero na wymianie w Paryżu i troszkę na studiach,a i to nie tak
                bardzo,jakbym chciala.
    • fan_gazety Zmiana tematu ?? :-( 02.10.05, 22:42
      I tak dyskusja przeszła na tory inne, niż bym zamierzał. Też dobrze :-).
      Rozumiem, że nie ma co za dużo gadać o uogólnianiu ocen uczniów przez
      nauczycieli, bo sprawa jest jasna. Po prostu jest to podstawowym błędem
      dydaktycznym i efektem zbyt słabej empatii. Albo niewiedzy po prostu. I niech
      tak zostanie

      Natomiast co do problemu rozwijającego się spontanicznie - czyli czego uczyć i
      jak uczyć, to jest to olbrzymia tematyka, juz nie raz poruszana na forum.

      Jeśli chodzi o mnie, to uważam, że nauki zwane science przez anglosasów, co
      zawiera też np. biologię, przeżywają kompletnie niezrozumiały kryzys jeśli
      chodzi o ich pozycję w hierarchii godzin w siatce godzinowej, co widoczne jest
      zwłaszcza w LO. Religia - liczba godzin w poszczególnych klasach: 2,2,2,
      historia, podobnie, języki - czasem ok. 10 godzin w cylu rocznym, a biologia u
      mnie w szkole 2,1,1 oraz 2,2,2 (to drugie w ... profilu
      matematyczno-przyrodniczym). Żałosne, i to w świecie będącym u progu rewolucji
      biotechnolicznej. Dziwnymi torami myślowymi idą decyzje MENiS-u, oj dziwnymi...
      A może po prostu humaniści mają lepsze pozycje tamże ... ;-)
      • luka80 Re: Zmiana tematu ?? :-( 03.10.05, 16:23
        Oj chyba po raz pierwszy muszę się z Tobą zgodzić :-)))).

        PS.Poprzedni spór, także z tego wynika. Tzn. nauczyciele muszą poprostu uczyc
        zgodnie z programem, a wiedza ta później wymagana jest na egzaminach.
        • fion_a Re: Zmiana tematu ?? :-( 04.10.05, 08:18
          luka80 napisała:

          >
          > Tzn. nauczyciele muszą poprostu uczyc
          > zgodnie z programem, a wiedza ta później wymagana jest na egzaminach.

          Owszem, ale wszystko zależy do tego jak uczą...nie zawsze nauka musi sie wiązać
          z wkuwaniem niezrozumiałych badź niedostatecznie wytłumaczonych regułek przez
          ogół klasy (oczywiscie z wyłączeniem uczniów,którzy są Toporni):)
          • vabina Re: Zmiana tematu ?? :-( 05.10.05, 23:16
            RANY!
            Nie wiem na ile znacie systemy edukacji na zachodzie, gdzie nie "maltretuja"
            uczniow "zbednymi" informacjami, ale przeciez nikt w Polsce nie opracowuje
            programu nauczania zeby uczniow zgnebic ale po to zeby ich czegos nauczyc!
            Ja rozumiem, ze najlepiej jest uczyc jak wiedze wykorzystywac, czytez gdzie
            szukac potrzebnych informacji, ale uwazam za wielka przesade uzywania
            kalkulatora do DODAWANIA. I czy nic nie uczy nas poziom analfabetyzmu w USA na
            przyklad? Ich system jest nastawiony na praktyke, ale to polscy uczniowie
            wypadaja lepiej w testach porownawczych. Majac lepsze podstawy, mamy wieksze
            mozliwosci ich wykorzystania. Mysle, ze trzeba rowniez wziac pod uwage
            chlonnosc mlodych umyslow. Dziecku teraz wystarczy dac jakas nowinke
            technologiczna do reki i zostawic na jakis czas w spokoju. Ono szybciej
            opracuje instrukcje obslugi niz niejeden przecietny dorosly.
            Wiec nie psioczmy juz na wzory, slowka czy gramatyke. To sa tylko narzedzia.
            Jesli do tego pokazemy jak je wykorzystywac (ale nie bedziemy sie tylko do tego
            ograniczac)damy im solidne wyksztalcenie, ktore pomoze im radzic sobie w
            rozmych sytuacjach.
            A moze by tak dzieci zamiast fizyki uczyc wypelniac PITy? Przeciez to im sie
            przyda bardziej, prawda? No i wlasnie nie! Pokazujac jak podchodzic do
            problemow im blizszych (fizyka opisuje otaczajacy swiat widoczny dla dziecka, a
            moze sie myle?) uczymy ich metodyki rozwiazywania problemow z jakimi spotkaja
            sie w przyszlosci. Nie dajemy ryby, podsuwamy wedke.
Pełna wersja