abrakadabrabimsalabim
17.05.11, 18:39
kur*****!@#$%%^^&*&*&*(*&(
Nowy wózek, świezynka. Na razie jestem roztrzesiona po rozmwowie ze sprzedawcą, który nie chce mi uznać reklamacji, bo twierdzi, skoro mają gwarancje dozywotnia (co bzdura) to musiałam nim robić nie wiadomo co. ale nie daruje mu
ja z nim nic nie robilam. Cud, ze dziecku nic sie nie stalo. jecham po kostce brukowej, dziecko sie wiercilo atm nagle slysze trach i stelaz pękł. Ja juz nie chce tego szajsu, chce kase z powrotem