Dodaj do ulubionych

Czy opowiecie się za strajkiem?

07.01.07, 17:48
Przeczytałam, ze ZNP (inne związki chyba też) chce przeprowadzić konsultacje
wśród nauczycieli w sprawie strajku. Opowiem się ZA.
Obserwuj wątek
    • joasiiik25 Re: Czy opowiecie się za strajkiem? 07.01.07, 20:24
      ZA


      tylko dlatego,ze juz 5 dni miesiaca nie mam kasy na koncie (tyle zarabiam) ze
      gdyby nie wyplata meza to umarlabym z glodu :(:(:(
      a jakos specjalnie nie wyrzucam moich pieniedzy starcza mi jedyni na oplacenie
      kredytu sudenckiego i zlobka dziecka...
        • sunnysmile Re: Czy opowiecie się za strajkiem? 12.01.07, 07:28
          Nie ma sprawy, ja też mogę iść ale tak jak napisała tu steppenwolf, hmm czego
          mają dotyczyć te strajki? Słuchajcie, to by było idiotyzmem iść tylko prosić o
          kasę. Tak bardzo nie ma na nią co liczyć (choć walczyć można). Jeśli już iść i
          strajkować, to o coś konkretnego. Dobrze tu któraś powiedziała: o awanse,
          papierkowe roboty itd. Należałoby zacząć od zrobienia listy "do załatwienia",
          popularnie zwanej postulatami :D U mnie w pracy też mówią o tym strajku,
          nauczyciele pytają się siebie nawzajem czy pójdą jakby co, ale nikt nie mówi co
          by chciał i czemu to ma służyć. Nie rozumiem. Czyżby potwierdzał się fakt, że
          nauczyciele to najmniej zorganizowana grupa zawodowa? Coś mi się wydaje, że ten
          strajk jednak im nie wyjdzie, bo "chcieli dobrze, a wyszło jak zawsze..."
            • mitta Re: Czy opowiecie się za strajkiem? 12.01.07, 18:24
              Nie opowiem się za zniesieniem karty, bo choć to przeżytek, jedynie ona jeszcze
              chroni nasze interesy. Wiem, co mówię. Już np. kilkakrotnie radni naszego
              miasta mieli ochotę zwiększyć pensum nauczyciela wspomagającego w klasach
              integracyjnych (bo to taki ktoś, jak pomoc przedszkolna, do wycierania pup, a
              że nauczyciel ma kilka dodatkowych kwalifikacji nikogo nie obchodzi) i tylko
              dzięki karcie się wybroniliśmy. Podobna sytuacja była w świetlicy, z opieką na
              basenie, z różnymi zajęciami pozalekcyjnymi itp. Strach pomyśleć, co jeszcze
              komuś wpadnie do głowy.
              Odnośnie strajku mam jednak poważne obawy, co do solidarności zawodowej naszej
              grupy. Już słyszę głosy, że za poprzedni strajk nikt nie zapłacił. Poza tym
              nauczyciele zadowolą się każdym ochłapem, a Giertych przezornie zabiega o
              podwyżki (w trosce o własny stołek, a nie nasze dobro).
              Wszystkie strajki, czy to lekarzy, górników, czy listonoszy są o podwyżki, a
              postulaty o zwiększenie nakładów, dobro pacjentów, to mydlenie oczu.
              Jest jeszcze problem, kto ten strajk będzie organizował. Nasi działacze
              związkowi, zadekowani na swoich stanowiskach od wielu lat mają takie układy z
              władzami (miasta, starostwa, województwa), że na pewno nie będą się chcieli
              wychylać. Takie odnoszę wrażenie, przynajmniej w naszym mieście.

            • steppenwolff1 Re: Czy opowiecie się za strajkiem? 14.01.07, 18:54
              tu też sarkazm? ;-)
              moim zdaniem należałoby walczyć o:
              - podwyżki płac - dla każdego stopnia awansu co najmniej 20% NETTO,
              - zmiany w KN i rozporządzeniu dot. awansu zawodowego: zniesienie przerw
              pomiędzy kolejnymi stażami; konkretne wymagania na konkretny stopień (konkretne
              są w tej chwili na dyplomowanego tylko - moim skromnym zdaniem), które należy
              osiągnąć, aby móc przystąpić do egzaminu/rozmowy kwalifikacyjnej (a nie
              zbieranie papierków); nieprzepadanie stopni awansu zawodowego[, o ile osoba
              wykaże sie znajomością najnowszych metod kształcenia w ramach swojego
              przedmiotu lub miała kontakt ze szkolnictwem prywatnym] (obecnie po 5 latach
              przerwy w pracy w szkole zaczyna się znowu od nauczyciela stażysty) - lub
              wydłużenie tego okresu; przy obecnym bezrobociu w odniesieniu do niektórych
              przedmiotów/nadprodukcji nauczycieli (polski, historia).
              - płace uzależnione od tytułu zawodowego/naukowego; teraz np. wprawdzie
              magister dostaje więcej niż lic., ale doktor dostaje już tylko tyle co
              magister; uzależnienie płac od wykształcenia dodatkowego (studia podyplomowe;
              drugi kierunek studiów);
              - ustanownienie na drodze rozporządzenia (nowego!) lub wpisu do KN konkretnych
              kryteriów przyjmowania do pracy w zawodzie, aby zmniejszyć dyrekcji pole
              manewru w zatrudnianiu znajomych - nie wiem, może wpis o obowiązku zatrudniania
              osoby o najwyższych kwalifikacjach?; wiem, jak to wygląda w szkołach u mnie w
              mieście: hulaj dusza, Boga nie ma...są za to znajomi ;-)
              - ocena naganna stanowi o niepromowaniu ucznia do następnej klasy (zdaje się,
              ze miało tak być a nie jest - poprawcie, o ile się mylę); ustanowienie
              konkretnych kryteriów dla oceny nagannej (czyli udzielanie jej nie w gestii
              wychowawcy!) - x godzin nieobecności (nie wynikających oczywiście z
              choroby/wypadków losowych), x przypadków niewłaściwego zachowania, etc.
              - zajęcia pozalekcyjne obowiązkowo płatne; niby nikt nas obecnie do bezpłatnych
              nie zmusza, ale bardzo źle widziane jest ich nieprowadzenie, a my rozliczani
              jesteśmy cząsto z niepowodzeń uczniów poprzez pryzmat prowadzenia [bądź nie]
              tych zajęć;

              Ja mam tylko tyle pomysłów. Może ktoś dopisze tu jeszcze swoje?

              pozdrawiam
              Anka
              • kaha1 Re: Czy opowiecie się za strajkiem? 15.01.07, 08:39
                steppenwolff1 napisała:

                > tu też sarkazm? ;-)

                tu nie ma sarkazmu. Jestem za tym, żeby znieść kartę.


                > - ustanownienie na drodze rozporządzenia (nowego!) lub wpisu do KN konkretnych
                > kryteriów przyjmowania do pracy w zawodzie, aby zmniejszyć dyrekcji pole
                > manewru w zatrudnianiu znajomych - nie wiem, może wpis o obowiązku
                zatrudniania osoby o najwyższych kwalifikacjach?

                - tu jestem całkowicie przeciwna. Po pierwsze papierowe kwalifikacje nijak się
                mają do umiejętności pracy i prowadzenia klasy, po drugie zamyka to drogę do
                znalezienia pracy osobom prosto po studiach.


                > - ocena naganna stanowi o niepromowaniu ucznia do następnej klasy (zdaje się,
                > ze miało tak być a nie jest - poprawcie, o ile się mylę)

                - poprawiam. Przed feriami moja szkoła zatwierdziła WSO w którym jest właśnie
                ten zapis.

                ; ustanowienie
                > konkretnych kryteriów dla oceny nagannej (czyli udzielanie jej nie w gestii
                > wychowawcy!) - x godzin nieobecności (nie wynikających oczywiście z
                > choroby/wypadków losowych), x przypadków niewłaściwego zachowania, etc.

                - zgadzam się. Wychowawca nie powinien wystawiać nagannej. Ta ocena jest
                nieczytelna, nieobiektywna i jestem jej całkowicie przeciwna w formie w jakiej
                obecnie się ją wystawia.

                Ja uważam tak - nie jestem specjalistą który potrafi poprawić warunki pracy i
                potrafi wymyślić jak zrobić żeby nauczycielom było dobrze. WIem jedno - więcej
                pieniędzy na pewno poprawi nam nastrój.
                • steppenwolff1 Re: Czy opowiecie się za strajkiem? 15.01.07, 18:37
                  > tu nie ma sarkazmu. Jestem za tym, żeby znieść kartę.
                  nie do końca to rozumiem. Przecież to właśnie dzięki niej mamy wymiar godzin
                  dydaktycznych 18 - jestem przekonana, że bez KN już dawno nauczyciele
                  pracowaliby za podobne kwoty jak teraz, tylko 24 lub więcej godzin
                  (dydaktycznych) tygodniowo. KN to jedyna ochrona, jaka nam została.

                  > - tu jestem całkowicie przeciwna. Po pierwsze papierowe kwalifikacje nijak się
                  > mają do umiejętności pracy i prowadzenia klasy, po drugie zamyka to drogę do
                  > znalezienia pracy osobom prosto po studiach.
                  Z tym drugim masz rację. Ale z pierwszym nie do końca. Dyrektor nie ma jak na
                  rozmowie kwalifikacyjnej sprawdzić rzeczywistych umiejętności kandydata.
                  Pracowałam już np. z dziewczyną, która miała i słabe kwalifikacje papierowe i w
                  ogóle nie nadawała się do uczenia - była wprawdzie tylko na zastępstwie, ale
                  pracuje dalej w szkole, zalicza chyba 12 placówkę w ciągu 9 lat...z języka,
                  którego naucza, ma tylko licencjat, magisterium z metodyki nauczania języków
                  obcych, język, którego uczy zna słabo (mogłam to ocenić, bo znam ten język
                  biegle i też go uczę), ponadto uczniowie wchodzą jej na głowę - nie jest w
                  stanie w ogóle utrzymać dyscypliny w klasie.
                  ...aha, jeżeli nie ustali się jakiś jasnych kryteriów przyjmowania do pracy, to
                  wybór będzie w wielu szkołach dość jasny: w pierwszej kolejności studenci i
                  osoby bezpośrednio po studiach, bo są najtańsi. Dużo ciężej jest dostać pracę
                  nauczycielowi dyplomowanemu niż stażyście. I dyplomowany może obecnie być
                  ledwie 6-8 lat po studiach.
                  Straciłam pracę na rzecz zajomej dyrekcji, kilkoro moich znajomych nie dostało
                  jej na rzecz osób z plecami. Aby zatroszczyć się o poziom pracy w szkołach,
                  należy zadbać o poziom nauczycieli - taka jest moja opinia.

                  > - poprawiam. Przed feriami moja szkoła zatwierdziła WSO w którym jest właśnie
                  > ten zapis.
                  A u nas tak nie jest. Czyli że leży to w gestii danej szkoły?

                  > Ja uważam tak - nie jestem specjalistą który potrafi poprawić warunki pracy i
                  > potrafi wymyślić jak zrobić żeby nauczycielom było dobrze. WIem jedno - więcej
                  > pieniędzy na pewno poprawi nam nastrój.
                  Kaha, ale powiem Ci szczerze, że mnie w szkole nie zatrzyma podwyżka 200-300-
                  złotowa. Zarabiam to w 1,5 dnia na tłumaczeniach. W szkole mogłaby mnie
                  zatrzymać jedynie znaczniejsza podwyżka połączona z poprawą warunków. Większość
                  moich znajomych germanistów i anglistów dała sobie spokój z pracą w oświacie,
                  bo zarobki są marne i warunki kiepskie - nie tylko przez zarobki. Co Ci da sama
                  podwyżka? Przejesz ją...a jeżeli ja mam w perspektywie 3 lata stażu na
                  mianowanie, rok przerwy, 2 lata stażu na dyplomowanego i z tytułem doktora
                  (jestem obecnie na studiach doktoranckich) takie same zarobki jak magister i
                  żadnej gwarancji, że przy redukcji etatów dostanę potem pracę mimo świetnych
                  kwalifikacji do nauczania swojego przedmiotu - to uważam zwyczajnie, że nie ma
                  sensu inwestować swojej energii i czasu za takie pieniądze w szkolnictwo. Wolę
                  tłumaczyć, zająć się porządnie nauką drugiego języka i pisaniem doktoratu. I
                  myślę, że wielu dobrych specjalistów będzie myślało podobnymi kategoriami. W
                  szkolnictwie same podwyżki nie zmienią prawie nic.

                  pozdrawiam serdecznie
                  Anka
                  • kaha1 Re: Czy opowiecie się za strajkiem? 16.01.07, 09:05
                    steppenwolff1 napisała:

                    > > tu nie ma sarkazmu. Jestem za tym, żeby znieść kartę.
                    > nie do końca to rozumiem.

                    - zniesienie karty daje dyrektorowi znacznie więcej uprawnień i dużo mu łatwiej
                    stracić pracę. W takim układzie dyrektor daje pensję w zależności od tego jak
                    kto pracuje a nie jaki ma stopień awansu. Czyli już po roku pracy możesz
                    dostawać 2000 zł brutto jeżeli jesteś świetna. Jeżeli dyrektor nagradza swoich
                    znajomych, sam traci pracę. Rozliczasz się z każdej godziny (tej na poprawianie
                    prac też) i koniec ze zdaniem "pamiętajcie na umowie macie 40 h i kiedy mówię,
                    że macie przyjść to macie być"

                    > ...aha, jeżeli nie ustali się jakiś jasnych kryteriów przyjmowania do pracy,
                    to wybór będzie w wielu szkołach dość jasny: w pierwszej kolejności studenci i
                    > osoby bezpośrednio po studiach, bo są najtańsi. Dużo ciężej jest dostać pracę
                    > nauczycielowi dyplomowanemu niż stażyście.

                    - jeśli jest mądry dyrektor to tak nie będzie.
                    Jeśli dyrektor nie będzie na 5 lat tylko jego stołek będzie zależał od tego jak
                    szkoła pracuje, to ta polityka też powinna się zmienić.



                    > > - poprawiam. Przed feriami moja szkoła zatwierdziła WSO w którym jest
                    właśnie ten zapis.
                    > A u nas tak nie jest. Czyli że leży to w gestii danej szkoły?
                    - myślę, że wasza szkoła działa wolniej i pewnie zatwierdzicie to po feriach.
                    To przepis ministra a nie wewnętrzny. My sami nigdy byśmy tego nie zrobili.


                    > Kaha, ale powiem Ci szczerze, że mnie w szkole nie zatrzyma podwyżka 200-300-
                    > złotowa. Zarabiam to w 1,5 dnia na tłumaczeniach. W szkole mogłaby mnie
                    > zatrzymać jedynie znaczniejsza podwyżka połączona z poprawą warunków.
                    Większość moich znajomych germanistów i anglistów dała sobie spokój z pracą w
                    oświacie, bo zarobki są marne i warunki kiepskie - nie tylko przez zarobki. Co
                    Ci da sama podwyżka? Przejesz ją...a jeżeli ja mam w perspektywie 3 lata stażu
                    na mianowanie, rok przerwy, 2 lata stażu na dyplomowanego i z tytułem doktora
                    > (jestem obecnie na studiach doktoranckich) takie same zarobki jak magister i
                    > żadnej gwarancji, że przy redukcji etatów dostanę potem pracę mimo świetnych
                    > kwalifikacji do nauczania swojego przedmiotu - to uważam zwyczajnie, że nie ma
                    > sensu inwestować swojej energii i czasu za takie pieniądze w szkolnictwo. Wolę
                    > tłumaczyć, zająć się porządnie nauką drugiego języka i pisaniem doktoratu. I
                    > myślę, że wielu dobrych specjalistów będzie myślało podobnymi kategoriami. W
                    > szkolnictwie same podwyżki nie zmienią prawie nic.

                    - powiem ci tak - pracujesz chyba w niezbyt dobrej szkole w której króluje
                    nepotyzm. Każde kuratorium ma teraz telefon zaufania - zadzwoń tam i powiedz co
                    się dzieje. U nas po takiej interwencji były od razu zmiany. A jeśli masz tak
                    wysokie kwalifikacje to zmień pracę na liceum językowe. Tam dla nauczycieli jest
                    wielki szacunek i mnóstwo atrakcji - jak wyjazdy, wymiany itp. I wtedy okaże
                    się, że sama podwyżka zmieni bardzo dużo.

                    • steppenwolff1 Re: Czy opowiecie się za strajkiem? 16.01.07, 10:50
                      > - zniesienie karty daje dyrektorowi znacznie więcej uprawnień i dużo mu
                      łatwiej
                      > stracić pracę. W takim układzie dyrektor daje pensję w zależności od tego jak
                      > kto pracuje a nie jaki ma stopień awansu. Czyli już po roku pracy możesz
                      > dostawać 2000 zł brutto jeżeli jesteś świetna
                      nie wierzę w to, bo oszczędności i tak będą na każdym kroku, a my bez KN
                      będziemy pracować znacznie więcej niż 18 godzin dydaktycznych. A 2000 zł brutto
                      to też żadna rewelacja - to często pieniądze na wejście, przy rozpoczynaniu
                      pracy i niekoniecznie w Warszawie czy Krakowie. Ile to netto? 1400? to ciągle u
                      mnie ok. 2 tygodni tłumaczenia (już na czysto). Mówiłam, że pieniądze u mnie za
                      wiele nie zmieniają, bo mam porównanie z innym źródłem dochodu. I tym, co z
                      wykształceniem filologicznym można dostawać gdzie indziej. Kolega przeniósł się
                      do firmy, dostał 2000 netto od razu i wspaniały pakiet socjalny.

                      Rozliczasz się z każdej godziny (tej na poprawianie
                      > prac też) i koniec ze zdaniem "pamiętajcie na umowie macie 40 h i kiedy mówię,
                      > że macie przyjść to macie być"
                      A bez Karty nie będziemy musieli byc? Wg kodeksu pracy pełny etat to 40 h -
                      więc nie bardzo rozumiem, na jakiej podstawie my będziemy mieć bez KN mniej.
                      I mi teraz nikt nie mówi, że mam przyjść i kropka. Bardzo rzadko zajmują nam
                      czas wolny i przepraszają, jeżeli robią tego za dużo (np. przy okazji jakiegoś
                      szkolenia).

                      > - powiem ci tak - pracujesz chyba w niezbyt dobrej szkole w której króluje
                      > nepotyzm.
                      już tam nie pracuję. Pracuję w dobrym liceum, dyrekcja jest ok., można z nią
                      porozmawiać, wyjaśnić. Sęk w tym, że widziałam i słyszałam już różne rzeczy.

                      A jeśli masz tak
                      > wysokie kwalifikacje to zmień pracę na liceum językowe.
                      A myślisz, że te stołki nie są już zajęte i tam ludzie nie mają znajomości?
                      Przyjęli do pracy dziewczynę po licencjacie, ja miałam w tym czasie magistra
                      (średnia na studiach 4,95, po półrocznym stypendium naukowym za granicą) i
                      skończone studia podyplomowe z translatologii.

                      I wtedy okaże
                      > się, że sama podwyżka zmieni bardzo dużo.
                      dla mnie się już nie okaże, bo mam dość szkoły w ogóle. Finansowo i w kwestii
                      rozwijania swoich własnych umiejętności i rozporządzania swoim czasem odpada z
                      tłumaczeniem w przedbiegach. Z mojego roku (a ukończyło go 25 osób) 4 osoby już
                      zrezygnowały z pracy w szkole: przez pieniądze i warunki. I nie żałują.

                      > > osoby bezpośrednio po studiach, bo są najtańsi. Dużo ciężej jest dostać p
                      > racę
                      > > nauczycielowi dyplomowanemu niż stażyście.
                      >
                      > - jeśli jest mądry dyrektor to tak nie będzie.
                      Ale tu nie chodzi o mądrość tylko znaczne oszczędności, zwykły rachunek
                      ekonomiczny. Niestety tak działa większość szkół. Ojciec mojej koleżanki
                      dyrektoruje w jednym z Zespołów Szkół u mnie w mieście - organ prowadzący po
                      cichu nakazywał zatrudniać właśnie studentów i stażystów, bo są tani.

                      > Jeśli dyrektor nie będzie na 5 lat tylko jego stołek będzie zależał od tego
                      jak
                      > szkoła pracuje, to ta polityka też powinna się zmienić.
                      Być może tak. Ale po co z tego powodu znosić KN? WYstarczy zmienić tam trochę
                      wpisów, to wszystko. Uważam, że bez tej Ustawy będziemy bez jakiejkolwiek
                      możlwiości do obrony i ochrony swojego zawodu.

                      pozdrawiam
                      Anka
                      • kaha1 Re: Czy opowiecie się za strajkiem? 16.01.07, 14:45
                        steppenwolff1 napisała:

                        > - powiem ci tak - pracujesz chyba w niezbyt dobrej szkole w której króluje
                        > nepotyzm.
                        już tam nie pracuję. Pracuję w dobrym liceum, dyrekcja jest ok., można z nią
                        porozmawiać, wyjaśnić. Sęk w tym, że widziałam i słyszałam już różne rzeczy.


                        ja też widziałam różne rzeczy, ale zobaczyłam też że kiedy zamiast długich
                        dyskusji jest reakcja to te "różne rzeczy" się zmieniają na lepsze. I uważam że
                        to nie wina systemu tylko ludzi. Żaden zapis nie zagwarantuje uczciwego
                        dyrektora ani miłej atmosfery w pracy. Jeśli coś jest nie tak - dzwoń do kuratorium.
                        • steppenwolff1 Re: Czy opowiecie się za strajkiem? 16.01.07, 18:38
                          Chyba zostałyśmy same w tej dyskusji :-) widać wieelkie zainteresowanie
                          tematem :-)

                          > ja też widziałam różne rzeczy, ale zobaczyłam też że kiedy zamiast długich
                          > dyskusji jest reakcja to te "różne rzeczy" się zmieniają na lepsze. I uważam
                          że
                          > to nie wina systemu tylko ludzi. Żaden zapis nie zagwarantuje uczciwego
                          > dyrektora ani miłej atmosfery w pracy. Jeśli coś jest nie tak - dzwoń do
                          kurato
                          > rium
                          cóż mi z telefonu, jeżeli miałam w rzeczonej szkole, w której na moim miejscu
                          pracuje znajoma dyrekcji, umowę na czas określony do końca sierpnia 2006 (to
                          nie było zastępstwo - ot, moje godziny, 2/3 etatu), dyrekcja pod koniec
                          sierpnia mi powiedziała (po moich 4-5 telefonach na wakacjach, kiedy mnie
                          odsyłano na kolejny termin bez jakiejkolwiek odpowiedzi, uzależniając decyzję
                          od NABORU), że nie ma dla mnie ŻADNYCH godzin ponad stałe całe etaty i że nawet
                          jeśli się okaże po przeliczeniach, że coś będzie - to mają związane ręce, bo
                          kuratorium kogoś podsyła. Nie podsyła, jeżeli dyrekcja ma swojego kandydata i
                          nie zgłasza wolnego miejsca, to sprawdziłam.
                          A godzin zrobiło się 16 z zera. Ja nie miałam żadnych praw - jestem
                          nauczycielem kontraktowym, któremu po prostu nie przedłużono umowy z
                          niewiadomych przyczyn (nie dostałam słowa krytyki na swój temat, na wakacjach
                          byłam na stypendium naukowym do zbierania materiałów do pracy dokt. na uniwerku
                          w Niemczech - dyrekcja o tym wiedziała i nie zgłaszała sprzeciwu; zresztą z
                          Niemiec też dzwoniłam).
                          Pewnie teraz bym zadzwoniła (o ile u nas przy kuratorium jest coś takiego), ale
                          to już jednak o pół roku za późno. A rzeczona dyrekcja nie tylko mnie tak
                          urządzała - koleżankę germanistkę wystawiła dwa razy do wiatru, informując pod
                          koniec sierpnia najpierw, że nie ma W OGÓLE pracy, w następnym sierpniu - że ma
                          tylko pół etatu (poza zapewnieniach, że będzie cały - więc dziewczyna nie
                          szukała dodatkowego zajęcia). Moja kolejna koleżanka przez dwa lata miała 2/3
                          etatu, bo romanistka z certyfikatem z niemieckiego brała te brakujące godziny
                          niemieckiego za koleżankę - za zgodą dyrekcji. Weszły nowe przepisy i moja
                          kumpela ma już cały etat.
                          Dopóki nie ma żadnej podstawy prawnej, telefony zaufania mogą sobie istnieć.
                          Pewnie w jednym, dwóch, trzech przypadkach zadziałają (o ile dyrektor nie ma
                          znajomości w kuratorium). Sęk w tym, że bez podstaw prawnych odnośnie
                          zatrudniania będziemy zdani właśnie na tych lepszych lub gorszych ludzi. Nie ma
                          żadnej podstawy prawnej, dlaczego mój poprzedni dyrektor miał zatrudnić mnie a
                          nie swoją znajomą. Mnie to już coraz mniej dotyczy - ale dotyczyć to będzie
                          moich dzieci, które będą gdzieś chodzić do szkoły. Nie chciałabym, żeby
                          trafiali na coraz słabszych nauczycieli - bo finanse, bo warunki.

                          pozdrawiam
                          Anka
                            • kaha1 Re: Czy opowiecie się za strajkiem? 16.01.07, 22:29
                              moja córka chodzi do szkoły. Cieszę się ze trafiła na kobietę, której się chce
                              pracować mimo takich zarobków. Jednak są tacy ludzie.

                              zrobisz Aniu co uważasz - i ze swoją pracą i z oceną oświaty. Ja uważam że
                              nauczycielom należy się szacunek za sam fakt, że po tylu latach nauki i za takie
                              pieniądze pracują w szkole. Tak może jedynie pasjonat. I uważam, że nie ma ludzi
                              na wskroś złych (dyrektorów). A jeśli jest w szkole problem, warto zwrócić się
                              do organu nadzorującego - czyli kuratorium i powiedzieć co jest nie tak. Tu nie
                              chodzi o kumoterstwo i ukrywanie nadużyć. Czas otwarcie mówić o standardach i
                              domagać się ich bez obawy o to, że ktoś cię oskarży o konfidenctwo.
                              • steppenwolff1 Re: Czy opowiecie się za strajkiem? 17.01.07, 00:13
                                > moja córka chodzi do szkoły. Cieszę się ze trafiła na kobietę, której się chce
                                > pracować mimo takich zarobków. Jednak są tacy ludzie.
                                Tak, są. Trzy-cztery typy takich ludzi, czasami po dwa połączone w jednej
                                osobie:
                                - ludzie z pasją,
                                - ludzie z zasobną rodziną (mąż, żona, rodzice...),
                                - ludzie, którzy nie znajdują pracy poza tym zawodem lub z jakiś powodów
                                (obawy, strach przed podjęciem ryzyka, zwykłe lenistwo...) jej nie szukają.

                                Ja uważam że
                                > nauczycielom należy się szacunek za sam fakt, że po tylu latach nauki i za
                                taki
                                > e
                                > pieniądze pracują w szkole.
                                Ja uważam, że po tylu latach nauki należą się tym ludziom godne warunki i
                                pieniądze. To jest priorytet. Nie uczenie młodego pokolenia (uczniów, studentów
                                i nauczycieli) na własnym przykładzie, że nauczycielom należy się szacunek, bo
                                mało zarabiają i ciężko pracują. W szkole widzę głównie znurzenie i znudzenie
                                nauczycieli. Zniechęcenie do oświaty i uczenia.

                                I uważam, że nie ma ludz
                                > i
                                > na wskroś złych (dyrektorów).
                                ja nie twierdzę, że tacy istnieją (pomijając skrajnie brutalnych przestępców
                                może). Prywatnie mój były dyrektor był bardzo sympatycznym i ciepłym
                                człowiekiem, ludzkim. Jak widać, dla jednych bardziej dla innych mniej ;-) To
                                nie jest kwestia tego, czy ktoś jest zły czy nie. Przepisy zawierają w tej
                                kwesti luki. Obecnie dopóki nie przepracujesz w szkole co najmniej 6 lat (do
                                mianowania), nie masz prawie żadnych praw. Nawet umowy nie musisz dostać na
                                czas nieokreślony, bo KN zawiera taki jeden mały kruczek (odnośnie możliwości
                                redukcji stanowiska w najbliższych latach), który dyrektorom na to pozwala.

                                A jeśli jest w szkole problem, warto zwrócić się
                                > do organu nadzorującego - czyli kuratorium i powiedzieć co jest nie tak. Tu
                                nie
                                > chodzi o kumoterstwo i ukrywanie nadużyć. Czas otwarcie mówić o standardach i
                                > domagać się ich bez obawy o to, że ktoś cię oskarży o konfidenctwo.
                                Ależ ja się niczego nie obawiałam. Po prostu nie wiedziałam o czymś takim, jak
                                telefon zaufania. Teraz już widzę, że jest. Sęk w tym, że nie mam żadnych
                                dowodów i żadnych podstaw, poza tym, że pan dyr. mnie okłamał. Reszty mogę się
                                domyślać.

                                Kaha, jaki masz stopień awansu zawodowego? Chyba nie złapało Cię rozporządzenie
                                o awansie z 2004 r.?

                                pozdrawiam
                                Anka
                                • kaha1 Re: Czy opowiecie się za strajkiem? 17.01.07, 09:05
                                  ja jestem nauczycielem kontraktowym
                                  pracuję w szkole 5 rok
                                  kolejny staż mogę rozpocząć dopiero we wrześniu 2007 z powodu różnych, dla mnie
                                  niesprawiedliwych zapisów w KN
                                  zapis z 2004 złapał mnie niestety, mimo że teoretycznie nie powinien.

                                  od 3 lat mam umowę na czas nieokreślony
                                  • steppenwolff1 Re: Czy opowiecie się za strajkiem? 18.01.07, 00:23
                                    To tak jak ja - kontraktowa, staż na mianowanie dopiero od września 2007. I
                                    pewnie zostanę już tylko kontraktowa...

                                    ...dlatego jestem za zmianą przepisów - ale nie likwidacją KN. O awansie
                                    zawodowym decydują konkretne rozporządzenia ministra edukacji, nie sama Karta.
                                    Gdybym mogła robić awans na przepisach wg rozporządzenia sprzed 2004,
                                    kończyłabym drugi rok stażu na mianowanego - Ty zapewne też, o ile nie byłabyś
                                    już mianowana.

                                    życzę Ci, Kaha, powodzenia - mam nadzieję, że nic już Cię nie "złapie" i za 3
                                    lata będziesz zarabiać za etat ok. 2000 brutto (wliczyłam porządaną podwyżkę:).
                                    Ja na 98 % rezygnuję. Będzie mi brakowało kontaktu z uczniami. Ale tego
                                    poszukam gdzieś w prywatnych szkołach językowych - może w końcu uda się na
                                    uczelni. Wiem jedno - szkoła państwowa zniechęciła mnie do siebie w ciągu
                                    niecałych trzech lat. A uczyć lubię, lubię kontakt z młodzieżą...tylko jak
                                    stukam w klawiaturę tłumacząc tekst, to czuję, że się rozwijam, że mam dobre
                                    warunki i że zarabiam sensownie. W szkole też się rozwijałam - na poziomie
                                    kontaktów interpersonalnych. Ale niestety - gdybym nie pracowała z językiem
                                    poza szkołą, zapominałabym go w zastraszającym tempie.

                                    Pozdrawiam i jeszcze raz życzę powodzenia :-)
                                    Anka

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka