Dodaj do ulubionych

_ _Do opiekunów stażystów oraz do samych stażystów

09.01.08, 18:28
Bardzo proszę o pomoc, bo nie mogę sobie poradzic z sytuacją, która
mnie spotkała i pomału się załamuję...
Jestem od września na stażu w świetlicy szkolnej, mam teoretycznie
opiekuna, ale tak naprawdę, co sobie niedawno uświadomiłam, nie
realizujęzało założonego planu zupełnie.
Do świetlicy jest zapisanych ok 180 dzieci, mamy jedną salę o
wymiarach tradycyjnej lekcyjnej i jest nas pięć...wg mnie to jakaś
paranoja...ale bez komentarza.
Na samym początku, gdy napisałam PRZ rozmawiałam z moją opiekunką,
która mi mówiła, ze raz w mies. mam prowadzić zajęcia i conajmniej
dwa razy pozostałe panie maja przygotować zajęcia dla mnie.
Skończyło się na tym, że poprowadziłam raz zajęcia i niby ok, ale
przy omawianiu i kierowniczka i opiekunka skupiły się na błędach
(niby ok, ale...)...np. podczas zajęcia jedna dziewczynka bez mojej
wiedzy odeszła od stolika i poszła po cos do plecaka, nie pyatając
mnie o zdanie, inny chłopiec podczas pracy przy stoliku powiedział
szeptem coś brzydkiego do koleżanki - ja tego nie słyszałam, bo
byłam po stronie przeciwnej niż panie obserwujace zajęcia. Skupiły
się na tym tak bardzo, że zostałąm szczerze zniechęcona do dalszego
działania.
Ja myślałam, ze mój staż będzie polaegał na czymś innym, że będę
miała prawo do popełniania błedów, a tymczasem mam poczucie, że
wszystko co mam zrobić mam być idealne...
Inna sytuacja - konkursy - należałoby się wykazać i wysłać jakąś
pracę na konkurs - zrobiłam to, ale niestety prace tych dzieci nie
dostały nagrody, więc wszystko do du... I teraz nie wiem, co jest
ważne...bo jesli nie ma nagrody, to tak jakby nie było konkursu.
Poza tym, przez te 4 mies żadna z koleżanek nie przeprowadziła dla
mnie żadnego zajęcia, w związku z czym nic nie mogłam obserwować i
opisać...
Nie wspomne już o tym że przez dużą część czasu robiłam tzw "czarną
robotę" zlecaną przez panią dyr...tzw papierologię, co nie nalezało
bynajmniej do moich obowiązków.
Nie wim co teraz będzie, zgubiłam gdzieś zapał, motywację, ja nie
potrafię upominać i zwracać uwagi,wiem, że to moja wina ale liczyłam
na to, ze opiekun też ma cos do zrobienia.
Poza tym warunki nie są zupełnie sprzyjające by coś robić, by się
wykazać - dzieci masa i jeszcze 5 wychowawczyń, a ja nie potrafię
się wchrzaniać komuś w paradę mówiąc brzydko!
Nie wiem co ze mna będzie i jak sie to skończy, najprawdopodobniej
nie zaliczę tego stażu...

Dlatego zwracam się do opiekunów i stażystów jak to wygląda z waszej
strony, chcę wiedzieć na przyszłość, bo moze nie zniechęcę się do
końca i może jeszcze kiedyś spróbuję w innej szkole...
Obserwuj wątek
    • szafa21 Re: _ _Do opiekunów stażystów oraz do samych staż 09.01.08, 23:26
      zejdz na ziemie.
      ja moje nauczycielskie pseudo praktyki odbylam wylacznie na
      papierze,nie obserwowalam ani jednej lekcji mojego opiekuna stazu i
      nie bylam przez niego obserwowana ani razu. jedyne zajecia
      obserwowane prowadzilam dla pani metodyk z mojej uczelni.
      nauczycielem bylam 5 lat. nie jestem nim juz od 2. najlepsza decyzja
      mego zycia.
      • co-linka Re: _ _Do opiekunów stażystów oraz do samych staż 10.01.08, 14:25
        No cóż...zeszłam na ziemię wczoraj, kiedy kierowniczka wzięła mnie
        na dywanik i zarzuciła, ze niczym się nie wykazuję;)
        Na głowie mam także dzieci niepełnosprawne ruchowo i lekko
        upśledzone oraz autystyczne (szkoła integr.)
        Więc...zaczynam mieć dość;)

        Myślałam że ważne jest że się uwielbia dzieci, lubi się z nimi być,
        pracować, pomagać, wysłuchiwać po raz setny tych samych pytań...nie
        nudzić się z nimi...ale najważniejsza jest papierologia..,
    • oliwija Re: _ _Do opiekunów stażystów oraz do samych staż 18.01.08, 09:34
      powiem ci tak ja podczas stazu tez mialam ciagle pod górke. pani
      dyrektor zaakceptowal mój plan rozwoju - dla mnie to oznaczało ze
      przeczytał go ale nie jak w kwietniu poprosilam o jakieś finanse na
      nagrody... to jape szeroko otworzyla ze zdzwinienia jaki ja konkurs
      chcę przeprowadzi. I zabronila bo tego konkursu nie było w planie
      rzowuju szkoły a ona na moje widzii sie nie bedzie zmieniac palnu
      rozwoju szkoły. Nastepny ak terroru to odwołanie mojej lekcji
      kolezeńskiej godzinę przed bo ona nie mogła przyjsc to odwołała w
      moim imieniu... Szok!!!!! dodam ze takie numery jak wchodzenie na
      lekcje zwracanie uwagi na to ze jakas dziewczyna ma np różowa
      bluzkę to już była norma..... Ale staz zaliczyłm. powiedizalm jej
      że zaprosze w takim razie obserwatora z kuratorium na egzamin .
      Babka sie przestraszyła i poszło gładko. Na szczeście juz w tej
      szkole nie pracuje

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka