tu_mama
12.05.09, 16:01
opiekunka popsuła mi wózek. rozkładała go w piwnicy, napatoczył się
jakiś pomocny sąsiad.. jest wyrwane jedno mocowanie daszka, wózka
nie można rozłożyć ani złożyć. mąż jedzie z pracy wściekły na mnie
bo wymysliłam, że opiekunka ma spacerować z małą, a przecież mogłam
ja po pracy - od 15tej :/ a ja nie chciałam żeby siedziała cały
dzień w domu. i obiadu też nie chciałam robić w biegu. zresztą plan
był taki, że ona wychodzi po mnie z dzieckiem i ja wracam potem z
małą do domu, po spacerku.
a wózek.. spacerówka z przekładaną rączką, rozkładana na płasko. nie
kosztowała 2.000 ale tania też nie była. a wózke rozkłada się łatwo,
niania rozkładała go już sama.
mąż mnie będzie opierdzielał przez tydzień :/ i to jest w tym
najgorsze... wygadałam się, ale wcale mi nie lżej ;(
i zostałam bez wózka. a kasy wolnej brak.
autem nie jeżdże, jestem unieruchomiona.