Dodaj do ulubionych

8.08-kto leci do Indii?

24.07.06, 11:34
Witajcie,
8 sierpnia lecę z Warszawy (wylot o 11.00), przez Moskwę (wylot: 15.00) do
Delhi (przylot w nocy). Czy ktoś z Was leci wtedy? Chętnie nawiąże kontakt.
Pozdrawiam serdecznie, Ewa
Obserwuj wątek
    • akademia20 Re: 8.08-kto leci do Indii? 26.07.06, 15:46
      hej,
      ja lecę do Delhi 7.08. ale tureckimi liniami przez Istambuł; jadę w celach
      turystycznych, pierwszy raz, w planie jest zwiedzanie północnych Indii + Nepal,
      ciekaw jestem gdzie Ty się wybierasz; co do pogody - znalazłem fajną stronkę w
      necie z dokladna pogodą, niestety po przeczytaniu 'kopara' mi opadła, średnio
      15 dni sierpnia ma być deszczowych, do tego +30 stopni, po prostu - sauna; co
      do szczepień zdążyłem tylko na WZW typu A, reszte sobie odpusciłem, bo nie wiem
      czy jest sens tak sztucznie sie immunizować. trzeba uważac co się je; jeśli Ewo
      masz jakieś sprawdzone informacje co do pogody o tej porze, szczepień,higieny
      itd....prosze daj znać; i ostatnia rzecz, zastanawiam sie co trzeba zabrac ze
      sobą, jasne że krótkie spodenki i koszulki itd, ale czy jest sens brac jakieś
      grubsze rzeczy-spodnie, bluzy, jadę pierwszy raz i nie mam pojecia co mnie tam
      może spotkac i na co nalezy byc przygotowanym, to mój pierwszy taki długi
      wyjazd w życiu (mam 24 lata) :)
      pozdrawiam
      Jacek
      • ewa.poland Re: 8.08-kto leci do Indii? 28.07.06, 10:56
        Cześć Jacek,
        Na długo lecisz do Indii?
        Jeśli chodzi o pogodę - wydaje mi się, że w "porze deszczowej" będzie podobnie
        jak w Tajlandii, gdzie byłam w tym samym czasie parę lat temu. To znaczy:
        wysoka temperatura, duszno i wilgotno, zwyle niebo - zachmurzone a co do
        deszczu (monsun), to chyba nie będzie tak źle. Pamiętam, że intensywnie padało
        jedynie jak jechałam z południa na północ - krótko a później już ok.
        Deszczu raczej nie ma co się obawiać. Trudno mi powiedzieć jak będzie w Nepalu.
        Wiem, że zwykle w porze monsunu - parki narodowe są zamknięte.

        To także moja pierwsza podróż do Indii i w planach (a mam tylko 18 dni): Delhi,
        Radżastan (najbarwniejszy ponoć stan Indii) oraz Varanasi (święte miasto ze
        świętym Gangesem), "po drodze" Agra z Taj Mahal.

        Nie szczepiłam się (wyjazd wyszedł tak jakoś nagle)ale z pewnością zabiorę ze
        sobą:
        - LARIAM (lek przeciwmalaryczny) - póki co nie mają go w żadnej aptece w
        Krakowie, sprowadzenie: ok. miesiąca czasu
        - GASTROLIT(proszek w sakiewkach przeciwko odwodnieniu) - można go dostać tylko
        na receptę

        Moskitiery nie biorę choć ważne aby pamiętać "wynajmując" pokój w hotelu - aby
        wcześniej sprawdzić jego stan, tzn. zwrócić uwagę czy moskitiera w oknie jest w
        dobrym stanie, czy działa wentylator lub klimatyzacja. Aha - warto zabrać z
        Polski kłódkę i łańcuch, do wykorzystania w tanich hotelach (do zamykania
        drzwi) oraz zawsze w pociągach (bagaż należy przymocować tym łańcuchem do
        jakiegoś stałego elementu wyposażenia)

        Do spania: zszyte z boku prześcieradło, osobiście nie zabieram ani śpiworu ani
        karimaty - ale Ty być może będziesz potrzebował na Nepal. Dżinsy, bluza i dobre
        buty będa przydatne. Jak czytam różne relacje z podróży - wszyscy mówią: nie
        zabieraj nic, wszystko kupisz na miejscu - b. tanio. Jednak nie wpadałabym w
        skrajności i "coś" wezmę (oprócz aparatu fotograficznego, podstawowych środków
        higienicznych (rolka papieru toaletowego kosztuje tam ok. 1 USD:-), ubrań także
        sandały, klapki pod prysznic, wspomniane prześcieradło itp.

        Higiena w Indiach. Mam już wyobrażenie - chyba trzeba o niej zapomnieć. Z
        pewnością - przeciętny Hindus zupełnie inaczej rozumie to słowo. Dla nas w
        wiekszości to szok - dlatego trzeba uważać, co się pije (tylko butelkowane
        napoje) i co się je (powoli przyzwyczajać się do ostrego jedzenia hinduskiego),
        wszystko myć, owoce obierać ze skórek. Zęby myć w przegotowanej wodzie albo
        takiej z butelki.

        Dzisiaj w nocy śnił mi się obraz, tak sugestywnie "opowiedziany" wczoraj w
        Kolorach na Kazimierzu przez znajomą, która w zeszłym roku była w Indiach i
        Pakistanie.
        Po przylocie do Delhi (w nocy) - upał aż "cofa", tysiące naganiaczy (warto do
        centrum pojechać autobusem/ całą noc jeździ albo taxi korporacyjnym)pojechali
        do słynnej (bo dużo hoteli) dzielnicy Pahar Ganj. -"To co zobaczyłam
        zaszokowało mnie: wąskie, 2m uliczki, brud, tabuny śpiących biedaków a pomiędzy
        nimi pół metrowe szczury". Później było już lepiej ale ta bieda jest
        wszechobecna, złaszcza w Old Delhi (właśnie myślę o zamianie improwizacji na
        rezerwację hotelu w New Delhi:-)"Indie meczą ale wciągają, chcesz wrócić aby
        przynajmniej "rozgryźć" fragment tego, co na każdym kroku Cię zadziwia" - tak
        mi powiedziała.
        Jestem nastawiona pozytywnie i realistycznie, nie chcę budować jakiś wyobrażeń.
        I tak Indie to "spotkanie z ludźmi" przede wszystkim.

        Wszyscy przestrzegają mnie także przed oszustwami i kradzieżami w Indiach -
        dlatego też - maksymalnie trzeba się targować, mówią: 100 USD - Ty mówisz: 10
        USD i jeszcze schodzicie z ceny. Cenę np. przejazdu rikszą rowerową czy
        motorową należy bezdyskusyjnie ustalić "przed" i po dotarciu do celu - nawet
        jeśli "cena okazała się jakoś tak wyższa" - nie dać się i zapłacić tylko tyle -
        ile wynegocjowano na początku (nawet wobec krzyków riksziarza). Orientacyjnie -
        za przejazd po mieście: 15 rupii.

        Na wszelki wypadek - zrobiłam kserokopie; biletu lotniczego oraz paszportu (tam
        gdzie zdjęcie i wiza) i bede je trzymała razem z pieniędzmi w innym miejscu:
        najlepszy pasek na biodra, pod koszulką.

        Po przylocie (na lotnisku) - zamierzam wymienić na poczatek 50 USD na rupie, na
        w miarę "małe" banknoty. Bywa, że np. jakiś sprytny Hindus (np. na targu)
        bierze od ciebie 1000 rupii aby "gdzieś" rozmienić i znika.

        Aha - warto zachować dowód wymiany (rachunek), bo na jego podstawie -
        wyjeźdżając, można zamienić rupie na USD (jeśli zostały). Poza tym, czasami
        potrzebny jest ten papierek aby kupić bilet na pociąg w państwowych kasach
        biletowych (ot, biurokracja w Indiach:-)

        Przy okazji trzeba pamiętać, że przy wylocie - na lotnisku trzeba zapłacić ok.
        300 rupii (nie wiem, czy jest to aktualna wysokość) "za wylot" z Indii
        (nazywane tam: opłatą serwisową):-)

        Co jeszcze? Jeśli pociąg - to miejscówki nalezy wykupić przynajmniej dzień
        wcześniej. Pociągi, autobusy są zwykle niepunktualne, jeżdżą jak chcą. Np. ktoś
        mi mówił, że pociąg z Delhi do Varanasi miał jechać max 8 godzin a jechał... 17
        godzin. Trzeba zaopatrzyć się w wodę i w jedzenie.

        Jacek - to trochę informacji, które zdobyłam od ludzi którzy w Indiach byli.
        Mam swoje obawy (przylatuję w nocy i jakoś będę musiała dostać się do hotelu),
        poza tym kobietką jestem a Hindusi to Hindusi:-)
        W kazdym razie, już Tajlandię objechałam samodzielnie (ale miałam poczucie, że
        jest bezpiecznie; poza tym w Bangkoku mam kolegę, który tam mieszka, Polak i w
        razie potrzeby mogłabym na niego liczyć). W Indiach tak nie będzie, konieczna
        będzie "pełna mobilizacja" ale myślę, że dam radę.

        Polecam - dp przeczytania przed wyjazdem:
        Mazur "Mozaika indyjska"
        Lapierre "Noc wolności"
        Cegielski "Masala".

        Bedzie dobrze:-)
        Pozdrawiam serdecznie, Ewa
        • akademia20 Re: 8.08-kto leci do Indii? 28.07.06, 14:22
          czesc Ewo
          bardzo dziękuje za tak wyczerpującą odpowiedż...jesteś naprawde Kochana !!! :))
          ja jade na 3 tygodnie, wylot 7 sierpnia z Wawy i powrót 27 do wawy, jednak
          charakter mojej wycieczki jest inny, bo to zorganizowana grupa z pilotem, więc
          będziemy prowadzeni "za rączkę"; w planie jest zwiedzanie tego samego o czym
          pisałaś + Nepal.
          Teraz żałuje że wybrałem sie z biurem, bo oprócz tego że sporo kasy sie
          przepłaciło to nawet nie wiem jaki skład będzie na tej imprezie, mam nadzieje
          że średnia wieku nie będzie >50 lat :-), ale cóż....zecydowałem sie na to w
          ostatniej chwili, i nie było czasu szukać jakiejś grupy do której można by było
          się przyłączyć, zresztą nawet nie wiem jak to jest naprawde, bo owszem dużo
          jest ogłoszeń typu: 'zbieramy ekipę na wyjazd...' ale co naprawde,konkretnie z
          tego wychodzi....tego nie wiem; mozliwe ze na ogłoszeniu się kończy.
          Sam jednak bym się nie zdecydował na taki wyjazd 'solo' bo nie mam jeszcze
          żadnych doświadczeń w dalekich poróżach, Ty chociaż masz jakieś doświadczenia,
          szkoda że wcześniej sie nie zgadalismy bo może wspólniebyśmy się wybrali :)
          Mam jeszcze pytanko,napisałaś: zwykle niebo - zachmurzone a co do
          > deszczu (monsun)....hmm dla mnie to nie jest takie oczywsite...co to znaczy
          deszcz o typie monsunu...; dzieki
          pozdr
          Jacek
          • ewa.poland Re: 8.08-kto leci do Indii? 29.07.06, 13:34
            Witaj Jacek,
            Wiesz, może to dobrze "jak na pierwszy raz" pojechać wspólnie z grupą.
            Zobaczysz - jak wszystko wygląda i jestem pewna, że następnym razem poczujesz
            potrzebę indywidualnego wyjazdu (lub z paroma znajomymi). Jest w tym wiele
            plusów, ja jedynie 2 razy w życiu bylam na zorganizowanych wycieczkach i "nie
            nadaję się". Nawet nie chodzi o "przypadkowe" towarzystwo ale o te wszystkie
            zbiórki, obiadokolacje, pędzenie, bo akurat tylko 15 minut "mam coś oglądać"
            ect. To nie jest podróżowanie tylko "zaliczanie": tam byłam ale co z tego? Czy
            poznałam kulturę, obyczaje, czy odczulam atmosferę, czy miałam chwilę na
            refleksję, na to, aby to co wiem i widzę "przeszło" przeze mnie? Wątpliwe.
            Stąd pochwała samodzielnych wyjazdów:-) Oczywiście, są bardziej wymagające ale
            to tym bardziej cenne, pozwalają sprawdzić siebie w rozmaitych sytuacjach ect.
            Z monsunem mnie "zastrzelileś":-) wnikając w istotę rzeczy. Zajrzalam aż do
            wikipedii i oto kopia tego, co tam piszą:
            Monsun, muson, (z grec. zmienny) układ wiatrów, które zmieniają swój kierunek
            na przeciwny w zależności od pory roku.

            Rozróżnia się: monsun letni (morski) z pogodą deszczową, związaną z niskim
            ciśnieniem nad lądem i wysokim nad morzem, oraz monsun zimowy (lądowy) z pogodą
            suchą, spowodowaną wysokim ciśnieniem nad lądem i niskim nad morzem.

            W monsunie letnim wiatr wieje z morza w stronę lądu, w monsunie zimowym -
            odwrotnie. Latem ląd szybciej nagrzewa się niż woda, więc ciśnienie powietrza
            nad nim spada. Pojawiają się gwałtowne wiatry wiejące znad morza w głąb lądu.
            Zimą niże tworzą się nad cieplejszymi wodami, co powoduje wianie monsunów od
            lądu w stronę morza (wiatry wieją z wyżu do niżu).

            Monsuny tworzą się u południowych i wschodnich wybrzeży Azji. Monsun letni ma
            duże znaczenie w rolnictwie w Azji - pomaga nawadniać suche obszary w głębi
            kontynentu. Monsun letni jest wiatrem ciepłym i wilgotnym, a monsun zimowy jest
            wiatrem suchym, a zarazem zimnym.

            Wiatr wiejący w ciepłej porze roku z oceanu na ląd jest to 'monsun letni. W
            półroczu letnim monsuny wieją z morza na ląd, w zimie z lądu na morze. Powstają
            w wyniku dużych różnic temperatur, a w związku z tym ciśnienia między lądem a
            morzem. W okresie letnim ląd nagrzewa się bardziej niż morze. Nad lądem
            powstaje wskutek tego obszar obniżonego ciśnienia, powodujący spływ powietrza
            dołem z oceanu na ląd. Górą natomiast powietrze przemieszcza się w tym czasie w
            przeciwnym kierunku - z lądu na ocean.

            W chłodnej porze roku ocean jest cieplejszy od lądu, co powoduje że wiatr wieje
            w przeciwnym kierunku - z lądu na ocean. Jest to monsun zimowy. Wiatr ten jest
            zwykle słabszy od monsunu letniego. Monsuny najsilniej rozwijają się w strefie
            południowych wybrzeży Azji. Jest to spowodowane wyjątkowo dużymi różnicami
            temperatury, jakie powstają pod wpływem olbrzymiego kontynentu Azji silnie
            nagrzanego latem, a oziębionego podczas zimy.

            Monsun letni, występujący u wybrzeży Azji, niesie w głąb kontynentu wilgotne
            powietrze i powoduje obfite opady (pora deszczowa), warunkujące urodzaj na
            ogromnych obszarach (Indie, Chiny). Bardzo duże opady monsunowe powodują często
            katastrofalne powodzie, a brak opadów równie katastrofalne susze. W innych
            rejonach kuli ziemskiej monsuny są słabsze. Tam gdzie niże i wyże są mało
            stabilne i jedne nad drugimi nie mają wyrażnej przewagi sezonowej, np. w
            większej części Europy nie ma monsunów.
            Źródło: "pl.wikipedia.org/wiki/Monsun"

            Z tego, co przeczytac można "wiele" potencjalnie wynika, w ostateczności -
            czekają nas tylko "ulewne deszcze, wichury i powodzie":-)
            Jestem jednak optymistką. Przed wyjazdem do Tajlandii w porze deszczowej także
            naczytalam się i nasłuchałam różnych rzeczy a realia były zupełnie inne.
            Deszcz padał tylko raz, intensywnie - w czasie mojego miesięcznego pobytu a
            przejechałam ten kraj "wzdłuż, wszerz i wgłąb" ale było bardzo wilgotno i
            duszno (męcząco). Tyle moich doświadczeń. Może akurat mialam "szczęście" a
            teraz będzie inaczej? Zobaczymy:-)
            Jacek - napisz koniecznie po powrocie - jak było.
            Życzę cudnej podróży.
            Pozdrawiam - Ewa

            • akademia20 Re: 8.08-kto leci do Indii? 29.07.06, 22:09
              Czesc
              to znowu ja, zacząłem czytać na tamat malarii, całkowicie o tym zapomniałem, a
              już za tydzień wylatuje; kurde trochę sie boję, bo nie ma nic prostszego niż
              ukąszenie komara i już gotowe...:(
              Napisałaś mi że bierzesz ze soba Lariam- on podobno bardzo uszkadza wątrobę, są
              jakieś inne mniejsze "pigułi" mniej szkodliwe ale za 1 tys zł-w Polsce, ( w
              Niemczech podobno za 100 euro mozna je kupic)mam te informacje od faceta z
              Logos travel, bo pierwotnie miałem leciec do Rpa i w sumie przez to że bałem
              sie malarii- zrezygnowałem; cholera a tu prosze...jadę do Indii i to samo.
              Wyjazdu już odwołać nie mogę, więc nie wiem co robić - olać to i wziąśc tylko
              coś na komary?? Co mi radzisz? Indie to nie Afryka wiec chyba zagrozenie jest
              mniejsze choć może jestem w błedzie???
              Bedziemy podrózowac po północnych Indiach ale w porze lub ciut po 'deszczowej',
              wiec to chyba gorzej bo komarów jest wtey więcej. Czy masz jakies sprawdzone
              informacje na temat malarii w pn Indiach w sierpniu ???
              Malaria to jest naprawde poważna choroba to nie biegunka podróznych, a my
              Europejczycy nie przejdziemy tego jak Hindusi - jak przeziębienie, tylko
              znacznie , znacznie gorzej, niestety.
              Naprawde mam problem i sie boję, jutro i w pon spróbuje podzwonić po różnych
              biurach może oni mają jakieś informacje.
              Daj znać jak będziesz coś wiedziała
              pozdr serdecznie
              Jacek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka