Dodaj do ulubionych

Nie umiemy walczyc o swoje...

12.12.07, 08:59
Wlasnie oglosili, ze na swieta staja pociagi, bo kolejarze zarzadali minimum 50 % podwyzek. Znając życie, po 2-ch dniach strajku je dostana...
Dlaczego My nie potrafimy zebrac sie i postawic rzadu pod sciana. Co Nas obchodzi budzet, latany naszym kosztem? Daja nam beznadziejna podwyzke po kilku latach, ktora nawet nie mozna nazwac smieszną ( bo jak inaczej nazwac zwiekszenie kwoty bazowej tylko o 10 % ?? ), a nasze zwiazki to akceptuja i sa zadowolone...
Przeciez to jakas komedia. Moze jak nauczyciel pracuje w wiosce, to te 250 zl dla mianowanego cos mu da, ale w Wawie??
Podwyzki powinny byc minimum 100%, zeby przywrocic normalnosc. Jakby szkoly stanely na kilka tygodni, bez zapewnienia opieki dzieciom, a licea tuz przed maturami, to nagle rodzice przypomnieli by sobie , jak wazna role w ich zyciu odgrywaja nauczyciele.
Jakos lekarze i pielegniarki potrafili sie postawic i jednak wywalczyli sobie sporo.
W tym roku srednia placa ma wzrosnac o 15 %, w poprzednim wzrosla o tyle samo. To chyba wystarczy za komentarz.
Pzd
Dori
Obserwuj wątek
    • ariana1 Re: Nie umiemy walczyc o swoje... 12.12.07, 15:44
      Dlaczego dostają podwyżki górnicy, kolejarze, lekarze? Bo opinia
      publiczna jest po ich stronie. I niestety ta sama opinia publiczna
      jest nam nieprzychylna. A z tego korzysta rząd, który w dużej mierze
      działa pod publikę czyli elektorat (przyszły elektorat). Niedawno
      wyczytałam w gazecie wypowiedź czytelnika, że górnicy, policjanci i
      strażacy powinni zarabiać więcej od nauczycieli, to przecież jasne.
      A inna wypowiedź: oświatowa związki ciągle żądają podwyżek dla
      nauczycieli, którzy zarabiają 3600 czyli 50 zł za godzinę i mają 18
      godzin. Ten ostatni przeoczył w tekście o zarobkach jedno maleńkie
      słowo "brutto". Poza tym zapomniał, że nauczyciel siedzi po
      godzinach w pracy, bo robi dekoracje, zakupy do swojej sali,
      sprawdza klasówki, matury, dokształca się z własnej kieszeni itp
      itd. Większość narodu jest nieprzychylna nauczycielom. I dlatego
      jest jak jest i nigdy się to nie zmieni.
      • amused.to.death Re: Nie umiemy walczyc o swoje... 12.12.07, 21:15
        > Poza tym zapomniał, że nauczyciel siedzi po
        > godzinach w pracy, bo robi dekoracje, zakupy do swojej sali,
        > sprawdza klasówki, matury, dokształca się z własnej kieszeni itp
        > itd.

        Biorąc pod uwagę jak wiele osób musi spędzać naprawdę długie godziny w pracy i że też się muszą dokształcać, to argument, że nauczyciele też muszą to robić jest trochę bez sensu.
        • kaha1 Re: Nie umiemy walczyc o swoje... 13.12.07, 08:44
          ten argument ma sens wtedy kiedy ktoś mówi "wy pracujecie tylko 18h"
          poza tym niepłatnie co miesiąc są wywiadówki, przygotowywanie scenariuszy
          lekcji, poprawianie sprawdzianów (polonista który ma 4 klasy poprawia ok 120
          prac zapisanych na arkuszach A4!), dekoracje, akademie, gazetki, i zależy komu
          dyrektor jaki kwiatuszek jeszcze przydzielił.

          Wczoraj w dzienniku było badanie - poziom stresu w zawodzie. Wyszło, że
          nauczyciel ma taki jak strażak, który właśnie wyjeżdża na akcję. Tylko, że
          nauczyciel ma tak ciągle, a strażak przez chwilę.

          To chyba też o czymś świadczy?
          • steppenwolff1 Re: Nie umiemy walczyc o swoje... 13.12.07, 22:25
            > ten argument ma sens wtedy kiedy ktoś mówi "wy pracujecie tylko
            18h"
            > poza tym niepłatnie co miesiąc są wywiadówki, przygotowywanie
            scenariuszy
            > lekcji, poprawianie sprawdzianów (polonista który ma 4 klasy
            poprawia ok 120
            > prac zapisanych na arkuszach A4!), dekoracje, akademie, gazetki, i
            zależy komu
            > dyrektor jaki kwiatuszek jeszcze przydzielił.
            Kaha, to nie do końca prawda - te rzeczy są płatne, tylko że właśnie
            w ramach tego, co dostaje w postaci podstawowej pensji nauczyciel.
            Bo przecież wyraźnie w umowie o pracę masz, że tydzień pracy nie
            może przekroczyć 40 h - i to jest etat nauczyciela. Poza godzinami
            dydaktycznymi jesteś do dyspozycji dyrekcji i szlus - taka bolesna
            prawda. Życzę wszystkim, którzy ten zawód krytykują, przypominając o
            18 h (nie mając pojęcia o reszcie), aby ich było stać na korki dla
            ich dzieci z angielskiego za kilka lat, jak będą się dzieciaki
            przygotowywać do matury, a w szkołach będą uczyć studentki lub
            posiadacze CAE (nie ubliżając oczywiście nikomu z takimi
            kwalifikacjami).

            Pozdrawiam
            Anka

            Nieprawdą też jest, że nauczyciel zarabia 3600 brutto. To chyba
            dyplomowany. Jak zaczynasz pracę, masz 1200 brutto, potem ok. 1450,
            dopiero po 6 latach pracy pensja zaczyna wyglądać trochę innaczej
            niż żart - a żyć się da z tego po 9 latach (czyli jako dyplomowany).
            Ja jestem chooolernie ciekawa, jak będzie wyglądało obłożenie
            anglistami, informatykami, innymi językowcami w szkołach za kilka
            lat...wśród anglistów jest już teraz niesamowita rotacja!!
        • ariana1 Re: Nie umiemy walczyc o swoje... 13.12.07, 21:46
          amused.to.death napisała:
          > Biorąc pod uwagę jak wiele osób musi spędzać naprawdę długie
          godziny w pracy i
          > że też się muszą dokształcać, to argument, że nauczyciele też
          muszą to robić je
          > st trochę bez sensu.

          A nie mówiłam? Odezwał się jednosobowy głos narodu. Gwarantuję, że
          jest takich więcej.
          • amused.to.death Re: Nie umiemy walczyc o swoje... 13.12.07, 22:57
            >> ALE NIE ZA TAKIE ŚMIESZNE PIENIĄDZE - 1500 Zł netto !!!

            niestety, czesto też.

            > A nie mówiłam? Odezwał się jednosobowy głos narodu. Gwarantuję, że
            > jest takich więcej.

            ale ja naprawdę uważam, że jako nauczyciel mam przyjemną pracę. OK, nie w każdej szkole jest może przyjemnie, ale znam całkiem sporo zadowolonych nauczycieli.
            Po kilku latach uczenia znam podręczniki - a jak się zmieniają to sobie wszystko przygotowuję w wakacje. W segregatorach i na komputerze mam ładnie zorganizowane ćwiczenia na chyba już większość rzeczy, które mi są potrzebne - w razie czego tylko sięgam do odpowiedniego folderu.
            Sprawdzanie testów może nie na leży do moich ulubionych zajęć, ale bez przesady....

            A co do wakacji niestety ludzie mają często rację - ja bym może nawet szukała innej pracy, ale nie ma mowy, żebym zrezygnowała z tak dlugich wakacji.
            • dorota_marek_wawa Re: Nie umiemy walczyc o swoje... 14.12.07, 08:54
              Ty chyba naprawde prowokujesz.
              Ja tez lubie swoja prace, ale w Wawie NIE DA SIE z niej przezyc.
              Zarabiam mniej niz ekspedientka. To jest normalne?? Mam mianowanie a w obecnej szkole z dyplomowaniem robia problemy, tak wiec przejscie na ostatni stopien awansu nie zalezy odemnie.
              Dzis w prasie pisze, ze zwykle pielegniarki chca ... 1000 zlotych podwyzki od stycznia albo strajkuja. Czyli znajac zycie od marca beda zarabialy 1,5 razy tyle co ja. Zaczynam zalowac tych lat spedzonych na studiach i podyplomowkach, trzeba bylo zostac zwykla pielegniarka, one sa przynajmniej solidarne i umieja walczyc o swoje.
              • amused.to.death z pielęgniarkami to chyba nie do konca tak... 14.12.07, 14:01
                po pierwsze co z tego, że chcą? Od dawna chcą i od dawna protestują - i niestety na razie to rządy je po prostu ignorowały.

                Po drugie zwykła pielęgniarka zarabia grosze. Trochę więcej zarabia pielęgniarka po 4-5 letnich studiach, ale też niewiele.

                po trzecie wiele pielęgniarek wyjechało z Polski i często dyrektorzy szpitali by pewnie zatrudnili wykwalifikowane pielęgniarki, ale ich nie ma.
                Z kolei nauczycieli jest bardzo dużo i to raczej nauczyciele nie mogą znaleźć pracy więc dyrektorzy nie muszą się za bardzo 'starać'.

                no i nie każdy mieszka w Warszawie.
            • belferka33 Gdzie te długie wakacje?! 14.12.07, 15:04
              Mąż mi wyliczył,że często pracuję ponad te 40h, średnio wychodzi mi 53h
              tygodniowo. Problem polega na tym, że większość tej pracy wykonuję w domu - jak
              znacząca liczba nauczycieli - na swoim sprzęcie i korzystając ze swoich
              materiałów (rocznie dokładam do tego interesu około 500zł). Ludzie tego nie
              widzą i stąd bierze się przekonanie o rzekomym nieróbstwie. Dyrektor też tego
              nie widzi, więc powie, że on dając tyle obowiązków nie łamie prawa. Nie jestem
              bowiem w stanie mu udowodnić swojej pracy wykonywanej w domu.
              Moim wielkim marzeniem jest, aby wreszcie to unormowano tzn. szkoły były
              wyposażone w komputery, kserokopiarki itp. i odpowiednie pomieszczenia do pracy
              dla nauczycieli. Wówczas poprawę prac i zadań uczniów, układanie testów czy tzw.
              papierkową robotę można by wykonać na miejscu. Nikt nie miałby wówczas pretensji
              o czas pracy.
              Chciałam pracować z młodzieżą i wybrałam ten zawód, kusiło mnie też to, że wg
              obiegowych opinii będę miała czas dla rodziny. Jakże się pomyliłam. Wracam do
              domu później niż mąż. On odbiera dziecko ze świetlicy i robi zakupy, bo jak ja
              wracam, to nie mam po co na rynek czy do mięsnego iść. On chodzi na wywiadówki,
              ogląda przedstawienia i jest z dzieckiem w jego ważnych chwilach. Mimo że
              znajomi uważają mnie za osobę bardzo zorganizowaną, rodzina zarzuca mi,że ich
              zaniedbuję, że poświęcam więcej czasu obcym. I mają rację...
              A co do wakacji...
              Nasz dyrektor nie łamie prawa - świetnie je zna i potrafi obejść. Nie przekroczy
              tych ustawowych 7 dni do dyspozycji dyrektora. Ale wyobraź sobie,że zrobi
              spotkania RP co 2 dzień - 2x w
              tygodniu. Daje niby wolne w międzyczasie, żeby przemyśleć i opisać np.
              propozycje do programu wychowawczego czy planów edukacyjnych itp. Czyli w pracy
              jesteś 4 dni, a de facto masz popsute 2 tygodnie. Stąd terminy, o których
              pisałam w poprzednim poście.
              Nikt się takiemu nie postawi. Ci, którzy
              próbowali, stracili pracę i nie mogli jej długo znaleźć albo zmuszeni byli odejść.
              P.S.Poza tym moje dziedziny się zmieniają i to szybko - nie da się jechać latami
              na gotowcach w segregatorze. Ja zaś lubię być i jestem na bieżąco - za to mnie
              uczniowie szanują.
        • belferka33 Zamienisz się ze mną? 14.12.07, 14:56
          KN wyraźnie mówi,że nauczyciela obowiązuje 40h tydzień pracy, a 18h z tych 40h
          to tzw. pensum dydaktyczne, czyli ilość lekcji. Pozostałe godziny są
          przeznaczone na dokształcanie, oraz inne czynności związane z dydaktyką i
          wychowaniem.
          Dyrektor szkoły, w której pracuję, bardzo tego pilnuje i interpretuje tak jak w
          tym wątku
          opisano. Ma rację wg opinii prawnika. Korzysta z tego skrupulatnie więc oprócz
          pensum mam jeszcze w ramach etatu:
          - co tydzień: zajęcia wyrównawcze, kółko dla zdolnych, zajęcia przygotowujące do
          testów (uczę 3 przedmiotów, więc to wszystko x3)
          - co miesiąc: zebranie zespołu samokształceniowego, zespołu wychowawczego,
          konsultacje dla rodziców, radę szkoleniową. wydanie gazetki szkolnej
          - oprócz powyższych są jeszcze wywiadówki, rady klasyfikacyjne i analityczne,
          przygotowanie apeli, opieka nad uczniami w czasie wyjść, wycieczek czy dyskotek
          oraz masa papierów do napisania lub wypełnienia (biurokracja)
          - kursy doskonalące lub kwalifikacyjne (dyrektor wymaga, aby uczestniczyć
          chociaż w jednym w semestrze), które sami opłacamy, rzadko są tzw. granty.
          Poza tym nie ma wakacji w powszechnym tego słowa znaczeniu. Urlop zaczynamy
          dopiero w lipcu - jak młodzież ma wolne, to mamy robotę w klasach czy znów z
          papierzyskami. Zgodnie z KN od 15 sierpnia jesteśmy do dyspozycji dyrektora.
          Korzysta z tego skwapliwie.
          W czasie ferii zimowych nie mamy wolnego, ale prowadzimy zajęcia w ramach akcji
          "zima w mieście". Płacić miał za to samorząd, a nasz bardzo oszczędza, czyli nie
          płaci albo grosze.
          • kociamama Re: Zamienisz się ze mną? 15.12.07, 18:40
            A ja wlasine niestety musze zwolnic sie z gimanzjum, jak z reszta
            wiele moich kolezanek.

            Uwielbiam prace w szkole, mysle ze mam dobry kontakt z mlodzieza,
            praca sprawia mi satysfakcje, czuje ze uczniowie robia postepy i oni
            chyba tez to czuja, ale niestety zarabiam mniej niz szkolna
            sprzatczka. Jestem stazystka po licencjacie. Moglabym jeszcze uczyc,
            ale studiuje i niestety nie jestem w stanie utrzymac sie z tej
            marnej pensji, plus oplacic studia w zwiazku z tym musze dorbaiac
            uczac prywatnie. W sumie, jakie dorabiac. inestety nauczanie
            prywatne to glowny zarobek a pensja szkolna to jakis kiepski
            dodatek. jako ze uniwerek, na ktory, studiuje placi mi stypendium
            nieiwiele nizsze od mojej marnej pensji, musze niestety wyniesc ze
            szkoly z zalem.

            Jezeli nie podwyzsza pesnji nauczycieli, przewiduje czarny
            scenariusz dla poslkiego szkolnictwa za kilka lat. Ja bylam
            zawsze "nawiedzona" na prace w szkole panstwoej, ale duzo moich
            znojomych z roku, w ogole takiej opcji nie bralo pod uwage, bo
            lepiej uczyc w szkolach jezykowych. A poza tym, niedlugo wszyscy
            nauczyciele wyjada do pracy zagranice, starzy odejda na emeryture i
            zobaczymy, kot wtedy bedzie uczyl mlodziez.

            Ja ine mowi, ze jestem nastawiona na kase, nie wiadomo jak, ale
            placenie komus 770zl netto plus ewentualne zenujace nadgodziny, to
            jest jakis kiepski zart. Pewnie dzieci tyle dostaja teraz
            kieszonkowego.

            Pzdr,
            kociamama.
            • aniulekq Re: Zamienisz się ze mną? 15.12.07, 21:21
              Też uważam, że nauczyciele nie potrafią walczyc o swoje. Czym to
              jest spowodowane? Otóż tym, że nie zawsze dyrekcja popiera
              ewentualny strajk. W tym roku, chyba w kwietniu był przykład u mnie
              w szkole - starjkowało 10 nauczycieli na 60 bo dyrekcja
              ostentacyjnie dzień przed strajkiem powiedziała, że Ci nauczuciele,
              którzy będą strajkowali wogóle nie myślą o dzieciach, kto będzie się
              nimi w tym czasie zajmował, że trzeba będzie ustawic nadgodziny itd.
              W tym momencie chciałam powiedziec, że myślę o dzieciach ale o
              swoich, czy będę miała co włożyc do garnka w drugiej połowie
              miesiąca. Wydaje mi się,ż e właśnie w dyrekcji tkwi główny problem
              niesolidarności wśród nauczucieli (oczywiście jesli dyro nie popiera
              strajku)
            • ariana1 Re: Zamienisz się ze mną? 18.12.07, 17:25
              kociamama napisała:
              > Jezeli nie podwyzsza pesnji nauczycieli, przewiduje czarny
              > scenariusz dla poslkiego szkolnictwa za kilka lat. Ja bylam
              > zawsze "nawiedzona" na prace w szkole panstwoej, ale duzo moich
              > znojomych z roku, w ogole takiej opcji nie bralo pod uwage, bo
              > lepiej uczyc w szkolach jezykowych. A poza tym, niedlugo wszyscy
              > nauczyciele wyjada do pracy zagranice, starzy odejda na emeryture
              i
              > zobaczymy, kot wtedy bedzie uczyl mlodziez.

              Niestety wątpię w taki scenariusz :( Tak jak ktoś napisał wyżej - w
              polsce jest za dużo nauczycieli w stosunku do zatrudnienia. I to
              nauczyciele właśnie walczą o wakaty a nie dyrektor o nauczyciela.
              Nie przewiduję nagłego eksodosu nauczycieli polskich za granicę a
              emeryci w razie czego są bardzo chętni do pracy, bo ich emerytury są
              jeszcze śmieszniejsze niż pensja nauczyciela.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka