fan_gazety
26.09.05, 19:15
Po raz kolejny moja pociecha mówi - "Dziś znowu troje nauczycieli narzekało,
pomstowało na CAŁĄ klasę".
"Znowu nic nie umieCIE"
"Do niczego się nadajeCIE"
"Do jakich szkół WY pójdzieCIE"
"W innych klasach to jest lepiej"
Czy rzeczywiście jest tak trudne do zauważenia, że takie zdania niczego nie
rozwiązują, a jedynie dołują dodatkowo klasę i pogarszają sytuację? Słabym
uczniom nic to nie pomoże, a dobrym odbiera chęć do uczenia się, skoro ich
indywidualne starania są niedoceniane i nie zauważane. Kompletnie nonsensowe
działanie, nie mające żadnych podstaw w zasadach współpracy, w podstawach
technik nauczania it. itd. Dlaczego więc tak często się to zdarza, sądząc po
opowieściach uczniów. Czy taka reakcja nauczyciela (zwłaszcza powtzrzająca
się) na kłopoty z uczeniem się uczniów, na słabe jego efekty, nie jest czasem
sygnałem ostrzegawczym, że czas odpocząć od pracy nauczycielskiej, że może
zmienić pracę? To nie uczniowie powinni ponosić konsekwencje takich
kardynalnych błędów w postępowaniu a nauczyciel.