chmurcia4
24.05.09, 23:02
taka smutna myśl nasunęła mi się wczoraj w jednym z wrocławskich
Baby-Maxx'ów. Kobieta wybierała wóżek dla swojego bobasa, który ma
się niedługo urodzić. Przyjechała do Polski, żeby kupić jakiś
porządny wózek."Nieszczęśliwym" trafem słyszałam wypowiedzi
sprzedawcy, który próbowała za wszelką cenę wcisnąć kobiecie kilka
modeli wytypownych przez niego wóżków. Słuchając go to aż mnie
skręcało - skąd facet (który na moje oko nie wie co to dziecko, a co
dopiero jazda po wysokich krawężnikach, kocich łbach czy zjeżdżaniu
po schodach), może wiedzieć, co będzie najlepsze dla dziecka?!
Na pytanie niewiasty "dlaczego na wszystkich jest kraj produkcji
Niemcy?" - sprzedawca odrzekł, że najlepsze są robione i sprowadzane
włśnie z tego kraju. "Czy nic polskiego tu nie ma?!" - "Ten chłam w
tamtym rzędzie". - no i faktycznie - mieli wózki polskiej produkcji,
ale chyba od jakiegoś dziadka z produkcji. A przecież są wózki
NASZE! spełniające wszystkie warunki wymagających mam - dlaczego od
razu zaprzeczać, jakoby takowe nie istniały!
mocno jestem zniesmaczone, i chyba już do tych "niemców" (pisane
nieprzypadkowo małą literę-bo mam na myśli B-M) nie pojadę... ;)
a co wy sądzicie na ten temat - czy nasza rodzima produkcja
faktycznie jest do D*** czy jednak znajdą się inne mamy, które jak
ja są zadowolone z POLAKA?