Dodaj do ulubionych

drażliwy temat...- ubikacja, lekcja i uczniowie

13.09.06, 17:10
A więc chciałabym poznać Waszą opinię na temat wychodzenia uczniów w czasie
lekcji do ubikacji. Ja na początku zapowiedziałam wszystkim klasom, że nie
będę wypuszczać ich bo od tego jest przerwa, chyba, że ktoś jest chory na
nerki to jest całkowicie inna sytuacja, dzisiaj vice zwróciła mi uwagę, że
jeśli ktoś chce wyjść do ubikacji to ja muszę go wypuścić. Stąd moje pytanie-
czy są jakieś przepisy mówiące, że muszę? Jeżeli dziecko wyjdzie do ubikacji i
np. poślizgnie się na kafelkach i złamie rękę to ja za to odpowiadam.
Pomóżcie proszę rozwikłać mi ten problem bo jestem trochę zdezorientowana...
Uczę klasy IV- VI.
Obserwuj wątek
    • marcelina_b Re: drażliwy temat...- ubikacja, lekcja i uczniow 13.09.06, 17:13
      mi się też wydaje że nie można ucznia wypuścić samego z klasy z drugiej strony
      nie można zostawić klasy i wyjść z uczniem więc logiczne że uczniowie nie mogą
      chodzic to ubikacji na lekcji. Ale co do przepisów to knokretnych nie znam.
      Może znajdzie się ktoś bardziej zaznajomiony;) pozdrowinka
      • scher Re: drażliwy temat...- ubikacja, lekcja i uczniow 16.09.06, 17:26
        marcelina_b napisała:

        > mi się też wydaje że nie można ucznia wypuścić samego z klasy

        Można.

        > z drugiej strony nie można zostawić klasy i wyjść z uczniem

        Jak trzeba, to można.

        > więc logiczne że uczniowie nie mogą chodzic to ubikacji na lekcji

        Logiczne to jest, że załatwienia potrzeb fizjologicznych nikt nikomu nie ma
        prawa zabronić, a jeśli tak się dzieje, to jest to bezprawne.

        Sz.
    • beata966 Re: drażliwy temat...- ubikacja, lekcja i uczniow 13.09.06, 18:45
      Mam krótkie pytanie; co robisz, gdy boli Cię brzuch i miewasz ostre biegunki?
      Czy wszystkim o tym opowiadasz? Czy moze pędzisz biegiem w wiadome miejsce.
      Myślę, że tutaj potrzebny jest zdrowy rozsądek, nie wszystko da sie opisać
      przepisami i paragrafami. Mój syn w gimnazjum miał taki zakaz i doszło kiedyś
      do całkowitej niesubordynacji. Nie daj Panie Boże, gdyby mu ktoś stanął na
      drodze. Miewa napadowe biegunki,gdyż ma uczulenie na bardzo dużą ilość pokarmów
      i nie ma ochoty o tym opowiadać wszystkim dookoła. Nie ma więc jedynie
      słusznego rozwiązania, musi być pełna elastyczność. U mnie w szkole nie ma
      zakazu wychodzenia do ubikacji, bo jest on nieludzki i tyle.
      • alinavolvo Re: drażliwy temat...- ubikacja, lekcja i uczniow 13.09.06, 20:17
        ja uwazam, ze te zakazy nakazy i odpowiedzialnosc nauczyciela jest
        beznadziejnie przesadzona i bezsensowna. Przeciez uczen moze zlamac reke nawet
        jesli nauczyciel widzi, wiec po co ten idiotyzm. Jak pracowalam w jednej
        szkolce to mialam taki maraton lekcej 5 godz po rzad i do tego dyzury na
        korytarzu na kazdej przerwie, ani siusiu ani herbatka ani kanapeczka a ja mam
        taka przemiane materi, ze czesto tam biegam i czesto jadam ... oczywiscie
        wychodzilam i tak do toalety i nic sie nie stalo a jkaby sie stalo, to bym
        chetnie podyskutowala z kims "madrym" nad lepszym rozwiazaniem sytuacji.
        Najlatwiej narzucic bzdurny nakaz, by potem miec na kogo zwalic wine, tak jakby
        to nauczyciele lamali rece i nogi uczniom. Przepraszam, unislam sie, ale nie
        lubie idiotyzmow.
    • aedo Re: drażliwy temat...- ubikacja, lekcja i uczniow 13.09.06, 20:54
      U mnie w podstawówce był zakaz, ale i tak czasem uczniowie wychodzili, po
      niektórych widac było, że muszą, szczególnie w 4 klasie. Teraz nie wiem, jak
      jest w gim., ale na razie nie próbują, oprócz tych, co cały czas coś kombinują
      i chcą się po szkole przejść.
        • scher Re: drażliwy temat...- ubikacja, lekcja i uczniow 14.09.06, 19:54
          annuka napisała:

          > Ano z takiego, że jeśli uczeń nie ma nieobecności na TWojej lekcji, to znaczy,
          > że na niej był i wtedy Ty za niego odpowiadasz.

          Odpowiadasz za ucznia - nie oznacza to, że ponosisz winę za każdy wypadek.

          "Jeżeli dziecko wyjdzie do ubikacji i np. poślizgnie się na kafelkach i złamie
          rękę", to nie ma winy nauczyciela.

          Sz.
    • nomenia Re: drażliwy temat...- ubikacja, lekcja i uczniow 14.09.06, 15:21
      Dawniej, gdy były 8-klasowe szkoły, przepis mówił, że do łazienki uczeń sam nie
      mógł iść ale z drugiej stony uczeń miał prawo wyjść. Ówczesna dyrektorka kazała
      iść z całą klasą - oczywiście taki stan nie mógł trwać długo, bo rozkładało to
      pracę w szkole. Ale gdyby się trzymac przepisów, tak to miało wyglądać. Jeden
      uczeń zgłasza potrzebę wyjścia i ... idą z nim wszyscy. Totalny bezsens.
      Później zakazano wychodzenia, aż jeden uczeń na lekcji fizyki nie wytrzymał i
      nasiusiał do butelki po napoju, w klasie oczywiście. Po tym zdarzeniu,
      zaczęliśmy wypuszczać i jest tak do tej pory. Uczeń bez załatwionej swojej
      podstawowej potrzeby nie będzie uważał, jego myślenie będzie skoncentrowane na
      potrzebie i sposobie jej zaspokojenia, więc nie ma żadnego sensu go
      przetrzymywać w klasie. Ja już wiem, którzy symulują a którzy nie. Kilka razy
      przeszłam się po cichu za potrzebującym i tak sprawdziłam, co robi. Do tej pory
      uczniowie o tym nie wiedzą. Klasie mówiłam, że muszę wyjść do pani dyrektor i
      zawsze w ich sprawie, więc siedzieli grzecznie. Mam sprawę ułatwioną, bo
      łazienki są tuż przy mojej klasie. Pozdrawiam.
    • mat_ang Re: drażliwy temat...- ubikacja, lekcja i uczniow 15.09.06, 14:54
      Ja wypuszczam uczniów i nie robię z tego problemu, jak do tej pory nie było
      nagminnie wychodzących, ale jeżeli ktoś wyszedł na chwilę i nie sikał, to nie
      sprawdzam go. Uważam to za normalną sprawę, że czasem trzeba wyjść, a niekiedy
      na dodatek natychmiast. Wiem co mówię, bo miewam biegunki ostre. Uczeń też
      człowiek.
    • misia777 Re: drażliwy temat...- ubikacja, lekcja i uczniow 15.09.06, 22:42
      A ja pracuje w szkole sredniej i wiem, że jeśli wypuszczę uczniów do ubikacji, to pobiegną szybciutko do sklepiku albo będą brzydko mówiąc "szwędać się" po korytarzu. Dyrektor jest na to wyczulony, a wówczas to nauczyciel dostaje po tyłku. Więc trudno mi ich wypuszczać. A po drugie - klasy są liczne, więc czasami po wyjściu ucznia do ubikacji zapomina się o tym, który wyszedł - a on to wykorzystuje i nie wraca, lub wraca przed samym dzwonkiem.
      • apluzina Re: drażliwy temat...- ubikacja, lekcja i uczniow 16.09.06, 16:47
        Pracuję w gimnazjum. W mojej szkole panuje zasada, że uczniów do ubikacji w
        czasie lekcji się nie wypuszcza, z wymienianych już wcześniej względów
        bezpieczeństwa i odpowiedzialnośći za ucznia. Zazwyczaj nauczyciele podchodzili
        do tego z przymrużeniem oka, do czasu, gdy jeden z uczniów podczas wyjscia do
        toalety został pobity przez dwóch starszych kolegów. Wniknęła z tego niezła
        awantura, rodzice mieli pretensje do nauczyciela, przytaczając właśnie argument,
        iż syn znajdować powinien się pod jego opieką.
        Osobiście nie pozwalam uczniom na wychodzenie w czasie lekcji - uczniowie wiedzą
        o tym i nawet jakoś nie mają z tym problemu. W przypadku, gdy uczeń bardzo
        nalega na wyjscie i widzę, że nie jest to spowodowane jedynie chęcią spaceru,
        prosze go głośno na forum klasy, by wymienił wodę w wiaderku, wypłukał gąbkę,
        przyniósł wodę do kwiatów itd, itp.
        • scher Re: drażliwy temat...- ubikacja, lekcja i uczniow 16.09.06, 17:21
          apluzina napisała:

          > Pracuję w gimnazjum. W mojej szkole panuje zasada, że uczniów do ubikacji w
          > czasie lekcji się nie wypuszcza, z wymienianych już wcześniej względów
          > bezpieczeństwa i odpowiedzialnośći za ucznia.

          "Wymienione już wcześniej względy" są wynikiem niewłaściwej interpretacji
          przepisów. Ucznia można puścić do ubikacji, a ewentualny wypadek trudno uznać
          za zawiniony przez nauczyciela.

          > do tego z przymrużeniem oka, do czasu, gdy jeden z uczniów podczas wyjscia do
          > toalety został pobity przez dwóch starszych kolegów. Wniknęła z tego niezła
          > awantura, rodzice mieli pretensje do nauczyciela, przytaczając właśnie
          > argument, iż syn znajdować powinien się pod jego opieką.

          Rodzice nie mieli racji. Uczeń puszczony do toalety JEST pod właściwą opieką
          nauczyciela.

          > W przypadku, gdy uczeń bardzo nalega na wyjscie i widzę, że nie jest to
          > spowodowane jedynie chęcią spaceru, prosze go głośno na forum klasy, by
          > wymienił wodę w wiaderku, wypłukał gąbkę, przyniósł wodę do kwiatów itd

          Wracamy chyba do czasów komunizmu - gdy słowa znaczyły co innego niż miały
          znaczyć. Po co te słowne wybiegi i sztuczki?

          Sz.
            • scher Re: drażliwy temat...- ubikacja, lekcja i uczniow 17.09.06, 11:40
              apluzina napisała:

              > Po co słowne wybiegi? Dla mojego świętego spokoju - z niezrozumiałych przyczyn
              > dla dyrekcji opuszczanie sali związane z pełnieniem funkcji dyżurnego klasy
              > jest bezpieczne i usprawiedliwione...o uzasadnienie mnie nie pytaj.

              Ale w razie wypadku to nie dyrektor będzie Cię sądził, więc bądź spokojna. Z
              gąbką do zmoczenia czy bez gąbki - możesz bez obaw puszczać uczniów do ubikacji.

              Sz.
      • scher Re: drażliwy temat...- ubikacja, lekcja i uczniow 16.09.06, 17:24
        misia777 napisała:

        > A ja pracuje w szkole sredniej i wiem, że jeśli wypuszczę uczniów do
        > ubikacji, to pobiegną szybciutko do sklepiku

        Wystarczy wypuszczać pojedynczo i karać takie przypadki nieposłuszeństwa.

        > A po drugie - klasy są liczne, więc czasami po wyjściu ucznia do ubikacji
        > zapomina się o tym, który wyszedł

        Można zanotować nazwisko, żaden problem. A z czasem nauczyciel nabywa biegłości
        w kontrolowaniu kilku rzeczy naraz i zapisywanie przestaje być potrzebne.

        Sz.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka