Wystawianie ocen...szlag mnie trafia.

09.06.06, 22:35
W gimnazjum uczę...angielskiego...
Cały rok był w miarę lajtowy no ale ostatnie dni to poprostu gehenna. Uczeń
jeden z drugim może poprawić przewidywane oceny. No i chodzą nieuki i lenie z
wielkimi aspiracjami i poprawiają. Szlag mnie trafia bo są oczywiście fochy,
zarzuty, łzy i krzyki (nie moje).
Rano wstaję chora, w głowie mi się kręci, żołądek dotąd zdrowy jak ryba też
strzela fochy...chce mi się wyć!!!
Inni nauczyciele mówią, że mam za dobre serce. Może i tak ale jak dziś miałam
twarde to teraz muszę się poleczyć winem i fafierosem (nie palę za często).
A jak u was?
Ja się wykańczam.
    • enona Re: Wystawianie ocen...szlag mnie trafia. 10.06.06, 08:51
      A ja mam taką zasadę, że poprawiają tylko pisemnie /wiem, wiem - muszę potem
      siedzieć godzinami i sprawdzać/, dzięki czemu eliminuję płacz i fochy.
      Generalnie stosuję zasadę, że nie odpytuję i nie "podciągam" na koniec roku, bo
      mam tyle ocen,że nie ma potrzeby. Inna sprawa, że uczę polskiego w LO, więc
      uczniowie poprawiają na bieżąco w wyznaczonych terminach. Ale fakt - siedzę
      ciągle nad pracami. Pozdrawiam.
      • venilia Re: Wystawianie ocen...szlag mnie trafia. 10.06.06, 09:45
        "Generalnie stosuję zasadę, że nie odpytuję i nie "podciągam" na koniec roku, bo
        mam tyle ocen,że nie ma potrzeby"

        Takich potrzeb ja nigdy tez nie mam, problem polega na tym, że u nas dyrekcja
        naciska i twierdzi, że do ostatniej godziny uczeń ma prawo poprawiać (nawet
        jeśli sprawdzian był w lutym). Dla mnie to jest zupełny bezsens, a to jest też
        LO.
        • steppenwolff1 Re: Wystawianie ocen...szlag mnie trafia. 10.06.06, 14:06
          uczeń ma prawo poprawić ocenę niedostateczną, nie każdą. Ja pozwalam poprawiać
          też dopy i tyle. nastawiałam teraz w ciągu półrocza tyle ocen, że nie ma
          żadnego dopytywania i proszenia. Zrobiłam na koniec sprawdzian we wszystkich
          moich grupach i mam ich z głowy...jakoś wszyscy się zmobilizowali :-)

          nie pozwalam sobie już chodzić za mną sznureczkami pod koniec semestru/roku.
          Uczyć mają się systematycznie, nie z doskoku. szkoła średnia to nie studia,
          żeby zaliczać jak egzamin na koniec.

          polecam takie podejście - wstawiać dużo "małych ocen", zadawać pracę, oceniać
          aktywność, odpytywać, robić małe kartkówki - naprawdę w ten sposób człowiek
          oszczędza sobie nerwów pod koniec.

          Też ucze języka - niemieckiego.

          pozdrawiam
          Anka
          • ra_cha Mnie też szlag trafia na to poprawianie ocen... 10.06.06, 18:37
            ...pod koniec roku, ale czy Wasze szkoły nie mają ustalonego trybu zgodnie z
            www.men.gov.pl/prawo/wszystkie/rozp_301.php? Może nam się to nie
            podobać, ale rozporządzenie narzuca konieczność przyjęcia pewnych ustaleń, i
            chyba chodzi o to, aby sobie w statucie umieścić zapisy, które nas nie obligują
            do bezsensownych i stresujących działań.
          • anuska25 steppenwolff1 14.06.06, 11:14

            >polecam takie podejście - wstawiać dużo "małych ocen", zadawać pracę, oceniać
            >aktywność, odpytywać, robić małe kartkówki - naprawdę w ten sposób człowiek
            >oszczędza sobie nerwów pod koniec.

            A co powiesz na przykaz dyrekcji, że nie wolno stawiac tyle ocen?:)
            Ja taki dostałam i co robic?:)

            • bonadeux Re: steppenwolff1 14.06.06, 15:34

              Dyrekcja się tutaj nie popisała. Ale z drugiej strony, jeśli ktoś wystawia 12-
              15 ocen na semestr to świadczy to o tym, że zajmuje się tylko egzaminowaniem
              albo te oceny są za nic. Jeśli miałbym Ci coś doradzić to spróbuj łączyć
              kartkówki tzn. sumować punkty i po 2 lub 3 kartkówce wystawiać ocenę. Co prawda
              nie jestem fanem 3 ocen na semestr ale 7 w porywach 8 max jest liczbą
              wystarczającą do wystawienia oceny a jednocześnie przejrzystą. Przy większej
              ilości łatwo o pomyłkę i o nieporozumienia.
            • steppenwolff1 Re: steppenwolff1 15.06.06, 00:25
              na szczęście mam normalną dyrekcję, która pozwala germanistkom brać sobie całą
              jedną stronę w dzienniku na jeden semestr, żeby było przejrzyściej :-) Ogólnie,
              dyrekcję mam bardzo w porządku...w porównaniu z poprzednią szkołą jest wręcz
              cudownie!

              pozdrawiam
              Anka
              • shiva772 Re: steppenwolff1 15.06.06, 20:57
                Wszystko przecie zależy od ilości godzin w tygodniu. Jeżeli nie mam 10 ocen na
                semestr to czuję się pod ostrzałem. U nas tendencja jest taka: im więcej ocen
                tym lepiej.
    • de_mo_lka Re: Wystawianie ocen...szlag mnie trafia. 10.06.06, 12:24
      a ja dodam na pocieszenie, że wkrótce WAKACJE!
    • nomenia Re: Wystawianie ocen...szlag mnie trafia. 10.06.06, 19:23
      Wprawdzie uczę w szkole podstawowej dwóch przedmiotów (historia + niemiecki),
      to nie mogą pozwolić na poprawianie ocen przed końcem roku. Wynika to z tego,
      że stawiam bardzo dużo ocen w ciągu semestru.W PSO przyjętym przez szkołę jest
      dokładnie wyjaśnione z czego składa się ocena i jak jest oceniany uczeń.
      Wprawdzie na miesiąc przed końcem semestru podajemy przewidywane oceny, ale
      poprawić może sprawdzian tylko z oceną niedostateczną, tylko raz i do dwóch
      tygodni po napisaniu (są oczywiście wyjątki np. choroba ucznia). Na początku
      roku rodzicom i uczniom wyjaśniam te zasady. Od tej pory nie mam problemu z
      poprawianiem tuż przed końcem roku. Wprawdzie w podstawówce jest spookojniej,
      ale może gdy wprowadzi się "reguły gry" i trzyma się ich konsekwentnie to
      może "zadziałają". Nie wiem jak jest w gimnazjum, ale jak kiedyś uczyłam w LO i
      nie było owych "zreformowanych wynalazków" typu WSO,PSO to miałam podobne
      problemy ze sznurkami jęczących i płaczących uczniów.
    • teacherka Re: Wystawianie ocen.. 10.06.06, 20:05
      A co byscie zrobili, gdyby inni nauczyciele na Was naciskali, zeby pewne osoby
      przepuscic???
      • annuka Re: Wystawianie ocen.. 10.06.06, 20:09
        Mialam wiele takich sytuacji, jak zaczynalam moja "kariere" to zdarzalo sie, ze
        plakalam nawet, w co teraz trudno mi uwierzyc, ale to fakt. Odmawianie jest
        trudne, ale chyba trzeba sie tego nauczyc, bo wychowawcy potrafia byc koszmarni
        chodzac i zebrzac o ta dop dla uczniow. Co moga wiedziec o postepach tego
        czlowieka na innych lekcjach? Jesli oceny mowia same za siebie, to chyba nie ma
        juz nic do dodania. I niedopuszczalne jest dla mnie to blaganie. Przykro mi, ze
        musze w czyms takim uczetniczyc. Ja jako wychowawca nigdy nie blagalam nikogo o
        stopnie dla moich dzieci.
    • marta.uparta Re: Wystawianie ocen...szlag mnie trafia. 10.06.06, 22:56
      W mojej szkole (liceum) regulujemy sprawę kontraktem. Kontrakt przewiduje, że
      można poprawić kazdy sprawdzian i kazda ocenę za niego wystawianą, ale do
      trzech tygodni od otrzymania oceny. W efekcie dzisiaj nikt nie przyjdzie do
      mnie ze sprawdzianem z marca, bo termin poprawy dawno minął. Teraz w zasadzie
      uczniowie poprawiają już tylko ostanie sprawdziany i delikwentów jest niewielu,
      ponieważ od maja uczniowie ucza sie bardziej intensywnie.

      Natomiast na łzy i fochy się uodporniłam. W dniu wystawienia ocen stawiam na
      biurko duże pudełko chusteczek i mam problem z głowy.
      • kaha1 Re: Wystawianie ocen...szlag mnie trafia. 11.06.06, 11:30
        a co w przypadku ucznia gimnazjum, który ma pogranicze normy i już 2 razy
        powtarzał trzecią klasę - też nie puścić tylko trzymać trzeci rok?
        • steppenwolff1 Re: Wystawianie ocen...szlag mnie trafia. 11.06.06, 12:56
          jak nie jest na tyle mądry, żeby w ciągu tych dwóch lat dojrzeć do ukończenia
          3. klasy, zostawiłabym go na 3. rok. Irytuje mnie bardzo takie przepuszczanie
          za nic, żeby tylko mieć problem z głowy - uczyłam w szkole średniej, w której
          chodziło mnóstwo takich delikwentów, niektórzy nie potrafili nawet dobrze
          czytać...

          pozdrawiam
          Anka
          • kaha1 Re: Wystawianie ocen...szlag mnie trafia. 11.06.06, 17:34
            ale on nie chce iść do szkoły średniej. On może pójdzie do zawodówki. Chodzi
            głównie o to, że jeśli zostanie trzeci raz w gimnazjum i w grudniu skończy 18
            lat to już nie będzie się uczył, bo nie będzie podlegał obowiązkowi szkolnemu.
            Nie będzie miał zatem nawet pełnego podstwowego wykształcenia.
            DOdam, że nie jest wulgarny, nie jest agresywny, po prostu nie radzi sobie z
            materiałem. Matka chodzi za nim do szkoły. ??
            • steppenwolff1 Re: Wystawianie ocen...szlag mnie trafia. 11.06.06, 17:59
              Rozumiem. Jeżeli taka jest sytuacja, to zastanowiłabym się jednak nad
              przepuszczeniem. I jeżeli wszystko zależałoby tylko ode mnie...

              pozdrawiam
              Anka
              • mrrooffka Re: Wystawianie ocen...szlag mnie trafia. 11.06.06, 18:30
                ja też bym się zastanowiła nad przepuszczeniem takiego ucznia.
                Nie rokuje na nic więcej, niż do tej pory, to może przynajmniej zdobędzie jakiś
                zawód po szkole zawodowej i być może będzie pracował, a nie zasili rzeszę
                bezrobotnych bez zawodu i bez możliwości jego zdobycia.

                A wracając do głównego tematu - mnie też szlag trafia z tym poprawianiem ocen,
                ale wpływu na to większego nie mam, bo w mojej szkole (gim) jest oficjalnie
                tzw. "okres poprawy ocen" i uczniowie wtedy dopiero budzą się z letargu.
                Stawiam sporo ocen cząstkowych. Problem w tym, ze to gimnazjum "słabe" - nie ma
                w nim zadnych orłów, taki rejon i już.
                Natomiast denerwuje mnie to, ze delikwenci budzą się na tydzień przed końcem
                wystawiania ocen i zaczynają się pielgrzymki "zdawaczy" (którzy najczęściej,
                powiedzmy oględnie, są słabo przygotowani do poprawienia danej oceny).
                Sądzę, że nie powinno się pozwalać na poprawianie ocen na ostatnią chwilę. Cóż,
                w mojej szkole, niestety, jest to dopuszczane, tolerowane i praktykowane, bo
                tego życzy sobie dyrekcja.
                I jeszcze jedna uwaga - wolę, by uczeń, który ma np. proponowaną jedynkę
                przyszedł i spróbował ją poprawić, zrobił ten minimalny wysiłek, niechby i był
                bardzo słaby i chociażby na ostatnią chwilę, niż żebym traciła twarz
                poprawiając ocenę pod naciskiem dyrekcji i dawała ją właściwie w prezencie
                uczniowi. Potem przynajmniej sami uczniowie nie żyją w przekonaniu, że czy się
                coś robi czy nie, to i tak ich jakoś przepchają.

                Pozdrawiam!
                • shiva772 Re: Wystawianie ocen...szlag mnie trafia. 11.06.06, 22:47
                  Mroffko, u mnie to samo naciski z góry i z dołu oraz usankcjonowane prawo do
                  poprawy każdej oceny.
                  Ech. Doczekać do wakacji..
            • kaha1 Re: Wystawianie ocen...szlag mnie trafia. 15.06.06, 09:11
              i wiecie co? nie puścili go...
              z informatyki...
    • senseeko Re: Wystawianie ocen...szlag mnie trafia. 12.06.06, 14:02
      U nas nie ma nacisków, a przynajmniej ja ich nie czuję, ale może dlatego, że z
      natury nie łapię zawoalowanych nacisków, a prosto z mostu nikt się nie osmieli
      przecież powiedzieć "prosze Kowalskiego puścić" albo proszę w klasie Ix nie
      stawiać więcej jak 3 jedynek.
      Wychowawcy też są OK i nie łażą. Zdarzało mi się natomiast, że inny nauczyciel
      patrząc na oceny proponowane mówił: chcesz usadzić Kowalskiego, czy puścić? Bo
      jak go usadzisz, to ja go też usadzę, żeby nie mógł zdawać poprawki" - chodzi o
      to, ze uczen z jedną jedynką ma prawo do poprawki a to dla nauczyciela
      dodatkowa robota bo i wymagania musi dać uczniowi na koniec roku i na egzamin
      przyjść tracąc wakacje itd, Więc lepiej tak usadzac, zeby uczen od razu
      powtarzał klasę.
      W statucie mamy napisane, że uczen ma prawo raz poprawic ocene ndst. I tego sie
      trzymam. Pod koniec roku rzeczywiscie "wyrabiam nadgodziny" bo zostaje po
      lekcjach i pozwalam jedynkowiczom na pisanie sprawdzianow ostatniej szansy
      (zaleznie od sytuacji ucznia obejmujacych materialem kartkowke lub caly
      semestr) no a potem zaleznie od tego co wyszlo ze sprawdzianu wyliczam oceny
      juz po lekcjach, wiec nie mam wiszacych nad glową płaczących uczniów.
      Tym, ktorzy maja jasną sytuację wystawiam na ostatniej lekcji przed radą
      klasyfikacyjną. Cała reszta nie wie czy zaliczyła, czy nie, bo przecież musze
      ten sprawdzian sprawdzic. A nawet jesli przyjdą wieczorem do szkoły zobaczyć co
      wpisałam, to na dopytkę już czasu brak. Swoją szansę wykorzystali pisząc.
      Koniec. Finito.
      Taka praktykę wypracowałam sobie przez lata, bo na poczatku rzeczywiscie łaziły
      za mną sznureczki zdawaczy. Teraz dopytywac mogę tylko w semestrze. Przy
      koncówce WYŁACZNIE prace pisemne - nie mówiąc o tym że mam czarno na białym
      dowód umiejętności ucznia lub jego braku.
    • magdaszek Re: Wystawianie ocen...szlag mnie trafia. 14.06.06, 19:44
      ...mnie juz nie trafia. Wyleczyłam swoje za dobre serce kilka lat temu od
      dodatkowego odpytywania (na lekcjach lub przerwach) takich, co to mieli
      aspiracje, ale byli zbyt leniwi w ciagu semestru.
      Teraz jasno określam moje zasady i mam z uczniami niepisany kontrakt (od
      przyszłego roku zrobie to chyba w formie pisemnej i bedą sie podpisywać). Otóz
      moga poprawiać tylko oceny ndst, ale w ciagu 7 dni, lub w innym ustalonym ze mna
      terminie. Ocen mam sporo i nie ma zaliczania pod koniec semestru (to nie studia,
      ale gimnazjum). Jestem uparta i nie zmieniam zasad od kilku lat i moi uczniowie
      juz to wiedzą i nie chodza za mna i nie żebrają. Po prostu uświadomiłam im, że
      ich jęki działają na mnie w sposób negatywny i przynoszą odwrotny skutek.
      Miesiac przed klasyfikacja podaje im juz propozycje ocen (na dzień dzisiejszy) i
      mówie czego maja sie spodziewać i co jeszcze powinni zrobic, zeby ewentualnie
      poprawić swoje stopnie lub czego nie robic, zeby nie pogorszyć stopnia.
      Na jakies jęki innych nauczycieli również nie reaguje, jeżeli nie są sensowne
      (z reguły jęki nie maja sensu he he).
      Zawsze stawiam sprawę jasno i oczekuje od drugiej strony (ucznia) sporego
      wysiłku i zaangazowania w nauke. Jesli widze, ze uczeń sie stara daje mu szansę
      i chetnie z nim współpracuje. Jesli cały rok nie robił nic, zeby mieć lepsze
      stopnie, ja również nie robie nic. Przyjmuje jego taktyke (i bez mrugniecia
      mówię mu o tym). Mam na tyle ocen czastkowych, ze nie musze go juz meczyć. Niech
      sobie uczeń nadal odpoczywa od nauki.
      Odeszłam równiez od stawiania stopni typu -5, czy -3, wole dać odpowiednio: +4 (
      z szansą na 5), czy +2 i stawiam warunki. Uczniowie czesto nie dostrzegaja tych
      minusów i traktuja oceny jako pełne. Nie ma tak! I dziwie sie niektórym
      nauczycielom, którzy stawiają np.: =3, czy =2? Co to za oceny?
      I wiecie co? Moze jestem okropna, ale to mi pomaga normalnie funkcjonowac w
      gimnazjum.
      Pozdrawiam wszystkich klasyfikujących, nie dajcie sie!!!!!
      • shiva772 Re: Wystawianie ocen...szlag mnie trafia. 15.06.06, 21:02
        Ufff! Wystawione. Żadnej jedynki ale co mnie to zdrowia kosztowało...Co się
        nagardłowałam i nagroziłam i naodpytywałam.
        Teraz będzie zmiana taktyki. W trzeciej każą nie zostawiać na drugi rok - OK.
        Ale tych z pierwszej i drugiej będę uwalać bez zmrużenia oka. Poprzyzwyczajało
        się towarzystwo że wszyscy zdają.
        A swoją drogą to jest chore. Dzień przed ostateczną datą wystawienia ocen jeden
        taki delikwent miał zagrożenie z 10-u przedmiotów. Następnego dnia już ma
        powstawiane wszystkie dopy. Cud jakiś???
        Nauczyciele czasem są dziwni :)
        • mrrooffka Re: Wystawianie ocen...szlag mnie trafia. 18.06.06, 20:18
          Pewnie, że chore!!! W końcu to nie uniwersytet, ale gimnazjum czy liceum!

          I pewnie, że cud! Coroczny!
          • mrouh Re: Wystawianie ocen...szlag mnie trafia. 21.06.06, 06:38
            Mi jakoś się udało, postawiłam 4 jedynki w dwóch szkołach, do tych nikt nei ma
            zastrzeżeń. Ale w sprawie jednego ndst musiałam się poddać, pod naciskiem
            dyrekcji i pedagoga. I wiem, że uczeń na to czekał od 2 miesięcy- że załatwią mu
            ocenę. Szlag mnie trafia, ale jak mi się szykuje coś takiego to i tak do końca
            każę przychodzić i zaliczać- pisemnie, choć zazwyczaj jest i tak
            nieprzygotowany. Niech no przynajmniej i "cwany" uczeń sie trochę podenerwuje,
            skoro nauczyć się nie chce:-)
            Swoją drogą te pso i wso to i tak o kant..... rozbić, w ciągu roku krzyczy sie,
            ze mamy OBOWIĄZEK przestrzegać tych ustaleń, a na koniec nam się każe je
            ignorować. Straszy się wizytacjami, kuratorium i tym, że nie będzie klas, w
            których uczeń będzie mógł powtarzać rok, narzeka na coraz niższy poziom i każe
            przepuszczać za nic właśnie tych, którzy prezentują najniższy z możliwych. Całe
            szczęście, że rok szkolny ma tylko jeden koniec:-)
Pełna wersja